Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kate Atkinson. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kate Atkinson. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 27 października 2015

"Jej wszystkie życia" Kate Atkinson

Dziękuję!
 W 1910 roku, podczas szalejącej w Anglii śnieżycy, przychodzi na świat dziewczynka. I umiera, zanim zdąży zaczerpnąć pierwszy oddech. W 1910 roku, podczas szalejącej w Anglii śnieżycy, rodzi się ta sama dziewczynka. I żyje, snując swoją opowieść.
 Jak by to było, otrzymać od losu drugą szansę? A potem trzecią? Mieć nieskończoną liczbę możliwości, aby przeżyć swoje życie? Czy za którymś razem udałoby się ocalić świat przed przeznaczeniem, jakie jest mu pisane? I czy ktokolwiek chciałby to w ogóle uczynić?
 Czytelnik podąża tropem Ursuli Todd, która raz po raz przeżywa najbardziej dramatyczne wydarzenia pierwszej połowy dwudziestego wieku.
 Dowcip i wrażliwość Kate Atkinson pozwalają odnajdywać urok nawet w najbardziej ponurych momentach naszej historii, a jej niezwykły talent pisarski sprawia, że przeszłość ożywa wprost na naszych oczach. 
Jej wszystkie życia to najwybitniejsza i najbardziej oryginalna powieść tej autorki, w której składa ona hołd temu, co najlepsze i najgorsze w człowieku.
Na tę książkę miałam ochotę już od bardzo dawna. Nie dość, że piękna oprawa i kuszący opis, to jeszcze z każdej strony słyszałam same pochwalne opinie; oryginalna, wzruszająca, trzymająca w napięciu, piękna, niezapomniana... Czy można oprzeć się temu wszystkiemu? Otóż... Nie. Okazało się, że wszystkie te słowa trafiają w samo sedno, bo książka Atkinson naprawdę zapada czytelnikowi mocno w pamięć i jest oryginalna. A sposób przedstawienia tej historii? Niewątpliwie oryginalny!

"A gdybyśmy tak mogli przeżywać nasze życie raz za razem, żeby wreszcie zrobić to jak należy?
Czy to nie byłoby wspaniałe?"

Pierwsze co przyszło mi na myśl, po przeczytaniu powyższego cytatu (okładka książki), to jedno słowo: reinkarnacja. Ponowne wcielenie, aczkolwiek nieco nowe, ponieważ kilka wcieleń w jedno i to samo ciało. Ten temat od dawna mnie interesował. Czytałam kilka artykułów o "wędrówce dusz", jednak sama nie wiem czy w to wierzę. Niemniej, lubię takie wątki...

"Jej wszystkie życia" to historia o pewnej dziewczynce, której losy śledzimy od niemowlęcia, aż po dorosłe życie. Wraz z nią przeżywamy je od nowa. Często w jej świecie zapada ciemność i wtedy wiemy, że Ursula wraca do początku swoich narodzin. Poznajemy losy jej rodziny, to jak Ursula za każdym razem naprawia nie tylko swoje życie, ale zmienia również koleje losu swoich bliskich. Można powiedzieć, że wraz z główną bohaterką przeżywamy kilka żyć. Każde jest podobne, ale jednak różniące się od poprzedniego.

Książka jest poruszająca, ale i posiada w sobie pewne zabawne wtrącenia, które nie każdy może wyłapać. Może nie wzruszyłam się do łez podczas czytania, ale pewne wątki poruszyły kilka strun w moim sercu. Są wątki ciepłe, są też takie, które mrożą krew w żyłach. Muszę przyznać, że "Jej wszystkie życia" jest książką, która ma w sobie wszystko, co dobra książka powinna mieć. Świetny styl językowy, niebanalne postaci, oryginalną historię i sposób jej przedstawienia, wzbudza wiele emocji i jest książką, której nie można zapomnieć. 

"Jej wszystkie życia", to książka, której nie mam absolutnie nic do zarzucenia. Ciągle jestem pod jej urokiem i bardzo polubiłam główną bohaterkę. Jest to książka, którą polecam każdemu.


