Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dramat. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dramat. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 4 lutego 2019

[Przedpremierowo] "Tam gdzie jesteś" Tomasz Betcher


PREMIERA KSIĄŻKI 13.02.2019 r.
 Jest jak w piosence: kobieta po przejściach, mężczyzna z przeszłością. Oboje na życiowym zakręcie, potrzebują wsparcia i bliskości jak nigdy wcześniej. Czy będą umieli znaleźć je w sobie nawzajem?
Ania Turska ma trudny okres w życiu. Zamierza na dobre uwolnić się od męża, domowego tyrana. Za nią już wyprowadzka z domu i złożenie pozwu rozwodowego, teraz czas na uporządkowanie reszty spraw. Powinna wreszcie sprzedać domek letniskowy, który odziedziczyła po ojcu. Gdy przyjeżdża do Jantaru, aby zrobić zdjęcia, zastaje tam Adama, bezdomnego, który znalazł tu schronienie na nadchodzącą jesień i zimę. Nieoczekiwanie nawiązuje się między nimi nić porozumienia. Ta znajomość to czyste szaleństwo. A jednak czują się w swoim towarzystwie tak dobrze, że tylko szaleństwem byłoby nie spróbować. Jedno tylko martwi Anię: Adam zdaje się skrywać jakiś mroczny sekret...
Do przeczytania tej książki skusiły mnie dwie rzeczy. Fakt, że rzadko czytam romanse napisane przez polskich autorów - jeśli już, to zdarza mi się czytać romanse napisane przez polskie autorki. Dwa, nie wiem właściwie czemu, ale słowa Pana Janusza Leona Wiśniewskiego krzyczały do mnie "przeczytaj!". I przeczytałam. A co o tym sądzę? 

Historii jak ta, gdzie On i Ona po przejściach, z bagażem doświadczeń - jest wiele. I w zasadzie ta nie bardzo różni się od nich wszystkich. Z tym, że lektura "Tam gdzie jesteś" ma jakiś taki swoisty klimat, który może ją wyróżniać. Nie potrafię tego opisać, więc jestem pod tym względem mało przydatna... Niemniej, książkę Betchera czyta się naprawdę szybko, a to chyba sprawa przystępnego i lekkiego języka, jakim posłużył się autor. Bez bicia przyznaję, że przeczytałam ją w dwie godziny. Raz dwa, prawda? 

Co ja mogę napisać o postaciach... Nie zapałałam jakimś głębokim uczuciem ani do Anny, ani do Adama. Chociaż to, co przeszedł Adam poruszyło coś w moim sercu. Nie mogłabym przejść obok tego obojętnie. Nie chcę przez to powiedzieć, że bohaterowie tejże książki są niefajni. Nie. Po prostu w swoim życiu przeczytałam już całą masę książek i mam już wyrobione zdanie o pewnych charakterach książkowych. Te mnie nie zachwyciły, co nie znaczy, że Wam się nie spodobają. Poza tym, Adam i Anna są naprawdę dobrze wykreowani. Mają swoją historię, wyrazistą przeszłość i nie mam im nic do zarzucenia. 

Tomasz Betcher, jak już wcześniej wspomniałam, ma lekki styl pisania. "Tam gdzie jesteś" czyta się jednym tchem. Fabuła i bohaterowie są tak poprowadzeni, jakby oglądało się fajny film. Mnie ta książka nie chwyciła za wszystkie zmysły - jak to opisał Pan Wiśniewski. Ale na pewno jest to historia która umili Wam wieczory, jeśli tylko zdecydujecie się po nią sięgnąć.

niedziela, 11 lutego 2018

"Milczące dziecko" Sarah A. Denzil



Dziękuję!
Latem 2006 roku Emma Price bezsilnie patrzyła, jak z rzeki wyłowiono czerwoną kurtkę jej sześcioletniego syna, Aidena. Ciała nie odnaleziono.
Dopiero dziesięć lat później Emma odkryła, że na powrót może cieszyć się życiem. Wyszła za mąż, oczekuje drugiego dziecka i poczuła, że znowu ma kontrolę nad swoim życiem.
I wtedy wraca do niej Aiden.
Chłopak nie jest w stanie mówić, ale jego ciało opowiada historię zaginięcia. Liczne rany i złamania rzucają nieco światła na koszmar, przez który przeszedł. Okazuje się również, że Aiden wcale nie wpadł do wody. Aiden został porwany.
Emma usiłuje porozumieć się z nastolatkiem i odkryć tożsamość sprawcy bestialskich czynów. Ale kto w ich małej wiosce mógł dopuścić się tak straszliwej zbrodni?
Tylko jej syn zna całą prawdę. Jednak jak opowiedzieć o niewyobrażalnym?

