wtorek, 28 lipca 2015

"Szamanka od umarlaków" Martyna Raduchowska

 
Medium ma w życiu przerąbane. Medium, które nie chce być medium, ma przerąbane w dwójnasób. Medium bez powołania, za to z awersją do duchów, ma przerąbane wzdłuż, wszerz i naokoło.
 Ida Brzezińska świetnie wie, czego chce: normalnego życia. I gdyby to od niej zależało, w jej rodzinie na pewno nie byłoby ojca maga, matki czarownicy, babki jasnowidzki ani ciotki medium. Ani bez mała dwudziestu pokoleń podobnych wariatów. Tymczasem jednak – o, zgrozo - są. A geny sumiennie robią swoje, obdarzając Idę równie nadprzyrodzonym co niepożądanym szóstym zmysłem. Do tego jeszcze wredny, podły Pech o sadystycznych skłonnościach z upodobaniem krzyżuje jej plany, wpycha w szpony apodyktycznej ciotki, nęka stałą obecnością umarłych i wplątuje w aferę, od której na kilometry czuć pieprzem i imbirem – zapachem czarnej magii.
Postawmy sprawę jasno - Ida nie ma Pecha.
To Pech ma Idę.

Zacznę może od tego, że nie miałam dotąd ulubionej polskiej autorki fantasy. Wszystko zmieniło się z dniem, kiedy przeczytałam Szamankę od umarlaków, Martyny Raduchowskiej. O tak! Genialna autorka, o której nie jest tak głośno, jak np. o Anecie Jadowskiej, z której stylem też już miałam okazję się zaznajomić. Jednakże, nie podbiła mojego serca, i choć jej seria o Dorze Wilk jest fajna, to jednak trochę... Jakby to rzec, banalna i przewidywalna. Za to Raduchowska pojechała po całości! Humor, główna postać, postaci poboczne, główny wątek, pomysł, wykonanie... Po prostu cud, miód i malinka - palce lizać. 

Szczerze powiedziawszy miałam nie pisać mojej opinii na temat niniejszej pozycji, bo nie miałam jej w planie. Ale stanowczo za cicho jest o Szamance! Ledwo skończyłam tom I, a już mi mało. Chcę więcej. Dużo więcej przygód Idy. Wspomnę jeszcze tylko o jednej bardzo ważnej rzeczy: lubicie twórczość Olgi Gromyko czy Kiry Izmajłowej? A może Briggs, czy Andrews? Ha! Mamy taką jedną Raduchowską, co pisze bardzo podobnie (a czasami łapałam się na tym, że nie widziałam różnic) jak wyżej wspomniane panie (i pan). Zdaję sobie sprawę, że zdobycie tomu I o Szamance graniczy z cudem, jednak jeśli macie możliwość nabycia, to się nie wahajcie.

Humor, humor i jeszcze raz humor! Uwielbiam taki specyficzny humor w książkach! Właśnie taki sam znaleźć można w powieściach wyżej wymienionych autorów. I właśnie dlatego, że jest w nich taki humor - są one moimi ulubionymi książkami. Wniosek? Prosty. "Szamanka od umarlaków" również trafiła do grona ulubionych, ot, co! W dodatku postaci. Główna bohaterka, Ida Brzezińska należy do tych postaci kobiecych, które ja osobiście bardzo lubię. Przebojowa, wie czego chce, zabawna, no po prostu twarda sztuka. Bohaterowie drugoplanowi są równie dobrze dopracowani i tak samo charakterystyczni.

Podobało mi się również to, jak autorka rozbudowuje napięcie, rozwija powieść. Nie ma niczego na tak zwane hop siup. Wszystko dzieje się metodycznie, a dzięki temu czytelnik ma możliwość spokojnie wdrożyć się w fabułę, niczego nie tracąc. Co mam na myśli mówiąc "tracąc"? Ano często bywa tak, że czytając książki, gdzie wszystko, albo przynajmniej większość - rozgrywa się na wariackich papierach, ja przez to tracę wątek, zamazuje mi się obraz postaci, czy po prostu nie odczuwam emocji związanych z wydarzeniami głównych bohaterów. Na szczęście "Szamanka od umarlaków" jest świetnie skonstruowana i za to ogromny plus.

Komu mogę polecić niniejszą pozycję? Ano na pewno komuś, kto lubi niebanalny humor, oryginalne powieści i lubi się pośmiać podczas czytania książek. Polecam również wszystkim fanom wyżej wymienionych autorów. "Szamanka od umarlaków" rządzi!

9 komentarzy:

  1. Zgadzam się, to naprawdę dobra pozycja :) Odczuwałam niemałą przyjemność w poznawaniu szamańskich teorii :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak to dobrze,że czeka już u mnie na półce. Od razu się za nią zabieram ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Brzmi naprawdę ciekawie i zachęcająco, szkoda tylko, że jak do tej pory nie widziałam jej... nigdzie.
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zastanawiałam się nad zamówieniem tej książki. Teraz wiem, że na pewno muszę ją mieć :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Humorem mnie zachęciłaś. Porównaniem do Briggs też, a wyższością Raduchowskiej nad Jadowską tym bardziej, bo Jadowskiej niestety nie znoszę, jak autorki. Jako osoba wydaje mi się bardzo w porządku. Jeżeli zobaczę w bibliotece, albo może gdzieś w jakiejś księgarni, to się zaopatrzę w Szamankę od umarlaków :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Lubię twórczość Gromyko i Andrews, Izmajłowej i Briggs niespecjalnie, ale... Raduchowskiej bym do nich nie porównała. Może chciałaby zostać tak porównana, ale niestety ;P Jak dla mnie bardzo słaba książka, nawet nie pamiętam, czy dałam radę ją skończyć. Czyli w sumie coś jak Jadowska :v

    OdpowiedzUsuń
  7. Ha! Książka idealna dla mnie! Aż jestem zaskoczona, że jeszcze nie miałam okazji zapoznać się z niniejszą powieścią - na pewno przeczytam :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Od dawna chcę przeczytać tę książkę, raz nawet zabrałam ją ze sobą na uczelnie - naiwna myślałam, że znajdę czas by poczytać ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Brzmi jak książka dla mnie, a do tej pory nie myślałam tak o niej.

    OdpowiedzUsuń