niedziela, 20 września 2015

"Kiedy nadejdą dobre wieści?" Kate Atkinson


Dziękuję!
Upalny letni dzień. Rodzina Joanny Mason wybiera się na leniwą przechadzkę wiejską ścieżką. Za chwilę życie Joanny zmieni się na zawsze…
Trzydzieści lat później, noc. Były prywatny detektyw Jackson Brodie jedzie zatłoczonym pociągiem. Pogrążony w myślach nie przeczuwa, że jego podróż zostanie brutalnie przerwana…
Po męczącym dniu 16-letnia Reggie chciałaby odpocząć przed telewizorem. Jednak spokojny wieczór przerywa przerażający dźwięk. Na szczęście Reggie jest z zasady przygotowana na wszelkie niespodzianki...
Pewnego dnia losy tych trzech osób nieoczekiwanie się splatają.
Perfekcyjnie skonstruowana opowieść o roli przypadku i przeznaczenia oraz o miłości i wielkiej tęsknocie. Książka obfituje we wstrząsające wydarzenia i dramatyczne zwroty akcji, ale w przeciwieństwie do klasyki gatunku nie zawsze daje ostateczne odpowiedzi, pozostawiając czytelnikowi miejsce na własne rozwiązania. Przy całej brutalności książka przynosi pociechę i odkupienie.
Kate Atkinson, laureatka Nagrody Whitebread (obecnie Costa Book Award) w kategorii Książka Roku, przyznanej za jej debiutancką powieść „Za obrazami w muzeum”, ceniona przez krytykę i czytelników na całym świecie. Bohaterem jej czterech bestsellerowych powieści jest były prywatny detektyw, Jackson Brodie.

Dawno już nie czytałam dobrego kryminału. Dlatego też, kiedy zobaczyłam w nowościach Czarnej serii najnowszy kryminał Kate Atkinson, którego opis bardzo mnie zachęcił, zapragnęłam się z nim zapoznać. Nie wspominając o tym, że od dawna bardzo chciałam przeczytać coś Atkinson, która jest zachwalana mi od dłuższego czasu. Jak ja żałuję, że nie poznałam wcześniejszych książek z serii o Jacksonie Brodiem! Mam wielki żal do siebie za to niedopatrzenie, ponieważ "Kiedy nadejdą dobre wieści?" jest świetna i w dodatku jest kontynuacją serii o detektywie Brodiem. Ale spokojnie można ją czytać oddzielnie. Ja nie odniosłam żadnego wrażenia, że czegoś mi brakuje. Niemniej wprost muszę poznać wcześniejsze tomy!

Kate Atkinson stworzyła wstrząsającą historię, od której nie mogłam się oderwać. Lubię takie tajemnicze i niebezpieczne powieści. Zagadki kryminalne do rozwiązania. Tropy, poszlaki, ślepe zaułki... Autorka sprawiła, że podczas czytania tej książki miałam niemałą gratkę, ale i niezłego pietra! 

Co prawda akcja rozwija się metodycznie, powoli wprowadzając czytelnika w główny wątek. Właśnie tak wolno rozwijająca się fabuła pozwala nam dostrzec pewne związki pomiędzy bohaterami. Pozwala nam również ich lepiej poznać i zrozumieć. Później, kiedy akcja się zagęszcza i nabiera szybkiego tempa, ze ściśniętym gardłem i nieustającym napięciem śledzimy każdy ruch postaci, które dążą do rozwiązania zagadki.  

Postaci są ogromnym plusem tej książki. Każda z nich jest zupełnie inna. Każda ma własną historię, która do kolorowych i wesołych nie należy... Zacznę od mojej ulubionej bohaterki "Kiedy nadejdą dobre wieści?", nastoletniej Reggie, która jest tak sympatyczną i rezolutną dziewczyną, że nie sposób jej nie polubić. W dodatku jaka odważna! Czasami zazdrościłam jej tej odwagi i tego, jak silna potrafi być nawet wtedy, kiedy życie daje jej potężnego kopa. W zasadzie polubiłam każdą postać wykreowaną przez Atkinson, prócz oczywiście łajdaka, który dopuścił się tak okropnej zbrodni, że serce mi na moment stanęło. Należy wspomnieć jednak o innych kluczowych postaciach. O samym Jacksonie autorka pisze niewiele (ale zapewne w poprzednich tomach jest więcej), mimo to, polubiłam jego surową naturę. Kolejna jest pani nadkomisarz Louise, której charakterek pasuje do Jacksona i, która po bliższym poznaniu okazuje się równą babką. I na koniec druga perełka powieści Atkinson, Joanna Mason - kobieta, która jako dziewczynka była naocznym świadkiem mrożącego krew w żyłach momentu, który zmienił całe jej życie.

"Kiedy nadejdą dobre wieści?" bardzo mi się spodobała. Jest to emocjonująca i wstrząsająca książka, która na pewno spodoba się wielu czytelnikom. Znaleźć w niej można nie tylko tragedie rodzinne, ale i nadzieję, wiarę, przede wszystkim zrozumienie.