Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Albatros. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Albatros. Pokaż wszystkie posty

środa, 17 kwietnia 2019

"Ta druga" Michelle Frances



ZA KAŻDĄ DOSKONAŁĄ KOBIETĄ KRYJE SIĘ... STO INNYCH, RÓWNIE PERFEKCYJNYCH, KTÓRE TYLKO CZEKAJĄ, BY ZAJĄĆ JEJ MIEJSCE.
Carrie sporo poświęciła, by znaleźć się na szczycie. Teraz, kiedy ma czterdzieści lat, jest uznaną producentką telewizyjną, ma za męża odnoszącego sukcesy scenarzystę, a czas dzieli między dwa piękne domy. Odchodząc na urlop macierzyński, jest pełna obaw – nie wierzy, że uda jej się znaleźć godną następczynię, która będzie w stanie podołać jej dotychczasowym obowiązkom.

Ale Emma jest inteligentna, zdeterminowana i drobiazgowa. Dokładnie taka, jak Carrie. A skrupulatność, z jaką Emma we wszystkim naśladuje swoją mentorkę, jest wręcz... przerażająca.
Otoczenie Carrie, z jej mężem na czele, już zaakceptowało jej młodą, pełną wigoru zastępczynię, ale świeżo upieczona matka zastanawia się, czy przypadkiem nie zatrudniła psychopatki…
NIELOJALNOŚĆ, KŁAMSTWA, CUDZOŁÓSTWO… MORDERSTWO.
NIEKTÓRE KOBIETY ZROBIĄ WSZYSTKO, BY OSIĄGNĄĆ TO, CZEGO PRAGNĄ.

Pamiętam jakie wrażenie zrobiła na mnie poprzednia powieść Frances pt. "Ta dziewczyna", której recenzję możecie przeczytać o TUTAJ. Zapraszam do lektury. A dzisiaj pochylam się nad tytułem "Ta druga". Książką po której wiele się spodziewałam i wiele otrzymałam. Wzbudziła we mnie wiele emocji i spędziłam podczas jej czytania naprawdę świetny czas. 

Pozwolę sobie odnieść się do tekstu z okładki: ZA KAŻDĄ DOSKONAŁĄ KOBIETĄ KRYJE SIĘ... STO INNYCH, RÓWNIE PERFEKCYJNYCH, KTÓRE TYLKO CZEKAJĄ, BY ZAJĄĆ JEJ MIEJSCE. W obecnych czasach każdy ze sobą konkuruje. Czy to w życiu prywatnym, czy też zawodowym. Zauważyłam, że płeć piękna jest w tym lepsza, co wcale nie jest czymś pozytywnym. Kobiety bywają  dla siebie okropne. Podejrzliwe, zazdrosne, mściwe... Na pewno każda z czytelniczek spotkała się z takim niemiłym zachowaniem. Zamiast się wspierać, to wbijamy sobie szpile. I po co? Jednak nie mogę pakować wszystkich do jednego wora. Są też takie sytuacje, kiedy potrafimy się zjednoczyć i się wspierać. Chociaż czasami nawet w tych dobrych gestach doszukujemy się czegoś złego, bo przecież "tak bezinteresownie?!". Takie mamy czasy, niestety. I właśnie to jest też jednym z kluczowych elementów książki "Ta druga". Poznajemy Carrie i poznajemy tą tytułową - DRUGĄ, którą jest Emma. Zachowanie tych dwóch dam idealnie oddaje całość powyższego tekstu.

Jeśli chodzi o bohaterów książki Frances, muszę przyznać, że autorka naprawdę radzi sobie dobrze z ich kreacją. Pamiętam, jak zachwycałam się postaciami z poprzedniej jej książki. Jak to podobała mi się każda z postaci i tutaj jest tak samo. Oceniam każdą z postaci celująco. Mamy fajnie wykreowane postaci poboczne, czarne charaktery, jak i te, których do końca nie da się rozgryźć. Nie zawiodłam się!

Jeśli chodzi o pomysł na książkę -  tutaj również na plus. Chociaż nie od samego początku się wciągnęłam. Najpierw musiałam się wgryźć w fabułę, a później poszło już całkiem gładko. Działo się wiele. Wielowątkowość tej książki jest jak najbardziej na plus. Wiele w niej zawiłości, ale takich nieogłupiających - że tak się wyrażę. Mamy tutaj miłość, złość, zazdrość, tęsknotę i śmierć. Trzy główne postaci mają dla nas zagadki do rozwiązania, a klucz znajduje się w ich przeszłości.

Ja jestem na tak! Bardzo lubię powieści Michelle Frances i z niecierpliwością wyczekuję kolejnej. A Wam mogę polecić zarówno tytuł "Ta dziewczyna", jak i "Ta druga". Jeśli lubujecie się w thrillerach, powinny Wam się spodobać.

wtorek, 19 marca 2019

"Zakochany przez przypadek" Yoav Blum


W tej powieści nie ma miejsca na przypadek. Wszystko, co w niej znajdziecie, zostało starannie zaplanowane, a każde działanie profesjonalnie wykonane przez wykwalifikowanego agenta.
Po przeczytaniu tej książki nigdy więcej nie spojrzycie na zbieg okoliczności w ten sam sposób.

A jeśli rozlany drink, spóźnienie na pociąg lub znalezienie na chodniku kuponu na loterię nie jest dziełem przypadku? A jeśli to część większego planu? A jeśli nie ma czegoś takiego jak przypadkowe spotkanie? A jeśli ludzie, których nie znamy, kształtują nasze przeznaczenie? A może nawet planują losy świata?

Troje pozornie zwyczajnych ludzi, nazywanych kreatorami przypadków, Guy, Emily i Eric, pracuje dla tajnej organizacji pozorującej zbiegi okoliczności. To, co reszta świata odbiera jako wypadki losowe, to w rzeczywistości starannie zaplanowane akcje, które mają zainicjować znaczące zmiany w życiu ich celów – naukowców stojących u progu przełomowych odkryć, artystów czekających, aż pojawi się wena twórcza, albo po prostu zwykłych ludzi, jak ty czy ja…

Kiedy pewnej nocy Guy otrzymuje misję najwyższej rangi, wie, że będzie to najtrudniejszy i najbardziej niebezpieczny zbieg okoliczności, do jakiego kiedykolwiek musiał doprowadzić. Zwłaszcza że nawet kreator przypadku nie może do końca przewidzieć jego konsekwencji. W końcu niezbadane są ścieżki losu, ludzie mają wolną wolę, a miłość – ogromną moc…

Inteligentna, nieprzewidywalna i pełna emocji powieść – połączenie thrillera i love story.
Niepozorna, nieoczywista, urocza i zaskakująca. Tak opisałabym tę książkę w czterech słowach. Przyznaję, że nie od początku mnie porwała. Ciężko miałam wbić się w treść. Zastanawiałam się o co w ogóle chodzi. Co też ten Blum wymyślił... Jednak kiedy już okiełznałam historię i poczynania postaci, zakochałam się w tej książce.

