niedziela, 3 marca 2013

"*" Cytatowo! "*"

Dawno nie zapodawałam zacnych (moim zdaniem) cytatów i dlatego postanowiłam to nadrobić. Niestety choroba mnie dopadła i nie mam siły na napisanie recenzji - przynajmniej nie dzisiaj. Tak więc ostatnio przeczytałam kilka bardzo fajnych książek, z których zaczerpnęłam te cytaty :)

1
"- Muszę się zobaczyć z jego futrzastą Wysokością. - Nie mogę uwierzyć, że to mówisz! Po tym jak mnie opie... jak na mnie nawrzeszczałaś, kiedy zapraszałem cię na Wiosenne Spotkanie! Doskonale pamiętam każde twoje słowo: "nigdy więcej nie chcę widzieć tego aroganckiego dupka". I jeszcze: "Po moim trupie!"."
Ilona Andrews - Magia parzy
2
"Pewnie pójdę do piekła za składanie takich obietnic. Prościutko do piekła, bez żadnych objazdów."
Ilona Andrews - Magia parzy
3
"Nie wiedziałam, co powiedzieć, Chyba tylko tyle, że tak bywa, że życie nieustannie daje ci w zęby i nie ma żadnego znaczenia, ile razy podnosiłeś się po poprzednich ciosach."
Ilona Andrews - Magia parzy

4 (jeden z najlepszych)
"- Czy mogę ci przynieść coś do jedzenia, Wasza Wysokość? Czy mogę powiedzieć ci, jaki jesteś silny i mądry, Wasza Wysokość? Czy mogę cię wyiskać, Wasza Wysokość? Czy mogę cię pocałować w tyłek, Wasza Wysokość? Czy mog... Urwałam , dostrzegając, że Rafael nagle skamieniał. Siedział niczym pomnik, ze wzrokiem wbitym w jakiś punkt ponad moim ramieniem. - Stoi za mną, tak?(...)
- Owszem, możesz pocałować mój tyłek. Zwykle nie przepadam za naruszeniem przestrzeni osobistej, ale przecież jesteś Przyjacielem Gromady, a twoje usługi raz czy dwa nam się przydały. Staram się spełniać życzenia osób przyjaźnie nastawionych do moich ludzi. Mam tylko jedno pytanie, czy to całowanie będzie złożeniem hołdu, rodzajem oporządzania czy też częścią gry wstępnej?"
 - Ilona Andrews - Magia uderza
5
"- A ten co tu robi? - prychnął Curran. - To generał Rolanda. Przyszedł po mnie. - Chciał dostać w swoje ręce kobietę, która zniszczyła powierzony mu miecz. - No to ma pecha. Jesteś moja."
Ilona Andrews - Magia uderza
6
"W obliczu śmierci wszyscy jesteśmy samotni"
Mats Strandberg - Krąg
7
"Pewien rodzaj bólu nigdy nie mija."
Mats Strandberg - Krąg
8
"Mówią, że czas leczy rany, ale to nie oznacza, że znika przyczyna smutku. A u mnie rana jest codziennie świeższa."
Cassandra Clare - Mechaniczny Książę
9
"-Nie są tacy straszni - zaprotestowała Tessa. Will wybałuszył oczy.-Co? 
-Gideon i Gabriel. Są całkiem przystojni, wcale nie tacy straszni.
-Mówiłem o ich duszach, czarnych jak smoła - grobowym tonem powiedział Will. Tessa prychnęła. -A jakiego koloru jest twoja dusza, Willu Herondale?
-Fioletoworóżowa."
Cassandra Clare - Mechaniczny Książę
10
"Zawsze trzeba być ostrożnym z książkami i z tym, co w nich jest, bo słowa mają moc zmieniania ludzi."
Cassandra Clare - Mechaniczny Anioł

