środa, 30 listopada 2016

"Siedem minut po północy" Patrick Ness


"Odważna, pełna czarnego humoru, głęboko poruszająca opowieść o chłopcu, jego ciężko chorej matce i niezapowiedzianym, potwornym gościu. 
Jest siedem minut po północy, gdy trzynastoletni Conor budzi się i odkrywa, że za oknem jego sypialni czai się potwór. Jednak to nie tego potwora Conor się spodziewał – sądził, że odwiedzi go raczej ten z dręczącego go koszmaru, powtarzającego się niemal każdej nocy od dnia, kiedy matka chłopca rozpoczęła leczenie. Potwór z jego podwórka jest inny. Sędziwy. I dziki. I chce czegoś od Conora. Czegoś niebezpiecznego i przerażającego.
Żąda prawdy.
Na podstawie ostatniego pomysłu wielokrotnie nagradzanej pisarki Siobhan Dowd – która zmarła na raka i nie mogła sama napisać tej historii – Patrick Ness stworzył mroczną, przejmującą powieść o nieszczęściu i stracie, a także o potworach: tych realnych i tych wyobrażonych."


    "Siedem minut po północy" to nie jest byle powieść, czy jakaś tam opowiastka, która ma czytelnikowi tylko umilić czas. Jest to porywająca i piękna historia chłopca i jego lęków, ukazana w sposób nieco fantazyjny, ale również prawdziwy. Sama wizja potwora, który dręczy małego Conora jest jedną, wielką metaforą, tak dobrze skonstruowaną, że sama do końca nie wiedziałam o co chodzi. Dopiero pod koniec książki wszystko układało się w jedną i kompletną całość, która wzruszyła mnie do głębi. Z początku, kiedy widziałam zapowiedź, nie sądziłam, że będzie to aż tak wzruszająca  i pełna refleksji lektura. Patrząc na okładkę i sam tytuł myślałam, że będzie to coś na kształt kryminału, tudzież thrillera psychologicznego. Co prawda jest to emocjonująca książka z dobrze skrojonym wątkiem psychologicznym, ale (na szczęście) brak wątku kryminalnego. Dlaczego na szczęście? Jakoś nie miałam ochoty na kryminalne zagrywki.
"Opowieści to dzikie stworzenia - rzekł potwór. - Gdy je uwolnisz, kto wie, jakiego spustoszenia mogą narobić."
    Trzynastoletni Conor przechodzi trudny okres w swoim życiu. Chłopiec musiał szybciej dorosnąć i uporać się z rzeczywistością, która niestety nie była dla niego łaskawa. Ciężko mu się przyzwyczaić do tego, że stan jego mamy zamiast się poprawiać, ulega drastycznemu pogorszeniu. Conor próbuje sobie z tym wszystkim poradzić na swój własny sposób. W szkole odtrąca od siebie przyjaciółkę - w sumie nie ma czemu się się dziwić, w końcu to ona wypaplała wszystkim o tym, co dzieje się w domu chłopca - daje się poniewierać innym dzieciakom i nie szuka pomocy, kiedy inni chcą mu jej udzielić. Jest jednak Potwór, który nawiedza chłopaka w czasie tytułowym, czyli wtedy, gdy zegar wybija 12.07. Conor nie obawia się potwora, co z początku wydawało mi się trochę dziwne. Nie okazuje względem niego lęku, a nawet pozwala sobie na kwestionowanie jego mocy i istnienia. Potwór postanawia opowiedzieć chłopcu 3 historie, z jednym zastrzeżeniem. Czwartą prawdziwą historię ze swojego życia opowie sam Conor...

"Nie zawsze musi istnieć jakiś dobry bohater. Tak jak nie zawsze musi istnieć zły. Większość ludzi plasuje się gdzieś pośrodku."
    Jeśli idzie o treść, to według mnie jest ona bez zarzutu. Tak samo postaci, jak i świetny pomysł na książkę, o samej wciągającej fabule nie wspominając. Lecz jest coś, co podobało mi się najbardziej. Mianowicie te trzy historie opowiadane przez Potwora. Każda z nich niesie ze sobą pewien przekaz, który dla chłopca nie jest widoczny na pierwszy rzut oka, za to dla mnie, jako czytelnika był jasny i zrozumiały. Podobał mi się również ogólny przekaz, jaki niesie ze sobą treść "Siedmiu minut po północy". W dodatku te przecudowne i mrożące krew ilustracje, idealnie wkomponowane w treść, są nie tylko dodatkiem, ale moim zdaniem bardzo ważnym uzupełnieniem całej historii małego Conora, Potwora i jego mamy.

