piątek, 3 marca 2017

Zdobycze lutowe!

Hej hej!

Z lekkim poślizgiem reprezentuję Wam moje piękne stosy książek, jakie przywędrowały do mnie w pięknym miesiącu, jakim jest luty.  Wśród nich są książki, które podbiły moje serce. Książki, które pokochałam i, których kontynuacji wyczekuję jak na szpilkach! Proszę Państwa, oto on. Stos w całej swej okazałości <3

Piękne "Zakazane życzenie", które znalazłam w boxie imaginatio. Ta mapa! Ta okładka! To wydanie! Cudo :) 
"Jak gdybyś tańczyła" - egzemplarz finalny od Prószyński i S-ka [recenzja]
"Diabolika" - egzemplarz finalny od Moondrive, który znalazł już swój nowy dom [recenzja]
"Już mnie nie oszukasz" - polubiłam się z twórczością autora. Świetna historia! Od wydawnictwa Albatros [recenzja]
"Dwór Mgieł i Furii" - nie mogę przestać o niej myśleć. Kocham. Kocham. Kocham. Jedna z najcudowniejszych książek, jakie ostatnio czytałam. Obłęd! Od Uroboros [recenzja]
"Kiedy pozostaje żal" - uwielbiam wszystko, co pastelowe. Ta okładka jest piękna, a historia? Sami sprawdźcie [recenzja] od wydawnictwa Filia
"Pozorność" - w moim mniemaniu niestety przeciętny debiut, aczkolwiek nie odradzam. Od wydawnictwa Replika [recenzja]
"Dama z kotem" - również od Repliki, jeszcze przede mną, niemniej zapowiada się obiecująco :)
"Zapach czekolady" oraz "Zdobyć to, co tak ulotne" od wydawnictwa W.A.B. Okładki cieszą oko!
Dwie niezwykłe powieści od wydawnictwa [ze słownikiem]. "Królową Śniegu" podczytuję :)

Następny stosik od dołu:
"Chata" w starej oprawie, bo nie wiedziałam o wznowieniu! Ale to w nowej też będzie moje :D
"Buszujący w zbożu" - nie mogłam się jej oprzeć. Ta historia chodzi za mną już od długiego czasu (kilka lat) i w końcu zdobyłam w tym pięknym wydaniu!
"Myszy i ludzie" - tej pozycji jestem niezmiernie ciekawa. Strasznie cieniutka, ale ponoć świetna.

"Słowik" to cudowne wydanie musiałam mieć. Nie chciałam tego w miękkiej oprawie... Chciałam właśnie to! I mam :D
Dwie kolejne części zbioru Jodie Picoult od mojej mamy, która stwierdziła, że zaopatrzy mnie we wszystkie te wydania <3 Niby psioczy, że mam tonę książek (no może trzy tony), ale sama dokupuje :D "W naszym domu" oraz "To, co zostało".
"Alcatraz kontra bibliotekarze" - od wydawnictwa IUVI. Przeczytana, recenzja na dniach.
"Gniew i świt" - kolejna książka, którą pokochałam. Nie mogę się doczekać kolejnego tomu. Co tam się dzieje! Recenzja w weekend :)
"Chłopiec na szczycie góry" - przedpremierowy egzemplarz od cudownej Repliki. Czytam i... te emocje!
"Zimowa miłość" - pięknie wydana, zapowiada się obiecująca lektura, za którą niebawem się zabieram. Od Zysk i s-ka.
"Marta, która się odnalazła" - od Pascal. Ponoć przejmująca, zobaczymy. Nastawiam się na dobrą lekturę :)

I dwie perełeczki, które przyszły już po zrobieniu powyższego zdjęcia. Na jedną z nich czekałam kilka ładnych lat... Mam tutaj na myśli książkę Harrison.
"Za garść amuletów" - uwielbiam serię "Zapadlisko" i cieszę się ogromnie, że po tylu latach czekania w końcu mogę dowiedzieć się, co słychać u lubianych przeze mnie bohaterów. Od wydawnictwa MAG.
"Fatalna lista" - podczytuję i jest naprawdę dobrze! Od Feeria Young. 
I jeszcze brakuje tutaj książki "Podbój" od Zysk i s-ka - [recenzja] 

Tyle jeśli chodzi o nowości z lutego. Piękne prawda? 

