Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo MAG. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo MAG. Pokaż wszystkie posty

sobota, 24 lutego 2018

"Język Cierni" Leigh Bardugo



Leigh Bardugo, autorka z listy bestsellerów New York Timesa, zainspirowana mitami, baśniami i folklorem stworzyła cudownie klimatyczny zbiór opowiadań, których akcja wprost skrzy się od zdrad, zemsty, aktów poświęcenia i miłości. Wejdźcie do świata griszów...
Miłość przemawia kwiatami. Prawda wymaga cierni.

Udajcie się do świata mrocznych paktów zawieranych w blasku księżyca; świata nawiedzonych miast i głodnych lasów; świata zwierząt mówiących ludzkim głosem i golemów z piernika. Do świata, w którym młoda syrena głosem przywołuje śmiercionośne sztormy, a strumień może spełnić życzenie usychającego z miłości chłopaka - lecz zażąda za to okrutnej ceny.

Pełny tytuł Język Cierni. Opowieści snute o północy i niebezpieczna magia".

Zacznę od tego przepięknego wydania, które totalnie mnie zauroczyło i kiedy tylko zobaczyłam zapowiedź, a w niej informacje o okładce -  wiedziałam, że ta książka musi być moja! I dostałam ją od Ukochanego na Gwiazdkę! Moja radość z posiadania tego cuda była duża. Wiedziałam, że będzie to jedna z tych książek, które długo nie będą musiały czekać na przeczytanie. Wzięłam się za nią na początku stycznia i zakochałam się w treści tak bardzo, jak w samym wydaniu. 

Magiczny zbiór opowiadań, niekoniecznie dla najmłodszych. Znajdziecie tutaj opowieści o miłości, poświęceniu, zaufaniu... Wszystkie zaczynają się niewinnie, by później uderzyć w czytelnika z mocą. Moim ulubionym opowiadaniem jest to o lisie "O lisie, który chciał być za sprytny". Przyznaję... Czytałam je dwa razy pod rząd. A teraz ponownie nabrałam ochoty, na przeczytanie go po raz trzeci. Na drugim miejscu wylądowało "Ayama i cierniowy las", a na trzecim "Wiedźma z Duvy".

Bardugo na pewno inspirowała się znanymi baśniami, to można zauważyć gołym okiem. Jednak zrobiła z nich tak inne historie, że zastanawiałam się, które bardziej przypadły mi do gustu. Te którymi się inspirowała, czy te jej. W Języku Cierni historie są smutne, czasami straszne, 'przebiegłe' i na pewno nie bajkowe. 

Miłość przemawia kwiatami.
Prawda wymaga cierni.

Osobiście polecam każdemu, nie tylko tym którzy czytali Trylogię Griszów, bo nie powiedziałabym, żeby opowiadania jakoś specjalnie nawiązywały do trylogii. Dlatego śmiało możecie się z nią zapoznać bez znajomości wspomnianego cyklu. Ja jestem całkowicie zauroczona i cieszę się przeogromnie, że mam ją w swojej kolekcji!

poniedziałek, 8 maja 2017

"Królestwo kanciarzy" Leigh Bardugo

Dziękuję! 
Kaz Brekker i jego ekipa dopiero co przeprowadzili skok przekraczający najśmielsze wyobrażenia. Zamiast jednak dzielić sowite zyski, muszą walczyć o życie. Zostali wystawieni do wiatru i poważnie osłabieni; dokucza im brak funduszy, sprzymierzeńców i nadziei.
Na ulicach miasta trwa wojna. Wzajemna lojalność w obrębie ekipy – i tak już krucha i wątpliwa – zostaje wystawiona na ciężką próbę. Kaz i jego ludzie muszą się postarać, żeby znaleźć się po stronie zwycięzców. Bez względu na koszty.

"Szóstka wron" - cudo. "Królestwo kanciarzy" - cudo 2. Ja wiem, że wielu osobom ta książka nie przypadła do gustu, niektóre tłumaczenia są dla mnie niezrozumiałe, ale co ja się będę wdawała w dyskusję. Nie będę się siliła na to, by kogoś przekonywać do niej, bo nie o to chodzi. Ja ją uwielbiam i sądzę nawet, że tom drugi był lepszy od pierwszego. Co tutaj się działo! Bardugo złamała mi serce... Ponownie. A jeszcze wracając do samego wydania... Czyż nie jest ono piękne? Jak ja się cieszę, że MAG nie zmieniał szaty graficznej. Cudo! Oba tomy tej wspaniałej duologii są cudownie wydane i nie mogę się na nie napatrzeć. Jednak teraz coś o samej treści, oczywiście bez streszczeń i spoilerów...

Akcja Królestwa kanciarzy dzieje się zaraz po zakończeniu poprzedniego tomu. Jest zachowana tak jakby ciągłość. Nie chcę zdradzać, co działo się na końcu jedynki, bo to będzie swoisty spoiler, ale jedna z Wron zostaje capnięta przez przeciwnika... W kontynuacji Kaz z resztą wronich przyjaciół snuje plan odbicia capniętej Wrony. Jednak Kaz, to Kaz, nie jest to jeden i prosty plan. Nie. Zawiłość myślenia tego bohatera jest nieprzeciętna. Kaz(iu) lubi kombinować, motać, kłamać i lawirować, bo taki już jest, i za to fani Szóstki wron go kochają. Spodziewajcie się jednego - interesującego przebiegu fabuły!

O bohaterach należałoby również wspomnieć. Jest ich całkiem sporo i każda z nich jest rewelacyjnie nakreślona, chociaż tutaj muszę się zgodzić z tym, że wiek nie pasuje do postaci. Mam wrażenie, że autorka mogła ten wiek postaci nieco podnieść, bo jak w pierwszej części pasował mi ich nastoletni wiek... Tak w kontynuacji nieco mi przeszkadzał. Bardziej by pasowało, gdyby cała ferajna miała ponad dwadzieścia lat - było by to bardziej realne. Niemniej, pomimo tego, cała reszta jeśli chodzi o bohaterów - jest na plus. Każdy z nich jest inny, każdy wiele przeszedł i ma za sobą swoją historię, którą niekoniecznie chce się dzielić z innymi. Wszyscy razem tworzą wybuchową, ale idealnie do siebie pasującą mieszankę. Kaz, Inej,  Nina, Jesper, Matthias, Wylan - kocham ich wszystkich i trochę szkoda, że to już koniec tej przygody, jaką mogłam z nimi (biernie, bo biernie) przeżyć. 

Ta duologia, to nie lada gratka dla każdego, kto lubi zagadki, tajemnice i różnego rodzaju wydarzenia ze znakiem zapytania. Kto lubi się pośmiać, znajdzie tutaj całkiem wyszukany i inteligenty humor. Całkiem sporą ilość sarkazmu i ciekawe dialogi. Do tego oczywiście świetny pomysł na książkę i, równie świetnie wykorzystany. O bohaterach wspomniałam wyżej, więc nie muszę chyba nic dodawać... Ale nie! Dodam - nietuzinkowe i fenomenalne. Szóstkę wron oraz Królestwo kanciarzy polecam każdemu. Sami przekonajcie się czy pokochacie te książki tak jak ja, czy może nie przypadną wam one do gustu. Uważam, że jak najbardziej należy im dać szansę.

czwartek, 27 kwietnia 2017

"Opowieści z Akademii Nocnych Łowców" - Cassandra Clare i inni


Dziękuję!  
Simon Lewis był człowiekiem i wampirem, a teraz staje się Nocnym Łowcą. Jednak wydarzenia „Miasta Niebiańskiego Ognia” odarły go ze wspomnień i Simon nie bardzo wie, kim jest. Wie, że przyjaźnił się z Clary i że przekonał skończoną boginię Isabelle Lightwood, żeby się z nim spotykała… ale nie ma pojęcia, w jaki sposób. Kiedy zatem Akademia Nocnych Łowców ponownie otwiera swoje podwoje, Simon rzuca się w nowy świat polowania na demony, zdecydowany odnaleźć siebie, odnowić dawne związki i stać się prawdziwym Nocnym Łowcą. Jednak wkrótce zdaje sobie sprawę, że w Akademii nic nie jest proste i oczywiste…

Chyba nie muszę nikomu przypominać, że jestem fanką Nocnych Łowców. Przeczytałam wszystkie dostępne w Polsce książki na ich temat. Może niektóre były ciutkę słabsze, ale to nie zmienia faktu, że uwielbiam każdy jeden tom, świat Nocnych Łowców i bohaterów książek Clare.


Na Opowieści z Akademii Nocnych Łowców czaiłam się zaraz od zapowiedzi. Ten tom napisany jest z punktu widzenia Simona, a wszystko toczy się zaraz po wydarzeniach z tomu Miasto niebiańskiego ognia. Fajnie wrócić do tego, co było i poznać ciąg dalszy. A jak pewnie sami wiecie, działo się sporo! Podoba mi się bardzo to, że autorka wraz z innymi autorami, którzy współtworzyli ten tom, wspomniała dość dogłębnie o wszystkich postaciach, które poznaliśmy w poprzednich tomach. Zarówno trylogii Diabelskie maszyny jak i Pani Noc. Ponowne spotkanie ze wszystkimi postaciami było dla mnie nie lada przyjemnością. Za to ogromny plus.

