niedziela, 30 kwietnia 2017

"Jedyne wspomnienie Flory Banks" Emily Barr

Dziękuję!
SKĄD MAM WIEDZIEĆ, KOMU UFAĆ, SKORO NIE UFAM SAMEJ SOBIE?”
Flora cierpi na amnezję. Jej pamięć nie rejestruje bieżących wydarzeń, więc dziewczyna nie jest w stanie zapamiętać żartów koleżanki, poleceń rodziców czy chociażby tego, ile ma lat.
Pewnego dnia całuje się z kimś, kogo całować nie powinna i… udaje jej się o tym nie zapomnieć. To jej pierwsze wspomnienie odkąd skończyła dziesięć lat!
Niestety chłopak, który wstrząsnął jej światem wyjeżdża, i to daleko: do Arktyki.
Czy podróż jego śladem okaże się dla Flory lekarstwem na uszkodzoną pamięć? Kto zasłuży sobie na jej zaufanie?
Najbardziej oczekiwana książka roku.
Jedyne wspomnienie Flory Banks, to książka na pewno osobliwa i przejmująca. Zwłaszcza, kiedy odkrywamy pewne ważne wydarzenia/tajemnice, które wiele zmieniają nie tylko w świecie samej, głównej bohaterki... Ale również w naszym postrzeganiu tego, co w książce się wydarzyło. Z początku byłam zafascynowana treścią, bo i pomysł fajny, i jego wykorzystanie. Później gdzieś się zagubiłam w moich uczuciach na jej temat. Czasami trochę mnie nudziła, ciągłe powtarzanie jednego i tego samego potrafi być nużące. Niemniej autorka wyprowadziła mnie z tych nudnych momentów i co jakiś czas serwowała wciągające wydarzenia, więc mogę wybaczyć te chwile "słabości".

Zastanawiałam się, czy ja już coś takiego czytałam... Coś o bohaterce, która ciągle zapominała to, co miało miejsce dosłownie przed chwilą. I wiecie co? Nie przypominam sobie czegoś takiego (przynajmniej nie w literaturze), więc mogę śmiało powiedzieć, że książka Emily Barr jest czymś nowym, świeżym i oryginalnym. Sądzę, że może spodobać się naprawdę wielu czytelnikom, byleby ci umieli ją odpowiednio odebrać, bo nie jest to książka lekka i taka, którą możemy czytać bez skupienia się nad treścią.  Pomimo tego nie lekkiego tematu, autorka poradziła sobie bardzo dobrze. Operuje językiem lekkim i przyjemnym, przez co treść trafia do każdego czytelnika. Sposób przedstawienia tej osobliwej książki jest w dobrym znaczeniu prosty. 

Głównym wątkiem jest na pewno interesująca "przypadłość" Flory, jednak wątków jest więcej. Na ten przykład miłość, upragniona i poszukiwana samodzielność, poczucie bezpieczeństwa, zrozumienia i akceptacji.

Jedyne wspomnienie Flory Banks, jest niebanalną powieścią, której nie mogę porównać do żadnej innej, którą czytałam. Już sama bohaterka, siedemnastoletnia i zagubiona dziewczyna, która pomimo ogromnym przeciwnościom losu, pragnie pokazać jaka jest silna, mi zaimponowała. Plus dla autorki, za tak fajną postać. Właściwie o postaciach pobocznych ciężko mi coś więcej napisać, jak - dobrze nakreślone. Dlaczego? Dlatego, że to właśnie Flora kradnie czytelnikowi całą uwagę, a cała reszta gdzieś tam jest. Jest istotna, ale nie tak, jak nasza bohaterka.

Czy polecam Jedyne wspomnienie Flory Banks? Jeśli mi się spodobała, pomimo tego, co napisałam wyżej, to śmiało mogę polecić każdemu, kto szuka czegoś nowego, interesującego i przejmującego.

piątek, 28 kwietnia 2017

Zdobycze kwietniowe/urodzinowe!

Dzień deszczowy, cześć i czołem!


Czemu ten kwiecień jest taki a fe? Bardzo lubię ten miesiąc, nie tylko ze względu na to, iż są moje urodziny... Ale dlatego, że jest on łącznikiem pomiędzy zimą i wiosną - uwielbiam te pory roku ;) Kto mnie obserwuje na instagramie, ten wie czym jarałam się (ha! wciąż się jaram) przez ostatni czas. Pragnęłam regałów z prawdziwego zdarzenia już dawno, ale mijałam się z tym moim małym, jakże przyziemnym marzeniem... A teraz mam! Mam piękne, białe regalątka, na które nie mogę się napatrzeć. Są one jednym z prezentów urodzinowych, jakie dostałam. Dopieścił je mój ukochany (nie będę o Tobie pisała jako K. żebyś nie psioczył "a co ja jestem jakiś przestępca?" :D) Krystian <3 Przechodząc jednak do sedna... Oto moje zdobycze książkowe i niektóre prezenty urodzinowe. Tadam!

Moje cudne regalątko w tle <3

A tutaj piękności z kwietnia :)


Od lewej egzemplarze recenzenckie:
Królestwo kanciarzy - cudowność! Zabieram się za czytanie.
Opowieści z Akademii Nocnych Łowców - przeczytana, recenzję znajdziecie pod tym postem
Chemik - bardzo ładnie wydana. Zabieram się za nią niebawem.
Taniec ze świetlikami - wiem z czym spędzę majówkę :)
Dziewczyna z piosenki - przeczytana, recenzja na dniach.
Imperium burz - egzemplarz recenzencki, mam nadzieję, że doczekam się finalnego. Właśnie czytam, a na instagramie będę miała dla Was rozdanie z tym tomem! Zapraszam!
Wyścig śmierci - wciąż przede mną. Na instagramie konkurs z tą książką. Zapraszam!
I aż trzy niespodziewajki, które też będę miała na rozdanie - Rudolf Gąbczak i stan wyjątkowy.