środa, 1 marca 2017

"Dwór Mgieł i Furii" Sarach J. Maas

Dziękuję! 
Między światłem a ciemnością
Nowa, jeszcze mroczniejsza i bardziej zmysłowa odsłona bestsellerowej serii Dwór cierni i róż
Po tym, jak Feyra ocaliła Prythian, mogłoby się wydawać, że baśń dobiega końca. Dziewczyna, bezpieczna i otoczona luksusem, przygotowuje się do poślubienia ukochanego Tamlina. Przed nią długie i szczęśliwe życie.
Sęk w tym, że Feyra nigdy nie chciała być księżniczką z bajki. Zresztą zupełnie nie nadaje się do tej roli. W snach wciąż powracają do niej wymyślne tortury Amaranthy i zbrodnia, którą popełniła, by się od nich uwolnić. Pragnący zapewnić jej bezpieczeńtwo Tamlin próbuje zamknąć Feyrę w złotej klatce. W jej nowym nieśmiertelnym ciele drzemią moce, których dziewczyna nie umie opanować. W dodatku o spłatę swojego długu upomina się największy wróg Tamlina - Rhysand, Książę Dworu Nocy. Zwabioną podstępem Feyrę raz w miesiącu okrywa mrok jego niebezpiecznego królestwa. To pewne, że władca ciemności będzie chciał wykorzystać ją do swoich celów. Chyba że... to nie Rhysand jest tym, kogo Feyra powinna się obawiać. Na Dworze Wiosny również bowiem nie jest bezpiecznie, a sam Tamlin ma przed ukochaną coraz więcej tajemnic. Czy rzeczywiście tylko po to, by ją chronić?
Gdy nad Prythian i krainę ludzi nadciąga widmo wojny tak groźnej jak żadna dotąd, Feyra musi zdecydować, komu może ufać. Stawką jest życie jej rodziny i losy całego świata. A w magicznym świecie fae przyjaciele potrafią być bardziej niebezpieczni niż wrogowie.
Nowa, jeszcze mroczniejsza i bardziej zmysłowa odsłona bestsellerowej serii Dwór cierni i róż! Nie zaśniesz, nim nie odkryjesz wszystkich sekretów!

Poprzedni tom "Dwór Cierni i Róż", podobał mi się bardzo, bardzo. W "Dworze Mgieł i Furii" jestem totalnie zakochana, aż się boję, co będzie z tomem III. Czuję, że totalnie mnie rozwali. A nawet mam pewność. Skąd ta pewność? Sarah J. Maas, pokazała jak potrafi coraz bardziej rozkochiwać czytelnika w swoich książkach, chociażby na przykładzie poprzedniej serii "Szklany tron", gdzie to z tomu na tom było lepiej i lepiej. Dlatego, nie mam żadnych obaw, co do tomu trzeciego,  mam jednak pewność, że złamie mi serce. Tyle tematem wstępu. Przejdźmy do konkretów. A będą same konkrety.

Szczerze Wam napiszę, że nie wiedziałam jak mam się zabrać za tę recenzję. Jestem pod ogromnym wrażeniem "Dworu Mgieł i Furii" i ciężko mi pozbierać myśli. Ciężko uporządkować emocje, jakie we mnie wywołała ta historia. I, co najważniejsze - ciężko ubrać mi to wszystko w słowa. Jeśli będzie nieco chaotycznie, proszę o wybaczenie. Tak już mam, że te książki, które wywołują we mnie burzę emocji, ciężko jest mi opisać. I w tym przypadku niewątpliwie tak jest. Niemniej spróbuję jakoś ten chaos ogarnąć.