Przyznać muszę, że trochę obawiałam się tego tomu, bo szczerze mówiąc Simon jest fajny, ale nie pałałam do niego jakimś specjalnym uczuciem. Zastanawiałam się, jak to będzie ze mną i z Akademią, czy polubię ten tom, czy mi się spodoba.... I kurczę, nie powiem o nim złego słowa, bo był świetny! Simon wydawał mi się taki bardziej wyluzowany, może dlatego, że nie przyćmiewał go Jace - którego uwielbiam! 

Opowieści z Akademii Nocnych Łowców, to, pomimo że tom o Simonie, bardzo fajna zbieranina wydarzeń z poprzednich tomów. Autorzy wyjawiają nam ciekawe historie, które nie były poruszane wcześniej. Pokazują nam wiele rzeczy z innej perspektywy, dzięki czemu możemy dostrzec coś, co wcześniej było niedostrzegalne. Bardzo spodobała mi się taka forma, a przy tym bardziej polubiłam Simona, więc dwa plusy na jednym ogniu.

Czekam na jeszcze więcej Nocnych Łowców, bo nie oprę się kolejnym tomom, to jest pewne na mur beton! Polecam Wam wszystkie serie wchodzące w skład Nocnych Łowców, bo są to naprawdę fajne książki, bohaterowie, emocje i świetna zabawa.

niedziela, 19 marca 2017

"Za garść amuletów" Kim Harrison

Dziękuję!

Złe nocne stwory grasujące po Cincinnati gardzą czarownicą i łowczynią nagród Rachel Morgan. Jej nowa reputacja w dziedzinie czarnej magii sprawia, że ludzie i nieumarli pragną ją opętać, zaciągnąć do łóżka i zabić – niekoniecznie w takiej kolejności.
Wrócił nękany tajemną przeszłością śmiertelny kochanek Rachel, który ją wcześniej porzucił. A to, co posiada Nick, pragną przejąć brutalne bestie, gotowe w razie konieczności zniszczyć Zapadlisko i wszystkich jego mieszkańców.
Zmuszona do trzymania się w cieniu, bo inaczej grozi jej wieczny gniew mściwego demona, Rachel musi szybko działać, bo po raz pierwszy od tysiącleci zbiera się wataha, by siać spustoszenie i rządzić. I nagle stawką jest coś więcej niż dusza Rachel...

Jest! W końcu doczekałam się kontynuacji w Polsce jednej z moich ulubionych serii urban fantasy. Trzy poprzednie tomy czytałam około sześć lat temu, więc trochę się naczekałam. Mam nadzieję, że na kolejny tom nie będzie mi trzeba długo czekać, bo będę zawiedziona! Chociaż... Kurczę, wiem, że warto czekać! Seria jest naprawdę dobra, pełna akcji, humoru, zaskakujących zwrotów akcji oraz magii. Dlatego też, po przeczytaniu tomu czwartego i narobieniu sobie apetytu na kolejny, nie uśmiecha mi się czekać kolejne kilka lat! Bo będę zua! 

Świetnie było powrócić do Zapadliskowego świata. Do pyskatej wiedźmy Rachel Morgan, seksownego wampira, którego stanowczo w tym tomie było za mało, Kistena, zadziornego, mega zabawnego i jędzowatego Jenksa oraz niebezpiecznej Ivy. Tak bardzo ich wszystkich polubiłam, że czytając ich historię czułam się, jakbym spotkała dawno niewidzianych przyjaciół. Naprawdę świetne uczucie, bo dość rzadko zdarza mi się taka silna sympatia do bohaterów powieści. A co najlepsze... Tyle lat minęło, od kiedy czytałam ostatni tom, a tutaj pach! Pamiętam prawie wszystko. Poważnie, kilka rzeczy musiałam sobie  utrwalić, ale jednak większość mi świtała. 

Pewna akcja z tomu poprzedniego, pozostawiła pewien niesmak. Nie sądziłam, że po tym, co zrobił Nick, Morgan będzie chciała mu pomóc. Będzie chciała się w znacznym stopniu narazić się niebezpieczeństwu. W zasadzie nie tylko siebie, ale i Jenksa. Narażą się wilkołakom, ale i wampirom - co w zasadzie nie jest jakimś lada wyczynem, bo kto zna Rachel, ten wie, że ta twardzielka nie daje sobie w kaszę dmuchać... A co za tym idzie, ma wrogów w każdej nacji. 

W poprzednich tomach sporo się działo, a i obecny pod tym względem nie zawodzi. Akcja mknie czasem jak szalona, nie ma czasu na nudę. Zdarzają się oczywiście chwile spokoju, ale wtedy mamy okazję się pośmiać z tekstów Jenksa. Zresztą, humor to kolejny wielki plus tej serii, bo wiecie... Bohaterowie jednak wiodą prym! Uwielbiam ich. Wszystkich razem i każdego z osobna.

"Za garść amuletów" polecam każdemu, kto zna poprzednie części, bowiem powiązanie z nimi jest, i to duże. Jednak nie tylko dlatego, ale również z tego powodu, że zdobycie poprzednich tomów niemal graniczy z cudem... Niemniej, jeśli jesteście fanami urban fantasy, to polecam. Będziecie się bawić wyśmienicie! Ja osobiście bardzo, ale to bardzo lubię serię "Zapadlisko".

piątek, 13 stycznia 2017

"Amerykańscy bogowie" Neil Gaiman


Dziękuję!
Najsłynniejsza powieść Neila Gaimana, która zdobyła serca czytelników na całym świecie. „Amerykańscy bogowie” to opowieść o współczesnym świecie, o przemijaniu wartości, konflikcie pomiędzy tym co nowe a tradycjami, które powstawały przez wieki. Opowiada o pasji, miłości, nienawiści i śmierci, o codziennych problemach i rozterkach trapiących nas ludzi na początku nowego tysiąclecia.
Po trzech latach spędzonych w więzieniu Cień ma wyjść na wolność. Ale w miarę jak do końca odsiadki pozostają tygodnie, godziny, minuty, sekundy, czuje narastający niepokój. Na dwa dni przed zakończeniem wyroku, jego żona, Laura, ginie wypadku samochodowym w tajemniczych okolicznościach – wszystko wskazuje na zdradę małżeńską. Oszołomiony Cień powraca do domu, gdzie spotyka tajemniczego Pana Wednesday, twierdzącego, iż jest uchodźcą wojennym, byłym bogiem i królem Ameryki. Razem wyruszają oni w niesamowitą podróż przez Stany, rozwiązując zagadkę morderstw, które co zimę są dokonywane w małym amerykańskim miasteczku. Jednak podąża za nimi ktoś, z kim Cień musi zawrzeć pokój... 


"Amerykańscy bogowie", czyli kolejna, pięknie wydana książka Neila Gaimana, która bardzo mi się spodobała. Gaiman ma ciekawy styl i nieprzeciętną wyobraźnie, co przekłada się na ciekawe historie.
 O tej książce słyszałam wiele dobrego, chyba nie spotkałam się z negatywną opinią na jej temat, co jeszcze bardziej zachęciło mnie do jej przeczytania. A, nie! Jednak spotkałam się z nielicznymi słowami krytyki, ale naprawdę nielicznymi. Więcej było zachwytów... Oczywiście nazwisko autora również zrobiło swoje, ale nie będę ukrywać, że to piękne wydanie podziałało na mnie jak błyskotka na srokę. Lubię piękne wydania, a wydawnictwo stanęło na wysokości zadania, bezapelacyjnie.

Przechodząc do samej treści. Sam początek mocno mnie zaintrygował i szybko wciągnęłam się w historię nietuzinkowych bogów i samego Cienia. I chociaż historia ta jest zawiła, lekko, ale pozytywnie zakręcona, to czytało się ją naprawdę dobrze i całkiem szybko, pomimo drobnego druku oraz sporej liczby stron. 

"Amerykańscy bogowie" to oryginalna książka, która albo zawróci czytelnikowi w głowie, albo sprawi, że ten nie odnajdzie się w fabule. Spotkałam się ze stwierdzeniem, że "Amerykańscy bogowie" to przerost formy nad treścią, czy za bardzo przekombinowane i nie będę tego negować. Każdy ma swoje zdanie, chociaż ja nie do końca akurat z tym się zgadzam. Zależy chyba od tego, czego oczekuje się od lektury i czy zna się autora z jego wcześniejszych powieści. Gaiman nigdy nie pisał dzieł, które można by porównać z innymi. Każde ma to coś, każde jest oryginalne i pokuszę się nawet o stwierdzenie, że ponadczasowe. 

Gaiman pokusił się o - że tak powiem - unowocześnienie mitycznych bóstw, bogów i innych duchów. Jesteście ciekawi jakie mitologie wykorzystał autor? Hm... Ciężko byłoby wymienić, chyba wszystkie ogólnie znane. Mitologia grecka, nordycka, słowiańska, egipska i inne. Gaiman ma obeznanie w temacie i błyskotliwie to wykorzystał w swojej książce, która omamiła mnie tymi mitologiami. Wszak uwielbiam mitologie! Cieszę się, że tak skrzętnie i ciekawie je wykorzystał, kupił mnie tym całkowicie. Żeby jednak nie było zbyt pięknie, to czepiam się troszeczkę niektórych opisów, które trochę mi mieszały w głowie i mogłabym się nawet pokusić o stwierdzenie, że nie musiałoby ich być, a fabuła nie straciłaby wiele. 

