poniedziałek, 20 lutego 2017

"Dobroć nieznajomych" Katrina Kittle


Dziękuję!

Z pozoru normalna rodzina skrywa za zamkniętymi drzwiami mroczny sekret, który zmieni życie wszystkich jej znajomych…
Sarah Laden, młoda wdowa wychowująca dwóch synów, robi wszystko, aby jej rodzina, wbrew wszelkim przeciwnościom, trzymała się razem. Gdy wskutek wstrząsającego odkrycia rozpada się rodzina jej najlepszej przyjaciółki, Sarah znajduje w swoim i bez tego burzliwym życiu miejsce dla jeszcze jednego chłopca, ciężko doświadczonego przez los.
Jordan, cichy, wyobcowany szkolny kolega syna Sarah, Danny’ego, przeżył straszliwy koszmar. Sarah zgadza się wziąć go pod opiekę, nieświadoma, że decyzja ta zmusi ją to do zakwestionowania wszystkiego, w co od dawna wierzyła. Gdy łączące ich kruche więzy zaczynają pękać, Ladenowie muszą zmierzyć się z trudnymi prawdami o sobie i swoich relacjach i odkryć moc miłości, niezbędną, by przebaczyć i zaleczyć rany.

"Dobroć nieznajomych" to chyba najmocniejsza książka, jaką dane mi było kiedykolwiek czytać. Jestem nią naprawdę bardzo pozytywnie zaskoczona i nie mogę przestać myśleć o historii w niej zawartej. Autorka zmierzyła się z naprawdę mocnym, kontrowersyjnym i okropnym tematem, jakim jest pedofilia. A co najlepsze? Poradziła sobie z tym rewelacyjnie! 

Przyznać muszę, że nie zapoznałam się z opisem tej książki, przed jej lekturą. Wystarczył mi znaczek - Kobiety to czytają oraz fakt, że książkę wydało wydawnictwo Prószyński i s-ka - jeszcze się nie zawiodłam na lekturach, które widnieją pod tymi szyldami. Dlatego też byłam przygotowana na dobrą i emocjonującą lekturę, ale nie na aż tak mocną tematycznie. Jestem bardzo, ale to bardzo usatysfakcjonowana historią, jaką stworzyła Katrina Kittle. Pomimo dominującego i nieprzyjemnego tematu, książkę czytało mi się rewelacyjnie. Czasem trzeba przeczytać coś takiego, chociaż pełno okrucieństwa w realnym świecie. Dlaczego? Dlatego, że autorka pokazała temat z innego punktu widzenia, aniżeli ten, który widzimy w wiadomościach czy czytamy krótkie i często mdłe artykuły w gazetach.

Jak już wcześniej wspomniałam, sama nie wiedziałam czego się spodziewać, toteż poznając historię Joordana krok po kroku, gęsia skórka pojawiała się na moich przedramionach, a serce się krajało. Żal, smutek, współczucie, ale i nienawiść, złość - to są jedne z mocniejszych emocji, jakie odczuwałam. Jak można skrzywdzić ufne i bezbronne dziecko? No jak?! Nigdy nie ogarniałam tego, jak można być taką bestią, bo człowiekiem ciężko kogoś takiego określić...

Autorka pokazała nam ten koszmarny temat z kilku punktów widzenia. Dzięki Sarah i jej dzieci, jako punkt widzenia "z boku". Natomiast dzięki Jordanowi poznajemy sedno sprawy, które może przerazić niejednego czytelnika. Nie mówię tutaj o strachu ogólnie pojętym... Mówię o przerażeniu, które odczułam sama, poznając historię tego małego chłopca, który przeżył okropieństwo. Chłopca, który pomimo koszmaru, jaki zgotowali mu dorośli, którzy mieli się nim opiekować - był twardy. Jednak jego ciało, jak i psychika zostały tak bardzo sponiewierane, że przez to zagubienie, pragnął coś z tym zrobić.

Nie chcę zbyt wiele Wam zdradzać. Dlatego może na tym skończę, jeśli chodzi o opis sedna sprawy w "Dobroć nieznajomych". Uważam, że tę książkę warto przeczytać. Ba! Gorąco Wam ją polecam, jednocześnie uprzedzając, że nie jest ona wesoła. Jest warta uwagi i na długo zapadnie w pamięć każdemu. 

piątek, 17 lutego 2017

"Prawo Mojżesza" Amy Harmon



 Dziękuję!

Znaleziono go w koszu na pranie w pralni Quick Wash. Miał zaledwie kilka godzin i był bliski śmierci. Jego matka, młoda narkomanka, porzuciła go zaraz po narodzinach. Zmarła zresztą kilka dni później. Mojżesz przeżył — dziecko z problemami, z którego wyrósł chłopak z problemami. Był urodziwy i egzotyczny, niespokojny, mroczny i milczący. Samotny. Budził lęk i ciekawość.
I oto któregoś lipcowego dnia osiemnastoletni Mojżesz zjawił się na farmie rodziców niespełna siedemnastoletniej Georgii. Miał pomagać w codziennych zajęciach. Był pracowity i energiczny, ale też oschły i nieprzenikniony. Fascynujący i przerażający. Georgia, wbrew ostrzeżeniom i zakazom, zbliżyła się do niego... I zaczęła tonąć.

Ta historia nie kończy się happy endem. Jest pełna bólu, niespełnionych obietnic, smutku i zawodu. To opowieść o złamanym sercu, o życiu i śmierci, o zaczynaniu od nowa, a także o wieczności. A przede wszystkim o miłości. Poczujesz ją głęboko w sercu. Przeżyjesz niezwykłe emocje, strach, niepokój i słodycz młodzieńczych uczuć. Zatracisz się bez reszty, czytając o trudnej miłości, pozbawionej spełnienia.

Przyszła pora na, w większości, wychwalanego "Prawa Mojżesza". Tyle dobrego o niej słyszałam, że w końcu sama chciałam się przekonać, co też jest w niej takiego... Niesamowitego. I się przekonałam. Niemniej czy rzeczywiście jest w niej coś niesamowitego? Na pewno dar tytułowego Mojżesza, który mocno mnie zaintrygował i, który chyba najbardziej w całej książce mi się podobał. Co poza tym? Zapraszam do dalszej lektury.

Pierwsza część "Przed" była dla mnie strasznie męcząca. Czytałam ją i dosłownie się męczyłam tą treścią. Sądzę, że autorka niepotrzebnie tak rozwlekła tę część. Wystarczyłoby, bo ja wiem, siedemdziesiąt stron żeby przedstawić bohaterów, pokazać ich historię i relację. Nie widzę potrzeby, aby to wszystko przeciągać na połowę objętości książki. Jeśli więc chodzi o pierwszą połowę, to totalnie mi się ona nie podobała. Niestety. Miałam jedynie nadzieję, że te nastoletnie podchody szybko się skończą i autorka przedstawi nam bohaterów jako dojrzałych. Na szczęście się doczekałam!

Jeśli chodzi o bohaterów w odsłonie nastoletniej... Georgia od samego początku mi się nie spodobała. Ta postać wydawała mi się jakaś taka, niespójna. Tutaj delikatna, zaraz taka irytująco pewna siebie i opryskliwa, a za chwilę ponownie naiwna. Nie wiem, nie podoba mi się takie coś i dlatego nie polubiłam nastoletniej Georgii. Do Mojżesza w zasadzie nic nie mam. Chociaż trochę to jego podejście do innych, słabo wypada.

Druga część "Po" okazała się lepsza od pierwszej Dorosła Georgia i Mojżesz bardziej do mnie dotarli i nawet dało się ich lubić. Było mi żal głównej bohaterki, bo to przez co przeszła jest straszną tragedią. Niemniej uważam, że autorka stłumiła te emocje towarzyszące tej tragedii, a to ogromy błąd, ponieważ gdyby nimi bazowała, książkę odebrałabym o wiele lepiej. Aczkolwiek zdolności Mojżesza wynagradzają te minusy.

Trochę czuję się oszukana, bo na okładce wyraźnie jest napisane, że książka ta nie kończy się happy endem. A tutaj się okazało, że guzik prawda, bo moim - jak i zapewne wielu innych - zdaniem, kończy się dobrze. Oczekiwałam wielkich emocji, łez i niepokoju, a ogarnęło mnie rozczarowanie. I takie trochę: meh.

Koniec końców... Pierwsza połowa była jałowa, a w drugiej zabrakło mi tego czegoś. Tych emocji i, przede wszystkim, smutnego zakończenia.  Co ja sądzę o tej książce? Cóż, muszę niestety przyznać, że jest ona przeciętna.Oczekiwałam czegoś dużo lepszego.

