poniedziałek, 5 czerwca 2017

"Chemia naszych serc" Krystal Sutherland

Dziękuję!



Henry Page nigdy nie był zakochany. Jako beznadziejny romantyk, wyobraża sobie to słynne kołatanie serca, miłość w stylu „nie mogę jeść, nie mogę spać” i ma nadzieję na właśnie taki obrót wydarzeń – mimo że jeszcze żadna z tych rzeczy mu się nie przytrafiła. Zamiast tego był szczęśliwy skupiając się na swoich ocenach, dostaniu się do college’u z Ligi Ivy i w końcu na zostaniu redaktorem szkolnej gazetki. Ale wtedy, do jego klasy weszła Grace Town i Henry już wiedział, że od tego momentu wszystko zacznie wyglądać inaczej.
 Grace zdecydowanie nie jest typem wymarzonej dziewczyny Henry’ego – chodzi z laską, nosi męskie, za duże ciuchy i wygląda tak, jakby rzadko widywała się z prysznicem. Ale kiedy Grace i Henry zostają wybrani, aby razem pracować nad szkolną gazetką, chłopak z dnia na dzień czuje się coraz bardziej zauroczony. To oczywiste, że Grace coś się kiedyś przytrafiło, ale to sprawia, że dla Henry’ego jest jeszcze piękniejsza. Nie chce niczego więcej niż pomóc się jej poskładać na nowo.
To nie jest typowa historia o chłopaku, który spotyka dziewczynę. Wspaniały debiut Krystal Sutherland to łamiąca serce opowieść, która stanowi przypomnienie o słodko-gorzkiej pierwszej miłości.

Kolejna książka klimatem łudząco przypominająca książki Greena. Nie twierdzę, że to źle! Absolutnie nie. Chociaż klimat podobny, wątek może też trochę, ale inaczej przedstawiony. Właściwie w większości książek młodzieżowych wątki są schematyczne, dlatego nie będę się czepiać. Przyznać muszę, że tęskniłam trochę za takim melancholijnym klimatem i cieszę się, że autorka stworzyła go IDEALNIE w punkt. 

Słodko - gorzka miłość bez happy endu? Wchodzę w to! Chociaż już raz pewne wydawnictwo obiecywało brak happy endu, a okazało się to ściemą, tak wydawnictwo Dolnośląskie nie okłamuje swoich czytelników.
Na początku lektury pomyślałam sobie "na pewno przewidzę co się stanie" i wiecie co? Pomyliłam się. Autorka stworzyła świetne postaci, zaskakujące wydarzenia, smutny obraz pierwszej i niekoniecznie szczęśliwej miłości - tutaj nowość, bo ostatnio czytałam kilka powieści z wątkiem miłosnym i każda była urocza. W Chemii naszych serc nie ma takiego typowego uroku. Jest natomiast niepewność, smutek, żal... Jakaś odmiana po przeczytaniu kilku fajnych, ale jednak słodkich miłosnych książek. Za to oczywiście plus! W zasadzie ostatnio niewiele wpadło w moje ręce tak ciekawych i innych powieści...

Bohaterowie, to nastolatkowie, których nie można nazwać zwyczajnymi. Absolutnie nie. Henry ma ponadprzeciętną osobowość, jak i wyszukany humor. Natomiast Grace... Ona jest tą bardziej skomplikowaną istotą. Ciężko jest ją rozgryźć i poznać do końca. Kiedy już myślałam "ha! przejrzałam cię, Grace Town" ona pokazywała mi figę z makiem i było mi głupio. Główni bohaterowie są wyraziści i nie da się ich nie polubić. A co z tymi pobocznymi? Przyjaciele Henry'ego to jest dopiero paleta barw! Muz - zwariowany niechluj, który rozbrajał mnie za każdym razem, kiedy otwierał buzię. Lola, lesbijka, która ma cięty język i zazwyczaj spełnia swoje groźby oraz robi to, co mówi... Kiedy zaczynały się dialogi, to ja wymiękałam. Serio. Tak więc, postaci również na plus. 

