Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Świat Książki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Świat Książki. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 16 lipca 2017

"Dzielnym będzie przebaczone" Chris Cleave


 Dziękuję!
Wybucha II wojna światowa. Mary North odkłada ukończenie edukacji na później, przyjeżdża do siedziby War Office i zgłasza się na ochotnika, by służyć ojczyźnie. Bystra i odważna Mary jest przekonana, że będzie świetnym szpiegiem. Gdy, ku swojemu zaskoczeniu, zostaje nauczycielką, decyduje się walczyć z uprzedzeniami, by chronić dzieci, o których istnieniu społeczeństwo chętnie by zapomniało.
Tom Shaw postanawia odpuścić sobie wojnę - póki jego współlokator, Alistair, nieoczekiwanie nie zgłosi się do wojska i nie stanie się jasne, że konflikt zbrojny jest nieunikniony.

Kiedy Mary poznaje Alistaira, tematem równie ważnym, co wojna, staje się miłość, która wystawi ich na ciężką próbę. Mary, Tom i Alistair poznają smak przemocy, namiętności, przyjaźni i zdrady.

Ta zabawna, a jednocześnie przejmująca książka łączy słabo znane epizody historii z opowieścią o wielkiej miłości i przekonuje, że największy wpływ mają na nas osobiste cierpienia, codzienne potyczki i tryumfy.

Na wstępie napiszę Wam, że zaskoczyła mnie ta książka... I to bardzo zaskoczyła. Spodziewałam się pewnej melancholijnej i dramatycznej powieści, a otrzymałam bardzo zabawną, ciepłą i mega wciągającą lekturę! Jestem bardzo na tak, jeśli chodzi o powieść Dzielnym będzie przebaczone. Kurcze, tak czytałam tę książkę i to chyba pierwsza taka historia z wojną światową w tle, która ukazuje życie bohaterów w taki sposób...  W takim ciepłym, pełnym humoru, wyszukanym i przyjemnym klimacie. Jestem niezmiernie zadowolona, że mogłam ją przeczytać i już teraz mogę Wam ją polecić!

Głównych bohaterów jest tutaj dwoje (dodatkowych dwoje, równie ważnych jest nieco na drugim planie), a ich losy są ze sobą bardzo powiązane i splatają się w jedność. Na początku poznajemy Mary i byłam przekonana, że to ona będzie tutaj wiodła prym. Młoda dziewczyna, która podczas wojny pragnie coś zdziałać. Pragnie uczyć dzieci, nawet jej się to udaje, do pewnego momentu. Momentu kiedy jej plany legną nieco w gruzach, ale za to dziewczyna poznaje miłość. Jednak czy to jest miłość jej życia? Czas to wszystko zweryfikował. Niemniej nie o tym... Tom jest interesującym młodzieńcem, który jest nieco tchórzliwy, ale bardzo sympatyczny. Tom mieszka wraz ze swoim najlepszym przyjacielem Alistairem, który wyrusza na wojaczkę. Pewnego razu Alistair wraca na przepustkę do miasta, w którym niegdyś mieszkał. Tom bardzo chciałby, żeby jego przyjaciel był szczęśliwy, tak jak on sam, i w tym celu pragnie wraz z Mary zapoznać go z Hildą. Najlepszą przyjaciółką Mary. Wszystko się jednak komplikuje, ponieważ Alistair najchętniej widziałby u swego boku ognistą (włosami i temperamentem) Mary...

Nie myślcie jednak, że jest tutaj jakiś trójkąt miłosny, czy coś w tym rodzaju. Właśnie za to taki ogromny plus dla autora, który świetnie to wszystko przedstawił. Tę całą zawiłość w relacjach, emocjach, uczuciach i wydarzeniach. Bardzo mi się do podobało. I to, jak to wszystko potrafiło się zmienić, jak wiele rzeczy mnie zaskoczyło...