Czy przypadki rządzą światem? Czy wszystko dzieje się przez przypadek? Ta książka świetnie pokazuje nam, że może niekoniecznie sami decydujemy o tym, co w danej chwili chcemy zrobić. Yoav Blum pokazał to na przykładzie swoich bohaterów i tego, że gdzieś tam są kreatorzy przypadków, którzy ustawiają wszystko pod daną postać, tak aby ta się zakochała, zdobyła, czy straciła pracę i tak dalej. 

Bardzo polubiłam bohaterów. Nie wiem kogo najbardziej, naprawdę! Zarówno Guy, Emily, jak i Eric to bohaterowie świetnie wykreowani, którym nie mogę niczego zarzucić. Guy, to ten spokojny, sprawiedliwy, dobry i grzeczny... Emily, to niepoprawna romantyczka, która jest po uszy zakochana w swoim przyjacielu. A Eric? To ten kombinator z dużym poczuciem humoru, łobuz o złotym sercu i nieprzewidywalny typ. Każda z postaci jest zupełnie inna i każda wnosi do książki naprawdę wiele. 

Przyznaję, że autorowi udało się mnie zaskoczyć. A jeśli wziąć pod lupę zakończenie "Zakochanego przez przypadek", to muszę powiedzieć, że tak dobrego zakończenia dawno nie czytałam. Rewelacja! I totalnie niespodziewana akcja. Ja raczej przewiduję niektóre sytuacje, a tutaj przyznać muszę, że tego, co się stało, kompletnie się nie spodziewałam.

Historia, jaką napisał dla nas Yoav Blum jest o trudnych wyborach, wielkiej miłości, tej utraconej i tej odnalezionej. Autor porusza w niej kwestie, które zapewne zadaje sobie każdy z nas. Myślę, że każdemu może się spodobać. Jest naprawdę przyjemna, chociaż początek może być lekko zawiły. Ja jestem zachwycona i cieszę się, że mogę ją dodać do tych oryginalnych powieści. Polecam gorąco!

piątek, 8 lutego 2019

"Infekcja" Graham Masterton



Profesor Anna Grey jest wirusologiem w szpitalu w Saint Louis i dzieli spokojne, dostatnie życie ze swoim życiowym partnerem, Davidem. Z kolei starzejący się Harry Erskine wciąż chce być złotym, beztroskim chłopakiem. Mieszka na Florydzie, kątem u przyjaciela, i zarabia pieniądze, przepowiadając przyszłość bogatym i znudzonym klientkom. Oboje, Anna i Harry, zostali wybrani, żeby przestrzec Stany Zjednoczone przed okrutnym atakiem grożącym błyskawicznym unicestwieniem ludności w całym kraju.
Ich losy niespodziewanie splotą się, gdy przyjdzie im wspólnie walczyć z zagrożeniem, którego źródła leżą w mrocznej historii Ameryki sprzed ponad trzystu lat. Duchy wymordowanych przed wiekami Indian szykują bowiem współczesnym Stanom Zjednoczonym nieuchronną apokalipsę!

Ha! Czy Wy widzicie tą koszmarnie straszną i jednocześnie rewelacyjnie dobraną do treści okładkę?! Już od samego patrzenia na nią, ma się ciary, a co dopiero po przeczytaniu tej książki. Ja jestem nią koszmarnie zachwycona! Ostatnią książką, która potrafiła mnie przerazić, był "Cmętarz Zwieżąt", autorstwa Stephena Kinga. Piszę o tym, ponieważ, to pierwsza książka, która sprawiała, że ogarniał mnie niepokój podczas lektury. Tak samo było tym razem z "Infekcją". Nadmienię, że jednak książka Mastertona była bardziej przerażająca od tej Kinga. I od momentu, kiedy ją przeczytałam... Prześladują mnie zakonnice! W telewizji, jakiś reportaż o zakonnicach. W gazecie artykuł i zdjęcia zakonnic. W kościele, ksiądz gada o zakonnicach. W radio wzmianka o kim? ha! Jakżeby inaczej, o zakonnicach. Oglądaliśmy horror o jakim tytule? No zgadnijcie: Zakonnica. Z tym, że akurat ten film okazał się niestety słaby. Wszędzie zakonnice!

Tak więc sami widzicie, zakonnice mnie prześladują! Grahamie Mastertonie, cóżeś mi uczynił?! 

A teraz poważnie, przejdę do rzeczy. Infekcja już na samym starcie daje czytelnikowi takie mocne łupnięcie, że ten wie... iż nie będzie lekko. Domyśla się, że nie ma tutaj taryfy ulgowej. Ja np. po zerknięciu na okładkę i przeczytaniu pierwszej strony zastanawiałam się: Boże, co ja czytam?! I dlaczego to czytam?!  I czytałam dalej, bo nie mogłam się oderwać. Chciałam więcej. Chciałam wiedzieć, dlaczego to się dzieje. Jak to się rozwinie. Jak potoczą się losy bohaterów i kim do cholery są te duchy! Czego chcą! 

Autor rewelacyjnie stworzył tę książkę. Począwszy od charakterystycznych postaci, o których złego słowa powiedzieć i napisać nie mogę, które poprowadził przez treść tak lekko, że czytając książkę miałam wrażenie, jakbym oglądała bardzo dobry film. Przechodząc przez mrocznie skonstruowaną fabułę, a kończąc na budowaniu napięcia, grozy, niepokoju, niepewności i niesamowitej ciekawości. 

Nawiedzenia, dziwne choroby, nieprzyjemne wizje, egzorcyzmy, duchy, klątwy, zemsta, zgorszenie, śmierć i przerażenie. To wszystko, a nawet więcej znajdziecie w "Infekcji" Mastertona. Ja wiem, że to jest 6 tom serii Manitou, a ja nie czytałam poprzednich. Jednak nie ma się czego obawiać, przynajmniej ja nie odczułam braku znajomości poprzednich tomów. I czytało mi się świetnie! Jeśli więc ma ktoś jakieś obiekcje przed sięgnięciem po "Infekcję", to mogę tylko podpowiedzieć, że nie ma potrzeby znać poprzednie tomy. Chociaż ja je pewnie kiedyś nadrobię z czystej ciekawości, czy są tak samo interesujące, jak tom szósty. 

Zatem, cóż ja mogę rzec... Czytajcie, bójcie się i bądźcie zadowoleni z lektury. Niech zakonnice będą z Wami!

piątek, 2 listopada 2018

"Z każdym oddechem" Nicholas Sparks


Nicholas Sparks powraca z nową romantyczną opowieścią, w której miłość mieni się wszystkimi kolorami tęczy!
Hope jest w rozterce. Skończyła 36 lat, od sześciu lat ma chłopaka, ale na ślub raczej się nie zanosi. Tymczasem u jej ojca właśnie zdiagnozowano poważną chorobę. Hope postanawia więc odciąć się od wszystkiego, spędzić tydzień w wakacyjnym domku w Sunset Beach i zastanowić się nad swoją przyszłością.

Tru, urodzony w Zimbabwe przewodnik safari, pojawia się w Sunset
Beach, by poznać ojca i dowiedzieć się więcej o młodości matki.
Gdy ścieżki dwojga obcych sobie ludzi niespodziewanie się krzyżują,

wybucha pomiędzy nimi żarliwe uczucie. Wkrótce oboje staną przed
trudnym wyborem: oddać się miłości czy spełnić obowiązek wobec
rodziny? Posłuchać głosu serca czy rozsądku?