Pierwsza miłość bywa albo lekka i przyjemna, czasami bywa tą ostatnią, aż po kres. A czasami bywa na początku słodka jak malina, a później okazuje się, że ta malina nie była wcale taka słodka, a już na pewno nie była dojrzała. Jeśli chodzi o bohaterów książki Krystal Sutherland, ciężko mi określić, jaka jest ta miłość dwójki głównych bohaterów. Jest słodko - gorzka, jak zaznaczył wydawca - to na pewno. Jednak jest w niej coś, co ciężko jest mi zobrazować słowami... Chyba sami będziecie musieli się przekonać, czytając Chemię naszych serc. Niemniej, autorka bardzo fajnie, dosadnie i emocjonująco przedstawia nam relacje pomiędzy bohaterami. 

Nie pomyślcie sobie, że ta książka to sama melancholia. Nie! Jest tutaj tak wiele ciepła i świetnego humoru, że głowa mała. Serio, ja non stop parskałam śmiechem. Te teksty, dialogi... Bomba! 

Chemia naszych serc, to książka o młodzieży, ale nie tylko dla młodzieży. Osobiście polecam ją każdemu. Wiem, że wiele dorosłych osób uwielbia książki młodzieżowe - sama jestem dobrym przykładem. Dlatego polecam ją każdemu, kto tylko ma na nią ochotę. Uważam, że naprawdę warto się z nią zapoznać. 

sobota, 3 czerwca 2017

"Cisza" Erling Kagge

Dziękuję!



Czym jest cisza?

Cisza jest tym, co każdy ma w sobie. Wystarczy to tylko odnaleźć, a przede wszystkim, chcieć się temu oddać. Autorowi nie chodzi o wszechogarniającą ciszę, taką dosłowną - zero dźwięków. Raczej (a przynajmniej ja to tak rozumiem) chodzi o spokój, wyciszenie się w sobie. Owszem, ciągłe telefony, przeróżne dźwięki, rozmowy nam to uniemożliwiają, ale jeśli słuchamy muzyki i skupiamy się na sobie... Na własnych myślach, to uważam, że to jest dobre wyciszenie. Ja sama po sobie wiem, jak dobra i spokojna muzyka potrafi mnie wyłączyć. Czy nawet wypad na łono natury, gdzie nie ma miejskiego zgiełku, ciągłego szumu silników samochodowych i głośnych rozmów, potrafi sprawić, że oczyszczam umysł. Właśnie o taką ciszę chodzi autorowi. Ciszę, którą musimy sami znaleźć w sobie i po prostu oddać się temu błogiemu uczuciu.

A dlaczego jest ona taka ważna we współczesnym świecie?

Chociażby ze względu na tempo, w jakim żyjemy. Ciągła bieganina, nawet nie ta dosłowna, tylko bieganie za tym, co mają inni. Ciągłe poszukiwanie czegoś "lepszego", dążenie do lepszej pozycji zawodowej, życiowej... A czasami myślę, że to wszystko narzucone jest z góry -  te wszystkie hasła reklamowe, trendy, nawoływania. Człowiek czuje się zagubiony, kiedy z każdej strony rzucane są sprzeczne aluzje. Często ciężko mu się odnaleźć w świecie. Słyszy się o różnych problemach psychicznych, chorobach cywilizacyjnych, samobójstwach, targnięciach na własne życie. Nawet na życie bliskich. Dobrze byłoby, gdyby każdy z nas, znalazł dłuższą chwilę dla siebie. Odizolował się od tej propagandy, oddał się ciszy i przemyślał to, czy rzeczywiście warto tak gnać do przodu, nie patrząc na to, że może to co ma, jest wystarczające aby być szczęśliwym. 

Jeśli jesteście ciekawi, jak autor widzi ciszę i jak ją przedstawia w tej pięknie wydanej, mądrej książce, to zachęcam Was do sięgnięcia po nią. W dobie, gdzie takie książki mogą uświadomić człowiekowi wiele rzeczy, warto się w nią zaopatrzyć. Ja mocno Was do tego zachęcam. Oddajmy się tej lekturze w tytułowej Ciszy. Oddajmy się refleksji i zastanówmy, co jest ważne... Być może wiele rzeczy nam umyka, a dzięki tej książce będziemy zwracać nań uwagę. 