Dzielnym będzie przebaczone, to nie historia, która wniesie jakąś nowość w świat książek o tematyce wojny światowej, ale książka, która mimo wszystko wyróżnia się na ich tle. Może tym humorem, tym opisem relacji? Na pewno ja o niej nie zapomnę i zawsze, gdy będę czytała kolejną książkę z wątkiem wojny, będę sobie ją przypominała.

Autor ma świetny styl językowy. Zawsze książki o takim klimacie czytało mi się średnio lekko, a tutaj? Przez całą treść niemalże przepłynęłam ja jednym oddechu. Nawet nie zauważyłam, kiedy ją skończyłam. Lekkość tej książki zawdzięczamy fajnym dialogom, nieprzesadzonym opisom miejsc i wydarzeń, świetnie wykreowanym postaciom oraz wcześniej wspomnianemu stylowi językowemu. Przyjemność czytania oceniam na celujący.

Książka Dzielnym będzie przebaczone, jest o miłości, straconej, nowej, nieszczęśliwej, trudnej. O przyjaźni, zaufaniu, oddaniu, dążeniu do celu... Pomocy bliźniemu i wartościach, o których często ludzie zapominają. Dlatego gorąco polecam Wam tę historię. Sądzę, że jeśli lubicie te wszystkie tematy poruszane w literaturze, to się nie zawiedziecie.

sobota, 17 czerwca 2017

"Nazywam się Cukinia" Gilles Paris


Dziękuję!

UWAGA!
 Książka wcześniej wydana pt.:"To ja, Matołek".
 Poruszająca! Uświadamia nam dorosłym, z jak poważnymi problemami borykają się dzieci i jak bardzo jesteśmy im potrzebni na co dzień.
„Odkąd byłem zupełnie mały, chciałem zabić niebo”. Tak zaczyna swą opowieść główny bohater książki i zarazem jej narrator, dziewięcioletni Ikar zwany Cukinią, który wychowuje się w patologicznej rodzinie. Kiedy w dramatycznych okolicznościach ginie jego matka, chłopiec trafia do domu dziecka. Świat dorosłych i ich problemy –sprawy nie dla kilkulatków –widziane oczyma dzieci głęboko poruszają. W nowym miejscu Cukinię otacza gromada dzieciaków, z których każde ma własną niełatwą historię. Odwiedza go policjant, który prowadził sprawę śmierci jego matki i przywiózł go tam. Mężczyzna i chłopiec zaprzyjaźniają się i ta przyjaźń odmieni ich życie.
 W powieści łzy wzruszenia przeplatają się ze śmiechem; nie ma w niej najmniejszej nuty ckliwości czy sentymentalizmu. Adresowana do dorosłych nie unika trudnych tematów; pozwala spojrzeć na świat z innej perspektywy –i sporo się nauczyć.
Film "Nazywam się Cukinia", który powstał na podstawie książki (po raz pierwszy ukazała się w 2007 r. i nosiła tytuł To ja, Matołek), w 2017 r. zdobył Cezara za najlepszy film animowany i najlepszą adaptację, był także nominowany do Oscara za najlepszy film animowany. Zdobył nagrodę publiczności na Warszawskim Festiwalu Filmowym 2016 oraz wiele nagród i nominacji na innych festiwalach filmowych.

Nazywam się Cukinia, to świetna książka o dzieciach, ich sposobie myślenia i odbieraniu świata. O dzieciach dla dorosłych, którzy zrozumieją ich światopogląd i, którzy będą chcieli się nań otworzyć. W dodatku, jest to książka zabawna ale i pouczająca. Czasami smutna i zastanawiająca. Niemniej na pewno warta przeczytania, bo jest to coś nowego, innego i wciągającego. Dlatego jeśli chodzi o mnie, jestem w 100% usatysfakcjonowana lekturą. I pisząc o niej, mam uśmiech na twarzy.