Inteligentny humor, ciekawa akcja, świetnie wykreowani bohaterowie i interesujący świat, jaki przedstawił nam autor - to wszystko powinno Was przekonać, abyście sięgnęli po "Amerykańskich bogów". Niedawno na instagramie pewna dobra duszyczka oświeciła mnie, że na podstawie tejże książki ma powstać serial... Tak więc czekam z niecierpliwością!


wtorek, 10 stycznia 2017

"7ew" Neal Stephenson

Dziękuję!
 Co by się stało, gdyby nastąpił koniec świata?
Kiedy kataklizm przemienia Ziemię w tykającą bombę zegarową, rozpoczyna się rozpaczliwy wyścig z tym, co nieuchronne. Zostaje opracowany ambitny plan, który ma zagwarantować przetrwanie ludzkości poza obszarem ziemskiej atmosfery, ale na nieustraszonych pionierów czyhają nieprzewidziane niebezpieczeństwa. Ostatecznie zostaje ich dosłownie garstka…

Pięć tysięcy lat później ich potomkowie – trzy miliardy ludzi zaliczające się do siedmiu odrębnych ras – rozpoczynają kolejną zuchwałą podróż w nieznane, na obcą planetę, którą kosmiczna katastrofa i upływ czasu zmieniły nie do poznania. Na Ziemię.

Neal Stephenson – obdarzony oszałamiającą wyobraźnią literacki geniusz i wizjoner – łączy naukę, filozofię, technikę, psychologię i literaturę w arcydziele prozy spekulatywnej, w którym wizja przyszłości jest zarazem niecodzienna i upiornie znajoma. Podejmuje ważne współczesne idee i niewiarygodne wyzwania w absolutnie wspaniałej sadze – śmiałej, wciągającej i zapierającej dech w piersi.

Nad tą książką zastanawiałam się dość długo. Czy aby na pewno jest to tytuł dla mnie, czy mi się spodoba... Nie ukrywając, jest to dość obszerna historia, spisana na 800 stronach. Nie przeczytałam jej na "raz". Miałam do niej kilka podejść, ponieważ wiedziałam, że jeśli wmuszę ją w siebie na raz, to może mnie ona zwyczajnie zmęczyć. I powiem Wam, że dobrze zrobiłam, przeplatając ją sobie innymi książkami. Dzięki temu nie mogę jej zarzucić niczego negatywnego. 

"7ew" nie jest książką dla każdego. Na pewno spodoba się miłośnikom oryginalnych powieści, ale również fanom science fiction. Każdy, kto lubi niebanalne cegiełki, będzie zadowolony z właśnie tej. Dlaczego? Stephenson stworzył porywające, świetnie dopracowane dzieło, którego świat oszołomi czytelnika. Przynajmniej w moim przypadku tak właśnie było. Już sam początek zwiastował, że "7ew" będzie niezwykłą przygodą. A im dalej, tym lepiej! Oglądałam wiele filmów katastroficznych, gdzie to Ziemia była zagrożona, a ludzkość została skazana na wymarcie i przeważnie każdy mi się podobał. Dlatego kiedy dotarłam do najciekawszego momentu w niniejszej książce, nie mogłam sobie pozwolić na jej odłożenie. Czy wspominałam, że wciąga? Tak wspominałam. Mimo to, tak jak we wstępie wspominałam, kiedy nachodziła pewna zmiana i akcja spowalniała, pozwalałam sobie na odłożenie książki i powrót do niej "za jakiś czas". 

Z opisu na okładce można sporo wywnioskować, ale to w opisach zawartych w książce jest cały smaczek. W tej akcji, przygodzie i świetnie wykreowanym świecie. Książkę/historię poznajemy w trzech częściach. Pierwsza przygotowuje czytelnika do tego, co ma nadejść. Opisuje nam wszystko sprzed kataklizmu. Część druga jest podzielona na to, co wydarzyło się na Ziemi i to, co się z nią dzieje oraz, to co dzieje się na Arce, która zostaje wystrzelona w kosmos z ludźmi... Ludźmi, którzy od nowa muszą nauczyć się żyć. Żyć na nowo, uczyć się wielu rzeczy i po prostu walczyć o przetrwanie. A część trzecia? Moim zdaniem najsłabsza, w której akcja rozgrywa się długo po tym, co nastąpiło wcześniej. Czyli Nowa Ziemia, powrót - wszystko pięknie i ładnie... 

W zasadzie książka jest świetna, mogłabym się trochę czepiać tej wizji autora, że jest ona niezbyt realna, ale hej! Przecież to jest science fiction, więc czepiać się nie będę. Niemniej wspominam o tym, bo czytając te dramatyczne wydarzenia wczułam się w życie tych ludzi. Ba! Czasem nawet stawiałam się w ich, niezbyt komfortowej sytuacji i myślałam sobie "a co by było, gdyby...?". Jak dla mnie bomba! Chociaż, żeby jakoś osobiście odnieść się do któregoś z wielu bohaterów, to ciężko... Autor niespecjalnie dał mi na to szansę. Niemniej nie narzekam. 

Ogólnie rzecz biorąc - już gdzieś to czytałam i się z tym zgadzam - historia stworzona przez Stephensona idealnie nadaje się na zekranizowanie. Z chęcią zobaczyłabym "7ew" na dużym ekranie. Kto wie, może ktoś się pokusi. Jeśli lubujecie się w katastrofach, końcach świata i książkach science fiction, to polecam! 

poniedziałek, 28 listopada 2016

"Gwiezdny pył" Neil Gaiman

Dziękuję!

Młody Tristran Thorn zrobi wszystko, byle tylko zdobyć lodowate serce pięknej Victorii – przyniesie jej nawet gwiazdę, której upadek z nieba oglądali razem pewnej nocy. By jednak to uczynić, musi wyprawić się na niezbadane ziemie po drugiej stronie starożytnego i dobrze pilnowanego muru, od którego bierze nazwę ich maleńka wioska. Za owym murem leży Kraina Czarów, gdzie nic nie jest takie, jakim je sobie wyobraził – nawet upadła gwiazda. Bestsellerowy autor Neil Gaiman przedstawia opowieść o niezwykłej wyprawie do mrocznej, cudownej krainy – w poszukiwaniu miłości i tego, co niemożliwe.
Tego autora nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. Jeśli jednak interesuje Was jego twórczość, to na pewno mogę stwierdzić, że jest osobliwa i charakterystyczna. Na pewno Gaiman należy do autorów, którzy wiedzą jak pisać swoje dzieła. Bardzo sobie cenię autorów z ogromnymi pokładami wyobraźni, a Gaiman niewątpliwie do takich należy. Jeśli szukacie niezwykłej powieści, która Was oczaruje, to polecam Wam któreś z jego dzieł. Nie powinniście się zawieść. Chociaż doszły mnie słuchy, że dzieła tego autora albo się kocha, albo wręcz przeciwnie. Ja je uwielbiam!

"Gwiezdny pył" to magiczna i baśniowa opowieść o niezwykłych bohaterach. Chociaż głównym jej bohaterem jest Tristran Thorn, to te poboczne postaci zapadają czytelnikowi równie głęboko w pamięć. Są tak samo wyraziste i pełne swoistego czaru, który sprawia, że postać staje się baśniową krainą pełną niezwykłych przygód. Nie wiem czy oglądaliście film na podstawie tej książki, tytuł jest taki sam - ale jeśli nie oglądaliście to polecam. Książkę czyta się tak dobrze, jakby oglądało się ten film. Co prawda, ja oglądałam film zanim zapoznałam się z treścią papierową, jednak nie umniejszyło to czerpaniu przyjemności z lektury. Wręcz przeciwnie. 

Gaiman stworzył cudowną opowieść, która przenosi czytelnika w świat pełen czarów, niebezpieczeństwa i sprawia, że czas zwalnia. Jest tylko czytelnik i świat Krainy Czarów. To jest niesamowite, zwłaszcza jeśli czytelnik otworzy umysł na świat przedstawiony i pozwoli wyobraźni działać. Właśnie to lubię w powieściach Gaimana. Każda jest inna, każda inaczej działa na czytelnika. 

Jeśli zastanawiacie się czy sięgnąć po ten tytuł, to może czas przestać się zastanawiać i wziąć się za czytanie? Każdy kto lubi osobliwe historie, magię, szczyptę niebezpieczeństwa i cudownie wykreowany świat, powinien zapoznać się z tytułem "Gwiezdny pył". Osobiście polecam!

środa, 19 października 2016

Zapowiadam Wam!

Dzień dobry, cześć i czołem!

Oj sporo interesujących kąsków na nas, miłośników książek, czeka! Dzisiaj przedstawię Wam kąski, na które sama mam ochotę :)

Najpierw mój patronat. Książka, która swoim tematem może poruszyć każdego... Będę miała dwa egzemplarze na konkurs, więc się przygotujcie :)

To nie liceum ją zmieniło. To gwałt.
Pewnego wieczoru najlepszy przyjaciel jej brata – niemal członek rodziny – sprawia, że świat Eden wywraca się do góry nogami. To, co kiedyś wydawało się proste, teraz jest skomplikowane. To, co kiedyś wydawało się prawdą, teraz jest kłamstwem. Ci, których kiedyś kochała, teraz budzą tylko jej nienawiść. Nic już nie ma sensu. Wie, że powinna powiedzieć komuś o tym, co się stało, ale nie może tego zrobić. Więc ukrywa to w sobie, głęboko. Ukrywa też to, kim kiedyś była – bo teraz jest już inna. Na zawsze.