Nicholas Sparks, to autor, którego powieści uwielbiam. Mają one w sobie coś takiego... Czego nie potrafię jednoznacznie określić. Lubię to, jak autor opisuje historie miłosne. Czasami robi to w sposób dramatyczny, melancholijny a czasami, dosadny i taki "namacalny". Nie zgodzę się z wieloma zarzutami, że jego książki są pisane na jedno kopyto. Każdy autor ma swój styl, a styl Sparksa jest taki, a nie inny. I, jednym się podoba, a innym nie.

Z każdym oddechem, to zdecydowanie książka z tych o prawdziwej i pięknej miłości. Książka w której autor opowiada nam historię dwójki ludzi, których miłość jest tak piękna, że można ją jeść łyżkami. Ale też miłość, która chyba nie zdarza się w prawdziwym życiu. Powiedzmy sobie szczerze, człowiek to istota posiadająca wiele wątpliwości, słabości i nieradząca sobie z wieloma przeciwnościami losu. Natomiast autor trochę wyidealizował nie tylko swoich bohaterów, co ich miłość. Ja nie twierdzę, że to źle, jednak nie jest to powieść z tych sparksowych, w które bym uwierzyła. Na pewno jest to przepiękna historia miłości, która pokrzepia i rozgrzewa, dodaje wiary i nadziei.

Osobiście, chociaż więcej czytam książek mocniejszych, to dość często sięgam po obyczajowe powieści, które nie tylko dają mi odsapnąć od np. thrillerów, ale również pozwalają wczuć się w ten świat, w którym jest dużo miłości i pozytywów. Jeśli chodzi o Sparksa, to dotąd żadna z jego powieści mnie nie zawiodła, więc mogę po nie sięgać w ciemno, nawet nie czytając opisów.
A Z każdym oddechem, jest tak piękną historią, że nie można przejść koło niej obojętnie. NAPRAWDĘ!

Wręcz pokochałam bohaterów tej książki. Nie znalazłam w nich najdrobniejszej rzeczy, która by mi przeszkadzała. Ani jednej! A to jest naprawdę coś, bo zazwyczaj w każdym bohaterze jest coś, co sprawia, że się na niego wkurzam, a i tak go lubię...bądź nie mogę znieść. Tutaj lubię Tru i Hope za to, że po prostu są, że pojawiły się na kartach powieści Nicholasa Sparksa i dziękuję mu, że stworzył im tak piękne życie. Życie, którym żyłam i ja.

Cóż ja mogę więcej dodać... Z każdym oddechem, to powieść dla każdej kobiety, czy romantyczki, czy też nie. Mam nadzieję, że skusicie się na tę powieść, bo jest naprawdę piękna, ciepła, i pozytywna.

wtorek, 30 października 2018

"Nie odpuszczaj" Harlan Coben


Małe miasto. Jedna tragiczna noc. I wielka tajemnica, która przetrwała lata.

Przed laty, jeszcze w szkole średniej, detektyw Napoleon „Nap” Dumas stracił brata. Leo i jego dziewczyna Diana zostali znalezieni martwi na torach kolejowych. W tym samym czasie zniknęła bez śladu również Maura, którą Nap uważał za miłość swojego życia.

Kiedy po latach od zaginięcia Maury śledczy znajdują jej odciski palców w samochodzie należącym do podejrzanego o morderstwo, Nap rozpoczyna gorączkowe śledztwo. Zamiast odpowiedzi natrafia jednak na kolejne niewiadome. Okazuje się, że nie wiedział nic ani o kobiecie, którą kochał, ani o przyjaciołach z dzieciństwa, ani o opuszczonej bazie wojskowej, w pobliżu której dorastał, a przede wszystkim – nie wiedział nic o Leo i Dianie, których śmierć jest o wiele bardziej mroczna i przerażająca, niż kiedykolwiek mógłby sobie wyobrazić.

Fałszywe tożsamości, mroczne rodzinne sekrety i tajemnicze spiski – czyli wszystko to, za co czytelnicy kochają mistrza thrillerów – Harlana Cobena!

Najnowsza książka Harlana Cobena, którego, jako autora, bardzo sobie cenię. Czy spodobała mi się tak, jak to było z poprzednimi jego powieściami? Czy może czuję się zawiedziona? Jeśli jesteście ciekawi, to zapraszam na krótkie podsumowanie moich odczuć względem Nie odpuszczaj.

Jako fanka Thrillerów oraz twórczości Harlana Cobena, nie czuję się zawiedziona. Wręcz przeciwnie, Nie odpuszczaj bardzo przypadło mi do gustu, świetnie bawiłam się podczas lektury. Wczułam się w sytuację bohaterów, którzy swoją drogą, są naprawdę dobrze wykreowani. Mało tego... W książce dzieje się sporo! Nie ma chwili na nudę. 

Lubię, kiedy autor danej książki buduje świat w małomiasteczkowej (Dawid Podsiadło mi się nasunął w myślach, kiedy napisałam to słowo :D) społeczności, gdzie wszyscy się znają, każdy może być podejrzany i każdy mieszkaniec ma sporo sekretów. A jeszcze bardziej lubię, kiedy główny bohater, wraca do swojego małego miasteczka, gdzie się wychował i przeżył coś, co zmieniło całe jego życie i zabawa rozpoczyna się od nowa. Właśnie tak jest w przypadku Napa Dumasa, głównej postaci Nie odpuszczaj. Po tragedii, jaka dosięgnęła jego rodzinę, Nap postanowił zostać policjantem. Pragnął rozwiązać tajemniczą śmierć swojego brata i jego dziewczyny, oraz tajemnicze zaginięcie swojej ukochanej. Jak sam tytuł wskazuje, nie odpuścił nawet na chwilę. Ciągle TO wszystko w nim siedziało i nie dawało spokoju. 

Przełom nastąpił dopiero wtedy, kiedy przeszłość wróciła do naszego bohatera ze zdwojoną siłą. Przyznaję, że byłam niesamowicie ciekawa, co takiego wydarzyło się tej feralnej nocy, która zmieniła życie wielu mieszkańców miasteczka, w którym dorastał. Sieć kłamstw rozrosła się do niebotycznych rozmiarów, więc ciężko było mi przewidzieć rozwiązanie tajemnicy, jaką autor stworzył. Podrzucał coraz to różne poszlaki i zostawiał otwarte drzwi, które w zasadzie nie prowadziły do celu. Ach ta zawiłość! Uwielbiam. 

Powiem tak, niespodziewane zakończenie - jak najbardziej na plus. Lubię, kiedy po zakończeniu książki, szczena mi opada i mam mętlik w głowie. Dlatego, jeśli lubicie takie historie, to się nie zawiedziecie. A fanom Cobena, chyba nie muszę tej książki polecać.

środa, 28 lutego 2018

"Ta Dziewczyna" Michelle Frances



Dziękuję!

Wciągający, pełen intryg thriller psychologiczny o tragicznych skutkach niewybaczalnego kłamstwa.
 
