poniedziałek, 20 marca 2017

"Zakazane życzenie" Jessica Khoury


Dziękuję!

Opowiedziana na nowo baśń tysiąca i jednej nocy.
 Ona jest potężnym dżinnem. On złodziejem z ulicy. Połączyła ich pradawna magia. Kiedy Aladyn odnajduje magiczną lampę, Zahra zostaje przywrócona światu, którego nie widziała od pięciuset lat. Ludzie i dżinny pozostają w stanie wojny, więc aby przetrwać, musi ukrywać swą tożsamość. Przybierając różne kształty, będzie trwać przy swoim nowym panu aż do czasu, kiedy ten wypowie swoje trzy życzenia. Wszystko się komplikuje, gdy Nardukha, potężny król dżinnów, oferuje Zahrze szansę całkowitego uwolnienia od magii lampy. Uratowanie siebie oznacza jednak zdradzenie Aladyna – człowieka, w którym Zahra… zakochała się wbrew sobie.
Teraz musi podjąć dramatyczną decyzję: wybrać między wolnością a uczuciem – zakazanym, lecz silniejszym niż wszystko, co znała do tej pory. Skrywane przez stulecia tajemnice, baśniowy świat skrzący magią, niebezpieczeństwo i miłość wbrew wszelkim zasadom.

Opowieści o Aladynie jest kilka, każda czymś się od siebie różni. Każda jest niezwykła, magiczna i potrafi oczarować odbiorcę. Jako mała dziewczynka uwielbiałam bajkę o Aladynie, czy to tę pełnometrażową, czy odcinkową. Każdą oglądałam z zapartym tchem. "Zakazane życzenie" czytałam również z zapartym tchem, tylko się coś dżin zmienił. Jeśli oglądaliście bajkę, to wiecie jaki był dżin Aladyna, a tutaj fiu fiu!



Otóż piękna, potężna i na pewno nie niebieska kobieta - taką oto formę przyjął dżin, jakiego poznacie czytając "Zakazane życzenie". Coś nowego, coś fajnego i na pewno, coś przez autorkę przemyślanego. Mnie postać Zahry vel Dymka, bardzo przypadła do gustu. Zacznijmy jednak od początku...

Był sobie pewien złodziejaszek, sprytny (to bez wątpienia), przystojny, pyskaty, pełen uroku. Zachciało mu się ukraść pierścień. Ażeby to byle jakie złotko było! Co to, to nie! Magiczny... Pradawny... Potężny. Pierścień, który zawiódł młodzieńca aż na sam środek pustyni, gdzie nic, tylko sam piach. Czy aby na pewno? Coś jednak na tej pustyni przyciągało chłopaka, piach? Jak się okazało, pod hałdami piachu znajdowało się królestwo, dawne, zniszczone przez dżiny. Chłopak z natury ciekawski postanowił skorzystać z okazji i pomyszkować... Pierścień przywiódł go do starej, podniszczonej lampy. Lampy, która zmieniła całe jego życie.


Zabawa się rozpoczęła! Przyznam, że od początku historia, jaką stworzyła Jessica Khoury mnie wciągnęła. Całkowicie zostałam porwana przez tę przygodę. Może dlatego, że odezwało się we mnie wewnętrzne dziecko, które ma słabość i sentyment do przygód Aladyna? Pewnie dlatego też, ale sądzę, że ten swoisty urok, klimat i lekki styl, jakim napisana została ta książka miały w tym swój udział. 


Tytułowe zakazane życzenie w końcu padnie w tej książce... Dowiemy się o co chodzi, bo szczerze powiem, że nurtowało mnie to trochę i byłam ciekawa o co chodzi. Główną postacią w tej książce jest dżin o imieniu Zahra, który został uwięziony w magicznej lampie wieki temu. Zahra pragnie się wydostać i odzyskać utraconą wolność, a może jej w tym pomóc Aladyn, który oczywiście nie wie, co zamierza dżin. Spryciara z tej naszej Zahry, to trzeba przyznać. Bardzo podoba mi się to, jak ta bohaterka została wykreowana - zaradna, mądra, sprytna i silna - to jedne z jej największych cech osobowości. Cech, które osobiście bardzo sobie cenię w postaciach literackich. To samo się tyczy Aladyna. Polubiłam tego złodziejaszka już od pierwszych stron, więc poznawanie przygód tych postaci było dla mnie czystą przyjemnością.