środa, 15 lutego 2017

"Ścieżki nadziei" Richard Paul Evans

Dziękuję!
Człowiek musi iść. Do tego został stworzony.
 Po śmierci ukochanej żony, utracie domu i pracy Alan wyruszył w pieszą podróż przez całą Amerykę. Sam. Z jednym plecakiem. Z mnóstwem pytań o sens życia i cierpienia. Podczas swej niezwykłej wędrówki doświadczył dobra i ciepła, otrzymał pomoc i przekonał się o sile, jaką dać może tylko przyjaźń. Spotkał ludzi, którzy na zawsze odmienili jego życie. Powoli odzyskiwał nadzieję. Ale nigdy nie wiemy, co czeka nas za zakrętem drogi. Los znów kazał Alanowi przerwać podróż i poddał go kolejnej ciężkiej próbie. Teraz jednak Alan ma coś, czego mu brakowało, zanim wyruszył – bagaż doświadczeń i mądrość zdobyte podczas wędrówki. Czy to wystarczy, aby dokończyć podróż? Czy Alan zostawi za sobą przeszłość i znajdzie siłę, by żyć na nowo? Czy odzyska szanse na miłość i zwykłe ludzkie szczęście?
"Ścieżki nadziei" zamykają bestsellerową serię "Dzienniki pisane w drodze" Richarda Paula Evansa. Autor "Kolorów tamtego lata" i "Stokrotek w śniegu" zabiera nas w podróż, która odmienia życie i pozwala odzyskać nadzieję.
Dzienniki pisane w drodze, to seria którą zna wielu fanów Evansa. Ja przyznaję, że znam jego poprzednie książki spoza serii, ale jeśli chodzi o Dzienniki pisane w drodze, to "Ścieżki nadziei" jest moją pierwszą przygodą, którą przeżyłam z głównym bohaterem. Autor fajnie zaczyna tę powieść. Przywitanie kieruje do tych, którzy są z nim i tą wędrówką Alana od samego początku, ale i wita tych, którzy dopiero zaczynają z nim tę wędrówkę. I muszę przyznać, że tym już na samym  starcie zapunktował. 

Po przeczytaniu tego tomu, jestem pewna tego, że chcę poznać również poprzednie. I chociaż nie obędzie się w mojej opinii bez kręcenia nosem i odrobiny czepiania się, to i tak uważam, że warto sięgnąć po Dzienniki w drodze. Autor ma dużo do przekazania i nie są to głupoty. Jego tekst zmusza do refleksji i jest pełen życiowych, mądrych i pięknych cytatów. Przejdę jednak do rzeczy.

Na pierwszy rzut pójdzie pomysł na książkę/serię i jego wykorzystanie. W tym przypadku będę się rozwodziła głównie na temat właśnie tej, ostatniej już części. Pomysł bardzo fajny na opisywanie przygód bohatera na trasie jego wycieczki? Nie spotkałam się z czymś takim do tej pory. A przynajmniej nie przypominam sobie. Oceniam pomysł i jego wykorzystanie dobrze.

Bohaterowie? Alan skradł moją sympatię tym, jakim jest człowiekiem. Dobrym, szczerym, oddanym, ale też zagubionym i przeżywającym to, co stało się, bądź dzieje się z jego bliskimi. Przeszedł w życiu wiele. Stracił swoją mamę, którą kochał nad życie. Następnie stracił żonę, którą kochał nad życie... Ile może znieść człowiek? Jak się okazuje, naprawdę wiele. Ciągle upada i się podnosi. Czasami po bolesnym upadku ciężko się podnieść... Alan jest tego dobrym przykładem. Jest przykładem tego, że ludzie po stracie bliskich, po niepowodzeniach w swoim życiu nie poddają się. Przynajmniej nie powinni tego robić, bo życie może jeszcze zaskoczyć. I właśnie tym kupił mnie Evans. 

Kolejnym, czym mnie kupił to emocje. Oj! Ile ja łez wylałam przy tej powieści... Zwłaszcza, kiedy Alan i jego ojciec wspominali o śmierci mamy Alana i jego żony. A już kompletnie się rozkleiłam w pewnej chwili w szpitalu. Jestem osobą emocjonalną i niestety (a może stety) jestem wrażliwa na choroby, które odbierają bliskich. I w tej książce śmierci i smutku było całkiem sporo. Może nie śmierci jako obecnej, ale tej wspominanej przez bohaterów. Myślę sobie, że jeśli ktoś stracił bliskich w podobny sposób, jak główny bohater, tak jak ja, się rozklei. Mnie to bardzo poruszyło. Emocji jakie wywołała ta książka nie mogę do końca wyróżnić, ale było ich wiele. 

"Ścieżki nadziei" to książka, która bardzo mi się podobała, ale żałuję, że niektórych wątków autor nie rozbudował bardziej. Nie poświęcił im więcej uwagi i przez to kręcę nosem. Chociaż w pewnych momentach pewnie bym się zaryczała, ale co tam! Uważam, że książka powinna być nieco dłuższa, a autor poświęcił nieco więcej uwagi niektórym jej elementom. 

Podsumowując, książkę lubię i polecam. A sama planuję sięgnąć po poprzednie, bo niestety nie miałam wcześniej okazji. 

poniedziałek, 13 lutego 2017

"Anioł stróż" Nicholas Sparks

Julie zostaje wdową w wieku dwudziestu pięciu lat. Wraz z listem pożegnalnym od męża, w którym ten obiecuje, że będzie jej aniołem stróżem, otrzymuje nieoczekiwany prezent - niemieckiego doga. Mijają cztery samotne lata. Julie stopniowo dojrzewa do nowej miłości. O względy dziewczyny zabiega przystojny i pewny siebie Richard, w którym Julie dostrzega pokrewną duszę - mimo że ukochany pies go nie akceptuje. Wielką przyjaźnią darzy natomiast Mike'a - najlepszego przyjaciela zmarłego męża. Gdy w zachowaniu jednego z mężczyzn Julie odkrywa coś niepokojącego i daje mu kosza, jej życie zamienia się w koszmar...
Książki Nicholasa Sparksa zawsze sobie ceniłam. I każda dotąd przeczytana bardzo mi się podobała. Zdaję sobie sprawę, że są zwolennicy pióra Sparksa, jak i ci, którym jego powieści się nie podobają. Ja - oczywiście - należę do jego fanek. "Anioł stróż" to książka, której niezmiernie byłam ciekawa. Nawet nie zdajecie sobie sprawy z tego, jak długo za mną chodziła i nęciła mnie swoją treścią. Cieszę się, że miałam okazję ją poznać i polubić. Nie było innej możliwości. "Anioł stróż", to kolejna udana książka Sparksa. 

Już sam początek wzruszył mnie do łez, więc nastawiałam się na wzruszenie i niemałe emocje. Jeśli o wzruszenie idzie, to właściwie tak konkretnie wzruszyłam się tylko dwa razy. Natomiast jeśli chodzi o emocje, to z całą pewnością było ich więcej. Od pierwszej strony poczułam sympatię do głównych bohaterów i chociaż Julie czasem przyprawiała mnie o ból głowy, to na szczęście jej pozytywne cechy do mnie bardziej przemawiały. Wiecie, z początku ją polubiłam i trochę było mi jej żal, przez to, że tak wcześnie została wdową. Później zdarzało jej się podjąć decyzję, która chyba żadnemu czytelnikowi nie odpowiadała. Julie szybko się opamiętała, przez co polubiłam ją jeszcze bardziej, niż na początku. Za to Mike skradł me serce. Tak sympatyczny mężczyzna, że chyba nie można go nie polubić!

Nicholas Sparks porusza pewien mrożący krew, niepokojący i wzbudzający wiele emocji temat prześladowania. Wszystko zaczyna się lekko, ale zmierza ku naprawdę tragicznym wydarzeniom. Autor naprawdę przerażająco ujął ten obraz, który swego czasu był bardzo rozchwytywany w serialach i filmach. 

Znajomość zaczyna się niewinnie, prześladowca niczym pająk łapie swoją ofiarę w tej roli - mucha - na pajęczynę. Mąci, kręci, omamia... Zastrasza, czeka na odpowiednią chwilę i atakuje. Właśnie tak widziałam tę znajomość Julie i jej adoratora, który od samego początku wydawał mi się jakiś dziwny. Obawiałam się, że główna bohaterka postąpi inaczej i wejdzie w tę relację całą sobą, ale na szczęście się opamiętała, myśląc, że to już koniec. Sprawa zamknięta... Niestety, to dopiero początek. Rozdrażniła pająka odlatując i psując jego zamiary. Zaczęły się dziwne akcje, które mnie samą przerażały. 

Tytułowym aniołem stróżem dla głównej bohaterki jest jej pies Śpiewak, którego mąż zamówił jej przed swoją śmiercią. Śpiewak to dog niemiecki, wielkie bydle, kochane i całkowicie oddane swojej pani. Pies wyczuwa zło drzemiące w ludziach i może dlatego nie przepada za adoratorami swojej pani? A może dlatego, że upatrzył sobie idealnego pana? I tutaj przechodzimy również do tematu miłości, który zawsze jest poruszany w książkach Sparksa. Wątek ten jest nienachalny i jakże przyjemnie się go czyta. 

Każda książka autora różni się od poprzednich pewnymi wydarzeniami i kluczowym tematem. Niemniej wszystkie w pewnym sensie są do siebie podobne. Sparks trzyma się jednego schematu i wplatając różne wydarzenia, relacje i tak dalej, sprawia, że są one od siebie różne. Mnie osobiście to nie przeszkadza. Lubię sięgać po historie, jakie tworzy i za każdym razem pochłaniają mnie one całkowicie.

