czwartek, 31 stycznia 2019

[Przedpremierowo] "Bezbronne" Taylor Adams

PREMIERA KSIĄŻKI 13.02.2019 r.
 Bestsellerowy thriller, który szturmem podbił świat.
Odludzie. Śnieżyca. Mała dziewczynka uwięziona w aucie. Znikąd pomocy. Co byś zrobiła?

Darby jechała z uniwersytetu do domu, gdy rozszalała się burza śnieżna i uwięziła ją na odludziu. Najbliższą noc dziewczyna będzie musiała spędzić na postoju przy autostradzie z czterema obcymi osobami i bez zasięgu. Gdy rozgląda się po parkingu, przypadkowo odkrywa, że w jednym z aut uwięzione jest małe dziecko...

Kto z przebywających na postoju jest porywaczem? Kim jest uwięziona dziewczynka? Jak można jej pomóc?

"Bezbronne" w sieci są różnie oceniane. Ja zanim skończyłam je czytać dowiedziałam się, że są osoby, które twierdzą, iż książka jest słaba, tudzież bardzo słaba. I zastanowiłam się wtedy dlaczego te osoby tak uważają. Poszperałam w sieci i znalazłam między innymi informację, że książka z początku zapowiadała się dobrze, ale z biegiem fabuły była coraz słabsza. Ogromnie mnie to zdziwiło, gdyż ja odbierałam to zupełnie inaczej. To właśnie im dalej w las, tym lepiej. Wiem, że gusta są różne, więc nie będę nikogo przekonywać, iż moja racja jest najmojsza i najważniejsza. Niemniej proszę czytelników, którzy mieli zamiar sięgnąć po "Bezbronne", żeby nie rezygnowali z lektury pod wpływem tych negatywnych recenzji. Wypożyczcie książkę, przeczytajcie i wyróbcie sobie własne zdanie. Tyle słowem wstępu, a teraz podzielę się z Wami moimi odczuciami względem niniejszej powieści, a będą to same, ale nieprzesadzone pozytywy. 

Zacznę od postaci, na pierwszy plan pójdzie główna bohaterka - Darby. Nie zapałałam do niej natychmiastową sympatią, nawet więcej... Przez całą treść miałam co do niej niejednoznaczne odczucie. Nie mogę powiedzieć, że ją polubiłam. W sumie była mi obojętna - nie wiem czy to dobrze, ale nie zmieniło to faktu, że przez cały czas śledziłam jej losy z ogromnym zainteresowaniem. Nie mogę ujawnić imienia czarnego charakteru, bo jak czytacie moje recenzje, to wiecie, że ja nie robię takich rzeczy. Nie chcę psuć Wam przyjemności z czytania i psuć elementu (kluczowego!) zaskoczenia. Wspomnę tylko, że ten zły jest świetnie wykreowaną postacią. I jest też ta mała, bezbronna ofiara, którą autor jakoś tak, mam wrażenie, za mało nam przedstawił. Niemniej ją polubiłam najbardziej. Jak dla mnie - kreacja bohaterów jak najbardziej na plus.

Intryga - ło boszzz! Co tu się działo! Wiecie co... Nawet nie wiem jak to opisać. Efektów "wow" było całkiem sporo. Wiadome, w końcu autor ma takie doświadczenie w tworzeniu historii, w końcu jest  reżyserem, scenarzystą i pisarzem. I to moi mili, widać gołym okiem. Taylor potrafi zaskoczyć czytelnika. Wiem, że wiele sytuacji może i jest wyolbrzymionych, ale chwila. Przecież to nie jest powieść oparta na faktach, więc czepianie się takich rzeczy jest trochę na wyrost - a są tacy, którzy się czepiają. Poza tym, wiele jest thrillerów, których autorzy pojechali z fantazją. Trzeba mieć otwarty umysł i czasami przymknąć oko.

Wprost nie mogłam oderwać się od lektury "Bezbronnych". Ja jestem bardzo na tak i polecam Waszej uwadze ten tytuł.

poniedziałek, 28 stycznia 2019

"Morderczyni" Sarah A. Denzil

Dziecko zabiło dziecko.


