niedziela, 9 lutego 2014

"Tonąca dziewczyna" Caitlin R. Kiernan

Dziękuję!

"India Morgan Phelps - dla przyjaciół Imp - to schizofreniczka. Nie ufa już własnemu umysłowi, albowiem święcie wierzy, że wspomnienia w jakiś sposób ją zdradziły, zmuszając do zakwestionowania własnej tożsamości.
Zmagając się ze swą percepcją rzeczywistości, Imp musi odkryć prawdę na temat spotkania z bezlitosną syreną albo bezradnym wilkiem, który przybył do niej pod postacią dzikiej dziewczyny - albo może z żadną z tych istot, lecz czymś znacznie, znacznie dziwniejszym..."
Okładka? Rewelacja! Całkowicie oddaje mroczny klimat i zwariowaną treść "Tonącej dziewczyny". Zwróćcie uwagę na powielany motyw liczby siedem na okładce, który jest dosłownie... Wszędzie. Przed zapoznaniem się z treścią zastanawiałam się, co oznacza liczba siedem. Teraz po skończeniu tej zdumiewającej historii, wiem. Wiem wszystko. Nie wiem czy to dobrze odbije się na moim zdrowiu psychicznym... (żart), ale wiem.

„Historia o duchach, w której wystąpią syrena i wilk” - rzeczywiście. Wszystko się zgadza. Autorka stworzyła opowieść o duchach/zjawach, syrenach i wilkach... I zrobiła to w rewelacyjny sposób. Połączyła świat realny ze światem fantastycznym jednocześnie nie wychodząc poza granice rzeczywistości. Jak ja lubię takie pokręcone książki!

Wiem, że książka ta jest fascynująca, jak i na swój sposób szalona. Wiem, że każdy kto zapozna się z jej treścią będzie miał gonitwę myśli i wielu pytań. Wiem, że główna bohaterka to najbardziej oryginalna postać, jakąkolwiek dane mi było poznać. Wiem, że bardziej szalonej postaci, której historia tak mną wstrząsnęła nie poznam. Wiem również to, że... Po prostu, wiem.

Uczta wyobraźni to seria, za którą wydawnictwu MAG należą się brawa na stojąco. Nie. Wcale nie przesadzam. Ten kto lubuje się w mrocznej prozie, fantasy oraz science fiction, doceni każdą książkę, która z tej serii wyszła. Ja nie miałam okazji zapoznać się z każdą z tych książek, ale wiem, że te, które miałam niesamowitą przyjemność czytać zapewniły mi dosłowną Ucztę wyobraźni. "Tonąca dziewczyna" to kolejny rarytas, obok którego nie mogłam przejść obojętnie. Patrząc już na samą okładkę i czytając opis, stwierdziłam, że właśnie takiej książki jeszcze nie czytałam i, właśnie tę, dokładnie TĘ... Chcę przeczytać. Przeczytałam i jestem usatysfakcjonowana w pełni historią, jaką zaserwowała mi pani Kiernan. 

Treść macie opisaną na samym początku niniejszego posta, więc nie będę się zagłębiać w jej przedstawianie, ale powiem tylko, że jeśli po książce tej oczekujecie mrocznego klimatu, mrożących krew w żyłach opisów (nie czytajcie sami w domu i po ciemku!), niebywałej oryginalności i niezwykle ciekawych charakterów, to trafiliście na odpowiednią lekturę. "Tonąca dziewczyna" wszystko to posiada, a nawet więcej. Fabuła jest lekko chaotyczna, ale właśnie na tym polega fenomen tej książki. W końcu samym narratorem jest schizofreniczka, prawda?  Mnie się lektura podobała, a Wam mogę ją tylko polecić.

wtorek, 4 lutego 2014

"Drugi grób po lewej" Darynda Jones


Dziękuję!

Wreszcie przyszedł czas na kontynuację świetnej książki "Pierwszy grób po prawej", która rozpoczęła świetną serię o kostusze, która zwie się Charley Davidson. Pierwszy tom (jak dla mnie) był zachwycający. Bogaty w śmieszne sytuacje, zabawne dialogi i główną bohaterkę, którą sobie upodobałam już po pierwszym rozdziale. Nie mogłam się więc doczekać kolejnego tomu, który wyjaśniłby mi co poniektóre sytuacje. "Drugi grób po lewej" to - śmiem sądzić - godna kontynuacja. Dużo się dzieje, postaci trzymają fason... Jednak znalazło się coś, co mnie z lekka irytowało - o tym, nieco niżej...

Ci, co znają Charley z tomu pierwszego wiedzą, jaka potrafi być wkurzająca - oczywiście dla swoich wrogów. Wiedzą również, że jest dziewczyną z charakterkiem, ziejącą inteligentnymi odzywkami oraz kochającą swoich najbliższych. Niestety Charley często działa impulsywnie, przez co często ładuje się w kłopoty - chociaż właśnie dzięki takim zwrotom akcji, mamy całkiem sporą dawkę śmiechu. Panna Davidson wraz ze swoją przyjaciółką Cookie, zajmują się sprawą tajemniczego zniknięcia znajomej Cookie, Mimi (ciekawe te imiona, które swoją drogą mnie irytowały). Jest jeszcze sprawa, która dla Charley jest sprawą priorytetową - w sumie nie ma czemu się dziwić... Reyes Alexander Farrow. Zapewne tym, co znają już co nieco tę historię, postać ta mówi wiele. Dla tych, którzy jej nie znają wspomnę tylko, że Reyes (haha!) jest Synem Szatana. Taki (nie)mały antychryst, a co tam! Otóż nasz piekielny przyjaciel wpadł w nie lada tarapaty. Musiał opuścić swe ciało, dlatego, że demony, siły zła, piekielne istoty tudzież ciemna strona mocy - go torturują. Ukrył swoje ciało, by Charley nie mogła go znaleźć, ponieważ właśnie tego chcą wysłannicy piekła. Skomplikowane to wszystko, ale tylko na pierwszy rzut oka... Albo to tylko ja tak namieszałam - oczywiście, żart. 