Są tutaj fani Nicholasa Sparksa, którzy nie czytali jeszcze książki "Anioł stróż"? Jeśli tak, to czym prędzej proszę mi to zmienić, bo książka jest naprawdę bardzo dobra! Trzeba ją znać. 

sobota, 11 lutego 2017

"Dziewczyna z daleka" Magdalena Knedler

Dziękuję!

Słodko-gorzka opowieść o miłości, zemście i zbrodni, z wielką historią w tle.
W pewien styczniowy poranek w domu prawie stuletniej Nataszy Silsterwitz zjawia się młody Anglik, Artur Adams. Przywozi ze sobą kopertę wypełnioną starymi fotografiami i srebrną piersiówkę, na której widok Nataszę ogarnia panika. Kobieta ma pewność, że ten mężczyzna przynajmniej w części zna jej dramatyczną przeszłość. Przeszłość, o której nie powiedziała nikomu – nawet najbliższej rodzinie.
Adams z determinacją dąży do rozmowy z nestorką, a ona wie, że nie będzie w stanie przed nim uciec. I oto – u schyłku życia – przyjdzie jej wyjawić prawdę o sobie. Przed Arturem, ale i przed własną wnuczką, gdyż to właśnie ich Natasza zabiera w pełną napięcia podróż do przeszłości - na przedwojenną Wileńszczyznę i skutą lodem Syberię.

O książkach Magdaleny Knedler słyszałam wiele dobrego, a czy coś złego? Hm... Nie przypominam sobie. Dlatego zaciekawiona tymi wszystkimi opiniami sięgnęłam po jej najnowszą książkę. Czy i ja polubiłam twórczość autorki? Czy przypadła mi do gustu jej książka?

Nie wiedziałam czego mam się spodziewać po tej historii, prócz tego, co nakreślił wydawca. Książka o miłości w tle ze słodko - gorzkim wydźwiękiem. I rzeczywiście tak jest. Tyle, że... Czy ta miłość jest w tle? I tak i nie, bo w zasadzie miłość jest tutaj równie ważna, jak historia z przeszłości... Która również opiera się w ogromnej mierze właśnie na miłości. Nieszczęśliwej, prowadzącej do tragedii. I to rodzące się uczucie, niewinne, nieśmiałe - pomiędzy dwójką młodych bohaterów. To właśnie ono najbardziej mi się podobało. Jednak nie zapominając o opowieści i przeszłości prawie stuletniej Nataszy. Żelaznej kobiety, która wiele przeżyła, wiele wycierpiała i pragnie się z tym podzielić z własną wnuczką, policjantem i angielskim fircykiem. Chociaż słowo "pragnie" jest tutaj użyte na wyrost, ale o tym przekonacie się sięgając po "Dziewczynę z daleka". 

Bohaterowie, jakich stworzyła Magdalena Knedler bardzo mi sie spodobali. Każdy jest inny, każdy w tej książce odgrywa ważną rolę. Natasza, złośliwa staruszka, której wcale nie było mi ciężko polubić. Lena, złośliwa zołza po babci. Wojtek, fajny mężczyzna, który potrafi ugotować coś z niczego oraz Artur, trochę taka pierdoła. Taka kombinacja okazała się czymś fajnym, co obfitowało w wiele zabawnych akcji. Te przepychanki słowne i zachowania... Prócz tego, że książka jest słodko - gorzka, to dzięki tym postaciom jest ona również momentami zabawna.

Muszę przyznać, że "Dziewczyna z daleka" jest naprawdę dobrą lekturą, której w danej chwili potrzebowałam. Interesująca i wciągająca historia, jaką stworzyła autorka jest godna uwagi. A ja sama jestem ciekawa poprzednich jej powieści, które kiedyś mam zamiar przeczytać, ponieważ styl autorki przypadł mi do gustu. Osobiście polecam, myślę, że warto po nią sięgnąć.

piątek, 10 lutego 2017

Konkurs: Diabolika + zakładka

Dzień dobry, cześć i czołem!

Zapraszam Was na Diaboliczny konkurs w którym do wygrania książka "Diabolika" oraz zakładka inspirowana książką - zdjęcie:

Organizatorem konkursu jestem ja, a fundatorem nagrody wydawnictwo Moondrive.

Co trzeba zrobić?
 1. Pod niniejszym postem należy w komentarzu umieścić odpowiedź na pytanie, które znajdziecie niżej oraz swoje imię.
2. Należy podać swojego maila, w razie potrzeby skontaktowania się z daną osobistością.
3. Pytanie, tudzież zadanie konkursowe:

Jak nazwałbyś swoją diabolikę/swojego diabolika i dlaczego właśnie tak? - Odpowiedź najlepiej krótka i na temat :)

 4. Nie wysyłam nagrody poza granice Polski.
 5. Jedna osoba = jedno zgłoszenie.
 6. Osoby anonimowe również mogą brać udział w konkursie!
 7. Konkurs trwa: 10.02 - 17.02.2017 r. Zwycięzcę ogłoszę ok 3 dni po zakończeniu konkursu.
 8. Dodatkowym plusem będzie polubienie/zaobserwowanie mojego bloga oraz:
Instagram: @bookshunter_sol
Facebook:  BooksHunter

Facebook Nemezis

9. Zamieścić na swoim blogu/instagramie, fb czy innym SM (do wyboru) baner konkursowy oraz link do posta z konkursem. I poinformować o tym w komentarzu pod odpowiedzią na pytanie.

Zapraszam do udziału i życzę powodzenia!

czwartek, 9 lutego 2017

[Przedpremierowo] "Diabolika" S.J. Kincaid

Premiera 15 lutego! 

Dziękuję!
Diaboliki nie znają litości.
Diaboliki są silne.
Ich przeznaczeniem jest zabijać w obronie człowieka, dla którego zostały wyhodowane.
 Nic więcej się nie liczy.
 Wyglądamy jak ludzie. Jesteśmy agresywni, zdolni do bezgranicznego okrucieństwa i absolutnej lojalności. Właśnie dlatego jesteśmy strażnikami zamożnych rodzin.
 Służę córce senatora, Sidonii, którą traktuję jak siostrę. Zrobiłabym dla niej wszystko. Teraz, aby ją ochronić, muszę udawać, że nią jestem, zachowując w tajemnicy moje zdolności. Wśród bezwzględnych polityków walczących o władzę w imperium odkryłam w sobie cechę, której zawsze mi odmawiano – człowieczeństwo.
Mam na imię Nemezis i jestem diaboliką. Czy mogę zostać iskrą, która rozbłyśnie w mroku imperium?

Ciężko było mi się wgryźć w tę książkę. Coś nie do końca mi pasowało i sama nie wiem czy był to ten świat przedstawiony, główna bohaterka i cały ten dziwny system. Czytanie pierwszych stron szło mi strasznie topornie i zastanawiałam się, jak będzie dalej. Na szczęście później było znacznie lepiej...

S.J. Kincaid nie od samego początku wyjaśniła czytelnikowi, w jakim świecie toczą się wydarzenia bohaterów. Czytelnik mógł się jedynie domyślać, że na pewno nie jest to Ziemia i na pewno nie czasy obecne. Trochę się tego będę czepiać, ponieważ lubię mieć wyjaśniony i opisany świat przedstawiony. Domyśliłam się, że jest to mieszanka dystopii ze science fiction, a akcja dzieje się w kosmosie, ludzie mieszkają na statkach kosmicznych... Jeśli chodzi o świat przedstawiony, to, kiedy już doszłam do tego gdzie, co i jak, i mogłam skupić się na całej reszcie, stwierdzam, że autorka poradziła sobie świetnie i cała ta konstrukcja przypadła mi do gustu.

Bardzo interesował mnie temat diabolików? (nie wiem jak się to odmienia). Byłam ciekawa w jaki sposób te stworzenia okażą się inne od tych, które do tej pory były mi znane. Przyznam, że Kincaid miała pomysł na diaboliki i fajnie go wykorzystała. Genetycznie zaprojektowani ochroniarze, którzy w obronie swojego właściciela są zdolni do wszystkiego. A naprawdę mogą wiele, ponieważ dysponują siłami nadprzyrodzonymi. Są idealnymi mordercami, nie odczuwają żadnych uczuć, nie okazują współczucia... Są całkowicie obojętne na los innych istot, prócz swojego właściciela, dla którego zrobią wszystko i poświęcą się całkowicie. Wiecie co? Kupuję to!

Po takim opisie, spodziewałam się sporo krwawych i mocnych wydarzeń... Długo, długo nic. Dopiero potem zaczęło się coś dziać. I w tym temacie było naprawdę dobrze. Nie to, że rajcują mnie takie opisy, niemniej tego się spodziewałam i to chciałam w tej książce uświadczyć. Jeśli chodzi o zaskoczenie i emocje towarzyszące lekturze "Diaboliki", to autorce niejeden raz w drugiej połowie książki udało się mnie zaskoczyć. A towarzyszące tym wydarzeniom emocje były naprawdę skrajne. A i napięcie trzymało mnie już do końca z pytaniami "i co teraz? jak to będzie?".