A teraz jedna z premier, na którą bardzo długo czekałam. Jestem ogromną fanką urban fantasy, a Briggs jest jedną z moich topowych autorek. Już 9 listopada kolejny tom o przygodach Mercy Thompson. Nie mogę się doczekać! Zwłaszcza, że będę miała możliwość przedpremierowego poznania tej książki :)

W życiu Mercy Thompson zaszła zmiana na miarę przesunięcia tektonicznego. Na szczęście wychodząc za Adama Hauptmana, charyzmatycznego Alfę lokalnej watahy wilkołaków, stała się macochą jego córki, Jesse, a relacja ta zapewniała jej chwile błogiej zwyczajności w całym tym szaleństwie. Jednakże w życiu na pograniczu świata ludzkiego, coś, co normalnie byłoby niefortunnym zdarzeniem, może zmienić się w coś znacznie więcej...
Po wypadku w korku, ani Mercy ani Jesse nie mogą skontaktować się z Adamem, ani też innym członkiem stada. Wszyscy zostali porwani.
Poprzez więź krwi Mercy czuje tylko, że Adam jest zły i cierpi. Podejrzewa, że zniknięcie może być związane z batalią polityczną, jaką prowadza wilkołaki, by zdobyć przychylność społeczeństwa i że Adam oraz wataha mogą znajdować się w poważnym niebezpieczeństwie. Pozbawiona wsparcia stada, osamotniona Mercy będzie musiała szukać pomocy wszędzie, nawet tam, gdzie jej uzyskanie wydaje się całkiem nieprawdopodobne.



Następnie książka, o której wspominałam w tamtych zapowiedziach. Jednak muszę o niej wspomnieć i w tych, bo to kontynuacja "Zapadliska". Jednej z lepszych serii, jakie czytałam. I tak, jestem jej fanką. Dlatego ma radość nie ma końca, że w końcu doczekam się tomu czwartego!

Złe nocne stwory grasujące po Cincinnati gardzą czarownicą i łowczynią nagród Rachel Moran. Jej nowa reputacja w dziedzinie czarnej magii sprawia, że ludzie i nieumarli pragną ją opętać, zaciągnąć do łóżka i zabić – niekoniecznie w takiej kolejności.

Wrócił nękany tajemną przeszłością śmiertelny kochanek Rachel, który ją wcześniej porzucił. A to, co posiada Nick, pragną przejąć brutalne bestie, gotowe w razie konieczności zniszczyć Zapadlisko i wszystkich jego mieszkańców.

Zmuszona do trzymania się w cieniu, bo inaczej grozi jej wieczny gniew mściwego demona, Rachel musi szybko działać, bo po raz pierwszy od tysiącleci zbiera się wataha, by siać spustoszenie i rządzić. I nagle stawką jest coś więcej niż dusza Rachel...

Taaak, o niej też już wspominałam... No, ale... Sanderson!

"Rozjemca" to opowieść o dwóch siostrach, które urodziły się księżniczkami, o Królu-Bogu, który ma poślubić jedną z nich, pomniejszym bóstwie, które nie wierzy w siebie, i o nieśmiertelnym człowieku starającym się naprawić błędy, jakich dopuścił się setki lat temu. W ich świecie ci, którzy zginęli w chwalebny sposób, powracają jako bogowie i żyją w zamknięciu w stolicy Hallandren. W tym samym świecie o potędze magii stanowi moc zwana Biochromą, oparta na Oddechach, które można zbierać jedynie pojedynczo od konkretnych osób. Dzięki Oddechom i czerpaniu koloru z nieożywionych przedmiotów Rozbudzający są w stanie zarówno dopuszczać się nikczemności, jak i tworzyć cuda. Siri i Vivenna, księżniczki Idris; Dar Pieśni, zniechęcony bóg odwagi, Król-Bóg Susebron i tajemniczy Vasher - Rozjemca, zetkną się z jednymi i drugimi.



Czyż ta okładka w swej prostocie nie jest cudowna?! Osobiście nie mogę oderwać od niej oczu, a na żywo na pewno będzie się wyśmienicie prezentowała.

Co by się stało, gdyby nastąpił koniec świata?

Kiedy kataklizm przemienia Ziemię w tykająca bombę zegarową, rozpoczyna się rozpaczliwy wyścig z tym, co nieuchronne. Zostaje opracowany ambitny plan, który ma zagwarantować przetrwanie ludzkości poza obszarem ziemskiej atmosfery, ale na nieustraszonych pionierów czyhają nieprzewidziane niebezpieczeństwa. Ostatecznie zostaje ich dosłownie garstka…

Pięć tysięcy lat później ich potomkowie – trzy miliardy ludzi zaliczające się do siedmiu odrębnych ras – rozpoczynają kolejną zuchwałą podróż w nieznane, na obcą planetę, którą kosmiczna katastrofa i upływ czasu zmieniły nie do poznania. Na Ziemię.

Neal Stephenson – obdarzony oszałamiającą wyobraźnią literacki geniusz i wizjoner – łączy naukę, filozofię, technikę, psychologię i literaturę w arcydziele prozy spekulatywnej, w którym wizja przyszłości jest zarazem niecodzienna i upiornie znajoma. Podejmuje ważne współczesne idee i niewiarygodne wyzwania w absolutnie wspaniałej sadze – śmiałej, wciągającej i zapierającej dech w piersi.

A teraz piękność, którą mam w swojej biblioteczce i, za którą niebawem się zabieram. Zapowiada się na emocjonującą historię :)

PORUSZAJĄCA OPOWIEŚĆ O NISZCZYCIELSKIEJ SILE NIEWŁAŚCIWYCH WYBORÓW.

O ZŁYCH DECYZJACH DOBRYCH LUDZI.

 O SZCZĘŚCIU, Z KTÓREGO TAK TRUDNO ZREZYGNOWAĆ...

Rok 1920. Tom Sherbourne, inżynier z Sydney, wciąż nie może się uporać ze wspomnieniami z Wielkiej Wojny. Posada latarnika na oddalonej o 100 mil od wybrzeży Australii niezamieszkanej wysepce Janus Rock i kochająca żona Isabel, która decyduje się dzielić z nim samotność, stopniowo przynoszą mu spokój i pozwalają pokonać upiory przeszłości.

Los wystawia ich jednak na ciężką próbę. Po dwóch poronieniach i wydaniu na świat martwego chłopca, Isabel dowiaduje się, że nie będzie mogła mieć dzieci, i popada w depresję. I wówczas zdarza się cud: do brzegu wyspy przybija łódź ze zwłokami mężczyzny i płaczącym niemowlęciem. Ulegając namowom żony, kierując się głosem serca, a nie zasadami moralnymi, Tom podejmuje decyzję, której konsekwencje położą się cieniem na życiu wielu ludzi...

Prawa do powieści kupili wydawcy z 41 krajów, przetłumaczono ją na 40 języków

PONAD ROK NA LIŚCIE BESTSELLERÓW „NEW YORK TIMESA”

Przez krytyków uznana za uniwersalną opowieść, która jest w stanie trafić do serc czytelników na całym świecie

WYRÓŻNIONA NAGRODĄ AUSTRALIAN BOOK INDUSTRY AWARDSW KATEGORIACH:
Najlepsza literacka fikcja
Książka roku
Najlepszy debiut

JEDNA Z 10 NAJLEPSZYCH KSIĄŻEK ROKU 2015 WEDŁUG NEW YORK TIMESA

Zwycięzca w plebiscycie GOOD READ CHOICE AWARDS 2012


Na pewno okładka jest cudowna, zapowiada się na to, że treść również :)
Podnosząca na duchu historia dziewczyny, która myślała, że wszystko straciła

Kiedy Jodi Ann Bickley miała pięć lat, zmarła jej ukochana babcia. Mama Jodi zachęciła ją, by napisała list do babci, i zapewniła, że listonosz dostarczy go do nieba. Dziewczynka zapamiętała, jak napisanie listu pocieszyło nie tylko ją, ale i mamę. To doświadczenie sprawiło, że jako nastolatka Jodi zaczęła pisać pełne optymizmu liściki i notki, którymi podnosiła na duchu nieznajomych.

Latem 2011 roku Jodi wiodła szczęśliwe życie. Udało się jej przezwyciężyć różne trudności, angażowała się w działalność artystyczną i z nadzieją patrzyła w przyszłość. To właśnie wtedy zachorowała na zapalenie mózgu i na długie tygodnie trafiła do szpitala.

Przykuta do łóżka i załamana, Jodi doszła do wniosku, że albo się podda, albo wykorzysta ten czas, by zdziałać coś dobrego. Założyła stronę internetową, zachęcając tych, którym mniej lub bardziej nie układa się w życiu, by skontaktowali się z nią, a ona napisze do nich pokrzepiające listy.

Odzew był nieprawdopodobny.
Przeczytajcie inspirującą historię Jodi i jej miliona cudownych listów.

PAX to wzruszająca i ponadczasowa opowieść o chłopcu i jego lisie (lub lisie i jego chłopcu), o stracie i miłości, dzikiej naturze i wolności oraz wojnie. Dynamiczna akcja, głębokie emocje i uniwersalne tematy czynią z tej książki nowoczesną klasykę na miarę Małego Księcia.

Odkąd Peter uratował osieroconego liska, on i Pax byli nierozłączni. Pewnego dnia dzieje się jednak coś, czego Peter nigdy by się nie spodziewał: jego ojciec idzie do wojska i chłopiec musi się przeprowadzić do dziadka, którego słabo zna i raczej nie lubi (ze wzajemnością) – a lisa wypuścić do lasu.
Jednak już pierwszej nocy Peter wymyka się z domu dziadka i wyrusza do swojego, oddalonego o 500 kilometrów, gdzie ma nadzieję zastać Paxa.
Lis w tym czasie musi się nauczyć, jak przetrwać w dzikim lesie, i na nowo odkryć świat ludzi i zwierząt. Nigdy jednak nie traci nadziei, że jego chłopiec po niego wróci.
Czy dwunastolatek dotrze sam do domu? I czy odnajdzie tam Paxa?