11
"-Lubię kaczki - wtrącił dyplomatycznie Jem. - Zwłaszcza te z Hyde Parku. - Zerknął z ukosa na przyjaciela. Obaj siedzieli na brzegu wysokiego stołu, z nogami zwieszonymi nad podłogą.- Pamiętasz, jak próbowałeś kiedyś mnie namówić, żebym rzucił im piróg nadziewany mięsem, bo chciałeś sprawdzić, czy uda się wyhodować rasę kaczek kanibali?
-I zjadły go - przypomniał Will. - Krwiożercze małe bestie..."
Cassandra Clare - Mechaniczny Anioł
12
"- I nie rozumiem, jakim cudem Sebastian tak nagle polubił Jace'a - dodała Clary. - Był o niego strasznie zazdrosny przez całe życie. Myślał, że Jace jest ulubieńcem Valentine'a.
- Nie wspominając o tym, że Jace go zabił - przypomniał Magnus. - To każdego by zniechęciło."
Cassandra Clare - Miasto Zagubionych Dusz
13
"To dziwne, jak świat może przesunąć się na osi i wszystko, w co się wierzyło zmienić całkowicie w mgnieniu oka."
Cassandra Clare - Miasto Zagubionych Dusz
Pozdrawiam ciepło!

piątek, 1 marca 2013

"Za sceną" Olivia Cunning

"LOVE, SEX AND ROCK 'N" ROLL!"
Tytuł: "Za sceną"
  Autor: Olivia  Cunning
Tom: I
Liczba stron: ok 360
Rok wydania: 2012
Wydawnictwo: Amber
"Piękna seksuolog zniechęcona do mężczyzn wyrusza w trasę z otoczonym złą sławą zespołem heavymetalowym. Myrna Evans, młoda seksuolog wykładająca na uniwersytecie,nie zamierza nigdy więcej poddać się uczuciu. Tego nauczyło ją nieudane, bolesne małżeństwo. A drętwi koledzy z uczelni ją nudzą. Jeśli w jej życiu mają być jeszcze jacyś mężczyźni, to tylko na jeden raz.
I zamierza przeżyć niejedno podczas trasy koncertowej, w jaką jedzie z kultowym zespołem rockowym. Chce zbadać, czemu fanki gotowe są być uległymi seksualnymi poddanymi swoich idoli.  
I wszystko poszło by jak z płatka, gdyby nie Brian, genialny gitarzysta Sinnersów…"
    Powszechnie wiadomo, że dobry erotyk to nie tylko same sceny erotyczne opisywane bez krzty smaku, ale przede wszystkim zgrabnie skomponowana fabuła, która wciągnie czytelnika na tyle, by ten nie był w stanie oprzeć się jej poznaniu aż do samego końca. Ja osobiście nie przepadam za "pustymi" erotykami, lubię kiedy dzieje się w nich coś więcej niż tylko wybujałe fantazyjne gierki erotyczne, a w dobie ogólnie panującej mody na powieści erotyczne ciężko jest znaleźć tą dobrą. Dlatego też moją uwagę przykuł pewien tytuł, który wyszedł nakładem wydawnictwa Amber - "Za sceną". Muszę przyznać, że kiedy tylko zapoznałam się z opisem, nabrałam piekielnej ochoty poznania tej historii. Jedno porównanie ostudziło nieco mój zapał, ale nie na tyle, by z lektury zrezygnować. Czy "Za sceną" posiada to coś, czego wielu erotykom brakuje? Moim zdaniem tak!

    Zacznę od tego, że sceny erotyczne oczywiście są... Opisane w sposób nieskrępowany, ale bardzo barwnie i ciekawie, co więcej - nie czułam się nimi zniesmaczona. Nie było wielu wulgaryzmów, co również działa  - w moim przypadku - na korzyść książki, oraz było wiele śmiesznych gagów i rozśmieszających mnie dialogów. Jak już wspomniałam we wstępie niniejszej recenzji - owa pozycja ma dobrze skrojoną fabułę. Nie ma tutaj mdłych zarysów historii życia bohaterów, które dodają tylko kłamliwego przekonania, iż prócz seksu jest coś więcej. Nie. W tej książce jest seks, ale nie sam seks, otóż tutaj jest przede wszystkim FABUŁA! W dodatku ciekawa fabuła, która wzbudza chęć poznania danych postaci oraz ich perypetii.