Książka jest interesująca i całkiem oryginalna n tle innych książek tego typu, niemniej nie pokuszę się o stwierdzenie, że jest najlepszą jaką czytałam czy też, że jest najlepszą książką młodzieżową. Niestety czegoś mi brakowało, może to ta pierwsza połowa jakoś mnie nastawiła na takie stwierdzenie. Jest dobra, miło się ją czyta, pomijając - w moim przypadku - toporny początek i kilka minusików. Z całą pewnością jednak stwierdzam, że jest ona godna uwagi, a nawet więcej. Sądzę, że warto wyczekiwać jej premiery, bo temat tytułowych istot jest całkiem oryginalny i zapewne spodoba się wielu osobom. W dodatku akcja dzieje się w kosmosie, a i to jest gratka dla miłośników takich tematów. 

wtorek, 7 lutego 2017

"Proces diabła" Adrian Bednarek

 
Dziękuję BookMaster!
Morderca zwany Rzeźnikiem Niewiniątek kilka lat temu siał terror na ulicach Krakowa. Sprawił, że ulice opustoszały, a dziewczyny bały się zostawać same w domach. Rozpętał chaos, który uczynił go sławnym na całą Polskę. Ujęty przez policję i skazany na dożywocie, został zabity przez współwięźnia. Teraz jest tylko miejską legendą, mrocznym wspomnieniem, opowieścią służącą ku przestrodze dla nieostrożnych młodych kobiet. Tak uważają wszyscy oprócz mnie…
 Tylko ja wiem, że Rzeźnik Niewiniątek nigdy nie został złapany, żyje i ma się całkiem dobrze. Widzę jego twarz za każdym razem, gdy spojrzę w lustro. Od kilku lat moja niezwykła potrzeba przegrywa ze strachem przed popełnieniem błędu. Żeby uciszyć mroczne myśli, skupiam się na budowaniu adwokackiej kariery. W Krakowie i okolicach dochodzi do serii rytualnych mordów na prostytutkach. Policja po długich poszukiwaniach w końcu aresztuje podejrzanego. Jestem coraz lepszym prawnikiem, dlatego wkrótce będę miał okazję poznać osobiście Rozpruwacza z Krakowa jako jego obrońca. Wraz z nim w moje życie wpisze się Ona, wywołując mroczną arię pobudzającą najskrytsze pragnienia.
Wejdź do mojego świata, spróbuj zrozumieć żądze, które każą mi zabijać i przekonaj się, że prawdziwe zło ma tylko jedno oblicze… Ludzkie.

Wiele dobrego słyszałam o tej książce i postanowiłam sama po nią sięgnąć, by przekonać się czy rzeczywiście jest taka dobra, jak mówią inni. Czy historia w niej zawarta mrozi krew w żyłach i czy mną wstrząśnie. Zastanawiałam się jak to będzie, bo różnie bywa z powieściami rodzimych autorów. Często się na nich zawodzę, a jak było tym razem?

Adrian Bednarek ugryzł całkiem spory kawał ciężkiego tematycznie mięcha, że tak nietypowo określę temat. Może nietypowo, ale jednak całkiem dosłownie. Nie czytałam poprzedniej książki autora, ale jakoś szczególnie nie odczułam braku jej treści, więc pozwolę sobie stwierdzić, że jeśli nie czytaliście "Pamiętnika diabła", to i tak śmiało możecie sięgnąć po "Proces diabła". Ciągle ten diabeł w tytule... Zastanawiające. Zwłaszcza, że posiadam już kolejną książkę autora i zgadnijcie co jest w tytule? Otóż tytuł to "Spowiedź diabła". Jestem bardzo ciekawa, co autor tam wymyślił, bo zakończenie Procesu było naprowadzające i tym samym, ta zapowiedź bardzo, ale to bardzo mnie intryguje!

Książki w których leje się krew, a wnętrzności zamiast siedzieć w brzuszku, wyrywają się na zewnątrz zawsze bywają obrazowe. Czasami aż przesadnie. Na szczęście w tym przypadku owszem obrazowe są, ale autor nie poszedł w stronę przesady. W końcu dobry kryminał nie opiera się głównie na brutalności i Bednarek doskonale o tym wie, bo jego książka to w pewnym stopniu również analiza psychologiczna głównego bohatera. Właściwie nie od samego początku nie mamy wątpliwości, że jest on skrzywiony umysłowo... Bowiem, jaki człowiek ma takie myśli i robi takie rzeczy jak Kuba Sobański?  Muszę przyznać, że autor stworzył bardzo ciekawą postać, ponieważ pomimo, że Kuba jest psycholem i mordercą, to jest jego druga strona, która jest całkiem normalna. Obie są bardzo ciekawie opracowane za co ogromny plus dla Adriana Bednarka.

Kryminał, kryminałowi nierówny. Każdy, kto lubi zaczytywać się w tym gatunku wie, że dobra historia musi mieć to "coś". Coś, co wciągnie czytelnika, będzie trzymała w napięciu i zaintryguje go na tyle, aby ten nie chciał odłożyć czytania na później. "Proces diabła" ma to "coś". Ja od początku wciągnęłam się w tą całą sprawę sądową i zastanawiało mnie czy oskarżony rzeczywiście jest winny. Wszystko wskazywało  na niego, ale również były pewne "ale". Lubię taki motyw, gdzie mogę wykazać się swoją żyłką detektywa. Bardzo dobrze się bawiłam w rozwiązywaniu tej sprawy, aczkolwiek jej rozwiązanie nieco mnie rozczarowało. Liczyłam na wielkie wow. Niestety było tylko dobrze. Chociaż epilog był jak najbardziej wow. Chociaż nie liczcie na to, że będzie jakieś morderstwo, a wy wraz z bohaterem będziecie mogli ją rozwiązać. Nie. Tutaj bawicie się zupełnie w inny sposób... Jaki? To już musicie odkryć sami. 

Kreacja głównego bohatera jest naprawdę dobra. Poznajemy jego słabość, przeszłość, mroczną naturę i tę "normalną". Chociaż Kuba Sobański i normalność, to nie jest dobre zestawienie. Natomiast Kuba i pozory - to jak najbardziej jest dobre zestawienie. Sama nie wiem czy polubiłam głównego bohatera, bo w zasadzie ciężko lubić kogoś takiego. Niemniej podoba mi się to, jak autor go stworzył, bo jest to coś innego, niż to, co do tej pory znałam. Dlatego też uważam, że kreacja Kuby jest bardzo dobra. 

Czy i komu polecam "Proces diabła"? Polecam go osobom o mocnych nerwach, lubiących nieprzeciętne kryminały i w ogóle książki. Naprawdę warto. 

poniedziałek, 6 lutego 2017

Zapowiadam Wam! Luty


Dzień dobry, cześć i czołem!

Dzisiaj mam dla Was garść zapowiedzi książek, które sama chciałabym przeczytać i, na które czekam! Nie będę przedłużała, tylko przejdę do rzeczy. Jestem ciekawa, czy i Wy czekacie na którąś z nich :) Trochę tego jest.

Wydawnictwo Filia

8 lutego

Miałam zaplanowane całe życie. Idealny chłopak. Świetni przyjaciele. Wszystko układało się dokładnie po mojej myśli.

Było tak aż do pewnej feralnej nocy, z której nic nie mogę sobie przypomnieć. To wszystko moja wina, a teraz zostały mi po nim jedynie wspomnienia.

Tonęłam w wyrzutach sumienia, póki Sam Shea nie wrócił do mojego życia i nie pomógł mi się pozbierać. Powoli otworzył moje serce i zamieszkał w nim, zanim się zorientowałam, co właściwie się dzieje. Wiem, że na niego nie zasługuję.

Próbuję poukładać swoje życie na nowo, ale zaczynają wracać do mnie okruchy wspomnień z tamtej pamiętnej nocy. Kłamstwa i sekrety powoli niszczą wszystko, co dla mnie drogie.

Okazuje się, że być może nie jestem jedyną, która powinna czegoś żałować.

15 lutego

Co prawda okładka trochę mnie razi, ale przecież wnętrze się liczy, a jego jestem niezmiernie ciekawa!

Przetrzymywany przez gruzińskich gangsterów i faszerowany nowym narkotykiem, zmuszającym do posłuszeństwa, 221 nie potrafi już myśleć, działać i żyć samodzielnie. Jest posłuszną marionetką swojego pana, który każe mu zabijać. Mierzący prawie dwa metry, ważący niemal sto piętnaście kilogramów, niezwyciężony w walkach na śmierć i życie mężczyzna skutecznie pomaga szefowi gruzińskiego klanu, trzęsącemu podziemnym przestępczym światem w Nowym Jorku.

Do czasu, aż 221 zostaje pojmany przez swoich wrogów.

Talia Tolstoi marzy, by wyswobodzić się ze szponów trudnej egzystencji. Chciałaby żyć inaczej – zerwać się ze smyczy ojca, jednego z liderów rosyjskiej Braci, i od pracy w brutalnych Kazamatach, rodzinnym interesie zajmującym się organizowaniem walk w klatkach. Wszystko się zmienia, kiedy dziewczyna poznaje więźnia swojej rodziny, który przypomina raczej zwierzę, i zaczyna odkrywać w nim człowieczeństwo. Ten potężny, piękny, poraniony mężczyzna przemawia do jej serca.

Jednak nie obejdzie się bez ofiar.