Sięgając po tę książkę miałam nieodparte wrażenie, że będzie mnie ona trzymała w napięciu do samego końca. Nie wiem czemu… Może przez tę okładkę – prostą, a jednocześnie działającą na wyobraźnię? Opis również mnie mocno zainteresował, bo chciałam dowiedzieć się, co też przytrafiło się temu małemu chłopcu i jak autorka rozwinie ten główny wątek. Książka Milczące dziecko mnie nie zawiodła, chociaż przyznam, że jeden ważny element był do przewidzenia…

Książkę czyta się naprawdę dobrze, choć nie ma w niej wielu porywających momentów, takich wiecie… Z dużą dawką akcji i zmiennych emocji. Jednak to stonowanie dodaje jej (moim zdaniem) klimatu. I mnie się ten "spokój" bardzo podobał. Nie myślcie sobie, że jak nie ma takiej żywej akcji, to będziecie się nudzić, albo, że książka nie wzbudzi w Was emocji. O! Co to, to nie. Historia Aidena wzbudza wiele emocji. I zastanawiam się, które przodowały. Wydaje mi się, że niepokój, żal i poczucie swego rodzaju niemocy, czy niesprawiedliwości  -  o tak, tego jest tutaj naprawdę wiele.

A i kreacja postaci daje dużo dobrego. Autorka bardzo fajnie ukazała nam syndrom sztokholmski, który cechuje przywiązanie ofiary do oprawcy, chociaż… A nie, nie powiem, bo zdradzę istotną kwestię! Niemniej to, jak Sarah ukazała nam Aidena, jego zachowanie, czasami przyprawiało mnie o tak zwane ciary. Ogólnie nie przepadam za motywem dzieci w horrorach – bo zwyczajnie się ich boję! Może stąd te ciary *myśli*. Tak, zdecydowanie. Irytowała mnie postać Emmy (matki chłopca). Nijak nie mogłam się do niej przekonać, bo kiedy już było blisko, to ta znowu coś odwalała. Niemniej uważam, że właśnie taka kreacja tej bohaterki działa pozytywnie na całą historię i dodaje jej swego rodzaju realizmu.

Tajemnica do odkrycia. Podejrzeń miałam wiele i już byłam nawet pewna swego, ale autorka zaraz dała mi prztyczka w nos i traciłam pewność. Zakończenie – każdy w pewnym momencie pomyśli sobie "ha! Wiedziałam/łem", a tutaj niespodzianka!
Bardzo dobra książka. Polecam fanom gatunku i nie tylko.

wtorek, 3 października 2017

[Przedpremierowo] "It Ends with Us" Colleen Hoover


Dziękuję!
Premiera 11 października

Czasem te osoby, które najmocniej nas kochają, potrafią też najmocniej ranić.

Lily Bloom zawsze płynie pod prąd. Nic dziwnego, że otworzyła kwiaciarnię dla osób, które… nie lubią kwiatów, i prowadzi ją z pasją i sukcesami. Gdy poznaje przystojnego lekarza Ryle’a Kincaida i rodzi się między nimi wzajemna fascynacja, Lily jest przekonana, że jej życie nie może być już lepsze.

Tak mogłaby skończyć się ta historia. Jednak niektóre rzeczy są zbyt piękne, by mogły trwać wiecznie. To, co się kryje za idealnym związkiem Lily i Ryle’a, jest w stanie dostrzec jedynie Atlas Corrigan, dawny przyjaciel Lily. Kiedyś ona była dla niego bezpieczną przystanią, teraz sama potrzebuje takiej pomocy. Nie zawsze jesteśmy bowiem dość odważni, by stanąć twarzą w twarz z prawdą… Szczególnie gdy przynosi ona tylko cierpienie.

Gdyby złamane serce mogło przybrać jakąś formę, stałoby się tą książką. Odważna i głęboko osobista powieść Colleen Hoover zdobyła w 2016 roku nagrodę czytelników Goodreads Choice Awards za najlepszy romans.