"Niekiedy ludzie muszą najmocniej okłamywać właśnie samych siebie."
    Można pomyśleć, że tych dwieście stron to niewiele, jednak kiedy już się zagłębi w ich treść, odczuwa się ich bogactwo. Ogólnie rzecz biorąc... Książka (jak dla mnie) jest niesamowitym dziełem, którego na pewno tak łatwo nie zapomnę. Piękna i mądra opowieść, która osiada na dnie serca i pozostaje na długo w pamięci. Polecam każdemu bez wahania!  
"Nie piszesz swojego życia słowami - rzekł potwór - lecz działaniami. Nie jest ważne, co myślisz. Liczy się tylko to, co robisz."

poniedziałek, 28 listopada 2016

"Gwiezdny pył" Neil Gaiman

Dziękuję!

Młody Tristran Thorn zrobi wszystko, byle tylko zdobyć lodowate serce pięknej Victorii – przyniesie jej nawet gwiazdę, której upadek z nieba oglądali razem pewnej nocy. By jednak to uczynić, musi wyprawić się na niezbadane ziemie po drugiej stronie starożytnego i dobrze pilnowanego muru, od którego bierze nazwę ich maleńka wioska. Za owym murem leży Kraina Czarów, gdzie nic nie jest takie, jakim je sobie wyobraził – nawet upadła gwiazda. Bestsellerowy autor Neil Gaiman przedstawia opowieść o niezwykłej wyprawie do mrocznej, cudownej krainy – w poszukiwaniu miłości i tego, co niemożliwe.
Tego autora nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. Jeśli jednak interesuje Was jego twórczość, to na pewno mogę stwierdzić, że jest osobliwa i charakterystyczna. Na pewno Gaiman należy do autorów, którzy wiedzą jak pisać swoje dzieła. Bardzo sobie cenię autorów z ogromnymi pokładami wyobraźni, a Gaiman niewątpliwie do takich należy. Jeśli szukacie niezwykłej powieści, która Was oczaruje, to polecam Wam któreś z jego dzieł. Nie powinniście się zawieść. Chociaż doszły mnie słuchy, że dzieła tego autora albo się kocha, albo wręcz przeciwnie. Ja je uwielbiam!

"Gwiezdny pył" to magiczna i baśniowa opowieść o niezwykłych bohaterach. Chociaż głównym jej bohaterem jest Tristran Thorn, to te poboczne postaci zapadają czytelnikowi równie głęboko w pamięć. Są tak samo wyraziste i pełne swoistego czaru, który sprawia, że postać staje się baśniową krainą pełną niezwykłych przygód. Nie wiem czy oglądaliście film na podstawie tej książki, tytuł jest taki sam - ale jeśli nie oglądaliście to polecam. Książkę czyta się tak dobrze, jakby oglądało się ten film. Co prawda, ja oglądałam film zanim zapoznałam się z treścią papierową, jednak nie umniejszyło to czerpaniu przyjemności z lektury. Wręcz przeciwnie. 

Gaiman stworzył cudowną opowieść, która przenosi czytelnika w świat pełen czarów, niebezpieczeństwa i sprawia, że czas zwalnia. Jest tylko czytelnik i świat Krainy Czarów. To jest niesamowite, zwłaszcza jeśli czytelnik otworzy umysł na świat przedstawiony i pozwoli wyobraźni działać. Właśnie to lubię w powieściach Gaimana. Każda jest inna, każda inaczej działa na czytelnika. 

Jeśli zastanawiacie się czy sięgnąć po ten tytuł, to może czas przestać się zastanawiać i wziąć się za czytanie? Każdy kto lubi osobliwe historie, magię, szczyptę niebezpieczeństwa i cudownie wykreowany świat, powinien zapoznać się z tytułem "Gwiezdny pył". Osobiście polecam!

sobota, 26 listopada 2016

"Fransuski piesek" Marta Obuch



Dziękuję!
 Przeprowadzka może zmienić całe życie!
Misia zostaje właścicielką uroczego domku i dużego ogrodu, ale musi zakasać rękawy i sama zająć się remontem. Niestety nie może liczyć na swojego ukochanego, bo ten ma mnóstwo pracy. Za to do pomocy jest chętny nowy sąsiad – Luk, wyśmienity kucharz, z pochodzenia Francuz.