15 lutego

Wyjątkowo długa i mroźna zima, małe miasteczko pod Gdańskiem i morderca, który zbiera krwawe żniwo. W lasach i na bezdrożach zamarzają ludzie. Starsi mieszkańcy zaczynają szeptać o tajemniczej klątwie sprzed lat.

Sprawę bada nie tylko lokalna policja, ale również Felicja Stefańska - ambitna i ekscentryczna rzeczniczka prasowa urzędu gminy. Ślady wydają się prowadzić do Królowej Śniegu. Czy ktoś umiejętnie wciela się w rolę baśniowej postaci, by wywrzeć okrutną zemstę?

„Królowa Śniegu” to mroczna i mrożąca krew w żyłach opowieść kryminalna, w której podczas prowadzenia śledztwa odbijają się echem głosy z nieodległej przeszłości.

Czy dobro - jak w baśni - pokona zło?


Co prawda ta wychodzi w marcu, ale już 1, więc... :)

Epicka historia miłosna inspirowana „Księgą Tysiąca i Jednej Nocy”.

Jedno życie, jeden świt.

W krainie rządzonej przez młodego, żądnego krwi władcę, każdy poranek przynosi cierpienie kolejnej rodzinie. Chalid, osiemnastoletni kalif Chorasanu, jest potworem. Co noc bierze sobie nową małżonkę, by o poranku owinąć jedwabny sznur wokół jej szyi. Kiedy ofiarą Chalida pada szesnastoletnia przyjaciółka Szahrzad, dziewczyna poprzysięga mu zemstę i zgłasza się na jego kolejną oblubienicę. Szahrzad zamierza nie tylko ujść z życiem, ale też raz na zawsze zakończyć okrutne panowanie kalifa.

Noc za nocą Szahrzad mami Chalida, snując zachwycające historie, i odwleka swój koniec, choć doskonale zdaje sobie sprawę, że kolejny świt może okazać się jej ostatnim.

Z czasem dziewczyna zaczyna rozumieć, że w pałacu z marmuru i kamienia nie wszystko jest takie, jakim się wydaje. Szahrzad zamierza odkryć prawdę. Jest gotowa odebrać życie Chalida i tym samym odpłacić mu za tak wiele skradzionych istnień.

Czy miłość zwycięży w świecie pełnym niesamowitych historii i mrocznych sekretów?

Wydawnictwo Prószyński i S-ka


7 lutego

Sarah D’Villez jako nastolatka została uprowadzona, lecz udało się jej uciec od porywacza, który więził ją przez jedenaście dni. Wokół zdarzenia zrobiło się głośno, twarz Sarah pojawiała się w telewizji i na pierwszych stronach gazet. Dziś, po siedemnastu latach, nadchodzi wiadomość o zwolnieniu z więzienia sprawcy porwania. W obawie, by znów nie znaleźć się w centrum zainteresowania mediów, Sarah, nie informując o tym nikogo, postanawia wyjechać z Londynu i zaszyć się w małej wiosce w odległym zakątku Walii, zmieniając nazwisko i wygląd. Stara się odzyskać poczucie bezpieczeństwa w swojej idyllicznej kryjówce, nawiązując znajomości z sympatycznymi Walijczykami, wkrótce jednak zdaje sobie sprawę, że ktoś ją obserwuje, ktoś, kto najwyraźniej wie o niej bardzo dużo.


7 lutego

„Miłość w czasie rewolucji” jest pierwszą powieścią w serii „Burzliwa epoka”. Pochodzący z Rosji argentyński dziennikarz Klim Rogow wraca do ojczyzny, aby po śmierci ojca załatwić sprawy spadkowe. Wybrał jednak złą porę – w kraju narasta zamęt przed zbliżającą się rewolucją październikową. Zapewne gdyby Rogow wiedział, jakie będą skutki bolszewickiego przewrotu, na nic by się nie oglądał i czym prędzej czmychnął do ukochanego Buenos Aires. Ale czy ktokolwiek mógł przewidzieć bieg historii?… Sprawy zaś się przeciągnęły i dodatkowo skomplikowały, bo w życiu bohatera pojawiła się kobieta.

9 lutego

Opowieść o tym, co spaja rodzinę i co gotów jest poświęcić człowiek dla tych, których kocha.

Pewnego ranka Nora wyszła ze swojego domu przy Willoughby Street i zniknęła. Sześć lat później wraca do rodziny, którą porzuciła, i dowiaduje się, że jej miejsce zajęła jej najlepsza przyjaciółka. Fay pomogła rodzinie Nory przetrwać po jej odejściu, dzieli łoże z jej mężem, a najmłodsza córka Nory nazywa Fay mamusią. Gdzie przez te lata podziewała się Nora? Dlaczego odeszła od męża, a teraz postanowiła wrócić? Sytuację komplikuje jeszcze pojawienie się wraz z nią nowych postaci dramatu.

To przejmująca, pełna różnorodnych emocji przenikliwa powieść o tym, czym jest rodzinna więź i co jesteśmy gotowi poświęcić dla tych, których kochamy. I o tym, że miłość niejedno ma imię.

A dostępna jest już ta perełka, za którą zabieram się niebawem <3

Z pozoru normalna rodzina skrywa za zamkniętymi drzwiami mroczny sekret, który zmieni życie wszystkich jej znajomych…

Sarah Laden, młoda wdowa wychowująca dwóch synów, robi wszystko, aby jej rodzina, wbrew wszelkim przeciwnościom, trzymała się razem. Gdy wskutek wstrząsającego odkrycia rozpada się rodzina jej najlepszej przyjaciółki, Sarah znajduje w swoim i bez tego burzliwym życiu miejsce dla jeszcze jednego chłopca, ciężko doświadczonego przez los.
Jordan, cichy, wyobcowany szkolny kolega syna Sarah, Danny’ego, przeżył straszliwy koszmar. Sarah zgadza się wziąć go pod opiekę, nieświadoma, że decyzja ta zmusi ją to do zakwestionowania wszystkiego, w co od dawna wierzyła. Gdy łączące ich kruche więzy zaczynają pękać, Ladenowie muszą zmierzyć się z trudnymi prawdami o sobie i swoich relacjach i odkryć moc miłości, niezbędną, by przebaczyć i zaleczyć rany.

Wydawnictwo MAG

Ta premiera była przekładana już kilka razy, ale mam ogromną nadzieję, że wyjdzie w lutym. Nie mogę się doczekać <3

17 lutego

Złe nocne stwory grasujące po Cincinnati gardzą czarownicą i łowczynią nagród Rachel Moran. Jej nowa reputacja w dziedzinie czarnej magii sprawia, że ludzie i nieumarli pragną ją opętać, zaciągnąć do łóżka i zabić – niekoniecznie w takiej kolejności.

Wrócił nękany tajemną przeszłością śmiertelny kochanek Rachel, który ją wcześniej porzucił. A to, co posiada Nick, pragną przejąć brutalne bestie, gotowe w razie konieczności zniszczyć Zapadlisko i wszystkich jego mieszkańców.

Zmuszona do trzymania się w cieniu, bo inaczej grozi jej wieczny gniew mściwego demona, Rachel musi szybko działać, bo po raz pierwszy od tysiącleci zbiera się wataha, by siać spustoszenie i rządzić. I nagle stawką jest coś więcej niż dusza Rachel...




A cóż to takiego pięknego wychodzi 1 marca?

Wielkie nordyckie mity to jeden z korzeni, z których wyrasta nasza tradycja literacka - od Tolkiena, Alana Garnera i Rosemary Sutcliff po "Grę o tron" i komiksy Marvela. Stały się też inspiracją dla wielu obsypanych nagrodami bestsellerów Neila Gaimana. Teraz sam Gaiman sięga w odległą przeszłość, do oryginalnych źródeł tych opowieści, by przedstawić nam nowe, barwne i porywające wersje największych nordyckich historii. Dzięki niemu bogowie ożywają - pełni namiętności, złośliwi, wybuchowi, okrutni - a opowieść przenosi nas do ich świata - od zarania wszechrzeczy, aż po Ragnarök i zmierzch bogów. Barwne przygody Thora, Lokiego, Odyna czy Frei fascynują współczesnego czytelnika, a żywy, błyskotliwy język sprawia, że aż proszą się o to, by czytać je na głos przy ognisku w mroźną gwiaździstą noc.

I 3 marca takie coś jeszcze. Coś, czego jestem bardzo ciekawa! I ta okładka... Prosta, ale jaka piękna!

W wąskim zaułku nieopodal popularnego wśród robotników brytyjskiego pubu ceglany mur skrywa wejście do Slade House. Drzwi otworzą się wyłącznie w pewnych ściśle określonych warunkach – a wtedy nieznajomy odźwierny powita was po imieniu i zaprosi do środka… Z początku nie będziecie chcieli wyjść. A potem odkryjecie, ze wyjść nie możecie. Co dziewięć lat mieszkańcy Slade House – niezwykłe rodzeństwo – wystosowują niepowtarzalne zaproszenie dla kogoś, kto jest inny od wszystkich albo po prostu samotny: nad wiek rozwinięty nastolatek, świeżo rozwiedziony policjant, nieśmiała studentka… Co naprawdę dzieje się we wnętrzu Slade House? Dla tych, którzy się tego dowiedzą, będzie już za późno…

Wydawnictwo SQN

1 marca taka piękność. Ta okładka jest... C U D O W N A. Jeszcze cudowniej byłoby, gdyby była oprawa twarda <3

Trzy życzenia. Każde ma swoją cenę. Ile warta jest miłość?
Ona jest potężnym dżinnem. On złodziejem z ulicy. Połączyła ich pradawna magia.