"Najmroczniejszy sekret" Alex Marwood

Dziękuję!

Najnowszy thriller psychologiczny zdobywczyni prestiżowej nagrody Edgar Award oraz Macavity Award for Best Mystery Novel 2015.
Sean Jackson hucznie obchodzi swoje pięćdziesiąte urodziny. Impreza kończy się jednak katastrofą i wielkim skandalem, gdy jedna z jego córek, Coco, w tajemniczych okolicznościach znika w środku nocy. Dwanaście lat później, po nagłej śmierci Seana, człowieka niezwykle zamożnego i wpływowego, na pogrzebie spotykają się Mila, córka z pierwszego małżeństwa, i Ruby, nastoletnia siostra bliźniaczka zaginionej przed laty Coco. Gdy docierają do domu, gdzie ich ojciec mieszkał ze swoją czwartą żoną, orientują się, że wszyscy obecni byli również gośćmi na pamiętnym tragicznym przyjęciu sprzed lat. Nagle są o krok od rozwiązania zagadki, która zaważyła na całym ich życiu. Mroczne sekrety z przeszłości wreszcie ujrzą światło dzienne. Jakie tajemnice kryją się za zamkniętymi drzwiami domu Jacksonów?

Lubicie powieści kryminalne i thrillery psychologiczne? Jeśli tak, to koniecznie musicie przeczytać Najmroczniejszy sekret, bo z całą pewnością jest to świetny thriller! Nie możecie sobie go odpuścić. 

Dwie dziewczynki, bliźniaczki. Nie do odróżnienia... Jedna impreza, jeden wieczór i straszna tragedia. Co wydarzyło się w tym domu? Dlaczego jedna z dziewczynek zniknęła w tajemniczych okolicznościach? Brak włamania, brak jakichkolwiek śladów. Ogólnie - brak tropu.

Od samego początku byłam bardzo, ale to bardzo zainteresowana niniejszą książką, rozwikłaniem tej mrocznej sprawy. Dlatego czytałam ją przez cały czas z zapartym tchem. Ta wielowątkowa historia mrozi krew w żyłach. Zatraciłam się całkowicie w treści tej książki! Chciałam rozwikłać sprawę, dowiedzieć się, jaką tajemnicę mają bohaterowie - jak się okazało, mają ich sporo. Chciałam sprawdzić, jaka relacja połączy (z biegiem fabuły relacje się zmieniają) poszczególnych bohaterów. Jednak to, co odkryłam, było wstrząsające! Poważnie, szczena mi opadła do podłogi... Ciągle myślę o tym, co spotkało malutką Coco.

Autorka rewelacyjnie prowadzi fabułę. Podzieliła ją na przed i po, dzięki czemu mamy wgląd w to, co wydarzyło się w owym, feralnym czasie, oraz w to, co dzieje się w czasie rzeczywistym. W pewien sposób, właśnie taki zabieg pozwoli nam zrozumieć pewne wydarzenia i decyzje bohaterów Najmroczniejszego sekretu. Jeśli o mnie chodzi, to jestem zadowolona, że autorka właśnie tak postanowiła przedstawić wydarzenia. A zrobiła to rewelacyjnie, trzymając czytelnika w napięciu, w niepewności... Tworząc sekrety i intrygi, jeszcze bardziej wciągając go w treść. Jak dla mnie - bomba!

W tej książce dzieje się naprawdę wiele, nie znajdziecie czasu na nudę, więc przygotujcie sobie coś dobrego do zjedzenia, coś do picia i oddajcie się lekturze. Mam nadzieję, że wciągnie Was tak samo jak mnie i spodoba Wam się chociaż w podobnym stopniu, jak i mojej skromnej osobie. Ja gorąco polecam, bo nie może być inaczej!