Tak orzekł sąd.
Ale kto tak naprawdę zabił Maisie Earnshaw?

Siedem lat temu sześcioletnia Maisie zostaje zamordowana.
Odpowiedzialność za jej śmierć spada na czternastoletnią Isabel. Dziewczynka nic nie pamięta, ale na ubraniu i dłoniach ma krew Maisie. Sąd skazuje ją za morderstwo.

Leah zaczyna pracę w szpitalu psychiatrycznym dla szczególnie niebezpiecznych przestępców.
Poznaje Isabel i spędza z nią dużo czasu.
Wkrótce zaczyna podejrzewać, że ktoś inny jest winien śmierci dziewczynki sprzed siedmiu lat.
Jeśli tak, to kto to zrobił?
I czy da się zwrócić młodej dziewczynie skradzione dzieciństwo i zdjąć z niej piętno morderczyni?

Jak daleko się posuniesz, kiedy myślisz, że morderca jest niewinny? Nowy thriller autorki bestsellerowego „Milczącego dziecka”

Autorkę poznałam dzięki przeczytaniu jej poprzedniej książki "Milczące dziecko". Jednak nie wiedziałam czego mam się spodziewać. Nastawiłam się na "będzie dobrze", a otrzymałam "o matko! jakie to jest dobre!". Także... możecie się spodziewać, że książka jak najbardziej przypadła mi do gustu. Ha! Niedopowiedzenie... BARDZO MI SIĘ SPODOBAŁA! Tak lepiej. Zatem przejdźmy do konkretów, bo te na pewno bardziej Was interesują.

Przyznam, że trochę czekałam, aż fabuła się rozkręci, ale było warto. Autorka potrafi budować napięcie i namącić czytelnikowi w głowie. Oj potrafi! po zakończeniu lektury ciągle nachodziły mnie myśli "ale jak to? i co teraz?". Czytając inną książkę, myślami wracałam do Morderczyni - tak to już jest z dobrymi książkami. Nic nie zrobisz.

Pytanie: kto jest tym złym? Czy Maisie rzeczywiście zginęła z rąk dziewczynki? Czy może jednak jest jakieś drugie dno... Jak do tego doszło? Co się stało? I wiele innych, dręczyło mnie podczas lektury. Poza tym, dwie główne bohaterki - Leah i Isabel są tak skonstruowane przez Denzil, że ciężko je rozgryźć. Przekonałam się na własne oczy, że po prostu się nie da i wiecie co? Za kreację bohaterów, autorka powinna dostać owacje na stojąco. Nie chcę za wiele się tutaj rozpisywać, bo mogłabym zepsuć potencjalnemu czytelnikowi zabawę z lektury i rozwiązywania zagadki... A jednocześnie mam tyle do przekazania!

Dlatego nie będę ciągnęła tej opinii... Napiszę jeszcze, że jeśli sięgniecie po Morderczynię, to myślę, że lektura zagwarantuje Wam kilka godzin świetnej rozrywki. Sporo się nakombinujecie rozwiązując zagadkę wraz z bohaterami i nie będziecie się nudzić. Polecam gorąco i sama czekam na tom drugi, bo z tego, co widzę, to Morderczyni jest pierwszym tomem cyklu o Isabel Fielding. Zatem drogie Wydawnictwo Filia - (nie)cierpliwie wyczekuję kontynuacji.

czwartek, 24 stycznia 2019

"Srebrna Zatoka" Jojo Moyes



Lisa nie zamierza oglądać się za siebie. Czasem lepiej nie myśleć o przeszłości. Właśnie dlatego znalazła swój azyl nad malowniczą Srebrną Zatoką, w dzikiej części australijskiego wybrzeża, gdzie można obserwować delfiny, a coroczne pojawienie się humbaków jest dla miejscowych świętem.
Mike pojawia się tam nieproszony. Przyjeżdża z wielkiego miasta i uosabia wszystko, od czego Lisa starała się uciec: nowoczesność, biznes i bezwzględną korporację.
Wraz z jego przybyciem urokliwy, spokojny świat staje się zagrożony. By go ocalić, Lisa musi odpowiedzieć sobie na pytanie, czy ucieczka zawsze jest dobrym rozwiązaniem oraz…
Czy można pokochać kogoś, kto wydaje się naszym największym wrogiem?

