Tytuł: Tron półksiężyca
Autor: Saladin Ahmed
Liczba stron: 360
ISBN: 978-83-7839-373-3
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2012
Autor: Saladin Ahmed
Liczba stron: 360
ISBN: 978-83-7839-373-3
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2012
"Świat z „Baśni z tysiąca i jednej nocy” ożywa na kartach opowieści o łowcy demonów.
Królestwa Półksiężyca stoją na skraju rebelii. Krainą ghuli i dżinów, świętych wojowników i heretyków wstrząsa konflikt pomiędzy rządzącym żelazną ręką kalifem a mistrzem złodziei, Księciem Sokołów. Jakby tego było mało, ludzie zaczynają ginąć w dziwnych, nienaturalnych okolicznościach. Ktoś musi powstrzymać mordercę. Tym kimś ma być doktor Adulla Machslud.
Sęk w tym, że ostatni prawdziwy łowca ghuli w wielkim mieście Dhamsawaat jest już zmęczony polowaniem na stwory, najchętniej przeszedłby na emeryturę. Gdy jednak ofiarami mordercy padają członkowie rodziny jego byłej kochanki, sprawa staje osobista. Wraz z młodym pomocnikiem Raseedem bas Raseedem i obdarzoną niezwykłą mocą Zamią odkrywają, że coś łączy tajemnicze zabójstwa z rodzącą się rebelią – ktoś próbuje zdobyć Tron Półksiężyca. "
Ahmed jest mistrzem opowiadania epickich historii.
N.K. Jemisin, autorka „Stu tysięcy królestw”
N.K. Jemisin, autorka „Stu tysięcy królestw”
Żeby mnie skusić do przeczytania tej książki nie trzeba było wiele. Wystarczyła wzmianka o świecie z "Baśni z Tysiąca i jednej nocy". Oraz profesja głównego bohatera - łowca demonów/ghuli. Uwielbiam książki o łowcach. Mogłabym je czytać i czytać, i chyba nigdy mi się to nie znudzi. W takich książkach napięcie towarzyszy czytelnikowi od początku, aż po sam kres powieści. Czy Tron Półksiężyca jest książką, która trzyma nas w swych szponach napięcia? Czy sprawia, że nie sposób się od niej oderwać? Zacznijmy może od początku...
Sam główny bohater - doktor Adulla Machslud zaskarbił sobie moją sympatię swoim sposobem bycia. Wyluzowany łowca, który swoim doświadczeniem, inteligencją i humorem pobija swojego asystenta Rasida. Rasid bowiem jest typem, który jest strasznie zasadniczy, a jego tok myślenia jest jednokierunkowy i ciężko mu wybić z głowy jego przekonania - czasami to bywało troszeczkę irytujące. Za to słowne potyczki pomiędzy nim, a jego mistrzem są po prostu boskie!
Jest jedna postać, która mnie strasznie zafascynowała swoim istnieniem w tejże książce. Czarny charakter, którego byt jest owiany od samego początku tak wielka tajemnicą, którą miałam ogromną ochotę odkryć - tutaj wielki plus dla autora, za budowanie mrocznej tajemniczości. Istota cienia/człowiek - szakal/ Mouw Awa - genialnie wykreowana postać. Wprost idealnie!
Jest jedna postać, która mnie strasznie zafascynowała swoim istnieniem w tejże książce. Czarny charakter, którego byt jest owiany od samego początku tak wielka tajemnicą, którą miałam ogromną ochotę odkryć - tutaj wielki plus dla autora, za budowanie mrocznej tajemniczości. Istota cienia/człowiek - szakal/ Mouw Awa - genialnie wykreowana postać. Wprost idealnie!
Jeżeli mam być do końca szczera, to powiem, że nie ma w tej książce postaci, która chwyciła mnie za serce. Owszem polubiłam łowcę i jego znajomych, derwisza i zmiennokształtną, ale jakoś żadna z nich w większym stopniu do mnie nie przemówiła.
Fabuła książki jest całkiem przyjemnie skrojona. Akcja książki nie jest jakaś szalenie wartka, niemniej jednak nie sposób się nudzić podczas jej czytania. Osobiście spodziewałam się bardziej fantastycznych przygód i porywających akcji. Wątek czarnego charakteru zrekompensował mi inne przewinienia jakich się dopatrzyłam. Cała ta tajemniczość i mroczność była jak strzał w dziesiątkę - tego się spodziewałam i to też otrzymałam. Czy sięgnę po kolejne tomy (jeśli wyjdą w Polsce)? Oczywiście, że tak. Niezmiernie ciekawi mnie, co też będzie dalej. Czy Rasid będzie z Zamią? Czy doktor zdobędzie serce swojej ukochanej? Czy siły zła powrócą? Te wszystkie pytania zostają bez odpowiedzi, a ja bardzo chcę je poznać.
Za mile spędzone chwile przy lekturze dziękuję Panu Marcinowi i Wydawnictwu Prószyński i S-ka.
Jakoś bardziej podoba mi się poprzednia okładka. Nie to, że ta zielona jest nieładna, ale... Nie przemawia do mnie tak jak ta pierwsza, która była w zamyśle wydawnictwa. A Wy jak sądzicie?