Kiedy Aladyn odnajduje magiczną lampę, Zahra zostaje przywrócona światu, którego nie widziała od pięciuset lat. Ludzie i dżinny pozostają w stanie wojny, więc aby przetrwać, musi ukrywać swą tożsamość. Przybierając różne kształty, będzie trwać przy swoim nowym panu aż do czasu, kiedy ten wypowie swoje trzy życzenia.

Wszystko się komplikuje, gdy Nardukha, potężny król dżinnów, oferuje Zahrze szansę całkowitego uwolnienia od magii lampy. Uratowanie siebie oznacza jednak zdradzenie Aladyna – człowieka, w którym Zahra… zakochała się wbrew sobie. Teraz musi podjąć dramatyczną decyzję: wybrać między wolnością a uczuciem – zakazanym, lecz silniejszym niż wszystko, co znała do tej pory.

Skrywane przez stulecia tajemnice, baśniowy świat skrzący magią, niebezpieczeństwo i miłość wbrew wszelkim zasadom.

Wydawnictwo Albatros

10 lutego

Inteligentny, dopracowany w każdym szczególe thriller o nietypowej, zaskakującej fabule.

Po wydarzeniach, które miały miejsce w trakcie Operacji Westalka, umęczona psychicznie Cassie Maddox przeszła z wydziału zabójstw do wydziału przemocy domowej. Przysięgała, że nigdy nie wróci do przeszłości… Ale przeszłość wraca do niej. Sam O’Neill prosi Cassie, by przyjechała do niewielkiego miasteczka kilkadziesiąt kilometrów od Dublina, gdzie znaleziono zwłoki kobiety. Na miejscu zbrodni Maddox staje oko w oko ze swoim sobowtórem. Ofiara do złudzenia ją przypomina, a z dokumentów wynika, że nazywa się Lexie Maddison – dokładnie tak samo, jak fikcyjne alter ego Cassie, stworzone w przeszłości celem inwigilacji siatki handlarzy narkotyków na Uniwersytecie Dublińskim. Do pytania „kto zabił” dołącza kolejne – „kim była ofiara”. Nie ma poszlak, nie ma śladów ani podejrzanych… Zostaje jeden sposób, by dowiedzieć się prawdy – udawać, ze Lexie Maddison umknęła śmierci. Cassie zna Lexie na wylot, wystarczy chwila, by weszła w dawną rolę… Ale co stanie się wtedy, gdy cudze życie okaże się bardziej fascynujące niż własne?

15 lutego

Perfekcyjna para? Doskonałe małżeństwo? Czy idealne kłamstwo?

ŚWIATOWY BESTSELLER, KTÓRY WYWOŁAŁ SENSACJĘ NA MIĘDZYNARODOWYM RYNKU WYDAWNICZYM

Wszyscy znamy takie pary jak Jack i Grace: on jest przystojny i bogaty, ona czarująca i elegancka. Chciałoby się poznać Grace nieco lepiej, ale to niełatwe, bo Jack i Grace są nierozłączni. Niektórzy nazwaliby to prawdziwą miłością.
Wyobraź sobie uroczystą kolację w ich idealnym domu, miłą konwersację, kolejne kieliszki dobrego wina. Oboje wydają się w swoim żywiole. Przyjaciele Grace chcieliby zrewanżować się lunchem w przyszłym tygodniu. Ona chętnie przyjęłaby zaproszenie, ale wie, że nigdy z nimi nie wyjdzie. Ktoś mógłby spytać, dlaczego Grace nigdy nie odbiera telefonów, nie wychodzi z domu, a nawet nie pracuje. I jak to możliwe, że gotując tak wymyślne potrawy, w ogóle nie tyje? I dlaczego w oknach sypialni są kraty? Doskonałe małżeństwo czy perfekcyjne kłamstwo?

15 lutego

BĘDZIESZ MUSIAŁ SIĘ ZASTANOWIĆ NAD TYM, W CO MOŻESZ WIERZYĆ I KOMU POWINIENEŚ UFAĆ…

Maya Stern, była oficer sił specjalnych, niedawno powróciła do domu z misji w Iraku. Pewnego dnia zamontowana w jej domu ukryta kamera, mająca śledzić zachowanie opiekunki dwuletniej Lily, ukochanej córeczki Mai, nagrywa filmik z udziałem bawiącej się dziewczynki i jej ojca. Wszystko byłoby w jak najlepszym porządku, gdyby nie fakt, że Joe został brutalnie zamordowany dwa tygodnie wcześniej. Wytrącona z równowagi kobieta zastanawia się nad tym, co przed chwilą zobaczyła. Czy może uwierzyć w to, co widziała? Ale to przecież by oznaczało, że Joe żyje. Czy to w ogóle możliwe? Była przecież naocznym świadkiem jego zabójstwa, a po wszystkim zorganizowała mu pogrzeb. Aby znaleźć odpowiedzi na nurtujące ją pytania, Maya musi uporać się z mrocznymi tajemnicami własnej przeszłości. Gdy tego dokona, będzie zmuszona stawić czoła nieprawdopodobnej i niekoniecznie przyjemnej prawdzie o swoim mężu… i o sobie.

Wydawnictwo Zysk i S-ka

Idealne na walentynki :)

13 lutego

Jedna chwila może zmienić wszystko...
Wcześniej:

 Poznali się na pierwszym roku medycyny. On dla studiów zrezygnował z kolarstwa górskiego, a ona z malarstwa. Stopniowo ich przyjaźń przeradza się w głębsze uczucie. Planują wspólną przyszłość. Nagle Anna po prostu z nim zrywa. Nie mówi, dlaczego odchodzi, a Michał ma nigdy nie dowiedzieć się prawdy.

Teraz:

Szesnaście lat od momentu, gdy się poznali, Anna jest dyrektorem kliniki chirurgii plastycznej, a Michał pracuje w szpitalu dziecięcym. Mieszkają w tym samym mieście, ale nie spotykają się i starają się tego unikać. Przypadkiem jadą na tę samą konferencję. W życiu jednak nie ma przypadków. Jedna chwila, jedna decyzja uruchamia lawinę wydarzeń.

Jutro: ?...

Są książki, o których zapominamy zaraz po przeczytaniu. Są także takie, o których pamiętamy przez chwilę. Jednak zdarzają się książki, które zapadają nam w pamięć na długo. O Zimowej miłości nie zapomnisz nigdy.

13 lutego

On wie, co to podbój, zarówno na, jak i poza lodowiskiem. On wie, jak celnie strzelać….

 Allie Hayes przechodzi kryzys. Zakończenie studiów zbliża się wielkimi krokami, a ona wciąż stoi przed dylematem, którą ścieżkę kariery wybrać. Na domiar złego leczy złamane serce po rozstaniu z wieloletnim chłopakiem. Dziki seks bez zobowiązań, by zapomnieć, nie jest lekarstwem na jej problemy, ale nie sposób oprzeć się Deanowi Di Laurentisowi, przystojniakowi z drużyny hokejowej. Tylko ten jeden raz, bo mimo że przyszłość rysuje się niewyraźnie, to jasne jak słońce, że nie ma w niej miejsca dla króla jednorazowych numerków.

Lans i pewność siebie nie wystarczy, by ją do siebie przekonać…

Dean zawsze dostaje to, czego chce. Dziewczyny, oceny, dziewczyny, uznanie, dziewczyny… To kobieciarz, zgadza się, i póki co nie spotkał kobiety odpornej na jego wdzięki. Aż poznał Allie... Przebojowa blondynka zawojowała jego świat przez jedną noc – i teraz chce, żeby zostali przyjaciółmi? O nie. To on mówi, kiedy jest koniec. Dean nie ustąpi w pogoni za swoim celem, ale gdy na drodze pojawiają się nieoczekiwane przeszkody, zaczyna się zastanawiać, czy nie nadszedł czas, by przestać zaliczać… a oddać strzał prosto w serce.

27 lutego

Poznajcie Aśkę – pozytywnie zakręconą studentkę ekonomii, której złośliwy los co rusz rzuca kłody pod nogi. Zakończenie kilkuletniego związku, zawalone egzaminy, uciążliwa praca... Dobrze, że pod ręką są przyjaciółki, na które zawsze można liczyć i pogadać dosłownie o wszystkim. I jeszcze kolega o dziwnie brzmiącym imieniu, który udzieli wsparcia w każdej sytuacji. Co ona by bez nich zrobiła?

 Niespodziewanie w życiu Asi następuje zwrot o 180 stopni: pojawia się idealny mężczyzna, dzięki któremu jej szara rzeczywistość zaczyna przypominać bajkę. Przystojny, bogaty, dżentelmen w każdym calu... Czyżby to był wymarzony książę? A może dziewczynie pisany jest ktoś inny? I co ze znienawidzonymi studiami i aktorstwem, które od zawsze było jej pasją? Po prostu przeczytajcie!

