Pokazywanie postów oznaczonych etykietą C.C. Hunter. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą C.C. Hunter. Pokaż wszystkie posty

piątek, 16 października 2015

"Wodospady cienia. Odrodzona" C. C. Hunter



Dziękuję!

Poznajcie historię Delli, wampirzycy z Wodospadów Cienia, która właśnie wkracza na drogę swojego przeznaczenia!
 Życie Delli było idealne: rodzina, chłopak, świetlana przyszłość. Przed przemianą. Wtedy wszyscy, których kochała, odeszli. Dziewczyna znalazła schronienie w Wodospadach Cienia, obozie dla nastolatków o nadnaturalnych zdolnościach. Tam właśnie Della i jej przyjaciółki, Kylie i Miranda, leczą sobie nawzajem złamane serca śmiechem. Tam też Della zaczyna treningi, by pracować dla JBF. I nie życzy sobie, żeby coś ją od tego odrywało. Co oznacza, że nie ma czasu na romans ze Steve’em, gorącym zmiennokształtnym, którego pocałunki topią jej serce.
Kiedy w obozie pojawia się nowy wampir, Chase, świat Delli pogrąża się w chaosie. Arogancki i irytująco seksowny Chase stanowi zagadkę… a Della lubi tylko te zagadki, które umie rozwiązać. Nie potrafi rozgryźć Chase’a, a przynajmniej nie wtedy, kiedy musi mierzyć się z nawiedzeniami, gangami wampirów i masą rodzinnych tajemnic. Czy uda jej się udowodnić, że nadaje się do JBF, przeżyć… i nie dać sobie złamać serca?

Dzisiaj przychodzę do Was z moją opinią na temat książki "Odrodzona", która jest spin-offem serii "Wodospady cienia". Na pewno niektórzy z Was słyszeli o tym cyklu. Tym, którym nie obiło się o uczy/oczy, postaram się zobrazować sytuację. Cykl ten zapoczątkował pierwszy tom noszący nazwę "Urodzona o północy"; młodzieżowy paranormal, w którym prym wiodą wampiry, czarownice i inne gatunki postaci nadnaturalnych. Główną bohaterką Urodzonej jest Kylie Galen. Tym razem "Odrodzona" opowiada nam losy wampirzycy, którą wszyscy, którym obca nie jest niniejsza seria - na pewno dobrze znają. Della, opryskliwa, nerwowa białogłowa, która próbuje odkryć pewną tajemnicę...

Wiecie co? Polubiłam tę postać w poprzednich tomach i z niemałą dozą ciekawości sięgnęłam po tę książkę, która opowiada nam losy Delli, jako głównej bohaterki. Owszem, książka jest schematyczna i lekko przewidywalna, ale jakoś szczególnie mnie to nie drażniło. Bardzo fajnie czytało mi się "Odrodzoną". To zabawna, momentami zaskakująca i na pewno nie nudna powieść, która trafi do każdego, kto lubi wampiry. Ja za tym gatunkiem szczególnie nie przepadam. Przejadł mi się, po prostu. Aczkolwiek, jak już wspomniałam, książka przyjemna. 

Jeżeli chodzi o postaci, to zapewne domyślacie się, kim jest główna bohaterka - Della - tak, brawo! Już w mojej opinii na temat "Urodzona o północy" mogliście przeczytać... Pozwolę sobie siebie zacytować "Za to bardzo polubiłam zadziorną i nieokiełznaną wampirzycę Dellę, czarownicę Mirandę i (oczywiście!) tajemniczego i niebezpiecznego (lekko mrocznego) Lucasa. W ogólnym rozrachunku, postaci są dobrze wykreowane i gdyby tylko nie głupawe i niedojrzałe zachowania Kylie, całości nie mogłabym niczego zarzucić." - Tak więc widzicie, że bardzo polubiłam Dellę i to się nie zmieniło, aczkolwiek czasami ta jej porywczość i nieprzemyślane działania mnie drażniły. Cieszę się, że autorka nie zapomniała o wyrazistości poprzednich postaci i tak, jak w poprzednich tomach były one mocną stroną książki, tak w Odrodzonej nadal nią są. Bardzo chciałabym przeczytać historię Mirandy, gdzie to właśnie ona będzie główną bohaterką. Kto wie, może C. C. Hunter wpadnie na taki pomysł. 

Komu polecam? Głównie młodzieży, bo to właśnie do niej skierowana jest ta seria. Przynajmniej ja odnoszę takie wrażenie. Język, postaci... Co nie oznacza, że każdy, kto lubi wampiry i paranormale nie może po nią sięgnąć. Jeśli spodobały Wam się "Wodospady cienia" i lubicie takie książki, to z pewnością i "Odrodzona" do Was trafi. 

środa, 22 stycznia 2014

"Urodzona o północy" C.C. Hunter

Dziękuję!