Misia chciałaby mu wynagrodzić starania, dlatego przygotowuje uroczystą kolację. Poda żaby i ślimaki, ale najpierw musi je złapać… Jakby tego było mało, przygarnia pod swój dach byłą kochankę swojego byłego męża i odtąd na Akacjowej zaczynają się dziać dziwne rzeczy…
Tymczasem przyjaciółka Misi, Zuza, usiłuje zdobyć prawo jazdy, nie zamierza jednak zdawać kolejnego egzaminu! Schodzi więc na drogę przestępstwa. Nie ona jedna
w tym towarzystwie…

Coq au vin czy trup podany sauté? Kuchnia francuska i przestępcy, a do tego tajemnica starego domu – mieszanka co najmniej pikantna! Komedia kryminalna Marty Obuch to obowiązkowy punkt każdego dobrego menu.
Mniam!
"Francuski piesek" to książka, która zawojowała światem mojej czytelniczej przygody. Coś pięknego. Nawet jak piszę niniejszą opinię, ciągle się uśmiecham. Rewelacja! Chociaż nie od samego początku mną zawładnęła... Było ciężko z powodu nawału postaci, informacji i zagmatwanych wydarzeń. Wszystko to jednak w końcu nabrało jasnych barw, ja zrozumiałam kto z kim i dlaczego. A potem już była czysta bajka... Tfu! Komedia. Śmiechowo załatwiła czytelnika Marta Obuch. Obezwładniła go humorem swoich bohaterów i biedak, nie miał jak z tym walczyć.

Niewątpliwie "Francuski piesek" trafia wysoko na listę moich ulubionych książek. Dlaczego? Jest to książka, która każdemu poprawi humor. Nie widzę innej opcji. Wydarzenia, dialogi, postaci - rzadko się zdarza taka petarda humorystyczna. Przynajmniej ja takiej jeszcze nie czytałam. Cieszę się, że nasza, rodzima autorka tak świetnie poradziła sobie z tematem - bo, jeśli mnie "czytacie" od dłuższego czasu, to wiecie, że nie przepadam za powieściami rodzimych pisarek. A jeśli już coś chwalę, to znaczy, że bardzo mi się podobało. Marta Obuch niewątpliwie ma talent do pisania zabawnych, ba! Przezabawnych powieści i bardzo jestem ciekawa kolejnych jej kąsków czytelniczych. Mam nadzieję, że będą na takim poziomie jak "Francuski piesek", albo nawet lepsze! W końcu śmiech to zdrowie.

Cała paleta barw, jeśli chodzi o postaci. Niereformowalna i złośliwa Zuza, zakręcona Ryszarda, spokojna i najbardziej opanowana Misia... Zazdrośnik z ciętym językiem Marchewka, Pietruszka czy tam inne warzywo (z przymrużeniem oka), zachowawczy Igła, kaleczący polski język Luk, który jest chyba moją ulubioną postacią oraz kilka pobocznych postaci, które sporo namieszają w ich życiu. Dla każdego coś dobrego!

Humor humorem, ale nieustająca i trzymająca w napięciu akcja jest równie dopracowana, jak w każdej dobrej książce. Nudzić się? Phi! Nie podczas czytania "Francuskiego pieska", to na pewno! Tutaj ciągle coś się dzieje, a to trzeba się pozbyć czegoś człekokształtnego, a to przygarnąć rudego Edka, a to rozwiązać zagadkę czy napaść na pewien urząd. W dodatku śmierdząca sprawa goni śmierdzącą sprawę - czasami dosłownie. Miłosne afery, perypetie i komediowe wydarzenia pomiędzy bohaterami to chleb powszedni. 

Zastanawiam się komu polecić tę książkę. Chociaż okładka wskazuje na typowo babskie czytadło, to sądzę, że każdy Pan, który szuka czegoś zabawnego i pozytywnie zakręconego będzie zadowolony z lektury. Osobiście polecam każdemu! Ja na pewno wrócę do tej powieści!