W środku cudowne prezenty urodzinowe od dwóch kochanych istot! <3

Patricia Briggs w oryginale *_*
The Replacement - ciekawe co to za cudo :)
Rodzina O. - okładka bardzo fajna, opis ciekawy - będzie czytane!
Outliersi - tyle pozytywów na jej temat się naczytałam, że... Zachciało mi się sprawdzić o co ten szum :)
Caraval - wszędzie widzę tę książkę. Na zagranicznych kontach i tych rodzimych. Musi być dobra.
Ukryta łowczyni - drugi tom, a ja jeszcze pierwszego nie czytałam. Wiem Zmorko, hańba mi!
Doskonała pomyłka - okładka jest taka piękna i kobieca, że mogłabym na nią patrzeć i patrzeć!
Radio Armageddon - na książki Żulczyka czaiłam się już dawno... I w końcu mam <3
Księga luster - się schowała... ale jest!

A po prawej stronie moje własne zakupy książkowe :)

Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć. Oryginalny scenariusz - nie mogłam się jej oprzeć. Jest cudownie wydana!
O wiele więcej - Kim Holden, nie muszę nic więcej dodawać.
Dziewczyna z sąsiedztwa - tyle ile ja się o niej nasłuchałam, to szok. W końcu się skusiłam i czuję, że nie pożałuję!
Berserk - to był impuls, mam nadzieję, że dobrze zrobiłam, wydając na nią pieniądze...
I dwa prenumerowane tomy Jodi Picoult - mam zamiar uzbierać całą serię :)

I dwie wczorajsze perełki od wydawnictw:


Księga kłamstw - jaka ta książka jest piękna! Przód, tył i grzbiet - cudo!
Pierworodna - niespodziewana wysyłka od IUVI :)

Oraz gwiazda jedyna w swoim rodzaju... Nocna Furia. Szczerbatek, którego dostałam od mojego kochanego mężczyzny. Tak mnie zaskoczył tym pieszczochem, że szok! Uwielbiam Szczerbatka <3 Moja nowa miłość!

czwartek, 27 kwietnia 2017

"Opowieści z Akademii Nocnych Łowców" - Cassandra Clare i inni


Dziękuję!  
Simon Lewis był człowiekiem i wampirem, a teraz staje się Nocnym Łowcą. Jednak wydarzenia „Miasta Niebiańskiego Ognia” odarły go ze wspomnień i Simon nie bardzo wie, kim jest. Wie, że przyjaźnił się z Clary i że przekonał skończoną boginię Isabelle Lightwood, żeby się z nim spotykała… ale nie ma pojęcia, w jaki sposób. Kiedy zatem Akademia Nocnych Łowców ponownie otwiera swoje podwoje, Simon rzuca się w nowy świat polowania na demony, zdecydowany odnaleźć siebie, odnowić dawne związki i stać się prawdziwym Nocnym Łowcą. Jednak wkrótce zdaje sobie sprawę, że w Akademii nic nie jest proste i oczywiste…

Chyba nie muszę nikomu przypominać, że jestem fanką Nocnych Łowców. Przeczytałam wszystkie dostępne w Polsce książki na ich temat. Może niektóre były ciutkę słabsze, ale to nie zmienia faktu, że uwielbiam każdy jeden tom, świat Nocnych Łowców i bohaterów książek Clare.


Na Opowieści z Akademii Nocnych Łowców czaiłam się zaraz od zapowiedzi. Ten tom napisany jest z punktu widzenia Simona, a wszystko toczy się zaraz po wydarzeniach z tomu Miasto niebiańskiego ognia. Fajnie wrócić do tego, co było i poznać ciąg dalszy. A jak pewnie sami wiecie, działo się sporo! Podoba mi się bardzo to, że autorka wraz z innymi autorami, którzy współtworzyli ten tom, wspomniała dość dogłębnie o wszystkich postaciach, które poznaliśmy w poprzednich tomach. Zarówno trylogii Diabelskie maszyny jak i Pani Noc. Ponowne spotkanie ze wszystkimi postaciami było dla mnie nie lada przyjemnością. Za to ogromny plus.

Przyznać muszę, że trochę obawiałam się tego tomu, bo szczerze mówiąc Simon jest fajny, ale nie pałałam do niego jakimś specjalnym uczuciem. Zastanawiałam się, jak to będzie ze mną i z Akademią, czy polubię ten tom, czy mi się spodoba.... I kurczę, nie powiem o nim złego słowa, bo był świetny! Simon wydawał mi się taki bardziej wyluzowany, może dlatego, że nie przyćmiewał go Jace - którego uwielbiam! 

Opowieści z Akademii Nocnych Łowców, to, pomimo że tom o Simonie, bardzo fajna zbieranina wydarzeń z poprzednich tomów. Autorzy wyjawiają nam ciekawe historie, które nie były poruszane wcześniej. Pokazują nam wiele rzeczy z innej perspektywy, dzięki czemu możemy dostrzec coś, co wcześniej było niedostrzegalne. Bardzo spodobała mi się taka forma, a przy tym bardziej polubiłam Simona, więc dwa plusy na jednym ogniu.

Czekam na jeszcze więcej Nocnych Łowców, bo nie oprę się kolejnym tomom, to jest pewne na mur beton! Polecam Wam wszystkie serie wchodzące w skład Nocnych Łowców, bo są to naprawdę fajne książki, bohaterowie, emocje i świetna zabawa.