    Teraz coś może o samych postaciach, które na pewno zapadną w pamięć niejednej czytelniczce (nie oszukujmy się, wiadomym jest, że po tą lekturę sięgną pewnie same panie). Zacznijmy więc od Briana - seksowny gitarzysta Sinnersów, który swoją grą rozpala rzesze fanek. Brian w moich oczach wypadł bardzo obrazowo i żywo. Jest to mężczyzna, który nie zaznał szczęścia w miłości, do czasu kiedy to na jego drodze stanęła Myrna. Chłopak miał dziewczyny tylko dlatego, że był sławny, o prawdziwej miłości nie było mowy. Brian jest bardzo sympatyczną postacią, która wie czego chce, ale też boi się okazywać swoich uczuć, ponieważ obawia się, że znowu zostanie skrzywdzony - taki sad  bad  boy! Myrna - pani seksuolog? Jest to kobieta, która ma za sobą ciężki związek. Jej mąż traktował ją jak ladacznicę, był chory z zazdrości i pobił ją  do nieprzytomności. Razem tworzą jednocześnie bardzo skomplikowaną, ale i zarazem ciekawą parę.
Muszę wspomnieć również o pozostałych członkach zespołu, których wprost uwielbiam za ich głupie uwagi! Tacy duzi chłopcy. Uśmiałam się podczas czytania ich zaczepek słownych kilkakrotnie. Cieszę się, że następne tomy będą opowiadały, o każdym z nich osobno - jestem niezmiernie ciekawa tomu o wokaliście imieniem Sed - otóż autorka dała nam bardzo intrygujący wstęp jego historii, dlatego też nie mogę się doczekać kolejnego tomu.

    Czy erotyk może wywołać jakieś głębsze emocje? Jak na przykład uczucie żalu? Jak widać znajdą się i takie, a "Za sceną" do nich należy. Kiedy autorka opowiada nam co spotkało Sed'a poczułam lekki żal i zrozumiałam, dlaczego ten postępuje z kobietami tak, a nie inaczej. Zakończenie było w sumie do przewidzenia, jednak i tak było urocze.

    Komu polecam książkę? Głównie paniom, które szukają w erotyku czegoś więcej niż tylko wulgarnych opisów i mdłych postaci. Jeśli szukacie barwnych postaci i ciekawej erotycznej (i nie tylko) fabuły - jest ona dla Was. Ja się nie zawiodłam. Powiem nawet więcej - śmiem twierdzić, że jest to jeden z tych lepszych erotyków jakie czytałam.

Moja ocena: 8/10

Dziękuję Wydawnictwu Amber, za oglądanie życia członków zespołu Sinners zza sceny!

wtorek, 26 lutego 2013

"Circus Maximus. Strażnicy Historii." Damian Dibben


Tytuł: "Circus Maximus. Strażnicy historii"
  Autor: Damian Dibben
Tom: II
Liczba stron: 332
 ISBN: 978-83-237-5210-3
Rok wydania: 2013
Wydawnictwo: Egmont
"Strażnicy historii ponownie są w wielkim niebezpieczeństwie. Zasoby atomium, dzięki któremu mogą podróżować w czasie, jeszcze nigdy nie były tak niskie. Jake zostaje wybrany do odpowiedzialnej misji – ma przenieść się do XVIII-wiecznej Szwecji, aby odebrać nową partię tej cennej substancji. Jednak to dopiero początek…"
    Kolejna przygoda ze Strażnikami Historii, ale czy udana? Pierwsza część mnie bardzo pozytywnie nastawiła na tą serię i kiedy przeczytałam zaskoczenie "jedynki" wprost nie mogłam doczekać się kontynuacji. Co też czeka moich bohaterów, którzy zapadli mi głęboko w pamięć. Czy w kolejnym tomie będzie jeszcze więcej zaskakujących zwrotów akcji? Czy nie będę mogła się od niej oderwać? I wreszcie... Czy się nie zawiodę?