Bursztynowy Anioł to napisana od serca historia o miłości, ponadczasowej przyjaźni, szukaniu własnej ścieżki, a także zwykłych codziennych problemach i trudnej sztuce dokonywania wyborów. Porwie każdą młodą czytelniczkę – rozbawi, wzruszy, a może i zainspiruje do zmian we własnym życiu.
Wydawnictwo IUVI

15 lutego

Co to w ogóle za pomysł na książkę? Bohater z wyjątkowym talentem do… bycia wyjątkową ofiarą losu? Misja na śmierć i życie, by uratować woreczek piasku? Śmiertelne zagrożenie ze strony… Bibliotekarzy? Tak, to jest świetny pomysł na książkę!
Alcatraz Smedry, wychowywany przez rodziców zastępczych, nie wydaje się przeznaczony do niczego poza katastrofami. Na trzynaste urodziny otrzymuje przesyłkę ze spadkiem po nieżyjących rodzicach – a w niej zwykły woreczek ze zwykłym piaskiem. Zostaje on jednak niemal natychmiast skradziony przez tajemniczą organizację Bibliotekarzy. To wywołuje łańcuch wydarzeń, które uświadomią Alcatrazowi, że jego rodzina jest częścią grupy bojowników sprzeciwiających się Bibliotekarzom – tajnej, niebezpiecznej i złowrogiej organizacji, która faktycznie rządzi światem. Piasek Raszida ma pozwolić Bibliotekarzom przejąć pełną władzę nad światem. Alcatraz musi ich powstrzymać… uzbrojony wyłącznie w okulary i wyjątkowy talentem do bycia wyjątkową ofiarą losu.

Wydawnictwo Papierowy Księżyc

I na koniec perełka, na którą czekałam bardzo długo! <3

1 marca (podobno i mam nadzieję!)

Wolha Redna, której niezwykłe przygody poznaliśmy w powieści Zawód: Wiedźma, powraca w drugim tomie bestsellerowych Kronik Belorskich autorstwa Olgi Gromyko – znanej w Polsce m.in. dzięki znakomitej trylogii Rok Szczura. Najbardziej W.REDNĄ wiedźmę w historii świata czekają nowe wyzwania – na początek egzaminy końcowe w Wyższej Szkole Magii, Wróżbiarstwa i Zielarstwa. Kiedy wydaje się, że wrota do wymarzonego życia stają przed dziewczyną otworem, musi ona udać się na staż do Jego Wysokości króla Nauma, a potem… potem już nic nie idzie zgodnie z planem.
Wolha Redna jednak nigdy nie poddaje się bez walki i nawet jeśli jej życiu zagraża śmiertelne niebezpieczeństwo, wciąż pozostaje W.REDNĄ sobą. W Wiedźmie Opiekunce spotkamy starych znajomych i dobrze nam znany nieprzeciętny humor, ale też nowych barwnych bohaterów i nowe niezwykłe przygody rudej wiedźmy.
Przygotujcie się na potężną dawkę emocji, magii i humoru spod znaku Kronik Belorskich!

sobota, 4 lutego 2017

"To, co najważniejsze" Samantha Young

 Dziękuję!
Witamy w Hartwell, spokojnym, nadmorskim miasteczku, gdzie dzięki tajemnicy sprzed wielu lat pewna kobieta zrozumie, co znaczy prawdziwa miłość...
 Doktor Jessica Huntington całym sercem angażuje się w problemy swoich podopiecznych z więzienia dla kobiet, ale w życiu prywatnym starannie unika związków uczuciowych. Nauczyły ją tego bolesne doświadczenia. W więziennej bibliotece odkrywa plik starych listów miłosnych i jedzie do malowniczego Hartwell, żeby dostarczyć je adresatowi. Nadmorskie miasteczko rzuca na Jessicę swój czar, ale jeszcze większe wrażenie robi na niej przystojny właściciel miejscowego baru.
 Od czasu rozwodu z niewierną żoną, Cooper Lawson skupia się na tym, co najważniejsze: na rodzinie i prowadzeniu baru przy nadbrzeżnej promenadzie, który od lat znajduje się w posiadaniu Lawsonów. Jednak kiedy Jessica przekracza progi jego knajpki, gotów jest znów otworzyć swoje serce. Chociaż wzajemne przyciąganie staje się coraz silniejsze, Jessica z uporem broni się przed bliskim związkiem.
Aby przekonać ją, że jest w życiu coś, o co warto walczyć, Cooper będzie musiał ofiarować jej więcej niż tylko namiętność.

Kiedy zobaczyłam w zapowiedziach tę oto książkę, pomyślałam sobie, że może być świetną kobiecą i dobrą lekturą. A czegoś typowo kobiecego ostatnio poszukiwałam. "To, co najważniejsze", to książka, która nieco mnie zaskoczyła, bo wiecie... Spodziewałam się też tego, że mogę się zawieść na niej (ostatnio ciągle mi coś nie pasuje w tego typu książkach), a tutaj zaskoczenie. Najnowsza książka Samanthy Young okazała się bardzo przyjemnym i przyzwoitym czytadłem, które wciągnęło mnie od początku i, które będę polecała znajomym. Sądzę, że jeśli lubicie kobiece czytadła, z dużą dozą romantyzmu, flirtu i całkiem niemałym dodatkiem interesujących wydarzeń, to "To, co najważniejsze" jest dla Was. 

Zacznę od moich obaw, które zaprzątały moją głowę. Otóż, ciekawiło mnie, czy wielokrotnie powielane schematy będą widoczne w tej książce. Nie chciałam się łudzić, że w dobie, gdzie schemat goni schemat, Young będzie go unikać. Poznając więc głównych bohaterów: Jessica z początku wydawała mi się szarą myszką, a tutaj zaskoczenie! Okazała się konkretną babką, która nie jest naiwna i nie da sobie namieszać w głowie. Kobietą, która wie czego chce i będzie o to walczyć. A dla mnie taka postać kobieca, jest dużym plusem. Postać męska natomiast... Cooper Lawson - kreowany na największego przystojniaka i nieco bawidamka w Hartwell. Trochę mnie to przeraziło, niemniej ponowne zaskoczenie! Ah to pierwsze wrażenie... Cooper okazał się wartościowym, stałym w uczuciach mężczyzną, który naprawdę mógłby być wzorem dla innych męskich bohaterów książek tego gatunku. Polubiłam go, jak zresztą większość bohaterów, jakich stworzyła Young. - Tak więc obawy dotyczące bohaterów okazały się bezowocne i całe szczęście!

Kolejnym czego się obawiałam, zagłębiając się w treść to to, że ten cały romans będzie przechodził śmieszne kryzysy, które "widziałam" już w wielu książkach i filmach. I wiele razy się na to zanosiło, niemniej postawa bohaterów i ich podeście do tych wydarzeń zaskakiwały mnie co rusz. Tym samym można powiedzieć, że owszem, książka bywa schematyczna, ale niektóre wydarzenia i zachowania bohaterów, mogą czytelnika zaskoczyć. Ja osobiście odebrałam całość pozytywnie i z pewnością sięgnę po kolejne książki z tej serii.

Samantha Young stworzyła interesującą powieść, która powinna spodobać się każdej, dojrzałej kobiecie. Ma w sobie wszystko to, co kobieca literatura powinna mieć. Miłą dla serca historię, miłość, oddanie, przyjaźń, humor i sympatycznych bohaterów. Ja jestem na tak!

Jestem ciekawa, jaki będzie kolejny tom. Chciałabym bliżej poznać Bailey - rezolutną i wojowniczą kobietkę o złotym sercu. Kto wie, może kolejna książka z tej serii będzie właśnie o jej losach?

czwartek, 2 lutego 2017

"Ogień, który ich spala" Brittainy C. Cherry

Dziękuję!


Był sobie kiedyś chłopiec, którego pokochałam.
 Logan Francis Silverstone był moim zupełnym przeciwieństwem. Kiedy tańczyłam jak urzeczona, on podpierał ścianę. Przeważnie milczał, podczas gdy mnie trudno było uciszyć. Uśmiech przychodził mu z wysiłkiem, natomiast ja unikałam smutku.
 Pewnej nocy dostrzegłam ciemność, która czaiła się głęboko w nim.
Każdemu z nas czegoś brakowało, jednak razem mieliśmy wszystko. Z obojgiem było coś nie tak, ale obok siebie zawsze czuliśmy, że wszystko jest jak należy. Byliśmy jak spadające gwiazdy przecinające nocne niebo w poszukiwaniu życzenia, modlące się o lepsze jutro.
Aż do dnia, w którym go straciłam. Jedną pochopną decyzją zaprzepaścił nasz związek.
 Był sobie chłopiec, którego pokochałam.
I przez kilka krótkich chwil - trwających tyle co oddech, co szept - pomyślałam, że może i on mnie kocha.

Seria Żywioły wydawnictwa Filia jest emocjonalna, to na pewno. Jest też różnorodna, dajmy na to tom pierwszy Powietrze, którym oddycha był zupełnie inny od drugiego Ogień, który ich spala, ale równie dobry! Osobiście uważam oba te tomy za cudowne i zdania nie zmienię. Drugi tom serii Żywioły pochłonął mnie całkowicie, zupełnie tak jak ogień, który pochłania wszystko, co staje mu na drodze. Zaczęłam i skończyłam go tego samego dnia. Po prostu nie mogłam się oderwać! Ale przejdę do rzeczy i do tego, co mi się podobało. A może znajdzie się też jakiś minusik? Zapraszam do lektury.