Czy dla wolności Zahra poświęci to uczucie, które zrodziło się pomiędzy nią a złodziejem? Byłam ciekawa, jak autorka z tego wybrnie i muszę przyznać, że udało jej się to śpiewająco.


Sporo magii, dużo śmiechu, wciągająca akcja, elegancko wykreowany świat i bohaterowie, oraz piękne uczucie w tle. Czego chcieć więcej? Mnie "Zakazane życzenie" zauroczyło i bardzo się podobało. Dlatego z przyjemnością mogę Wam polecić tę książkę. Poza tym... Czy to piękne wydanie nie kusi?!


niedziela, 19 marca 2017

"Za garść amuletów" Kim Harrison

Dziękuję!

Złe nocne stwory grasujące po Cincinnati gardzą czarownicą i łowczynią nagród Rachel Morgan. Jej nowa reputacja w dziedzinie czarnej magii sprawia, że ludzie i nieumarli pragną ją opętać, zaciągnąć do łóżka i zabić – niekoniecznie w takiej kolejności.
Wrócił nękany tajemną przeszłością śmiertelny kochanek Rachel, który ją wcześniej porzucił. A to, co posiada Nick, pragną przejąć brutalne bestie, gotowe w razie konieczności zniszczyć Zapadlisko i wszystkich jego mieszkańców.
Zmuszona do trzymania się w cieniu, bo inaczej grozi jej wieczny gniew mściwego demona, Rachel musi szybko działać, bo po raz pierwszy od tysiącleci zbiera się wataha, by siać spustoszenie i rządzić. I nagle stawką jest coś więcej niż dusza Rachel...

Jest! W końcu doczekałam się kontynuacji w Polsce jednej z moich ulubionych serii urban fantasy. Trzy poprzednie tomy czytałam około sześć lat temu, więc trochę się naczekałam. Mam nadzieję, że na kolejny tom nie będzie mi trzeba długo czekać, bo będę zawiedziona! Chociaż... Kurczę, wiem, że warto czekać! Seria jest naprawdę dobra, pełna akcji, humoru, zaskakujących zwrotów akcji oraz magii. Dlatego też, po przeczytaniu tomu czwartego i narobieniu sobie apetytu na kolejny, nie uśmiecha mi się czekać kolejne kilka lat! Bo będę zua! 

Świetnie było powrócić do Zapadliskowego świata. Do pyskatej wiedźmy Rachel Morgan, seksownego wampira, którego stanowczo w tym tomie było za mało, Kistena, zadziornego, mega zabawnego i jędzowatego Jenksa oraz niebezpiecznej Ivy. Tak bardzo ich wszystkich polubiłam, że czytając ich historię czułam się, jakbym spotkała dawno niewidzianych przyjaciół. Naprawdę świetne uczucie, bo dość rzadko zdarza mi się taka silna sympatia do bohaterów powieści. A co najlepsze... Tyle lat minęło, od kiedy czytałam ostatni tom, a tutaj pach! Pamiętam prawie wszystko. Poważnie, kilka rzeczy musiałam sobie  utrwalić, ale jednak większość mi świtała. 

Pewna akcja z tomu poprzedniego, pozostawiła pewien niesmak. Nie sądziłam, że po tym, co zrobił Nick, Morgan będzie chciała mu pomóc. Będzie chciała się w znacznym stopniu narazić się niebezpieczeństwu. W zasadzie nie tylko siebie, ale i Jenksa. Narażą się wilkołakom, ale i wampirom - co w zasadzie nie jest jakimś lada wyczynem, bo kto zna Rachel, ten wie, że ta twardzielka nie daje sobie w kaszę dmuchać... A co za tym idzie, ma wrogów w każdej nacji. 

W poprzednich tomach sporo się działo, a i obecny pod tym względem nie zawodzi. Akcja mknie czasem jak szalona, nie ma czasu na nudę. Zdarzają się oczywiście chwile spokoju, ale wtedy mamy okazję się pośmiać z tekstów Jenksa. Zresztą, humor to kolejny wielki plus tej serii, bo wiecie... Bohaterowie jednak wiodą prym! Uwielbiam ich. Wszystkich razem i każdego z osobna.