Można by pomyśleć, że Nazywam się Cukinia, to książka kierowana do młodszego czytelnika. Właściwie nawet sama okładka to sugeruje, a mnie się wydaje, że tak nie jest. Wiecie, na tę książkę trzeba się otworzyć, trzeba mieć pewnego rodzaju dojrzałość i wyrozumiałość. Tak przynajmniej mi się wydaje, aczkolwiek z tego, co wiem, wielu recenzentów zaznacza, że książka ta jest kierowana do dojrzałego czytelnika.

Każdy z nas był dzieckiem, każdy miał swoje problemy jako dziecko. Dla dorosłych te nasze dziecięce problemy były czymś błahym, często rodzice nie mieli dla nas czasu. A w obecnych czasach jest jeszcze gorzej i właśnie to jest takie smutne. Rodzicie w ferworze pracy i życia codziennego, coraz częściej zapominają o swoich dzieciach. A przecież rozmowa i spędzanie czasu ze swoimi pociechami jest czymś ważnym. Zacieśnia więzi i sprawia, że rodzic i dziecko to jest swego rodzaju team, którego nic nie rozwali. Kiedy dzieci, czy też młodsza młodzież mają problemy, to właśnie do rodziców powinni się zwracać, a często tak nie jest. O tym też jest ta książka.

Autor w rewelacyjny i ujmujący sposób prowadził narrację, dzięki tytułowemu i zarazem głównemu bohaterowi, któremu na imię Ikar. Dziewięcioletni chłopiec, który woli, by się do niego zwracano "Cukinia", bo tak mama do niego mówiła. Historia Cukinii nie jest wesoła, ale opowiedziana w dość lekki sposób. Wyobraźcie sobie, że widzicie wszystko oczami chłopca, niewinnego i patrzącego na świat w sposób prosty. Dla niego wszystko jest oczywiste, nieskomplikowane, dobre, złe, białe i czarne. Chłopiec czujnym okiem patrzy na świat, jest ciekawy, bystry, niecierpliwy - jak to dzieci. Jednak jego przygoda nie zaczyna się ciekawie, przynajmniej nie dla niego...  Chłopiec jest samotny i szuka akceptacji, zrozumienia oraz miłości. Potrzebuje kogoś, kto go pokocha i otoczy opieką. Kiedy trafia do domu dziecka zaczyna się prawdziwa jazda. Dzieciaki bywają okrutne - tak się mawia, ale są też najlepszym, co może być - tak uważam.

Gilles Paris stworzył cudowną książkę, która potrafi wycisnąć łzy, wzbudzić uśmiech na twarzy czytelnika, poruszyć jego serce, oraz zmusić do refleksji. Niewątpliwie Nazywam się Cukinia, jest historią, po przeczytaniu której, warto usiąść w ciszy, wziąć głęboki oddech i oddać się własnym myślom, które na pewno będą Wam się kołatały w głowie. Ogromnie cieszę się, że miałam możliwość poznać tak wartościową powieść i zachęcam Was, byście sami po nią sięgnęli. 

środa, 20 maja 2015

"Uwięziona w bursztynie" Diana Gabaldon



I nadszedł czas na przedstawienie moich odczuć względem drugiego tomu serii "Obca", który możecie znać pod nazwą "Uwięziona w bursztynie". Ci, którzy czytali moją opinię na temat jedynki, wiedzą jak bardzo upodobałam sobie bohaterów, świat i sam styl autorki. Jeszcze słowem wstępu napiszę tylko, że ogromnie cieszę się, że na mojej półce widnieje już trzecia część pt. "Podróżniczka".

Książka jest duża objętościowo, ale równie ciekawa jak pierwsza, chociaż słyszałam, że nudna i równie dobrze można ją było okroić z kilkudziesięciu do kilkuset stron, z czym się nie mogę zgodzić. Owszem czasami wiało nudą, ale naprawdę w małych ilościach. Jeśli komuś to przeszkadza, to po prostu może pominąć kilka stron przelatując je wzrokiem, żeby nie stracić czegoś istotnego. Niemniej osobiście uważam, że im więcej treści w tej serii, tym lepiej. Bardzo cenię sobie słowa Gabaldon, dlatego nawet mi przez myśl nie przeszło, żeby jakąkolwiek treść pomijać tudzież przelatywać wzrokiem.