Książek młodzieżowych z wątkiem paranormalnym jest cała masa. W jednych prym wiodą czarownice, w innych wampiry, a w jeszcze innych wilkołaki. Są też książki, gdzie znaleźć można kilka gatunków nadnaturalnych postaci. Jakiś czas temu wpadła mi w ręce książka pt. "Urodzona o północy", autorstwa C.C. Hunter. Nie powiem, tytuł wpadający w ucho. Okładka również niczego sobie. Powiem więcej... okładka naprawdę mi się spodobała. Niby taka zwyczajna, ot drzewo, białogłowa, las i wszystko okraszone mgłą. Niby takie nic, a jednak coś. "Urodzona o północy", to pierwszy tom rozpoczynający serię "Wodospady cienia" - również chwytliwy tytuł, który ma swoje odzwierciedlenie w treści. Książka tajemnicza, młodzieżowa, paranormalna... Jak wypadła w moich oczach? Przekonajcie się sami...

Zacznę od opowiedzenia treści. Otóż poznajemy nastoletnią Kylie Galen, która aktualnie ma w swoim życiu pod górkę. Rodzice są w separacji (a nóż się rozwiodą), chłopak (Trey), prześladuje ją żołnierz (jakkolwiek dziwnie by to nie brzmiało), a na koniec (jakby tego było mało), na imprezie na której była dziewczyna, rozprowadzano narkotyki i (haha!) zjawiła się policja. Od tego momentu zaczynają się "schody". Matka Kylie nie może (albo nie chce) sobie poradzić z córką, więc wysyła ją na obóz dla trudnej młodzieży. Od tego momentu, akcja zaczyna się rozkręcać...

Najpierw zacznę może właśnie od oceny fabuły. Jeżeli chodzi o pomysł, jak dla mnie bardzo fajny. Wykonanie również niezłe. Otóż świat wykreowany przez autorkę nie jest światem alternatywnym do rzeczywistego - co często się ostatnio zdarza w literaturze. Zwyczajny (chyba) XXI wiek, w dobie którego rządzi internet i komórki. Autorka wprowadziła do tego "realnego" świata trochę magii/paranormalności. Pokazała nam wcześniejsze życie głównej bohaterki, przytoczyła nam jej problemy, a za chwilę przeniosła ją do obozu, gdzie Kylie odnajduje swoje prawdziwe "ja". Wszystko wydaje się zwyczajne, prawda? Jednak słowo "wydaje", jest tutaj kluczowe. Ponieważ samej Kylie wydaje się, że jest normalną śmiertelniczką, która nie wierzy w istoty i wszystko, co nadnaturalne. Tak więc, kiedy dowiaduje się, jak jest naprawdę, mina jej rzednie. Wampiry, wilkołaki, zmiennokształtni, duchy, czarownice, medium... To wszystko tutaj znajdziecie. Lekko przewidywalna, ale również wciągająca akcja... Miłosne potyczki, tajemnicze wydarzenia i (niestety) schematyczność, która jednak nie jest tak odrzucająca, jak mogłoby się wydawać. 

Postaci. Sama Kylie nie jest taka zła, co świadczy o tym, że w moich oczach na "taką dobrą" również nie wyszła. Z początku irytowało mnie to jej użalanie się nad sobą. Jednak dałam jej chwilę na ogarnięcie się, a ona tą chwilę wykorzystała (całe szczęście). Poznawanie nowych zwyczajów wampirów, czarownic, wilkołaków czy zmiennokształtnych było bardzo ciekawe, a i głównej bohaterce wyszło na plus. Za to (niestety) to jej ciągłe porównanie każdego chłopaka (a zwłaszcza) Dereka, do swojego eks, było strasznie irytujące, co poskutkowało tym, że Kylie straciła w moich oczach. Za to bardzo polubiłam zadziorną i nieokiełznaną wampirzycę Dellę, czarownicę Mirandę i (oczywiście!) tajemniczego i niebezpiecznego (lekko mrocznego) Lucasa. W ogólnym rozrachunku, postaci są dobrze wykreowane i gdyby tylko nie głupawe i niedojrzałe zachowania Kylie, całości nie mogłabym niczego zarzucić.

Jesli chodzi o język... Widać wyraźnie, że autorka dostosowała go do młodzieży - w końcu jest to książka przeznaczona dla tej grupy odbiorców, więc nie ma się co czepiać. Całkiem zgrabne opisy, ciekawe (ale nie wszystkie) dialogi, humor, który czasami do mnie trafiał, a czasami nie. Jeżeli chodzi o ścisłość, to nie mam się czego czepiać.

Podsumowując, "Urodzona o północy", to ciekawa propozycja. Może nie jest to książka z górnej półki, może nie spodoba się każdemu, ale ja sądzę, że jak na młodzieżową i niezobowiązującą lekturę nadaje się w zupełności.