"Za garść amuletów" polecam każdemu, kto zna poprzednie części, bowiem powiązanie z nimi jest, i to duże. Jednak nie tylko dlatego, ale również z tego powodu, że zdobycie poprzednich tomów niemal graniczy z cudem... Niemniej, jeśli jesteście fanami urban fantasy, to polecam. Będziecie się bawić wyśmienicie! Ja osobiście bardzo, ale to bardzo lubię serię "Zapadlisko".

czwartek, 16 marca 2017

"Kłopot z kobietami" Jacky Fleming

Dziękuję!

Wszystko, co wiemy o kobietach, powiedzieli mężczyźni.
 Małe mózgi, słabe ręce i skłonność do histerii – kobiety nie zostały stworzone do wielkości… Znacznie lepiej byłoby, gdyby zajęły się szydełkowaniem i nie sprawiały więcej kłopotów…
 Już sam genialny Karol Darwin zauważył, że na kartach historii dominują przede wszystkim wybitni mężczyźni. Wielki filozof Artur Schopenhauer ogłosił, że kobieta nigdy nie stworzy żadnego oryginalnego dzieła, ponieważ nie posiada „uwłosienia geniusza”. Jan Jakub Rousseau uważał natomiast, że kobiety powinny oddawać się wyłącznie temu, co dla nich naturalne – zadowalaniu innych.
Wszystko, co wiemy o kobietach, powiedzieli mężczyźni. Przez wieki filozofowie i naukowcy (rzecz jasna płci męskiej!) prześcigali się w dziwacznych teoriach o ich naturze. Spychali je na margines, twierdząc, że to nieszkodliwe, choć kłopotliwe istoty. Jacky Fleming swoimi rysunkami w przewrotny i błyskotliwy sposób raz jeszcze opowiada nam tę historię. Przestrzega, że nie zawsze powinniśmy wierzyć we wszystko, co wpajają nam wielkie autorytety.

Lubię książki z tak zwanym jajem i "Kłopot z kobietami" właśnie do takiej kategorii należy. Na tę książkę trzeba patrzeć z przymrużeniem oka... A często się oczy mrużą ze śmiechu. Serio, ta książka jest poprawiaczem humoru. Można do niej wracać i wracać, patrzeć na te świetne obrazki idealnie oddające treść, która jest do nich przypisana. 

Drogie Panie, przenieśmy się do dawno, dawno temu w dawnych czasach. Pozwólcie jednak, iż będę w moim opisie używała czasu teraźniejszego... Tak więc, jesteśmy w dawno, dawno temu i...

My kobiety, to jesteśmy... Nic nie potrafimy... I w ogóle, szkoda gadać!


Mężczyźni mają z nami same kłopoty i urwanie głowy. Rewolucji nam się zachciało. Wyjścia z domu nam się zachciało... A nawet, o zgrozo! Rządzić nam się zachciało! Co też nam się w tych małych głowach poprzewracało, to ja nie wiem. No jak tak można. Powinnyśmy być wiotkie, delikatne, cichutkie, subtelne... Broń Boże, żebyśmy uprawiały jakieś sporty - uwaga! Można w ten sposób stracić dziewictwo, a tym samym sprawić, że będziemy starymi pannami, bo nikt nas nie zechce. 


Za to z powodzeniem możemy oklaskiwać mężczyzn. I podziwiać ich wszem i wobec. Wychwalać, uważać za najmądrzejszych, najcudowniejszych i najznamienitszych! Bo taka rola kobiety. Trzeba ją wypełnić.

"Ruskin powiedział: Rozum kobiety nie jest przeznaczony by wymyślać i tworzyć...Kobieta przede wszystkim ma wychwalać innych" - oczywiście mężczyzn.


Nie zapominajmy również o wyglądzie. Drogie Panie, włosy! Ach jak ważne jest nasze uwłosienie. Koński ogon na topie. Mężczyźni to lubią. Im dłuższy ogon, tym lepiej. Ale nie przesadzajmy... Nie brnijmy za daleko.



Drogie Panie, książka "Kłopot z kobietami" jest tak fajna, że polecam ją każdej z Was! A i czekam na książkę o płci przeciwnej. A co! W ogóle, to my jesteśmy bardzo uroczymi istotami. Prawda?