Akcja przenosi się ze Szkocji do Paryża. Trochę przykro mi z tego powodu, bo jednak me serce bardziej bije do Szkocji, aniżeli do Paryża, który jest mi szczerze powiedziawszy obojętny. 
Nie narzekam jednak, bo Jamie i Claire zapewnili mi rozrywki, zmartwień i uśmiechu co niemiara.

W tym tomie autorka wprowadziła sporo nowych postaci, ale skonstruowała je w taki sposób, że ani razu mi się nie pomieszały - co często zdarzało mi się podczas czytania innych książek, w których postaci było równie wiele. Również to, jak autorka kreuje swoich bohaterów oceniam na ogromny plus. Są to postaci wyraziste, wnoszące sporo konkretów do historii i zapadające w pamięć na dłużej, niż pięć minut po odłożeniu przeczytanej książki. 

W "Uwięziona w bursztynie" jest też cała masa zagadek, intryg i niebezpieczeństw. Autorka zaskakuje czytelnika zwrotami akcji. Co prawda w pierwszej części więcej działo się pomiędzy Jamiem i Claire, dlatego ubolewam z tego powodu, iż tutaj wszystko opiera się na wybraniu mniejszego zła. W ogóle zaczynając czytać ten tom, oniemiałam (nie zdradzę dlaczego, bo to odbierze smaczek, tym, którzy jeszcze nie czytali II tomu). Niemniej po jakimś czasie wszystko wróciło do normy i na właściwy tor. A zakończenie? Aaaa! Dobrze, że mam "Podróżniczkę". Ah, jak dobrze!

Moja opinia na temat tomu I "Obca": KLIK

piątek, 8 maja 2015

"Obca" Diana Gabaldon

Miłość silniejsza niż czas.
Akcja tej sugestywnej powieści, pełnej zwrotów i zaskakujących zdarzeń, rozpoczyna się w roku 1945. Claire Randall, jeszcze niedawno wojenna pielęgniarka, spędza wakacje w Szkocji. Dotknąwszy starego kamienia, nieoczekiwanie... przenosi się w przeszłość. Trafia w niespokojne czasy, znaczone wojną domową, przesądami i szaleństwem czarów. Nie ma pojęcia, jak odnaleźć się w roku 1743. I nie wie, że w nowym i niezrozumiałym świecie czeka miłość jej życia: Jamie, z którym los połączy ją na dobre i na złe.
Portret wspaniałej, silnej kobiety, niezapomniana love story i kapitalnie odmalowana rzeczywistość zachwyci miłośników przygód, romansów i powieści historycznych. Nic dziwnego, że książki Diany Gabaldon przetłumaczono na 19 języków i wydano w 23 krajach!! ~ czemu mnie to nie dziwi?!

Pierwsze słowa niniejszego tekstu brzmią: O matko! Zakochałam się w tej książce! Diana Gabaldon - autorka, która od niedawna jest na mojej liście the best. Książkę, która ma 700 stron przeczytałam w półtora dnia. Dla mnie to zaskoczenie, biorąc pod uwagę, że czcionka nie należy do tych przyjemnie średnich. Czytałam i czytałam, oderwać się nie mogłam. Nie musiałam jeść, pić i oddychać... Coś wspaniałego. Dawno nie jarałam się tak powieścią. Pierwszy tom sagi Gabaldon wciągnął mnie bez reszty. Pamiętam, że kilka dobrych lat temu tak zafascynował mnie świat sagi Ludzie lodu. Teraz było podobnie, tyle, że przepadłam totalnie. Chcę więcej. Muszę więcej. Uzależniłam się od tej treści i wiem, że niebawem ponownie przeczytam Obcą, bo jest fenomenalna!