Powieść JOJO MOYES, pisarki, która podbiła serca polskich czytelników powieściami Zanim się pojawiłeś, Kiedy odszedłeś, Moje serce w dwóch światach.
Część z Was na pewno wie, że jestem fanką twórczości Jojo Moyes. Mam każdą jej książkę wydaną w Polsce i każdą bardzo cenię. Moyes to autorka, która tworzy treści głównie dla kobiet, chociaż nie tylko. Bywają panowie, którzy sięgają po obyczajowe treści, więc myślę, że i im mogłaby przypaść do gustu, bo czemu nie? Wznowienie wydania Srebrnej zatoki było wydarzeniem, na które dość długo czekałam, ale jest! Doczekałam się i cieszy to moje czytelnicze serce, bardzo, bardzo! A ta historia jest wyjątkowa...

Jojo Moyes często porusza w swoich książkach temat straty, cierpienia, nadziei, miłości... A tym razem mamy jeszcze walkę o zwierzęta. Napisała już książkę w której był pies i koń, a tym razem mamy delfiny i humbaki. Coś nowego! Autorka przenosi czytelnika do dzikiej części australijskiego wybrzeża i kurczę... W środku zimy udało jej się przenieść mnie do nadmorskiego miasteczka, małej społeczności, której do szczęścia wystarczy plaża, łodzie, woda i morskie zwierzaki. Poczułam to wszystko... Wczułam się w tę przygodę całym sercem. Przeniosłam się do Australii dzięki Moyes i to jest w tym wszystkim najlepsze - odrywałam się całkowicie od rzeczywistości w chwilach, kiedy sięgałam po Srebrną Zatokę. 

Ja wiem, że powieści obyczajowe zazwyczaj są przewidywalne (czasami nawet do bólu), ale kiedy autor w swoich powieściach tak pięknie opisuje przyrodę i relacje: zwierze - człowiek, to nie zwraca się za bardzo uwagi na tą przewidywalność. Tak samo jest w przypadku, kiedy autor za pomocą słów opisuje nam widoki, krajobraz i wszystko to, co moglibyśmy zobaczyć będąc na miejscu, w tak rzeczywisty sposób, że ma się wrażenie, iż się tam jest właśnie w tej chwili. Tym samym chcę Wam powiedzieć, że owszem, da się przewidzieć rozwinięcie i zakończenie wielu wątków w tej książce, ale nie jest to najważniejsze, bo liczy się cała reszta. I jak ja często psioczę na to, że to czy tamto było do przewidzenia - tak tym razem nie psioczyłam nic, a nic. A to już o czymś świadczy!

Co ja się będę rozpisywała na temat bohaterów... Są dobrze wykreowani, każdy z nich jest taki, jakby to powiedzieć - swojski. Nie ma tutaj wymuskanych ideałów. Są tajemnice, są wady, jest nieciekawa przeszłość... Po prostu musicie ich poznać i gorąco zachęcam Was do sięgnięcia po Srebrną zatokę. Jeśli lubicie powieści obyczajowe, to powinno znaleźć się na Waszej liście do przeczytania na pierwszym miejscu. A jeśli nie jesteście fanami obyczajówek, ale czasami dla urozmaicenia lubicie sięgać po takie historie, to sięgnijcie po ten tytuł. Naprawdę warto.