Sara Pennypacker oddaje w nasze ręce pięknie napisaną, wprost urzekającą opowieść o dorastaniu i najistotniejszych prawdach, które decydują o tym, kim jesteśmy.

„Pax to książka, która jest jak lis Pax: na wpół dzika i absolutnie piękna”.
„New York Times”


„Potomkowie” Tosca Lee, I tom serii „Piętno Krwawej Hrabiny”:

Po przebudzeniu nie pamiętasz nic. Nie wiesz, jak się nazywasz i skąd pochodzisz. Nie rozpoznajesz twarzy ludzi, których kiedyś znałaś. Masz tylko ostrzeżenie, które napisałaś do siebie samej, zanim wymazałaś z pamięci całą przeszłość:
„Emily, to ja. Ty.
Nie pytaj o dwa minione lata… Nie szukaj ich w pamięci i nie staraj się grzebać w przeszłości.
Od tego zależy twoje życie. Życie innych ludzi również.
Tak przy okazji, nie masz na imię Emily…”

Masz 21 lat i zaczynasz wszystko od początku w obcym miejscu, z nowym imieniem i nowym życiem. Aż nadchodzi dzień, w którym nieznajomy mówi ci, że jesteś potomkinią „Krwawej Hrabiny” Elżbiety Batory, największej morderczymi wszech czasów. I jesteś ścigana.
Nie wierzysz mu, dopóki zabójca naprawdę się nie pojawia. Uciekasz.
Wszystkie odpowiedzi leżą w przeszłości, którą postanowiłaś pogrzebać. Tylko jedno wiesz na pewno: twoi bliscy zginą, jeśli nie odzyskasz utraconych wspomnień.

Jednak by ocalić innych, musisz najpierw sama nie dać się zabić…

„Potomkowie” to wypełniona adrenaliną i nagłymi zwrotami akcji opowieść o poszukiwaniu siebie i miłości pośród wielowiekowych intryg w podziemnej scenerii Europy… i o determinacji pewnej dziewczyny, aby przeżyć.

I książka, którą aktualnie czytam i powiadam Wam, że warto czekać na premierę!

„Kryminał kończy się, gdy zabójca zostaje schwytany. Biografię wieńczy ostatnie słowo o opisywanym życiu. Historia miłosna powinna połączyć zakochanych, prawda? W takim razie to chyba nie jest opowieść o miłości...“

9 listopada to data, która zaważyła na losach Fallon i Bena. Tego dnia spotkali się przypadkiem i od tej chwili zaczynają tworzyć dwie historie: jedna to ich życie, drugą pisze Ben zauroczony swoją nową muzą. Choć los postanawia ich rozdzielić, to wzajemna fascynacja jest na tyle silna, że nie może pokonać jej ani czas, ani odległość. Co roku 9 listopada rozpoczyna kolejny rozdział historii - tej realnej i tej fikcyjnej. Gdy nieubłaganie zbliża się koniec powieści, szczęśliwe zakończenie wydaje się jedynie mrzonką, bo historia na papierze zaczyna różnić się od tej, w którą wierzy Fallon…

„Zagubiliśmy się między fikcją a rzeczywistością. Nieważne, jaką wersję poznacie. Nieważne, który z ostatnich rozdziałów okaże się tym prawdziwym. Ważne jest tylko jedno: zawsze będę ją kochał“.

Nowa książka Colleen Hoover to opowieść o młodym pisarzu, jego niezwykłej muzie i przeznaczeniu, które ukrywa między wierszami coś więcej niż miłość.

Kolejna książka Sorensen, nie wiem jak Wy, ale ja jestem ciekawa :D

Życie Luke'a Price’a od zawsze zależało od porządku, kontroli i twardego stawiania czoła światu. Nic nieznaczące związki z kobietami były dla niego rozrywką - sposobem na wyciszenie chorych wspomnień z dzieciństwa. Luke rozpaczliwe pragnie zapomnieć o przeszłości, ale – nieważne, co zrobi - ona i tak będzie go prześladować.

 Los nie sprzyjał Violet Hayes. Już jako dziecko została sama na świecie, bez żadnej rodziny. Towarzyszyły jej jedynie wspomnienia o niewyjaśnionym morderstwie rodziców. Dorastała w domach zastępczych, żyjąc pod opieką nieodpowiedzialnych przybranych rodziców, w otoczeniu narkotyków. Nikt o nią nie dbał, gdy próbowała zwalczyć bolesne wspomnienia o nocy, w której odebrano jej rodziców. Ale niepamięć przychodzi z trudem, kiedy nie można zamknąć za sobą niektórych drzwi, a ona nie mogła przestać śnić o tym, co przydarzyło się tamtego tragicznego dnia. Aby poradzić sobie z życiem, dystansuje się do wszystkich wokół i nigdy nie pozwala sobie na uczucia.

I nagle Violet spotyka Luke'a. Obydwoje natychmiast ścierają się, ale równocześnie coś ich ku sobie pcha. Chociaż z tym walczą, powoli otwierają się przed sobą i czują coś, czego jeszcze nigdy nie poznali. Odkrywają, jak bardzo są do siebie podobni. Czeka ich jednak zderzenie z jeszcze jedną trudną prawdą: nie da się uciec od przeszłości...

Będę się musiała zaopatrzyć w Mroczną Serię wydawnictwa Filia. Na pewno zakupię (prędzej, czy później) między innymi tę książkę.

Dziewczyna w lodzie
ROBERT BRYNDZA
Jej oczy szeroko otwarte. Usta rozchylone, jak gdyby miała przemówić. Ciało zamarznięte w lodzie.
A to dopiero początek.

Kiedy młody chłopak odkrywa w londyńskim parku zamarznięte ciało kobiety, detektyw Erika Foster zostaje wezwana, by poprowadzić śledztwo w sprawie morderstwa.

Ofiara, piękna członkini londyńskiej socjety, wiodła pozornie idealne życie. Jednak kiedy Erika zaczyna drążyć, łączy ze sobą fakty między tym, a innymi zabójstwami – ktoś pozbawił życia trzy prostytutki. Wszystkie trzy uduszono, związano im ręce w przegubach i wrzucono je do wody.

Ostatnie dochodzenie Eriki poszło fatalnie, a w jego rezultacie zginął jej mąż. Kariera pani detektyw wisi na włosku, a ona sama mierzy się nie tylko ze swoimi demonami, ale też z mordercą bardziej przerażającym niż wszystko, z czym do tej pory miała okazję się mierzyć. Czy uda jej się dotrzeć do seryjnego mordercy zanim ten uderzy ponownie?

Jakie sekrety kryje dziewczyna w lodzie?

Detektyw Erika Foster dorwie psychopatycznego mordercę. Nieważne, jak to się dla niej skończy.
I coś typowo kobiecego, za co mam zamiar się niebawem zabrać :)

Pięć i pół roku po ślubie Hanna zamierza wreszcie oświadczyć mężowi, że odchodzi. Tymczasem zastaje go leżącego na podłodze w sypialni, sparaliżowanego po udarze.
To dla niej szok. Tom ma przecież zaledwie 32 lata. Teraz Hanna musi odłożyć wszystkie plany, by się nim zająć. Tom nie może chodzić, samodzielnie przygotować sobie posiłku ani pracować. Długa rehabilitacja oznacza jednak, że ma mnóstwo czasu, by na nowo przyjrzeć się swojemu życiu. To zaś prowadzi go do jednego wniosku: będzie próbował ocalić swoje małżeństwo. Hanna jest miłością jego życia.
Czy Tom zdoła stać się tym samym mężczyzną, który niegdyś zauroczył Hannę? Czy Hanna zrezygnuje ze swoich planów i na nowo zakocha się w Tomie?

sobota, 15 października 2016

"Szóstka Wron" Leigh Bardugo

Dziękuję!



Sześcioro niebezpiecznych wyrzutków.
 Jeden niewykonalny skok.
 Przestępczy geniusz Kaz Brekker otrzymuje ofertę wzbogacenia się ponad wszelkie wyobrażenie – wystarczy w tym celu wykonać zadanie, która z pozoru wydaje się niewykonalne:
– włamać się do niesławnego Lodowego Dworu (niezdobytej wojskowej twierdzy)
– uwolnić zakładnika (a ten może rozpętać magiczne piekło, które pochłonie cały świat)
 – przeżyć dostatecznie długo, żeby odebrać nagrodę (i ją wydać)
Kaz potrzebuje ludzi wystarczająco zdesperowanych, żeby wraz z nim podjęli się tej samobójczej misji, oraz dostatecznie niebezpiecznych, żeby ją wypełnili. Wie, gdzie ich szukać. Szóstka najbardziej niebezpiecznych wyrzutków w mieście – razem mogą być nie do zatrzymania. O ile wcześniej nie pozabijają się nawzajem.

Wiecie...spodziewałam się po tej książce czegoś mistrzowskiego i to otrzymałam! Genialna treść, genialni bohaterowie i genialny język. Pokochałam "Szóstkę Wron" całym sercem i pragnę przeczytać tom drugi, który będzie jedną z najbardziej wyczekiwanych przeze mnie premier! Już na wstępie polecam Wam gorąco "Szóstkę Wron" i zapraszam do przeczytania mojej ody pochwalnej na jej temat.