Dziewczyna, chłopak oraz jego matka – układ, który wszyscy dobrze znamy. Ale…
 
Laura ma wszystko. Karierę producentki telewizyjnej, wieloletnie małżeństwo z zamożnym mężczyzną i dwudziestotrzyletniego syna Daniela, dobrze wychowanego, przystojnego i zdolnego. Daniel poznaje Cherry. Dziewczyna jest piękna, bystra i… marzy o statusie Laury. Cherry chciałaby, żeby nowa rodzina przyjęła ją z otwartymi ramionami, ale Laura podejrzewa, że dziewczyna coś ukrywa. Zazdrosna matka wymyśla więc okrutne kłamstwo, które odmienia życie wszystkich…
Michelle Frances ukończyła szkołę filmową w Bournemouth, jest też absolwentką American Film Institute w Los Angeles. Po powrocie do Londynu pracowała dla telewizji BBC jako scenarzystka I producentka. Ta dziewczyna jest jej debiutem literackim.
 Ta dziewczyna, to póki co najlepsza książka, jaką w tym roku przeczytałam. Dlaczego? Wciągnęła mnie tak bardzo, że nie mogłam przestać o niej myśleć i właściwie… Przeczytałam ją w jeden dzień! A potem żałowałam, że tak szybko ją skończyłam. Weź zrozum maniaka książkowego, zwykły śmiertelniku, no nie da się. W tej książce podobało mi się dosłownie wszystko. Od samego początku wywarła na mnie duże wrażenie i wiedziałam, że im dalej w las, tym lepiej.

Bohaterowie są świetnie wykreowani, jestem pod wrażeniem tego, jak autorka stworzyła ich osobowość, przedstawiła psychikę i zadziałała nimi na moje uczucia, i wyobraźnię. Czasami pałałam chęcią mordu… Następnym razem ogarnął mnie żal i niesprawiedliwość, ale od samego początku byłam przeciwna Cherry, zaś pałałam sympatią do matki Daniela, Laury. Daniel jest naprawdę fajnym mężczyzną, opiekuńczy, kochający, oddany, szczery i ambitny. Niestety jego wadą jest naiwność i łatwowierność, która go gubi. Niemniej, jest on bardzo pozytywną postacią, której nie można nie lubić. Natomiast czytałam i słyszałam wiele opinii, w których czytelnicy mieli problem z wybraniem czarnego charakteru: matka czy dziewczyna. Jeśli chodzi o mnie, to wiedziałam kogo nie znoszę, od samego początku.

Książkę czyta się naprawdę szybko i przyjemnie. Już wspominałam, że wciąga i powinna spodobać się nie tylko fanom thrillerów, ale myślę, że każdemu, kto szuka dobrej lektury. Dlatego ja, jako zachwycona czytelniczka nie mogę zrobić niczego innego, jak gorąco Wam polecić lekturę Tej dziewczyny. Mam nadzieję, że i Wam spodoba się równie mocno, jak mojej skromnej osobie.

czwartek, 8 lutego 2018

"Cudowny Chłopak"R.J. Palacio


Dziękuję!

Opis wydawcy:
Wzruszająca i jednocześnie przezabawna opowieść o walce dziecka z przeciwnościami losu.

August jest inteligentnym, dowcipnym chłopcem i jego życie wyglądałoby pewnie zupełnie inaczej, gdyby nie jeden zmutowany gen, z powodu którego ma zdeformowaną twarz i, zanim skończył 10 lat, musiał przejść 27 operacji. Do tej pory patrzył na siebie oczami bezwarunkowo kochających go rodziców i siostry. Teraz, gdy idzie do szkoły – od razu do piątej klasy – przyjdzie mu się zmierzyć ze światem rówieśników i starszych uczniów, z ostracyzmem, uprzedzeniami, a czasem ze zwykłym chamstwem i podłością. Spotka się jednak również z dobrocią, przyjaźnią i wspaniałomyślnością. Kontakt z rówieśnikami odmieni Augusta. Ale czy tylko jego?

NR 1 NA LIŚCIE BESTSELLERÓW NEW YORK TIMESA! NAJLEPSZA KSIĄŻKA AMAZONA W 2012 ROKU!

JEDNA ZE 100 KSIĄŻEK NAJLEPIEJ SPRZEDAJĄCYCH SIĘ W 2013 ROKU W STANACH ZJEDNOCZONYCH!

NAJLEPSZA DZIECIĘCA KSIĄŻKA 2012 ROKU WEDŁUG: School Library Journal, Publishers Weekly, Kirkus Reviews oraz Booklist.


O co chodzi?

Chodzi o to, by nie oceniać człowieka po wyglądzie. Chodzi o to, by uważać na uczucia innych. Chodzi o empatię, miłość, przyjaźń, postrzeganie drugiego człowieka, otworzenie się na zmiany i chęć życia. Na przykładzie Augusta można się naprawdę wiele nauczyć, dlatego sądzę, że z  historią tego chłopca powinien się zapoznać każdy. Nie tylko osoby, które mają problemy z samooceną, ale dosłownie wszyscy, bo ta książka – moim zdaniem – uwrażliwia czytelnika na wiele spraw.

Jak to z tymi postaciami:

August jest postacią numer jeden w tej książce. Tytułowy Cudowny chłopak jest naprawdę cudowny. Jego podejście do życia, poczucie humoru, szczerość i moc ducha, w obliczu tego, jak wygląda. Kolejnym mocnym ogniwem są jego rodzice, siostra oraz znajomi ze szkoły. Fajne jest to, że autorka pokazała nam każdy punkt widzenia (poszczególne postaci), dzięki temu mamy pogląd na ich myśli, uczucia i to, dlaczego reagują tak a nie inaczej. Ogromny plus!

Dobrze się czytało?

Książkę czytało mi się REWELACYJNIE! Naprawdę. Pochłonęłam ją w jeden dzień. Historia jest świetnie przedstawiona, język lekki i przyjemny. Właściwie autorka dostosowała powieść do czytelnika młodszego i starszego, naprawdę każdy się w niej odnajdzie.


Wnioski:

Wniosek jest taki, że pokochałam tę książkę całym sercem. Historia Augusta jest piękna, poruszająca, smutna i jednocześnie pełna mądrego humoru. Historia tego chłopca jest w pewnym sensie pokrzepiająca, to jak on radzi sobie ze swoją przypadłością, z tym jak traktują go inni i z własnymi uczuciami… To wszystko jest  (jak dla mnie) budujące.

Ocena:

Celujący!

piątek, 2 lutego 2018

"Dla Ciebie wszystko" Nicholas Sparks



Opis wydawcy:

Dawson Cole i Amanda Collier. Chłopak z nizin społecznych, wychowany w rodzinie cieszącej się najgorszą sławą w całym hrabstwie Pamlico. I dziewczyna z dobrego domu marząca o tym, by zostać nauczycielką. Chcieli być razem, ale los ich rozdzielił. Po latach dawni kochankowie spotykają się w rodzinnym miasteczku na pogrzebie starego przyjaciela. Stłamszone przed laty uczucie powraca, a z nią przeszłość i tajemnice...

O co chodzi?