Wszyscy jarali się Rhysandem... Zastanawiałam się dlaczego, bo sama byłam pod urokiem Tamlina. Pewne wydarzenia i moja reakcja:

Teraz już wiem o co chodzi i sama jestem całym sercem Team Rhys. Tamlin be! Tamlin a fe! Nie, żebym w pierwszej części nie polubiła Księcia Dworu Nocy. Bardzo gościa polubiłam, ale nie jarałam się nim  jakoś szczególnie. Owszem mrok i tajemniczość jaka go otaczała oraz sarkazm, pewność siebie, i złośliwości przemawiały do mnie. Co ja poradzę, lubię takie postaci i mam do nich ogromną słabość. Ale! Muszą to być osobowości, które są idealnie w punkt stworzone -  nie na siłę, nie sztucznie, bezsensownie humorzaste - bo z takimi nigdy się nie lubiłam. Na szczęście Maas wie, jak idealnie stworzyć bohaterów, którzy przemawiają do wybrednego czytelnika. Z całą pewnością takim bohaterem jest Rhysand, ale i każda jedna z wykreowanych przez nią charakterów. Idealnie i w punkt. Lubię to!

Sarah J. Maas niewątpliwie ma talent. Nie tylko do tworzenia świetnych i zawiłych wydarzeń, wybitnych kreacji bohaterów, ale również do tworzenia rewelacyjnych światów przedstawionych w swoich książkach. Po prostu obłęd! Te opisy są tak soczyste, barwne i realne, że ma się wrażenie, jakby się tam było i widziało wszystko na własne oczy. Jestem zachwycona. Wydarzenia wciągają, trzymają w napięciu, a relacje pomiędzy bohaterami wprowadzają czytelnika w obłęd, a czasami wypalają dziurę w sercu. Tak. Zakończenie zwala z nóg. Ja chcę już trzeci tom!!

Poza tym jeśli chodzi o bohaterów i zmiany w nich zachodzące, to myślę, że Maas jest jedną z tych autorek, które przywiązują do rozwoju swoich postaci dużą wagę. A to jest ogromny plus, bo ja uwielbiam bohaterów, którzy są konkretni, a nie takie ciepłe kluchy od początku do samego końca - nuuuuuda! Bohaterów, którzy się rozwijają z biegiem fabuły, a wydarzenia sprawiają, że zmiany w nich zachodzące odciskają na nich piętno. Autorka "Dworu Mgieł i Furii" wie, jak kreować swoje postaci, aby te zachwycały czytelnika, bądź też irytowały. Wie, jak wzbudzać w czytelniku całą masę emocji. Wie, jak sprawić, by ten docenił jej twórczość. A, co najważniejsze... Posługuje się świetnym stylem. Rewelacja. Moim zachwytom nie ma i nie będzie końca. 
Jeśli chodzi o postaci... Rhys... I wszystko jasne.

"Dwór Mgieł i Furii" jest fenomenalny. Jestem zachwycona wszystkim, co znajduje się w tej książce. Sarah J. Maas jest mistrzynią budowania napięcia, a jej książki przesycone są emocjami. Zakończenie wzbudziło mój apetyt na więcej i wiem, że warto czekać na tom trzeci. Ba! Nie wiem jak wytrzymam do jego premiery. Wyczekuję tak bardzo!
A czy jak zrobię tak (gif niżej), to czy tom trzeci pojawi się teraz, już?
Niestety nie, ale okładka śliczna:

Nie czytaliście tomu pierwszego? Grzech! Proszę mi to migusiem nadrobić, bo tom drugi zwali Was z nóg. Jestem tego pewna i polecam tę serię z ręką na sercu.

wtorek, 28 lutego 2017

"Już mnie nie oszukasz" Harlan Coben


Dziękuję!

BĘDZIESZ MUSIAŁ SIĘ ZASTANOWIĆ NAD TYM, W CO MOŻESZ WIERZYĆ I KOMU POWINIENEŚ UFAĆ…

Maya Stern, była oficer sił specjalnych, niedawno powróciła do domu z misji w Iraku. Pewnego dnia zamontowana w jej domu ukryta kamera, mająca śledzić zachowanie opiekunki dwuletniej Lily, ukochanej córeczki Mai, nagrywa filmik z udziałem bawiącej się dziewczynki i jej ojca. Wszystko byłoby w jak najlepszym porządku, gdyby nie fakt, że Joe został brutalnie zamordowany dwa tygodnie wcześniej. Wytrącona z równowagi kobieta zastanawia się nad tym, co przed chwilą zobaczyła. Czy może uwierzyć w to, co widziała? Ale to przecież by oznaczało, że Joe żyje. Czy to w ogóle możliwe? Była przecież naocznym świadkiem jego zabójstwa, a po wszystkim zorganizowała mu pogrzeb. Aby znaleźć odpowiedzi na nurtujące ją pytania, Maya musi uporać się z mrocznymi tajemnicami własnej przeszłości. Gdy tego dokona, będzie zmuszona stawić czoła nieprawdopodobnej i niekoniecznie przyjemnej prawdzie o swoim mężu… i o sobie. 