Na początek to cudowne wydanie, które niesłychanie cieszy me oczy. Twarda oprawa, czerwona zakładka... czarne brzegi stron. Bardzo cieszy mnie to, że wydawnictwo nie pokusiło się o znaczące zmiany tego wydania. A teraz przejdę do równie cudownej jak wydanie, treści. Sama nie wiem od czego zacząć, ponieważ podobało mi się dosłownie wszystko. Akcja, kreacja bohaterów, świat przedstawiony, dialogi, humor, styl... Czytałam poprzednią Trylogię Grisza autorstwa Bardugo i również jestem jej fanką. Jednak "Szóstka Wron" jest o wiele lepsza! 

Zacznę może od postaci, które bardzo zapadły mi w pamięć i wątpię, żebym kiedyś zapomniała tak silne charaktery! Zachwycam się tym, jak autorka świetnie stworzyła swoje postaci. Każda z nich jest wyjątkowa, posiada swoją historię, której Bardugo nie pominęła, dzięki czemu stały się one jeszcze bliższe memu sercu. Nadała im niemalże namacalny kształt. Czytając przygody tej szóstki, miałam wrażenie, że jestem tam z nimi, że znam ich bardzo dobrze... Przeżywałam ich wzloty i upadki. Cieszyłam się z każdego powodzenia i smuciłam poznając ich nieprzyjemną przeszłość. Już dawno nie miałam tak ogromnej frajdy poznając bohaterów książkowych. Nie potrafię wymienić jednej postaci, którą polubiłam bardziej od innych. Oczywiście mogłabym napisać, że to właśnie Kaz skradł me serce, ale co z Inej, Jesperem, Niną, Waylanem i Matthiasem? Nie mogę wybrać jednej osoby. Każda z nich jest wyjątkowa na swój sposób. Leigh Bardugo stworzyła genialne osobowości, które wspólnie tworzą wybuchową całość. 

Akcja, akcja i jeszcze raz akcja. W tej książce nie ma czasu na nudę, ciągle coś się dzieje. Poza tym cieszę się, że jako czytelnik mamy możliwość poznania punktu widzenia każdej z postaci. Jak dla mnie jest to ogromny plus. Nie zawsze lubię, kiedy autor pokusi się o narrację wieloosobową, ponieważ zazwyczaj przez to mąci w odbiorze fabuły. Tutaj nic takiego nie ma miejsca. Bardugo poradziła sobie z tym w stu procentach.

Reasumując... Uważam, że ta książka jest GENIALNA i polecam ją gorąco i z całego serca każdemu! Po prostu musicie ją przeczytać. Zakochacie się w: bohaterach, dialogach, świecie przedstawionym, stylu... We wszystkim. Nie ma innej opcji! 

wtorek, 4 października 2016

"Elantris" Brandon Sanderson


Dziękuję!


Elantris - gigantyczne, piękne, dosłownie promienne miasto, zamieszkane przez istoty wykorzystujące swoje potężne zdolności magiczne, by pomagać ludowi Arelonu. Każda z tych boskich istot była jednak kiedyś zwykłym człowiekiem, dopóki nie dotknęła jej tajemnicza, odmieniająca moc Shaod. A potem, dziesięć lat temu, magia zawiodła. Elantryjczycy stali się zniszczonymi, słabymi, podobnymi do trędowatych istotami, a samo Elantris okryło się mrokiem, brudem i popadło w ruinę. Shaod stał się przekleństwem. Nowa stolica Arelonu, Kae, przycupnęła w cieniu Elantris, a jej mieszkańcy ze wszystkich sił ją ignorowali. Księżniczka Sarene z Ted przybywa do Kae, by zawrzeć polityczne małżeństwo z księciem korony Raodenem. Sądząc z korespondencji, mogła się spodziewać, że odnajdzie miłość. Dowiaduje się jednak, że Raoden nie żyje, a ona uważana jest za wdowę po nim...

Kto mnie zna, ten wie jaką miłością darzę książki Brandona Sandersona. A te piękne wydania wydawnictwa MAG, to już w ogóle! Kiedy zobaczyłam wznowienie "Elantris", którego wcześniej nie czytałam, wiedziałam, że muszę je mieć, przeczytać i pokochać. Innej opcji nie było! Kolejny cudowny grubasek, który mimo niewielkiej czcionki, wielu opisów, kilku wątków oraz sporej liczby stron, pochłonęłam bardzo szybko. Nie ma się jednak czemu dziwić, skoro autor ma tak fenomenalny styl, co sprawia, że od książki nie da się oderwać.

Sanderson lubuje się w pewnym schemacie - imperium - poddani - dużo magii - mroczne istoty - walka o władzę. I chociaż ten schemat się powtarza, to i tak autorowi za każdym razem udaje się mnie zaskoczyć. W każdej jego książce znajdę coś oryginalnego. Coś, czego jeszcze nie czytałam w innych. Za to kolejny i ogromny plus! 

Tytułowe Elantris, było niegdyś szanowanym i niezwykłym miastem, stolicą Arelonu. Pewne wydarzenia sprawiły, że teraz jest zapuszczonym, brudnym i okpiwanym miejscem, którego lepiej nie odwiedzać. Jednak jest tam ktoś istotny dla całej fabuły. Ktoś, dzięki komu poznajemy tajemne zakątki tego miejsca. Kto? Tego nie zdradzę, ale jeśli weźmiecie się za czytanie "Elantris", to szybko się tego dowiecie. Jest też nowa stolica Arleonu, którą poznajemy dzięki Księżniczce Sarene i pewnemu sprytnemu lisowi - Hrathenie. Z tych postaci najbardziej chyba polubiłam Sarene, która jest silną osobowością, ma głowę na karku, jest sprytną lisicą i nie boi się przeciwstawić groźnemu przeciwnikowi. 

Szczerze powiem, że jestem pod ogromnym wrażeniem tej książki. A w zdumienie wprawiła mnie informacja, iż jest to debiut Sandersona. Ciężko mi w to uwierzyć! Jak to debiut? Debiut? No nie, nie możliwe. Przecież ta konstrukcja świata przedstawionego... Te porywające wątki... Idealnie wykreowane postaci. Jedno, wielkie WOW! Nadal nie mogę wyjść z podziwu, że to debiut. Wiem, że Sanderson jest wybitnym autorem fantasy, ale żeby zacząć swoją karierę taką bombą? Czapki z głów.

Nie będę się rozwodzić nad obłędną treścią "Elantris", ponieważ musicie sami ją poznać. Bez dwóch zdań! To książka, która spodoba się każdemu fanowi fantasy. Ma wszystko, co dobre fantasy mieć musi: klimat, super przedstawiony świat, świetnie wykreowane postaci i wciągającą akcję. Polecam gorąco!

piątek, 16 września 2016

"Nigdziebądź" Neil Gaiman

Dziękuję!

Wersja preferowana przez autora.
 Zawiera nowy wstęp i opowiadanie "O tym jak markiz odzyskał swój płaszcz".
Pod ulicami Londynu leży świat, o którym ludziom nawet się nie śniło.
Kiedy Richard Mayhew pomaga znalezionej na ulicy rannej dziewczynie, jego nudne życie w mgnieniu oka zmienia się nie do poznania. Dziewczyna ma na imię Drzwi, ucieka przed dwoma zabójcami w czarnych garniturach i pochodzi z Londynu Pod.
Zwykły odruch litości poprowadzi Richarda w miejsce pełne potworów i aniołów, gdzie w labiryncie mieszka Bestia, a stary Hrabia urządził sobie dwór w pociągu metra.
Wszystko to jest dziwnie znajome, a przecież kompletnie obce...

Na samym początku pragnę zaznaczyć, że od dawna nie czytało mi się tak dobrze i, tak szybko powieści fantasy. "Nigdziebądź"... Nie mogę przestać się nią zachwycać. W ogóle Gaiman jest moim kolejnym mistrzem pióra. Czytałam jego "Ocean na końcu drogi", którym może nie wszyscy się zachwycają, ale ja owszem. Autor ma specyficzny styl. Klimat, jaki tworzy w swoich książkach, przenosi się do rzeczywistości czytelnika, a to nie jest cecha, jaką posiada wielu pisarzy.

Ta edycja "Nigdziebądź" nie tylko jest najładniejszą, jaka została wydana, ale zawiera również dodatki, których poprzednie nie posiadają. Dlatego sądzę, że jest to ogromny plus. W ogóle... Okładka. Jest cudowna. Jedna z najpiękniejszych, jakie posiadam w mojej kolekcji. Nie mogę przestać się na nią patrzeć. Nie ma się czemu dziwić, w końcu to robota samego mistrza. Dark Crayon, zachwycająca robota! Przechodząc teraz do samej treści...

"Nigdziebądź" posiada dwa równoległe światy, a akcja dzieje się w Londynie. Jest Londyn Nad i Londyn Pod. Jednak znacznie bardziej interesujący i niesamowity jest Londyn Pod, gdzie żyją przeróżne stworzenia, a świat jest magiczny. Niebezpieczny, niezwykły, świetnie wykreowany. Nie ma się w sumie czemu dziwić, w końcu to Neil Gaiman, a autor ten ma ponadprzeciętną wyobraźnię i zdolność kreowania postaci, wątków, dialogów czy światów w swoich dziełach. Co bardzo mi imponuje i, za co go szanuję.