Zacznę od tego, że ta książka nie jest lekka i przyjemna. Nie. Ona jest smutna, emocjonująca, czasami zabawna i czasami niezrozumiała... Ale jedno jest pewne - jest świetna! Przynajmniej moim zdaniem, a ostatnio naprawdę ciężko mi dogodzić. A już na pewno od dawna nie przeczytałam całej książki w jeden dzień, a to o czymś świadczy. Potrzebowałam tej ogromnej dawki emocjonalnej, jaką niesie ze sobą Ogień, który ich spala. Swoją drogą nie do końca spodziewałam się tego, co otrzymałam. To znaczy, spodziewałam się dobrej lektury, ale nie tak zaskakującej. Owszem, schematy również się znalazły, ale wiecie co? Nawet niespecjalnie zwracałam na nie uwagę, bo bohaterowie i ich problemy były po prostu ważniejsze. 

Jeśli już o problemach zaczęłam, to o nich napiszę coś więcej. Poznając Logana, wiedziałam, że okaże się on niezłym ziółkiem, ale też dobrym chłopakiem. Dopiero później wyszło szydło z worka. Owszem chłopakiem w głębi duszy jest dobrym, ale potrafi być okrutny. Autorka z początku ukazała go jako słabego chłopaka, który walcząc z własnymi demonami, zatraca się w ciemności. W drugiej części poznajemy nowego Logana. Mężczyznę, który walcząc z demonami, odnalazł własne ja. Pomimo tego, jak okropny był Logan i tego, jak traktował innych, było w nim coś, co mnie do niego przyciągało. I chociaż często negowałam jego zachowanie, i tak wzbudzał we mnie sympatię, co raczej rzadko ma u mnie miejsce. Jeśli jakiś bohater "przegra" sobie u mnie na początku, to ciężko później mi się do niego przekonać, a tutaj niespodzianka!

Poza Loganem jest również Alyssa, dziewczyna z dobrego domu, która była dla Logana ogromnym wsparciem. Jako przyjaciele różnili się od siebie całkowicie i statusem społecznym, i osobowościami, a jednak przeciwieństwa się przyciągają. Alyssa jako dziewczyna z dobrego domu, "powinna" być szcześliwa, bo przecież niczego jej nie brakuje. Jednak gdy poznajemy ją bliżej, dowiadujemy się, jak mylne może być pierwsze wrażenie. Zresztą, to samo można powiedzieć o chłopcu, którego pokochała. Przyznam, że Alyssa czasami mnie drażniła tym, jak łaknęła uwagi Logana, często wychodząc przy tym na głupiutką. Niemniej w gruncie rzeczy jest mądrą, oddaną i silną dziewczyną, która walczy o swoje szczęście. Dlatego te nieliczne chwile, w których mnie drażniło jej zachowanie zastępuję tymi, które zyskały mą sympatię.

Są też postaci poboczne, jak brat Logana, Kellan którego wątek również jest w pewnym momencie tym kluczowym i bardzo wzruszającym. Jest również narzeczona Kellana, Erika, która ma bardzo interesujący nawyk (poznacie go sami) i, która jest przykładem wiernej i oddanej swemu mężczyźnie, kobiety. Ich miłość jest ogromnym pozytywem tej powieści. Są również i czarne charaktery, jak ojciec Logana, który odzwierciedla sobą wszystko, co najgorsze... Oraz matka Kellana i Logana, która niby nie do końca jest czarnym charakterem, ale jakoś nie potrafiłam jej polubić, po akcjach, jakie wyczyniała.

Tak... Właściwie o postaciach powiedziałam całkiem sporo, a przy tym również o samej fabule. A jak oceniam ich kreację? Nie mam jej nic do zarzucenia i przyznać muszę, że każdy z bohaterów odgrywa świetnie swoją rolę. A już na pewno każdy został w najmniejszym szczególe dopracowany. 

Jest tutaj też wielka i wyniszczająca miłość... Właściwie, to ona gra tutaj pierwsze skrzypce... Nie powiem o niej więcej, ponieważ sądzę, że powinniście sami poznać całą historię od podstaw. A nawet nalegam.

Brittainy C. Cherry po raz kolejny sprawiła, że w mych oczach zaświeciły się łzy, a serce mocniej zabiło. Nie mogę się doczekać kolejnego tomu tej serii. Niewątpliwie zajmuje ona ważne miejsce w moim czytelniczym sercu. Osobiście polecam gorąco! Jeśli lubicie wciągające historie, w których nie jest kolorowo i ciągle wesoło... Książki, które nie są banalne, a historie bohaterów ściskają za serce, to nie tylko Ogień, który ich spala, ale również Powietrze, którym oddycha powinno Wam się spodobać.

środa, 1 lutego 2017

Zdobycze styczniowe!



Hejka naklejka!

Dzisiaj przybywam ze stosem styczniowym i przyznam szczerze, że aż tylu książek się nie spodziewałam w tym miesiącu. Niemniej kocham je wszystkie! Tylko poproszę o przedłużenie doby, dobrze?
Nie żeby wszystkie były do przeczytania, ponieważ napoczęłam już ten przepyszny stos zdobyczny, a nawet mogliście kilka recenzji już przeczytać. Może nie będę przedłużać i przejdę do rzeczy... Tadam!

Zacznę od tych, które już przeczytałam:

"P.S. I Like You" - cudowna West i moje nazwisko w środku <3 Recenzję możecie przeczytać [TUTAJ].
"Margo" - mogłam przeczytać ją przedpremierowo i ta książka to petarda! Coś nowego, coś innego... Recenzja [TUTAJ].
"Noc Kupały" - nieprzeczytana, nie wiem czemu ją tutaj wstawiłam. Niespodziewany prezent od wydawnictwa :) Niestety nie mam części pierwszej "Szeptuchy", więc nie wiem kiedy zabiorę się za tę. Zwłaszcza, że tyle innych czeka w kolejce.
"Proces diabła" - świetna książka, recenzja niebawem. Od księgarni Bookmaster.pl
"Był sobie pies" - jedna z najpiękniejszych książek. Jestem psiarą i pokochałam ją całym sercem. Nie mogę doczekać się filmu! Przedpremierowa recenzja [TUTAJ], a premiera już 15 lutego.
"Bez szans" - przeczytana jako ebook, a tutaj widzicie egzemplarz finałowy. Bardzo podoba mi się kolorystyka na okładce. Oto [recenzja]
"W plątaninie uczuć" - książka naprawdę fajna. [recenzja]

A teraz stosik, z którego książki czytam aktualnie, bądź niebawem się za nie zabiorę :)


Zamierzam zebrać kolekcję książek Jodi Picoult właśnie w tej formie. Od dawna przymierzałam się do nabycia jej książek, więc to jest dobra okazja.

"Naznaczeni śmiercią" - od wyd. Jaguar, szkoda tylko, że niestety jej nie przeczytam, z racji tego, że jest to specjalny egz. dla recenzentów, to na każdej ze stron jest nadruk, który mi uniemożliwia mi czytanie. Nie mogę się wczuć, a oczy mi się męczą. Dlatego, nie będę się zmuszała do czytania. Kto wie, może jakoś nabędę piękne wydanie w twardej oprawie :)
"Dwór mgieł i furii" - ach! To dopiero perełka w stosie. Tom pierwszy uwielbiam, a ten na pewno słabszy nie będzie. Mam pewność! od Uroboros
"Behawiorysta" - ponoć mega krwawa książka Mroza. Przekonamy się! od księgarni Bookmaster.
"Ścieżki nadziei" - najnowsza książka Evansa, która zapowiada się wyśmienicie. Od wydawnictwa Znak.
"A między nami wspomnienia" - ponoć najlepsza książka autorki. Zobaczymy :) Zmorosława poleca, więc na pewno się nie zawiodę :D od Bookmaster
"Araf" - ciągle czeka w kolejce. Jedni mówią, że świetna inni, że niekoniecznie... Sama niebawem się przekonam. Od wydawnictwa Znak.
"Dziewczyna z daleka" - właśnie kończę czytać i jest interesująco! - od Novae Res
"To, co najważniejsze" - książka przeczytana, polubiana. Niebawem recenzja, pewnie w weekend. Od Burda książki.
"Ogień, który ich spala" - cudowna! Jutro recenzja :) Przepięknie dziękuję za nią Onaczyta i Filii.
"Prawo Mojżesza" - tak uwielbiana przez znajomych czytelników, że nie mogę nie przeczytać! od wydawnictwa Editio.
Na koniec "Spowiedź diabła" - autor ma coś z tym diabłem w tytule :D Ale i tak lubię jego książki. Przedpremierowo od Novae Res.

Tyle. Sporo tego, wiem. Niemniej z czytaniem idę jak burza, więc nic, tylko się cieszyć! Chociaż wprowadziłam pewne postanowienia. Zobaczymy czy mi się uda ich dotrzymać :D Miłego dnia!