Słowem wstępu: "Już mnie nie oszukasz", to moje pierwsze spotkanie z Cobenem. Jednak na pewno nie ostatnie. Ta książka jest świetna! Nie mogłam się od niej oderwać, a ciary pojawiały się na skórze. Oj pojawiały się! Stwierdzam wszem i wobec, że muszę przeczytać każdą jedną książkę tego autora. Polecany mi był już od dawna - pozdrawiam moją kuzynkę, bo to ona mi o nim paplała i namawiała do poznania jego książek. A ja, niedobra i uparta, ciągle "później", "nie teraz" i "na razie nie". A właśnie, że powinnam powiedzieć - teraz! Właśnie teraz. Chociaż, w sumie nie mam czego żałować, bo mam te wszystkie wspaniałe (mam nadzieję) treści ciągle przed sobą. Ale przejdę może do mojej opinii o "Już mnie nie oszukasz". Zaczynamy!

Zaczęło się interesująco, a im dalej, tym bardziej interesująco było. Po thrillery sięgam raczej rzadko. Jednak, kiedy zobaczyłam tę zapowiedź, coś mnie tknęło. Zapragnęłam - w końcu - poznać twórczość Cobena. Zastanawiałam się, co też takiego mają w sobie jego książki, że wszędzie widziałam zachwyty. I się dowiedziałam. Autor świetnie buduje napięcie i to na nim bazuje od początku, do samego końca. Tajemniczość, szczypta strachu, trochę śmierci, niepokoju i cała masa niepewności. To wszystko towarzyszy czytelnikowi w "Już mnie nie oszukasz". Ta mieszanka jest niewątpliwie istotna, jeśli chodzi o ten gatunek powieści. Jednak są również inne ważne elementy, jak na przykład przekonująca kreacja postaci, interesujące i wciągające wydarzenia...

Jeśli o bohaterów chodzi, to na pewno Maya jest bohaterką, która nie jest łatwa do rozgryzienia. Potrafi zaskoczyć czytelnika, wzbudzić w nim pewną niepewność, a nawet podejrzliwość. Jednak niewątpliwie, jest dobrze wykreowana. Jeśli chodzi o postaci drugoplanowe, to autor postarał się o to, by one również były skonstruowane idealnie na potrzeby danej chwili. O czym przekonacie się, sięgając po tę powieść, a wierzcie mi, powinniście to uczynić.

Wydarzenia? Cóż... Ja wciągnęłam się od początku w fabułę, więc zaliczam na plus również ten element jako udany. Może czasami nie byłam przekonana co do poniektórych akcji, jakie miały miejsce w książce. Niemniej, pewnie były one potrzebne, ponieważ - jak się okazało, autor miał swój misternie uknuty plan, a trzymanie się go do końca zwiastowało sukces. Moje małe kręcenie nosem, było naprawdę małe, malutkie... tyciunie. 

Człowiek w obliczu straty kogoś bliskiego ciężko ma się podnieść. A główna bohaterka musiała to zrobić, ponieważ miała dla kogo to zrobić. I oczywiście twarda z niej kobieta. W końcu jest żołnierzem i widziała naprawdę wiele. Jednak pewne wydarzenia i nieczyste zagrywki bliskich jej osób, potrafiły sprawić, że w pewne rzeczy wątpiła. Wątpiła, ale parła naprzód i rozwiązywała sprawę, nawet wtedy, kiedy było ciężko. Dlaczego się nie poddała? Żołnierz zawsze jest czujny i zawsze kończy misję. 

"Już mnie nie oszukasz", to naprawdę misternie uknuta intryga, która spodoba się każdemu, kto lubuje się w takich klimatach. Sądzę jednak, że spodoba się również tym, którzy lubią rozwiązywać zawiłe sprawy. Tutaj można zabawić się w detektywa. A odkrycie prawdy naprawdę Was zaskoczy.