Niemniej sądzę, że kontynuacja wyszła pani Jones jak najbardziej na plus. Ba! Powiem Wam, że bardzo, ale to bardzo lubię tę serię. Nie mogę się doczekać, co też będzie dalej, a sądzę, że będzie się duuużo działo, ponieważ autorka zostawiła sobie spore pole do manewru. Wracając jednak do oceny treści - pomysł rewelacyjny, autorka wymyśliła coś nowego, coś wciągającego i - po prostu - oryginalnego. Nie powieliła schematów innych paranormal romance. Wymyśliła sobie pewną kostuchę, syna szatana, wplotła nieco romantyczności, szczypty namiętności, dużo humoru, połączyła to wszystko świetnym stylem językowym i nie wyszedł jej zakalec, a uczta dla każdego, kto lubuje się w dobrych książkach paranormal.

Analizując postaci, muszę przyznać, że tylko Reyes i Charley wywarli na mnie duże wrażenie i tylko ich darzę jakimś większym uczuciem. Nie mówię tym samym, że reszta postaci np. Cookie, Garrett czy wujek Charley - są nieciekawe, ale jakoś tak, mniej wyraziste. Nie miałam większej okazji, żeby się z nimi zżyć, czy bardziej ich polubić. Ogólnie mówiąc, postaci są dobrze wykreowane, ale - jak widać - tylko dwie główne są mocnymi i wyrazistymi charakterami, których nie sposób nie lubić.

Serię polecam każdemu, kto lubi nietuzinkowe fabuły, dynamiczną akcję, ciekawe postaci i lubi się pośmiać. Ja serię o Charley Davidson - oczywiście - dodaję do swoich ulubionych czytadeł.  

niedziela, 2 lutego 2014

"MISSja survival" Libba Bray


Dziękuję!

Libba Bray podbiła moje serce trylogią "Mroczny sekret", którą gorąco Wam polecam. Następną jej książką, którą miałam przyjemność czytać i, którą również polecam jest książka "Wróżbiarze". Obie te historie wywarły na mnie niemałe wrażenie, i obie trzymały wysoki poziom. Kiedy więc na rynku wydawniczym pojawiła się książka pt. "MISSja survival", która zupełnie nie przypomina swoją historią i stylem pisarskim poprzednich książek pani Bray, mimo to z zaciekawieniem zapoznałam się z jej treścią. Jednak nie do końca mi się spodobała. Osobiście wolę, kiedy autorka wprowadza w swoich książkach swoistą nutę mroczności, napięcia i magii. Tego wszystkiego zabrakło mi w "MISSja survival"...

Zacznę od omówienia fabuły niniejszej pozycji. Jest ona na pewno nieschematyczna i oryginalna. Przyznać muszę, że pierwszy raz spotkałam się z książką, gdzie na bezludnej wyspie rozbija się samolot z (uwaga) pięćdziesięcioma laureatkami młodzieżowego konkursu miss. Przedstawicielki wszystkich stanów Ameryki muszą przetrwać, ale od czego zacząć? Połamane paznokcie, rozmazany tusz, czy też zmierzwione włosy to przecież koniec świata! A co dopiero przetrwanie... Jak się później okazuje, wyspa, na której znalazły się dziewczęta, wcale nie jest bezludna... Tak pokrótce prezentuje się fabuła. Główny cel? Przetrwać i wrócić do domu... Jednak, czy na pewno?

Przyznam, że z początku ciężko było mi się przekonać do nowej powieści pani Bray. Po krótkim czasie zmieniłam zdanie i zaczytywałam się w fabule. Z początku ciekawa, zabawna i interesująca przygoda, przerodziła się w trochę mniej ciekawą, mniej zabawną i mniej interesującą. Niestety nie przekonałam się do tej "odsłony" Libby Bray. Wciągu dalszym wolę ją w książkach z wątkiem paranormalnym, gdzie to postaci są takie... majestatyczne. Nie mogę jednak powiedzieć, że postaci z "MISSja survival" nie są barwne i nieciekawe. Co to, to nie. Autorka postarała się jeśli chodzi o kreację swoich bohaterów. Aczkolwiek niestety nie przypadły mi one zbytnio do gustu.

Humoru w książce jest bez liku, o ile każdemu odpowiada właśnie taki humor. Mnie bawił do momentu... w którym zwyczajnie przestał mnie bawić. Co jest plusem? Na pewno pomysł, lekka nuta tajemniczości (szkoda, że tylko lekka), całkiem przyjemny język, dzięki któremu książkę czytało się szybko, chociaż to pewnie również dzięki akcji, która nie dawała wytchnienia.

Ogólnie rzecz biorąc książka jest przyjemna i bogata w dynamiczną akcję. Może nie zachwyciła mnie zbytnio, ale ja, to ja. Nie wszystko musi mnie zachwycać. Sądzę jednak, że większości z Was powieść ta może się spodobać. Ba! Znajdzie zapewne swoich fanów. Dlatego polecam ją tym, którzy szukają chwili wytchnienia przy książce, "MISSja survival" idealnie się do tego nadaje. Książka jest idealna na lato, chociaż w te zimowe dni przyniosła mi taki... Wakacyjny nastrój.