Głównie chodzi tutaj o piękne uczucie, jakim jest miłość. Pierwsza, prawdziwa, szczera miłość głównych bohaterów, która narodziła się w czasach szkolnych, a trwała aż do śmierci. Autor w sposób ujmujący opisał to uczucie na przykładzie dwójki głównych bohaterów. Dawson i Amanda musieli spotkać się ponownie po latach, aby uświadomić sobie to, co jedno czuje do drugiego. Po rozstaniu każde z nich ułożyło sobie życie po swojemu. Amanda stworzyła rodzinę, a Dawson stał się samotnikiem. Prócz miłości, ale mocno się z nią łączącymi elementami tejże powieści są: oddanie, poświęcenie, wybaczanie, akceptacja i zaufanie. Sparks opisał to wszystko w taki sposób, że nie mogę mu niczego zarzucić. Tylko to zakończenie… Eh.
Prócz historii tej dwójki bardzo poruszyła mnie historia miłosna ich starego przyjaciela. Niemożliwie łapiąca za serce opowieść… Ale o tym musicie się przekonać sami, sięgając po Dla Ciebie wszystko.

Jak to z tymi postaciami:

Dawson to taka nietypowa postać. Silny charakter i mocna głowa - to na pewno. Chłopaka nie da się nie lubić, po prostu nie da się odczuwać względem niego negatywnych emocji, tak samo, jak nie da się go negatywnie odbierać. Autor stworzył do krzty dobrego bohatera i to wcale nie lukrując mu, czy przesadzając z jego kreacją. Wyszło to naprawdę naturalnie i chwała mu za to, bo nie jest to proste zadanie. Amanda została wykreowana na pogubioną, ale silną kobietę, która ponad wszystko kocha swoje dzieci i rodzinę. Jednak jest coś, co nią zachwieje… A raczej ktoś. Ktoś z przeszłości. Można się domyśleć o co chodzi, ale nie można przewidzieć tego, co nastąpi.

Dobrze się czytało?

Książki Sparksa zawsze dobrze mi się czyta. Nie miałam jeszcze nigdy problemu z jego powieścią.  Ja wiem, że są osoby, które nie cierpią książek Sparksa, twierdząc, że nie ma w nich niczego wyjątkowego, że autor wykorzystuje utarte schematy. Ja osobiście się z tym nie zgadzam, bo moim zdaniem, każda jego książka jest wyjątkowa. W każdej historii autor pokazuje siłę miłości, wiary, nadziei i tego, że człowiek przy ich pomocy, jest w stanie poradzić sobie naprawdę ze wszystkim. Ponadto, zawsze po przeczytaniu dzieła tego autora, nachodzi mnie refleksja, a ja lubię historie, które mnie do niej wręcz zmuszają.

Wnioski:

Z przeczytaniem tej książki czekałam naprawdę długo. Dopiero gdy dostałam ją od Ukochanego na tegoroczną Gwiazdkę, powiedziałam sobie, że będzie to książka, którą przeczytam jako jedną z pierwszych. I słowa dotrzymałam. Pamiętam jak kilka lat temu oglądałam ekranizację Dla Ciebie wszystko i bardzo mi się ona podobała. Książka moim zdaniem, jest równie dobra i poruszająca.

Ocena:

Bardzo dobry!

sobota, 9 grudnia 2017

"Kilka sekund od śmierci" Harlan Coben



Dziękuję!
Kontynuacja „Schronienia”, która zaczyna się zaledwie kilka dni po opisanych tam wydarzeniach.
Mickey, nastolatek, który niedawno zamieszkał z Myronem, powoli odnajduje swoje miejsce w nowej rzeczywistości, ale wciąż wpada w kłopoty. Tym razem zostaje zamieszany w podpalenie i morderstwo.

I wpada na trop tajemniczej organizacji – Schroniska Abeony – która być może ma coś wspólnego ze śmiercią jego ojca.

Będzie musiał zmobilizować wszystkie siły, by ochronić przed nadciągającym niebezpieczeństwem tych, których kocha...

Harlan Coben tak mnie przekonał do swoich powieści, że zaczęłam je kolekcjonować. Ostatnio zakupiłam trzy kolejne, a w planie mam jeszcze więcej. Nic nie poradzę na to, że cholernie spodobał mi się styl autora i chcę mieć wszystkie jego książki u siebie w domowej biblioteczce. Nic mnie przed tym nie powstrzyma!  

Kilka sekund od śmierci, to drugi tom opowiadający nam o losach Mickeya. W pierwszym tomie poznaliśmy nieco lepiej bohaterów tej trylogii, a teraz mamy ciąg dalszy. Tajemniczych sytuacji ciąg dalszy. Byłam bardzo ciekawa, jak to wszystko się dalej potoczy, ponieważ zakończenie tomu pierwszego było co najmniej - intrygujące. Właściwie cała ta historia, jaką stworzył Coben, jest intrygująca, niemniej różniąca się od poprzednich dzieł autora. Znany jest on raczej z książek, w których główną rolę odgrywają dorośli, a tutaj mamy coś nieco innego. Pokuszę się o stwierdzenie, że takiego, bardziej lekkiego.

W mojej opinii, drugi tom jest lepszy od pierwszego. Jakoś tak, bardziej mnie wciągnął i nie mogłam się od niego oderwać, w rezultacie kończąc go w jeden wieczór, na tak zwany „raz”.  I tym samym… Chcę tom trzeci, najlepiej już teraz! Jak trzeci tom będzie jeszcze lepszy od poprzednich, to ja nie wiem… Chyba rzucę wszystko i będę czytać Cobena. A co!

Kilka sekund od śmierci, jest tomem bogatym w akcję, tajemnice, momenty zaskoczenia i interesujące postaci. Autor sporo wyjaśnia w tym tomie, ale też mąci czytelnikowi od nowa, nowymi wątkami, a ten chce jeszcze i jeszcze. Czuję pewien niedosyt, a nasycę go dopiero czytając zakończenie trylogii. Zatem przyjdzie mi czekać, mam nadzieję, że nie za długo.

sobota, 21 października 2017

"Schronienie" Harlan Coben



Dziękuję!
Księga I trylogii z Mickeyem Bolitarem
Bratankiem Myrona Bolitara

Mickey próbuje rozwiązać zagadkę śmierci ojca

PODEJRZANY WYPADEK
ZMOWA MILCZENIA
TAJEMNICZE ZAGINIĘCIE


Mickey Bolitar, nastoletni bratanek detektywa Myrona Bolitara, ma za sobą traumatyczne przeżycia. Na jego oczach zginął ojciec. Matka trafiła na odwyk. A on sam musi zmienić szkołę i zamieszkać z nielubianym wujem.

Okazuje się jednak, że Mickey i Myron mają ze sobą wiele wspólnego. Zamiłowanie do zagadek i… nieodpowiednich dziewczyn. Takich, które znikają bez ostrzeżenia – jak Ashley, pozornie skromna nastolatka, która najwyraźniej nie była tym, za kogo się podawała.

Mickey rozpoczyna śledztwo. I spotyka samotną staruszkę, która wypowiada do niego tylko kilka słów: „Twój ojciec nie umarł, nadal żyje”. Bełkot wariatki…?