Ponoć In End with Us jest najlepszą książką Colleen Hoover. Czy się z tym zgadzam? Ja osobiście pokochałam November 9 (moja opinia KLIK), do tej pory była to moja ulubiona książka tej autorki, a teraz do pary dobrałam jej In End with Us, żeby było im raźniej. Obie te książki znalazły w moim sercu szczególne miejsce, i chociaż są od siebie zupełnie różne, to jednak obie są emocjonujące, a to lubię. 

In End with Us jest książką mocną, poruszającą ważny i prawdziwy temat. Jest książką zaskakującą, łapiącą za sercę i mało przewidywalną. Mało? Ano mało, bo niektóre rzeczy dało się przewidzieć na starcie, zaś niektóre sprawiały, że nie mogłam dojść do siebie. Cholera. Hoover opowiedziała nam coś ze swojego życia i jest to coś mocnego i coś, czym nie każdy chciałby się podzielić z całym światem. Dlatego szacunek dla autorki. Twarda i fajna z niej babka!

Coś o postaciach... I naprawdę nie wiem jak to ugryźć, żeby nie zdradzić Wam ważnych szczegółów. Ale nic, postaram się. Poznajemy historię Lilly oraz Atlasa z dwóch perspektyw (przeszłości i teraźniejszości). W teraźniejszości do akcji wkracza również Ryle, który jest czarującym, przystojnym facetem. Lilly, Atlas i Ryle to główni bohaterowie, których ścieżki przecinają się po kilka razy. 

W przeszłości dzieło się sporo, nasza główna bohaterka nie miała cudownego dzieciństwa. Jej ojciec był tyranem, bił matkę tak, żeby nie było widać, niszczył ją psychicznie i gwałcił. Cudowne małżeństwo, prawda? A ona ciągle z nim była... I tutaj autorka świetnie przedstawia nam jak działa psychika ofiary, dlaczego kobiety zostają ze swoimi oprawcami, dlaczego nie zgłaszają pobić i znęcania. Wiele osób powie "głupia, że się tak daje, powinna to zgłosić!", a Hoover w swojej książce pokazuje nam tę relację z bliska i wyjaśnia, dlaczego jest tak, a nie inaczej. Czy Lilly również była gnębiona przez ojca? Nie cieleśnie, chociaż nie można powiedzieć, że się to na niej nie odbiło. Jakie dziecko, patrząc na takie rzeczy przechodzi nad tym do porządku dziennego? Chyba żadne. Lilly uciekała w inny świat, znalazła sobie przyjaciela, a po pewnych tragicznych wydarzeniach minęło wiele lat i ze smutnej dziewczynki wyrosła na piękną i pewną siebie kobietę. Kobietę, którą czeka wiele trudnych wyzwań...

Lilly po śmierci ojca postanawia spełnić swoje marzenie i otworzyć swój biznes, kwiaciarnię inną, niż wszystkie. Poznaje ukochanego mężczyznę, jej rodzina powiększa się o cudowną szwagierkę, jej relacja z matką wraca na dobre tory. Wszystko może wydawać się idealne, jednak w jednej chwili jej świat pryska, niczym bańka mydlana, a ona jest w pułapce, w którą sama weszła. Naprawdę, jeszcze chyba nigdy nie było mi tak żal głównej bohaterki... 

Autorka, jak już wspomniałam, poruszyła naprawdę ciężki temat, z którym ciężko sobie poradzić, i który raczej rzadko jest poruszany w książkach. Przynajmniej ja niewiele razy się z nim spotkałam, dlatego pozwoliłam sobie na takie stwierdzenie. W wielu rodzinach wszystko wygląda na piękne i ładne. Sztuczne uśmiechy, idealne pozy... W wielu rodzinach to tylko pozory, ale nikt nie chce wtrącać się w życie innych, nawet, kiedy zauważy, że ewidentnie coś jest nie tak. Wszystko można zobaczyć po dzieciach, które nie udają, z których można czytać, jak z otwartej księgi. Niemniej, społeczeństwo jest ślepe, albo co gorsza, udaje ślepotę. 

Jeśli szukacie czegoś mocnego, poruszającego i wstrząsającego, to powinniście sięgnąć po In End with Us. Ponadto, uważam, że ten tytuł jest obowiązkowym, jeśli chodzi o fanki Hoover. Osobiście polecam.

poniedziałek, 20 lutego 2017

"Dobroć nieznajomych" Katrina Kittle


Dziękuję!