Główną postacią, jak i narratorką całej historii jest Claire, która przenosi się dwieście lat wstecz zostawiając w swoich obecnych czasach męża Franka. Claire przenosi się do osiemnastowiecznej Szkocji (ach Szkocja). I tutaj przechodzę od razu świetnych opisów widoków, odzień, obyczajów, gwary itp. Autorka tak wszystko zobrazowała czytelnikowi, że temu bardzo łatwo wczuć się w panujący w powieści klimat. Zupełnie jakby czynnie brał udział w wydarzeniach mających miejsce w książce. Uwielbiam Gabaldon za jej styl, wyobraźnię i ten twór. Należy również wspomnieć o dość sporej ilości opisów aktów seksualnych, aczkolwiek nie mam im zupełnie nic do zarzucenia!

Ognistowłosy Jamie *_*
Źródło: Tumblr

I jeszcze niezwykle czarująca kreacja bohaterów... No palce lizać! Każda z postaci - co do jednej - jest rewelacyjnie stworzona. Począwszy od jej rysunku, aż do charakternej osobowości. Oczywiście nikogo, kto czytał tę książkę (moje drogie Panie, puszczam do Was oko), nie zdziwi, że upatrzyłam sobie równie ognistowłosego jak i ognisto temperamentnego Jamiego. Szkot z krwi i kości! Ale i sama Claire zaskarbiła sobie moją sympatię. Często bywa tak, że główne bohaterki są mniej lub bardziej irytujące. Claire ani razu nie okazała się postacią, która wzbudziłaby we mnie niesmak bądź złość. Za to Randall, to jest dopiero parszywa gnida!

Podróże w czasie - ten wątek jest kluczowy, ale niespecjalnie rozwinięty. Ot co, przeniosła się kobieta w czasie i w zasadzie tyle. Jeden przeskok, ale za to jaki! Nie mam nic przeciwko temu, że w tym tomie nie jest to aż tak szalenie ważne. Najważniejsza jest przygoda, a ta jest zacna i rozwinięta przez autorkę diabelnie dobrze. Tak dobrze, że przez cały czas treść trzyma nas w napięciu. Nas... No mnie na pewno! A jak sami wiecie (albo i nie), ja jestem wybrednym czytelnikiem i jeśli mi się coś nie spodoba to ameno. Odkładam, psioczę i już nie wracam do książki. Nawet żeby ją skończyć. Kiedy zagłębiłam się w powieść Diany, to po prostu stwierdziłam, że tak zacnej historycznej książki dawno nie czytałam. Może książka trafiła na odpowiedni moment i właśnie tego mi było trzeba? Nie wiem. Wiem jednak, że się w niej zakochałam!

Cudny opening serialu:

wtorek, 28 stycznia 2014

"Zanim się pojawiłeś" Jojo Moyes



Są książki, które człowiek wprost musi przeczytać. Niestety często bywa tak, że owe książki nie posiadają nic, co mogłoby je wyróżniać spośród innych. Mam tutaj na myśli, krzykliwe slogany reklamowe, banery, rzucające się w oczy okładki (kolorowe, skrzące się, jednym słowem, tandetne). I dlatego większość z nas nawet nie wie co traci. Książki młodzieżowe, schematyczne, nie mające zbyt wiele do zaoferowania czytelnikowi, sprzedają się lepiej dzięki wcześniej wymienionym elementom, a książki, które potrafią zmieniać światopogląd, nastawienie do życia i, które wzruszą do łez, są po prostu spychane na dalszy plan.
Książka, której opinię dzisiaj Wam zaprezentuję, należy do tych prostych w swej oprawie, ale pięknych w treści. Książkę, która totalnie mną zawładnęła i wycisnęła ze mnie morze łez.