Harlan Coben w takiej lajtowej wersji? Przyznać muszę, że raz - nie tego się spodziewałam i dwa - kurczę... Podobało mi się. Mimo, że ten thriller nie był straszny i jak dla mnie, słabo trzymał w napięciu, to sądzę, że gdybym czytała go kilka lat wcześniej, to moje wrażenia były by nieco inne. Dlatego też, myślę, że młodszy czytelnik będzie zadowolony w punkt. Niemniej, żeby nie było, ja sama również jestem zadowolona. To zupełnie inny Coben, podobny klimat, ale jednak coś innego. I dobrze! Autor pokazał, że może tworzyć też coś dla młodzieży. 

Nastoletni bohaterowie, tajemnicze zaginięcia, mroczny dom i podejrzani nieznajomi... Ciekawie się zapowiadało już od samego początku. Czy autor utrzymał mą ciekawość na długo? A może do samego końca? Jak myślicie? <werble> Do końca. Byłam ciekawa o co chodzi w tym wszystkim, co stworzył Coben. Lekkość czytania i przez to, szybkie przebrnięcie przez treść było w danej chwili równie ogromnym plusem. Potrzebowałam czegoś, co mnie wciągnie, czegoś co skończę w jeden wieczór i Schronienie idealnie się w to wpasowało. 

Nastoletni Mickey jest ciekawski, odważny i ma głowę na karku. Kiedy jego przyjaciółka znika w tajemniczych okolicznościach, a później chłopak odkrywa, że wiele rzeczy się nie zgadza i wiele faktów zostaje postawionych w świetle znaku zapytania, zabawa dopiero się zaczyna. Mickey poznaje dwójkę przyjaciół, którzy pomagają mu w wielu sprawach i po prostu, przy nim są. Łyżka, nieśmiały i zabawny nastolatek oraz pewna buntowniczka. Każde z nich jest inne, a razem tworzą zgrany zespół. Niemniej głównym bohaterem jest Mickey, który jest dość zagadkowym chłopakiem, a jeszcze więcej zagadek czai się w jego cieniu.

Ci, którzy oczekują powieści z mocnym dreszczykiem dla dorosłego czytelnika, mogą się zawieść. Jeśli natomiast szukają lekkiego thrillera i fajnej zabawy, to myślę, że w tym przypadku Schronienie trafia idealnie. Ja jestem zadowolona z lektury, czekam na to, co będzie dalej. Wiele wątków jest otwartych, wiele sytuacji nie zostało wyjaśnionych, a już niebawem tom drugi, więc jest na co czekać!

niedziela, 15 października 2017

"We dwoje" Nicholas Sparks

Dziękuję!
32-letni Russell Green ma wszystko: wspaniałą żonę, uroczą 6-letnią córkę, prestiżową posadę dyrektora reklamy w dużej firmie oraz wygodny dom w Charlotte. Jego życie przypomina piękny sen, a szczęście skupia się wokół jego miłości, Vivian. Ale na lśniącej powierzchni idealnej bańki mydlanej zaczynają pojawiać się rysy… Ku rozpaczy i zaskoczeniu Russa, jego życie niespodziewanie wywraca się do góry nogami. W ciągu kilku miesięcy traci żonę i pracę. Musi zająć się córką i zaadaptować się do nowej rzeczywistości. Przyjdzie mu zmierzyć się z nieznanym, pokonać własne słabości, sięgnąć po umiejętności, z których nigdy nie korzystał. Czeka go wielki emocjonalny test, ale też… niespodziewana nagroda.


Bardzo cenię sobie książki Nicholasa Sparksa. Lubię również filmy na ich podstawie. Muszę zdobyć brakujące książki do mojej Sparksowej kolekcji. Teraz jednak skupmy się na najnowszej książce autora We dwoje. Pierwszym co mnie urzekło, jest niewątpliwie okładka, kiedy wpadła mi w oko, pomyślałam, że muszę ją mieć! I oczywiście nie będę ukrywała, że nazwisko autora zrobiło swoje. Opis? Przyznam szczerze, że go nie czytałam. Rzadko czytam opisy książek... Wolę mieć niespodziankę, oczywiście gdzieś tam przeczytam jakieś krótkie polecenie. Niemniej nie takie, które może mi zdradzić coś, co sama chciałabym odkryć, czytając treść. 

Muszę przyznać, że początek był ciężki. Przez pierwsze kilkadziesiąt stron czytanie trochę się dłużyło, nie za wiele się działo... Natomiast od początku aż do końca miałam pragnienie uduszenia żony Russa. Tak wrednej, samolubnej i roszczeniowej baby, dawno (o ile w ogóle) nie spotkałam w książce. Poważnie. Vivian wzbudziła we mnie instynkty mordercze, za każdym razem, kiedy się pojawiała. Okropna postać, okropna. Mieć takiego fajnego męża, cudowną córeczkę, piękny dom i praktycznie spełniać każdą swoją zachciankę, ona ciągle chciała więcej i więcej. Dziwiło mnie tylko, dlaczego Russ wcześniej się jej nie pozbył... Niemniej, może wszystko po kolei
.  

Ja zdaję sobie sprawę, że nie każdy lubuje się w tematyce, stylu czy ogólnie w książkach Nicholasa Sparksa, niemniej ja je bardzo lubię. Każda z nich jest inna, poruszająca... Każda wzbudza inne emocje. Autor kieruje swoje książki do dojrzałego czytelnika, więc sądzę, że ktoś, kto szuka jakiejś porywającej akcji, czy masy śmiechu – może poczuć zawód. Nie jest też tak, że Sparks w swoich książkach nie wprowadza pewnej dozy humoru, bo wprowadza. Po prostu jego książki nie są książkami „do pośmiania się”. W powieści We dwoje, za wiele powodów do śmiechu nie ma. Owszem, do uśmiechu jest ich cała masa, ponadto autor w tej książce poruszył kilka niełatwych tematów: rozstanie, rodzicielstwo, choroba.... Każdy z nich wzbudza inne emocje, a jak pewnie wiecie, ja lubię, kiedy książka sprawia, że się we mnie kotłuje. 

We dwoje, to piękna powieść o miłości ojca i córki. O tym, jak relacja tej dwójki się zmienia i dojrzewa ze strony na stronę. O tym, jak bardzo dzieci potrzebują swoich rodziców, poświęcania im czasu i uwagi. Autor zwraca uwagę na to, jakie to jest ważne. Ważne nie tylko dla nich, ale również dla rodzica. Ponadto historia skupia się również na sile rodzeństwa, wspólnie można więcej. Wsparcie jakie okazują sobie Russ i jego siostra, jest naprawdę czymś wspaniałym. Podoba mi się to, jak Sparks ukazuje emocje i relacje swoich bohaterów. W ogóle, jak je tworzy... Jedne mnie rozczulają, inne wkurzają. I tym oto sposobem przejdę do analizy bohaterów.