    W pierwszej części Jake Djones został zwerbowany do tajnej misji Strażników Historii i jak się okazało, młody chłopak był jednym z nich, w dodatku był diamentem - jednym z niewielu, który posiada największy współczynnik odpowiadający za podróże w czasie. Właśnie dzięki niemu chłopak może skakać po historii prawie bez ograniczeń czasowych, dlatego też jest bardzo cenny. W pierwszej części Strażnicy mają na celu uratowanie historii, która chciał "podporządkować" sobie  Xander Zeldt. Tym razem pałeczkę przejęła najokrutniejsza kobieta, jaką pamiętają strażnicy - Agata Zeldt. Sępia mama? (tak przynajmniej ja ją nazywam), kobieta, która uwielbia torturować ludzi i niszczyć wszystko co tylko jej się nie spodoba.  Nie znająca litości i nie posiadająca ni krzty skrupułów pragnie przejąć władzę nad legionami rzymskimi, które pod jej panowaniem pomogą jej stworzyć nową historię. Jednak dla Jake'a priorytetową sprawą jest uratowanie dziewczyny, w której się zadurzył po uszy - Topaz. Jak się później okazało, Topaz do córka okrutnej Agaty, która porwała ją w pierwszej części, a jak się to wszystko potoczy, będzie można przeczytać w Circus Maximus. Otóż tytuł ma z tym wiele wspólnego. Każdy kto zna historię starożytnego Rzymu wie czym jest Circus Maximus, a tym, którzy tego nie wiedzą wspomnę, iż jest to największa i najstarsza budowla cyrku rzymskiego, który mieścił  około 250 tysięcy widzów, gdzie wyścigi rydwanów były jednym z wielu oczekiwanych widowisk.
    Jake wraz z Nathanem oraz Charliem w jednej misji tracą bardzo ważną przesyłkę, która zostaje przejęta przez wroga. To całe wydarzenie może skutkować nieodwracalnymi szkodami, dlatego po powrocie do Punktu Zero panuje wielkie poruszenie. Strażnicy otrzymują wiadomość, gdzie może znajdować się przesyłka i też tam się udają. Tym razem wyruszają do 27 roku naszej ery, starożytnego Rzymu. Jednak nie wszystko idzie zgodnie z planem... Okazuje się, że w szeregach strażników jest kolejny zdrajca. Kto nim jest? I dlaczego sprzymierzył się z wrogiem? Co czeka naszych bohaterów?

   Zacznę od postaci, jakie wykreował nam Dibben, w pierwszej części bardzo polubiłam młodego Djonesa, w tej niestety stracił w moich oczach. Stał się irytującym nastolatkiem, który wpada w kłopoty raz za razem, ściągając na wszystkich niebezpieczeństwo. Jego lekkomyślność i naiwność strasznie mnie denerwowały. Niestety muszę powiedzieć, że znielubiłam Jake'a, za to Nathan zyskał w moich oczach. Zmiana jaka zaszła w Nathanie bardzo mi się podoba. Nadal jest chłopakiem, dla którego dobry i nieskazitelny wygląd jest rzeczą świętą, ale widać również, że priorytetem dla młodego podróżnika jest również przyjaźń. Jak w pierwszej części nie okazywał wielkich przejawów bliskości w stosunku do Jake'a, tak w tej części nadrobił to z nawiązką. Ogólnie rzecz biorąc, postaci Dibbena w moich oczach nadal są bardzo barwne i charakterystyczne.

    Przygoda goni przygodę i co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Nie ma czasu na nudę. Nasi strażnicy ładują się z jednego kotła w drugi, nie jest jednak tak kolorowo, że wychodzą z opresji cali i zdrowi, i tutaj ogromny plus dla autora! Nie przedstawia nam bajecznej historii, w której postaci wychodzą z tarapatów bez szwanku. Nie ma mydlenia oczu, ani koloryzowania na potęgę - co moim zdaniem jest wielkim plusem.

    Bardzo podoba mi się przedstawienie realiów starożytnego Rzymu. Czytając te wszystkie opisy, prowadzone z taką dokładnością - miałam wrażenie jakbym sama uczestniczyła w tej niebezpiecznej misji! Do tego wszechwiedząca narracja, która rzuca światło na wiele aspektów również wpływa korzystnie na odbiór książki. O wspaniałym języku autora powiem tylko tyle, co powiedziałam w recenzji poprzedniego tomu: "Trzeba przyznać, że Dibben ma wspaniałe "pióro", czyta się go z wielką przyjemnością! Toteż nie mogę się doczekać kolejnej części przygód Strażników Historii." I tym miłym akcentem zakończę moją recenzję tejże pozycji, gdyż z niecierpliwością oczekuję kontynuacji.


Moja ocena: 8/10

Za ekscytującą przygodę dziękuję serdecznie Wydawnictwu Egmont!