środa, 23 stycznia 2019

"Wojny Wikingów. Ostatnie Królestwo" Bernard Cornwell



Pierwszy tom bestsellerowej serii Bernarda Cornwella o losach bohaterskiego Uhtreda z Bebbanburga. Na jej podstawie BBC realizuje serial Upadek królestwa.
Anglia, IX wiek. Wikingowie plądrują i zajmują ziemie kolejnych anglosaskich królestw. Uhtred, syn ealdormana Northumbrii, trafia do duńskiej niewoli po tym, jak jego ojciec zginął w walce z najeźdźcami. Dorasta wśród wikingów, żyje zgodnie z ich zasadami, staje się częścią rodziny jarla Ragnara i wojownikiem.
Jednak przeznaczenia nie da się oszukać. Los jest nieubłagany. W chaosie duńskiej inwazji, w wirze walki Uhtred staje przed wyborem, czy być lojalnym wobec tych, którzy go wychowali, czy wobec saskich pobratymców...

Kiedy tylko dotarła do mnie wiadomość o tym, iż wydawnictwo Otwarte wznawia wydanie cyklu o wikingach, wiedziałam, że prędzej czy później sięgnę po te książki. Cieszę się, że cykl wznowiono i, że może on cieszyć nasze oczy prostymi i jednocześnie pięknymi okładkami. Jednak nie okładki się liczą, lecz treść... A ta jest rewelacyjna!

Każdy, kto jest fanem serialu Wikingowie i w ogóle lubuje się w tych klimatach, nie przerażają go krwawe i brutalne opisy - powinien zapoznać się z cyklem Cornwell'a. Ja miałam okazję po raz pierwszy czytać historię młodego i odważnego Uhtreda i sądzę, że w pierwszej części znalazłam wszystko to, czego szukałam. Konkretnych i krwistych bohaterów, których autor wykreował tak, że po prostu palce lizać. Mają wszystko to, co wydaje mi się, powinni posiadać - charyzmę, siłę, odwagę i unikatowość. Autor postarał się o to, by każda z jego postaci była oryginalna i godna zapamiętania, bo chociaż często łamałam sobie język na wyczytywaniu ich imion, to dokładnie widziałam w wyobraźni do kogo dane imię należy i nie śmiałam go zapomnieć. Taki swoisty respekt. 

Nie mogę nie wspomnieć o genialnej fabule książki. Głównego bohatera poznajemy jako narwanego i nieopierzonego dziedzica ziem, które zostają najechane przez dzikich wikingów. Podlotka, który ma ogromną odwagę postawić się przywódcy najeźdźców... Wspomnę, iż ów przywódca, któremu na imię Ragnar, odważył się zabić brata wspomnianego podlotka (Uhtreda) i (w zasadzie) nie tylko brata. Odważył się podnieść miecz na wojownika, który mógłby go zabić jednym machnięciem ręki BEZ MIECZA. Właśnie dlatego Ragnar postanowił zabrać młodego ze sobą, jako "jeńca", ponieważ dostrzegł w nim siłę, której brak niejednemu wojakowi. I wtedy akcja nabiera rozpędu tak bardzo wciągając czytelnika, że ten nie ma szans się od niej oderwać. Przynajmniej tak było w moim przypadku... Autor pokazuje czytelnikowi, że honor, męstwo, przysięga i rodzina jest wszystkim, co ważne. Chociaż wiele wodzi na pokuszenie naszego bohatera, ten ma mocny charakter i mądrze podejmuje decyzje.Bardzo fajne jest to, że główny bohater dorasta i mężnieje na naszych oczach, że razem z nim "żyjemy" na kartach powieści.

Bernard Cornwell rewelacyjnie opisuje przygotowania do walk, barwnie przedstawia całe batalie, które toczą się pomiędzy Duńczykami, a Anglikami. Nie mogłabym również zapomnieć o tym, żeby wspomnieć Wam, jak super w to wszystko wplątane są obyczaje i wierzenia wikingów, ale także ludu średniowiecznej Anglii. Myślę, że bez tego, ta książka nie byłaby tak samo dobra. 

Z niecierpliwością czekam na drugi tom opowiadający nam losy wikingów. Jestem cholernie ciekawa, jak potoczy się historia młodego Uhtreda.