Zacznę od znienawidzonej przeze mnie Vivian, która doprowadzała mnie do szewskiej pasji, ale o tym wspomniałam już we wstępie. Nie mogłam jej znieść, taka nowobogacka paniusia, która ma pretensje o to, że jej mąż oddycha. Ciągle zazdrosna o relacje córki z ojcem (to jest po prostu chore!). Strasznie negatywna postać i taka... Męcząca. A Russ? Świetny mężczyzna, chociaż trochę naiwny, mało stanowczy, i trochę taki... Ciapek z niego, no. Niemniej bardzo go polubiłam, ta jego cierpliwość do córeczki, miłość i troska, jaką ją darzył. Coś pięknego, zawsze mnie takie coś rozczula, kiedy widzę mężczyznę tak troskliwego i czułego w stosunku do swojego dziecka. Po prostu łapie mnie to za serce i autor mnie tym kupił totalnie. Siostra głównego bohatera również jak najbardziej na plus. Charyzmatyczna i charakterna kobieta, która ma fajne poczucie humoru i podejście do świata.

Jednak nie będę owijała w bawełnę, że  książka w pierwszej połowie, po prostu mnie lekko nudziła. Niewiele się działo. W zasadzie jedno i to samo. Dopiero później treść ruszyła z kopyta i przepadłam. Chyba tyle, jeśli chodzi o małe minusiki.

Podsumowując We dwoje, to kolejna wartościowa i bardzo dobra książka Nicholasa Sparksa, którą mogę polecić fankom obyczajówek i historii spokojnych, poruszających i z prawdziwego zdarzenia. Mnie się bardzo podobała.



Ważne!

Nicholas Sparks odwiedzi Polskę! Pojawi się na Krakowskich Targach Książki!
W związku z premierą swojej najnowszej powieści We dwoje - Nicholas Sparks odwiedzi Polskę! Spędzi u nas trzy dni: 26, 27 i 28 października i w tym czasie odwiedzi Warszawę i Kraków.

 

sobota, 23 września 2017

"Na gigancie" Peter May


Dziękuję!

Pięciu nastolatków z marzeniami.
Pięć dekad strachu.
JEDNA MROCZNA PRAWDA.

Glasgow, 1965 rok. Jack Mackay, nieustępliwy, uparcie dążący do celu nastolatek, nie wyobraża sobie życia, które miałoby być nudne i przewidywalne. Chłopak ma tylko jedno marzenie, a jest nim przeprowadzka do Londynu. Udaje mu się przekonać czterech muzyków ze swojego zespołu, by wyjechali do Wielkiej Brytanii, gdzie czeka ich kariera muzyczna.

Glasgow, 2015 rok. Sześćdziesięciosiedmioletni Jack Mackay nie ma odwagi spojrzeć wstecz na życie pełne niepowodzeń i przeciętności. Wciąż nękają go obrazy tego, co wydarzyło się przed pięćdziesięciu laty. Dręczą go wspomnienia, przed którymi tak uciekał.

Londyn, 2015 rok. Martwy mężczyzna leży w jednopokojowym mieszkaniu. Nad jego ciałem stoi bezlitosny zabójca. Nie odczuwa żadnych wyrzutów sumienia. To, co pięć dekad temu zaczęło się jako niewinna pogoń nastolatków za marzeniami, dziś stało się koszmarem na jawie, gotowym zniszczyć życie wszystkich pięciu mężczyzn.

„Na gigancie” jest trzymającym w napięciu thrillerem, przedstawiającym losy trwającej półwiecze przyjaźni między pięcioma chłopakami, których połączyły wspólna pasja i wspólne marzenia, a wszystko to na tle dwóch wyjątkowo klimatycznych miast. 

Na tę książkę miałam ochotę, gdy tylko przeczytałam o niej w zapowiedziach wydawnictwa Albatros. Pięciu przyjaciół, jedna mroczna tajemnica i niewyjaśnione sprawy, które ciągną się przez lata. Powrót do przeszłości, który może być odkupieniem win, albo czymś gorszym... Od samego początku byłam ciekawa o co tutaj chodzi i strona po stronie, wciągałam się coraz bardziej i bardziej...

Na gigancie, to książka, która wciągnęła mnie od samego początku, a po dość dłuższej przerwie, jaką zrobiłam sobie od czytania, było to dla mnie zaskakujące. Sądziłam, że ten zastój czytelniczy przerwie jakaś lekka i niezobowiązująca historia, a tutaj zaskoczenie, bo Na gigancie nie należy do łatwych i tych niezobowiązujących. Jest dość zajmująca, ciężkawa (ale nie w negatywnym sensie) i niepozorna. Niemniej spodziewajcie się również dobrego i wyważonego humoru. Na story na Instagramie wrzuciłam raz pewien zabawny cytat z książki i miałam później masę pytań "co to za książka?". Mam nadzieję, że niejedna z tych osób sięgnie po Na gigancie, bo moim skromnym zdaniem warto. Jeśli oczywiście lubicie tego typu historie.

Historia jest podzielona na to, co dzieje się teraz i to, co działo się w przeszłości. Ja uwielbiam, kiedy autorzy pokuszą się o właśnie taki zabieg w swoich książkach. Oczywiście nie we wszystkich to pasuje, niemniej w tej konkretnej powieści było to nawet wskazane i cieszę się, że Peter May tak przedstawił historię piątki swoich bohaterów. W teraźniejszości panowie są już w podeszłym wieku i pragną wyjaśnić to, co stało się wtedy, gdy  byli na tytułowym i nastoletnim gigancie. Zaś (jak można się domyśleć) w przeszłości, autor przedstawia nam ich, jako zagubioną grupę nastolatków, którzy buntując się przeciw wszystkiemu wyruszają w podróż pełną przygód. Oj i to jakich przygód!

Książka moim zdaniem jest jak najbardziej warta przeczytania. Interesująca przygoda, świetnie nakreślone postaci, przyjemny język, akcja goniąca akcję, zagadki, zabawne dialogi i sytuacje... I wiele więcej. Ja jestem zadowolona z lektury i z czystym sumieniem Wam ją polecam.

niedziela, 20 sierpnia 2017

"Dziewczyna z Brooklynu" Guillaume Musso


Dziękuję!

Doskonale pamiętam ten moment: stoimy nad brzegiem morza, patrząc, jak zachodzące słońce rozświetla horyzont. Wtedy Anna zapytała:
„Czy wciąż byś mnie kochał, gdybym zrobiła coś naprawdę złego?”.
Co mogłem odpowiedzieć? Anna była kobietą mojego życia. Za trzy miesiące mieliśmy się pobrać. Oczywiście, że ją kochałem, niezależnie od tego, co zrobiła.

Tak przynajmniej myślałem, gdy ona gorączkowo szperała w  torebce i wręczała mi zdjęcie, mówiąc: „Oto, co zrobiłam”.
Patrzyłem oszołomiony na jej sekret i wiedziałem, że nasz los odmienił się bezpowrotnie. Zszokowany, odszedłem bez słowa. Kiedy wróciłem, było już za późno – Anna zniknęła. Od tamtej chwili wciąż jej szukam.