Bohaterowie przypadli mi do gustu. Wszyscy. Nawet te czarne, zwariowane charaktery - Pan Croup oraz Pan Vandemar. Po prostu... Tak śmieszne, tak zakręcone i tak niebanalne postaci... Uwielbiam. I niezaprzeczalnie ta dwójka jest ozdobą (jeśli można tak stwierdzić) całej historii. Naprawdę, są tak uroczy w swojej złej naturze, że... Pierwszy raz spotkałam się z takim czymś. Moje ulubione postaci. Bezapelacyjnie. A! Jeszcze do tej trójki dołączy Markiz de Carabas, którego humor i aparycja zdobyły mnie już od pierwszego "spotkania". Nie można pominąć oczywiście samego kluczowego bohatera, czyli Richarda Mayhew oraz dziewczyny, która wywróciła jego życie (dosłownie) do góry nogami. Richard to taki pocieszny mężczyzna, którego chyba nie da się nie lubić. A Drzwi to postać zagadkowa, którą ciężko było mi rozgryźć... Ale polubiłam ją, nie dało się inaczej.

Jeśli chodzi o postaci, to moim zdaniem rewelacja. Na pewno pozostaną w mojej pamięci. W dodatku nieprzeciętny humor, jaki autor wprowadził w dialogi, sytuacje czy nawet to, jakim osobliwym poczuciem humoru obdarzył postaci - bardzo mi się spodobał i zawsze był w punkt.

Co ja mogę napisać na sam koniec... Moja ocena to oczywiście 10/10. "Nigdziebądź" to niebanalna, oryginalna i wciągająca historia, której nie mogłam się oprzeć. Historia, którą czytało się fenomenalnie i, dzięki której bawiłam się wyśmienicie. Gorąco polecam. Każdemu! Nie tylko fanom fantastyki. 

środa, 14 września 2016

Zapowiadam Wam!

Dzień dobry, cześć i czołem!

Przychodzę dzisiaj do Was z kilkoma interesującymi zapowiedziami, na które sama mam ochotę. Jest tutaj kilka gatunków, bo jak sami wiecie, ja nie ograniczam się do jednego. Czytam to, na co mam ochotę i dlatego interesuje mnie kilka gatunków literackich. Może i Wy znajdziecie tutaj coś dla siebie :)

Sporo tego, ale co zrobić...

Na początek coś o MAG-a, dzisiejsza premiera. Sanderson, którego bardzo sobie cenię i jestem bardzo ciekawa tej książki. 

Elantris - gigantyczne, piękne, dosłownie promienne miasto, zamieszkane przez istoty wykorzystujące swoje potężne zdolności magiczne, by pomagać ludowi Arelonu. Każda z tych boskich istot była jednak kiedyś zwykłym człowiekiem, dopóki nie dotknęła jej tajemnicza, odmieniająca moc Shaod. A potem, dziesięć lat temu, magia zawiodła. Elantryjczycy stali się zniszczonymi, słabymi, podobnymi do trędowatych istotami, a samo Elantris okryło się mrokiem, brudem i popadło w ruinę. Shaod stał się przekleństwem. Nowa stolica Arelonu, Kae, przycupnęła w cieniu Elantris, a jej mieszkańcy ze wszystkich sił ją ignorowali. Księżniczka Sarene z Ted przybywa do Kae, by zawrzeć polityczne małżeństwo z księciem korony Raodenem. Sądząc z korespondencji, mogła się spodziewać, że odnajdzie miłość. Dowiaduje się jednak, że Raoden nie żyje, a ona uważana jest za wdowę po nim...

I kolejna wyczekiwana przeze mnie książka. Muszę, muszę ją mieć <3
Czyli Szóstka Wron Leigh Bardugo w dodatku w twardej oprawie... Pełnia szczęścia!

Sześcioro niebezpiecznych wyrzutków.
Jeden niewykonalny skok.

Przestępczy geniusz Kaz Brekker otrzymuje ofertę wzbogacenia się ponad wszelkie wyobrażenie – wystarczy w tym celu wykonać zadanie, która z pozoru wydaje się niewykonalne:

– włamać się do niesławnego Lodowego Dworu (niezdobytej wojskowej twierdzy)
– uwolnić zakładnika (a ten może rozpętać magiczne piekło, które pochłonie cały świat)
– przeżyć dostatecznie długo, żeby odebrać nagrodę (i ją wydać).

Kaz potrzebuje ludzi wystarczająco zdesperowanych, żeby wraz z nim podjęli się tej samobójczej misji, oraz dostatecznie niebezpiecznych, żeby ją wypełnili. Wie, gdzie ich szukać. Szóstka najbardziej niebezpiecznych wyrzutków w mieście – razem mogą być nie do zatrzymania. O ile wcześniej nie pozabijają się nawzajem.

A w październiku wyczekiwany przeze mnie czwarty tom Zapadliska! Uwielbiam :)
Złe nocne stwory grasujące po Cincinnati gardzą czarownicą i łowczynią nagród Rachel Moran. Jej nowa reputacja w dziedzinie czarnej magii sprawia, że ludzie i nieumarli pragną ją opętać, zaciągnąć do łóżka i zabić – niekoniecznie w takiej kolejności.

Wrócił nękany tajemną przeszłością śmiertelny kochanek Rachel, który ją wcześniej porzucił. A to, co posiada Nick, pragną przejąć brutalne bestie, gotowe w razie konieczności zniszczyć Zapadlisko i wszystkich jego mieszkańców.

Zmuszona do trzymania się w cieniu, bo inaczej grozi jej wieczny gniew mściwego demona, Rachel musi szybko działać, bo po raz pierwszy od tysiącleci zbiera się wataha, by siać spustoszenie i rządzić. I nagle stawką jest coś więcej niż dusza Rachel...


W październiku kolejny Sanderson - i życie czytelnika jest piękne. Takie cudowności od MAG-a!
"Rozjemca" to opowieść o dwóch siostrach, które urodziły się księżniczkami, o Królu-Bogu, który ma poślubić jedną z nich, pomniejszym bóstwie, które nie wierzy w siebie, i o nieśmiertelnym człowieku starającym się naprawić błędy, jakich dopuścił się setki lat temu. W ich świecie ci, którzy zginęli w chwalebny sposób, powracają jako bogowie i żyją w zamknięciu w stolicy Hallandren. W tym samym świecie o potędze magii stanowi moc zwana Biochromą, oparta na Oddechach, które można zbierać jedynie pojedynczo od konkretnych osób. Dzięki Oddechom i czerpaniu koloru z nieożywionych przedmiotów Rozbudzający są w stanie zarówno dopuszczać się nikczemności, jak i tworzyć cuda. Siri i Vivenna, księżniczki Idris; Dar Pieśni, zniechęcony bóg odwagi, Król-Bóg Susebron i tajemniczy Vasher - Rozjemca, zetkną się z jednymi i drugimi



Wydawnictwo SQN i dzisiejsza premiera, którą miałam okazję przeczytać i zrecenzować przedpremierowo. Zapraszam [KLIK]
Są przyjazne i urocze miasta alternatywne. I jest Wars – szalony i brutalny – oraz Sawa – uzbrojona w kły i pazury. Pokochasz je i znienawidzisz, całkiem jak ich mieszkańcy.

Jak ona. Nikita. To tylko jedno z jej imion, jedna z jej tajemnic. Jako córka zabójczyni i szaleńca chce od życia jednego – nie pójść ścieżką żadnego z rodziców. Choć na to może być już za późno.

Z Dzielnicy Cudów – części miasta, która w wyniku magicznych perturbacji utknęła w latach 30. ubiegłego wieku – zostaje uprowadzona jedna z piosenkarek renomowanego klubu Pozytywka. Sprawą zajmuje się Nikita. Trop szybko zaprowadzi ją tam, gdzie nigdy nie chciałaby się znaleźć. Na szczęście jej pleców pilnuje Robin. Czy na pewno? Kim on właściwie jest?
A w październiku jeszcze...

Młode wiedźmy Safiya i Iseult mają zwyczaj często wpadać w tarapaty. I przez to teraz muszą opuścić swój dom.
Safi jest bardzo rzadką wiedźmą prawdy, która jest zdolna zdemaskować każde kłamstwo.
Wielu zabiłoby dla jej umiejętności. Dlatego Safi musi pozostać w ukryciu. Inaczej zostanie wykorzystana w konflikcie między imperiami. Z kolei prawdziwe moce Iseult są tajemnicą nawet dla niej samej. I lepiej, żeby tak zostało.


Odchodząc nieco od fantasy, przejdę do zapowiedzi wydawnictwa FILIA



 To obok „Motyla” Lisy Genovy, najpiękniejsza powieść o sednie człowieczeństwa, godności i mierzeniu się z nieuleczalną chorobą.
 Dwie kobiety, dwie historie i zrządzenie losu, które sprawia, że dwa życia przecinają się i splatają we właściwym momencie.

 Anna ma trzydzieści sześć lat i cierpi na nieuleczalną chorobę. W domu opieki spotyka młodego mężczyznę, Luke’a.
Nie podejrzewa, że kiedy ona będzie się buntować przeciw temu, jak teraz wygląda jej życie, ono połączy ją z Lukiem więzami miłości. I chociaż choroba zabiera jej coraz więcej wspomnień, Anna walczy, próbując zachować jak najwięcej – w tym swoje nowe, piękne uczucie.