Z pozoru normalna rodzina skrywa za zamkniętymi drzwiami mroczny sekret, który zmieni życie wszystkich jej znajomych…
Sarah Laden, młoda wdowa wychowująca dwóch synów, robi wszystko, aby jej rodzina, wbrew wszelkim przeciwnościom, trzymała się razem. Gdy wskutek wstrząsającego odkrycia rozpada się rodzina jej najlepszej przyjaciółki, Sarah znajduje w swoim i bez tego burzliwym życiu miejsce dla jeszcze jednego chłopca, ciężko doświadczonego przez los.
Jordan, cichy, wyobcowany szkolny kolega syna Sarah, Danny’ego, przeżył straszliwy koszmar. Sarah zgadza się wziąć go pod opiekę, nieświadoma, że decyzja ta zmusi ją to do zakwestionowania wszystkiego, w co od dawna wierzyła. Gdy łączące ich kruche więzy zaczynają pękać, Ladenowie muszą zmierzyć się z trudnymi prawdami o sobie i swoich relacjach i odkryć moc miłości, niezbędną, by przebaczyć i zaleczyć rany.

"Dobroć nieznajomych" to chyba najmocniejsza książka, jaką dane mi było kiedykolwiek czytać. Jestem nią naprawdę bardzo pozytywnie zaskoczona i nie mogę przestać myśleć o historii w niej zawartej. Autorka zmierzyła się z naprawdę mocnym, kontrowersyjnym i okropnym tematem, jakim jest pedofilia. A co najlepsze? Poradziła sobie z tym rewelacyjnie! 

Przyznać muszę, że nie zapoznałam się z opisem tej książki, przed jej lekturą. Wystarczył mi znaczek - Kobiety to czytają oraz fakt, że książkę wydało wydawnictwo Prószyński i s-ka - jeszcze się nie zawiodłam na lekturach, które widnieją pod tymi szyldami. Dlatego też byłam przygotowana na dobrą i emocjonującą lekturę, ale nie na aż tak mocną tematycznie. Jestem bardzo, ale to bardzo usatysfakcjonowana historią, jaką stworzyła Katrina Kittle. Pomimo dominującego i nieprzyjemnego tematu, książkę czytało mi się rewelacyjnie. Czasem trzeba przeczytać coś takiego, chociaż pełno okrucieństwa w realnym świecie. Dlaczego? Dlatego, że autorka pokazała temat z innego punktu widzenia, aniżeli ten, który widzimy w wiadomościach czy czytamy krótkie i często mdłe artykuły w gazetach.

Jak już wcześniej wspomniałam, sama nie wiedziałam czego się spodziewać, toteż poznając historię Joordana krok po kroku, gęsia skórka pojawiała się na moich przedramionach, a serce się krajało. Żal, smutek, współczucie, ale i nienawiść, złość - to są jedne z mocniejszych emocji, jakie odczuwałam. Jak można skrzywdzić ufne i bezbronne dziecko? No jak?! Nigdy nie ogarniałam tego, jak można być taką bestią, bo człowiekiem ciężko kogoś takiego określić...

Autorka pokazała nam ten koszmarny temat z kilku punktów widzenia. Dzięki Sarah i jej dzieci, jako punkt widzenia "z boku". Natomiast dzięki Jordanowi poznajemy sedno sprawy, które może przerazić niejednego czytelnika. Nie mówię tutaj o strachu ogólnie pojętym... Mówię o przerażeniu, które odczułam sama, poznając historię tego małego chłopca, który przeżył okropieństwo. Chłopca, który pomimo koszmaru, jaki zgotowali mu dorośli, którzy mieli się nim opiekować - był twardy. Jednak jego ciało, jak i psychika zostały tak bardzo sponiewierane, że przez to zagubienie, pragnął coś z tym zrobić.

Nie chcę zbyt wiele Wam zdradzać. Dlatego może na tym skończę, jeśli chodzi o opis sedna sprawy w "Dobroć nieznajomych". Uważam, że tę książkę warto przeczytać. Ba! Gorąco Wam ją polecam, jednocześnie uprzedzając, że nie jest ona wesoła. Jest warta uwagi i na długo zapadnie w pamięć każdemu.