Raphaël jest wziętym pisarzem. Od kilku miesięcy spotyka się z Anną, która pracuje jako stażystka na pogotowiu w paryskim szpitalu, gdzie oboje się poznali. Podczas romantycznej podróży na Lazurowe Wybrzeże Raphaël, którego męczy tajemniczość Anny, przypiera ją do muru pytaniami o jej przeszłość. Po burzliwej kłótni dziewczyna opuszcza ukochanego i wraca do Paryża. Raphaël jedzie za nią. Na miejscu okazuje się, że dziewczyna znikła. Raphaël wraz z najbliższym przyjacielem, emerytowanym inspektorem policji, zaczyna jej szukać. Poszukiwania okazują się dużo bardziej skomplikowane, niż obaj początkowo myśleli. W wyniku prywatnego dochodzenia wychodzi na jaw, że Anna nie jest wcale tą osobą, za którą się podawała. Kobieta znalazła się w wielkim niebezpieczeństwie z powodu swojego udziału w nierozwiązanej sprawie sprzed dziesięciu lat. 

Guillaume Musso to jeden z tych autorów, którego książki bardzo lubię. To autor, którego każda powieść jest zupełnie inna od poprzedniej i czasami ciężko zgadnąć, że to właśnie on tę daną powieść napisał. W jednych przewagą jest romantyczność, w drugich znajduję coś paranormalnego, a w trzecich strach ma wielkie oczy. "Jednym" słowem - pisarz orkiestra. Dziewczyna z Brooklynu, to już moje szóste spotkanie z twórczością tegoż autora i jak do tej pory, każde było udane, i każde do mnie trafiło. W przypadku najnowszej książki, o której dzisiaj mowa, jest dokładnie tak samo. Bardzo mi się spodobała historia tytułowej dziewczyny i jej bliskich. 

Prolog - obiecujący i dający do zrozumienia, że historia będzie intrygująca, tajemnicza, zagmatwana, a my jako czytelnicy pobawimy się w detektywów. Dokładnie tak. Wraz z Raphaëlem szukamy, drążymy, zaprzeczamy pewnym faktom, rozplątujemy pewne zawiłości z przeszłości i przede wszystkim, wyśmienicie się bawimy poznając fakty. Musso stworzył fajny, skomplikowany i trzymający w napięciu, i niesłabnącym zainteresowaniu thriller, który musi przeczytać każdy czytelnik gustujący w tym gatunku. 

Jedno zdjęcie, jedna rozmowa, wiele niedopowiedzeń... Zniknięcie, mroczna i tajemnicza przeszłość. Kilka poszlak, niewyjaśnione wypadki i tajemnica, przez które można stracić głowę. To wszystko i jeszcze więcej w książce Musso. Dziewczyna z Brooklynu nie jest do końca tą, za którą się podaje. Pytanie dlaczego? Co takiego zrobiła Anna, że znika zaraz po pokazaniu swojemu ukochanemu jednego niewygodnego zdjęcia? Kto pragnie jej śmierci? O co w tym wszystkim chodzi? Wiele pytań, sporo odpowiedzi, ale która jest prawdziwa i jakim tropem iść? Autor naprawdę stworzył poplątaną powieść. Poplątaną, ale zarazem przemyślaną, żebyście nie myśleli, iż poczujecie się zagubieni. Nie. Wszystko jest fajnie przedstawione, a Wy będziecie się bawić wyśmienicie.

Nie chcę za wiele pisać o samej fabule, bo mam wrażenie, że cokolwiek bym napisała, wiąże się to ze zdradzeniem istotnych faktów, a tego bym nie chciała. Natomiast chcę jednego... Chcę abyście sięgnęli po tę książkę i bawili się tak dobrze podczas jej czytania, jak ja. Tak, tego właśnie chcę. Dlatego polecam Wam ją gorąco!

sobota, 3 czerwca 2017

"Najmroczniejszy sekret" Alex Marwood

Dziękuję!

Najnowszy thriller psychologiczny zdobywczyni prestiżowej nagrody Edgar Award oraz Macavity Award for Best Mystery Novel 2015.
Sean Jackson hucznie obchodzi swoje pięćdziesiąte urodziny. Impreza kończy się jednak katastrofą i wielkim skandalem, gdy jedna z jego córek, Coco, w tajemniczych okolicznościach znika w środku nocy. Dwanaście lat później, po nagłej śmierci Seana, człowieka niezwykle zamożnego i wpływowego, na pogrzebie spotykają się Mila, córka z pierwszego małżeństwa, i Ruby, nastoletnia siostra bliźniaczka zaginionej przed laty Coco. Gdy docierają do domu, gdzie ich ojciec mieszkał ze swoją czwartą żoną, orientują się, że wszyscy obecni byli również gośćmi na pamiętnym tragicznym przyjęciu sprzed lat. Nagle są o krok od rozwiązania zagadki, która zaważyła na całym ich życiu. Mroczne sekrety z przeszłości wreszcie ujrzą światło dzienne. Jakie tajemnice kryją się za zamkniętymi drzwiami domu Jacksonów?

Lubicie powieści kryminalne i thrillery psychologiczne? Jeśli tak, to koniecznie musicie przeczytać Najmroczniejszy sekret, bo z całą pewnością jest to świetny thriller! Nie możecie sobie go odpuścić. 

Dwie dziewczynki, bliźniaczki. Nie do odróżnienia... Jedna impreza, jeden wieczór i straszna tragedia. Co wydarzyło się w tym domu? Dlaczego jedna z dziewczynek zniknęła w tajemniczych okolicznościach? Brak włamania, brak jakichkolwiek śladów. Ogólnie - brak tropu.

Od samego początku byłam bardzo, ale to bardzo zainteresowana niniejszą książką, rozwikłaniem tej mrocznej sprawy. Dlatego czytałam ją przez cały czas z zapartym tchem. Ta wielowątkowa historia mrozi krew w żyłach. Zatraciłam się całkowicie w treści tej książki! Chciałam rozwikłać sprawę, dowiedzieć się, jaką tajemnicę mają bohaterowie - jak się okazało, mają ich sporo. Chciałam sprawdzić, jaka relacja połączy (z biegiem fabuły relacje się zmieniają) poszczególnych bohaterów. Jednak to, co odkryłam, było wstrząsające! Poważnie, szczena mi opadła do podłogi... Ciągle myślę o tym, co spotkało malutką Coco.

Autorka rewelacyjnie prowadzi fabułę. Podzieliła ją na przed i po, dzięki czemu mamy wgląd w to, co wydarzyło się w owym, feralnym czasie, oraz w to, co dzieje się w czasie rzeczywistym. W pewien sposób, właśnie taki zabieg pozwoli nam zrozumieć pewne wydarzenia i decyzje bohaterów Najmroczniejszego sekretu. Jeśli o mnie chodzi, to jestem zadowolona, że autorka właśnie tak postanowiła przedstawić wydarzenia. A zrobiła to rewelacyjnie, trzymając czytelnika w napięciu, w niepewności... Tworząc sekrety i intrygi, jeszcze bardziej wciągając go w treść. Jak dla mnie - bomba!

W tej książce dzieje się naprawdę wiele, nie znajdziecie czasu na nudę, więc przygotujcie sobie coś dobrego do zjedzenia, coś do picia i oddajcie się lekturze. Mam nadzieję, że wciągnie Was tak samo jak mnie i spodoba Wam się chociaż w podobnym stopniu, jak i mojej skromnej osobie. Ja gorąco polecam, bo nie może być inaczej!