Jojo Moyes, wcześniej zupełnie mi nieznana osoba, napisała książkę, którą pokochałam całym sercem i, do której na pewno jeszcze powrócę. Ja bardzo sobie cenię takie historie, które swoją realnością i pięknymi opisami sprawiają, że mam ochotę wcielić się w bohatera umieszczonego na stronicach danej książki, i pokierować jego losami. Cenię sobie również kunszt pisarski oraz to, jak autor perfekcyjnie włada emocjami czytelnika. Wie, gdzie uderzyć, jaką struną poruszyć... Pani Moyes poradziła sobie z tym wszystkim idealnie. Nie mogę się doczekać momentu, w którym kolejna książka tej autorki wpadnie w moje ręce. Wiem, że wszystko inne pójdzie w kąt, a dla mnie będzie się liczyła właśnie jej powieść. Mam też wielką nadzieję, że będzie to powieść równie dobra, jak "Zanim się pojawiłeś", które skradło moje serce.

Wstępy, wstępami, ale może teraz coś o samej fabule, która wycisnęła z mych oczu niejedną łzę. Poznajcie zwyczajną dziewczynę o nadzwyczajnym stylu ubierania się. Poznajcie również przystojnego i czarującego młodego mężczyznę, który po tragicznym wypadku, zmienił się w cynicznego aroganta, który pragnie swojej śmierci...
"Dwudziestosześcioletnia Lou spotyka na swej drodze Willa. Ona właśnie straciła pracę i rozstała się ze swoim chłopakiem, a on po wypadku samochodowym nie ma chęci do życia i chce je sobie odebrać. Will nie wie jeszcze, że Lou wtargnie w jego życie niczym kolorowy ptak.
 Czy wielka miłość, nawet bolesna, naprawdę może przezwyciężyć frustrację, zniechęcenie i natarczywe myśli o samobójstwie? Doskonale rozegrana psychologicznie, sugestywna powieść o sile uczuć i magicznym wpływie człowieka na człowieka." 
Fabuła z początku może wydawać się w pewien sposób schematyczna. Dwoje ludzi z różnych światów, których połączy pewnego rodzaju uczucie. Muszę jednak stwierdzić, że gdy zagłębiłam się w tę powieść, stwierdziłam, że ta schematyczność jest tylko powierzchowna. Autorka zaskoczyła mnie niejeden raz zwrotami akcji, zachowaniami bohaterów, dialogami, a, co najlepsze zaskoczyła mnie moimi własnymi emocjami. Książka ta wydobyła ze mnie wiele sprzecznych uczuć, a granica pomiędzy śmiechem, a łzami smutku była naprawdę cienka. Nie sądziłam, że historia tych dwojga bohaterów aż tak mną wstrząśnie, aż tak mnie pochłonie, a przede wszystkim... Nie sądziłam, że w pewien sposób wypali we mnie swoje piętno....

Wydawca śmiało twierdzi, że Lou i Will trafią do naszych serc. Muszę się z nim zgodzić w pełni. To, co przydarzyło się Willowi było wprost rozdzierające, ale z drugiej strony sprawiło, że stał się innym człowiekiem. Może nie do końca tak to powinno wyglądać, a zwłaszcza zakończenie tejże historii, ale sądzę, że zmiana, jaką naznaczyła autorka głównego bohatera jest jedną z najlepszych, jakie dane mi było poznać w jakiejkolwiek książce. Naprawdę jestem pod ogromnym wrażeniem! Pani Moyes, dziękuję pani za tę ponadczasową i cudowną książkę.

Historia, jaką opowiedziała nam Jojo Moyes, jest historią, która potrafi zmienić nasz światopogląd. Pokazuje nam, że należy żyć chwilą. Korzystać z tego, co daje nam los. Cieszyć się z tego, co mamy, gdyż w jednej sekundzie możemy to wszystko stracić. Jednym słowem "Zanim się pojawiłeś" należy do tego typu książek, które posiadają głębię i zmuszają nas do refleksji. Dla mnie jest idealna i nie mam jej kompletnie nic do zarzucenia. Rewelacyjna. Polecam każdemu!

Za tę cudowną historię dziękuję serdecznie księgarni Libroteka.pl