Eve Bennett z dnia na dzień zostaje samotną matką i musi zacząć na nowo korzystać ze swojego kulinarnego wykształcenia. Zatrudnia się w Rosalind House, gdzie poznaje Annę i Luke’a. Jest głęboko poruszona uczuciem, które łączy tych dwoje.

 Tragiczny wypadek sprawia, że rodziny zakochanych postanawiają ich rozdzielić, natomiast Eve zaczyna rozważać, jak wiele jest skłonna zaryzykować, aby temu zapobiec.
Miłość nigdy nie zapomina. Ona jest tym, co nam zostaje.


A w październiku:

Aby przeżyć, musi zabijać...

Raze, szkolony w niewoli, aby okaleczać i zabijać, więzień numer 818, którego losem rządzi okrucieństwo i śmierć.
Po latach niewoli w piekle w głowie kołacze mu się tylko jedna myśl: zemsta. Krwawa, powolna, brutalna zemsta.
Zemsta na człowieku, który skłamał.
Na człowieku, który go skrzywdził.
Który go skazał i zmienił w pałającą wściekłością maszynę do zabijania. Potwora odartego z człowieczeństwa.

Kisa jest jedyną córką Kirilla „Silencera” Volkova, przywódcy niesławnej „Trójcy” bossów rosyjskiej Braci w Nowym Jorku. Jest chroniona, choć tak naprawdę żyje w więzieniu bez krat.
 Kisa marzy o wolności.
 Zna jedynie okrucieństwo i poczucie straty. Pracuje jako managerka imperium śmierci swojego papy, a jej codzienność wypełniają jedynie smutek i ból. Jej narzeczony, Alik, kontroluje każdy aspekt życia Kisy, panuje nad każdą jej decyzją i pilnuje, by pozostała uległa i martwa w środku. Ale jeden wieczór wszystko to zmienia.
 Kisa wpada na ulicy na wytatuowanego i pokrytego bliznami mężczyznę, który obudzi w niej głęboko skrywane uczucia. Pragnienia znajome, choć zakazane.
 Dziewczyna od razu wie, że wpadła w tarapaty. Piękny i groźny mężczyzna ma w oczach śmierć.
Kisa ma na jego punkcie obsesję. Pragnie go. Łaknie jego dotyku. Musi zdobyć tego tajemniczego mężczyznę, którego zwą Raze.


Nieustannie pozwalałam, by przeszłość determinowała moją przyszłość. Ale nie zamierzam się więcej poddawać.

Drake’a Chambersa cechuje tak wielka arogancja, jak mnie upór. Jest gwiazdą boiska, rozgrywającym w studenckiej drużynie futbolowej znanym w całym kraju. Myślałam, że jest taki jak wszyscy... Że to chłopak, którego powinna omijać z daleka każda dziewczyna. Odkryłam jednak, że na jego barkach spoczywa nie tylko ciężar prowadzenia drużyny.

Drake wyznał mi swoje uczucia z nadzieją, że i ja od dawna coś do niego czuję. Sądziłam, że odnaleźliśmy szczęście, jednak przeszłość zawsze znajdzie sposób, by wpłynąć na teraźniejszość.

Z jedną decyzją wszystko może się zmienić... już na zawsze.


Czas na Zysk i Spółka

Dla kilku przyjaciółek wieczór panieński ma być przede wszystkim dobrą zabawą i odskocznią od codzienności. Warszawski klub, muzyka, alkohol i dodatkowa atrakcja – losowanie zadań, które ma wykonać każda z uczestniczek. To, które przypadnie w udziale Laurze, przykładnej pracownicy banku, okazuje się wyzwaniem równie trudnym, co ekscytującym. Pocałunek z przystojnym nieznajomym… W ten sposób dziewczyna poznaje Tobiasza, charyzmatycznego muzyka. Wypełnienie zadania doprowadza do niezwykle zaskakującego poranka, a kiepski dowcip Tobiasza wywołuje nieprzewidziane skutki.


A końcem października...

Życie Luke'a Price’a od zawsze zależało od porządku, kontroli i twardego stawiania czoła światu. Nic nieznaczące związki z kobietami były dla niego rozrywką - sposobem na wyciszenie chorych wspomnień z dzieciństwa. Luke rozpaczliwe pragnie zapomnieć o przeszłości, ale – nieważne, co zrobi - ona i tak będzie go prześladować.

Los nie sprzyjał Violet Hayes. Już jako dziecko została sama na świecie, bez żadnej rodziny. Towarzyszyły jej jedynie wspomnienia o niewyjaśnionym morderstwie rodziców. Dorastała w domach zastępczych, żyjąc pod opieką nieodpowiedzialnych przybranych rodziców, w otoczeniu narkotyków. Nikt o nią nie dbał, gdy próbowała zwalczyć bolesne wspomnienia o nocy, w której odebrano jej rodziców. Ale niepamięć przychodzi z trudem, kiedy nie można zamknąć za sobą niektórych drzwi, a ona nie mogła przestać śnić o tym, co przydarzyło się tamtego tragicznego dnia. Aby poradzić sobie z życiem, dystansuje się do wszystkich wokół i nigdy nie pozwala sobie na uczucia.


I nagle Violet spotyka Luke'a. Obydwoje natychmiast ścierają się, ale równocześnie coś ich ku sobie pcha. Chociaż z tym walczą, powoli otwierają się przed sobą i czują coś, czego jeszcze nigdy nie poznali. Odkrywają, jak bardzo są do siebie podobni. Czeka ich jednak zderzenie z jeszcze jedną trudną prawdą: nie da się uciec od przeszłości...

Feeria Young

Nie mogę się jej doczekać. Poprzednia książka West była przeurocza i bardzo jestem ciekawa tej. Co więcej... Jestem pewna, że mi się spodoba! Już za niecały miesiąc!

Od śmierci mamy Charlie Reynolds przebywa głównie w męskim towarzystwie – ma trzech starszych braci i sąsiada, honorowego członka rodziny. Jest zdeklarowaną chłopczycą i woli grać z kumplami w kosza, niż bawić się w jakieś gierki i flirty. Jednak gdy musi sama zarobić na kolejny ze swoich mandatów za przekroczenie prędkości, nagle ląduje w butiku z eleganckimi ubraniami. I tam nie pozostaje jej nic innego, jak zachowywać się o wiele bardziej kobieco niż do tej pory. Co sprawia, że zaczyna się nią interesować pewien przystojny chłopak…

Wszystkie stresy Charlie odreagowuje wieczorami, gadając przez płot z Bradenem, sąsiadem i przyszywanym czwartym bratem, który zna ją lepiej niż ktokolwiek. Ale nawet się nie domyśla, że Charlie kryje pewną tajemnicę: jest w nim zakochana. I za żadne skarby mu tego nie zdradzi, bo nie chce go stracić.

I kolejna dzisiejsza premiera, tym razem od Harper Collins. Mimo, że już dawno nie należę do nastolatek, to i tak lubię czytać takie książki :) 

Oto Nanette. Wzorowa uczennica, gwiazda szkolnej ligi piłkarskiej i posłuszna córka. Zawsze robi to, czego się od niej oczekuje.
Ale wszystko zmienia się w dniu, w którym dostaje podniszczony egzemplarz „Kosiarza balonówki” – tajemniczej, niewydawanej od lat kultowej powieści. Nanette czyta ją dziesiątki razy. Chce być taka jak główny bohater. Chce być buntowniczką.
Choć udaje wygadaną rebeliantkę, w środku to jednak ta sama Nanette, samotna introwertyczka, która usiłuje znaleźć swoje miejsce w nieprzyjaznym świecie. Zmuszona dokonać kilku trudnych wyborów nauczy się, że za bunt trzeba czasem zapłacić wysoką cenę.

Oraz...

Lincoln O’Neill nie może uwierzyć, że jego praca polega na czytaniu cudzych e-maili. Zgłaszając się na stanowisko „administratora bezpieczeństwa danych”, wyobrażał sobie, że będzie budował systemy zabezpieczeń i odpierał ataki hackerów – a nie pisał raport za każdym razem, gdy dziennikarz działu sportowego prześle koledze sprośny dowcip. Natrafiwszy na e-maile Beth i Jennifer, wie, że powinien wysłać im upomnienie. Ale ich pokręcona korespondencja na temat spraw osobistych bawi go i wciąga.Kiedy sobie uświadamia, że zakochał się w Beth, jest już za późno, żeby tak po prostu nawiązać z nią znajomość. Co miałby jej powiedzieć…?
„To ja jestem tym facetem, który czyta twoje e-maile… i kocham cię?”


Najnowszy Sparks, którego bardzo sobie cenię od wydawnictwa Albatros

Nowa powieść króla prozy obyczajowej, który
tym razem umiejętnie myli tropy, a zakończenia
nie domyśli się nawet wielbicielka powieści
detektywistycznych!

Collin nie miał szczęśliwego dzieciństwa. Brak zainteresowania rodziców, dorastanie w szkołach wojskowych, potem problemy z agresją i zatargi z policją. Maria natomiast zawsze czuła wsparcie rodziny – jako mała dziewczynka, a także później, podczas studiów prawniczych i na początku kariery zawodowej. Pewnie trudno byłoby znaleźć dwie bardziej różniące się historie. I dwa tak niepodobne do siebie charaktery.
A jednak przeciwieństwa najwyraźniej się przyciągają. Maria i Colin zostają parą. Wszystko świetnie się zapowiada, dopóki ona nie zaczyna otrzymywać dziwnych wiadomości od anonimowego prześladowcy.

Zainteresowało Was coś?