piątek, 26 maja 2017

"Kłamca i szpieg" Rebecca Stead

Dziękuję!

"Jeśli nie wrócę za dziesięć minut, to będzie oznaczało, że zdarzyło się coś strasznego.
I co mam wtedy zrobić?
Dzwoń po policję.
Poważnie? A co jeśli pośliźniesz się w tych skarpetkach w łazience, uderzysz głową o wannę i stracisz przytomność? 
Schyla się, zdejmuje skarpetki i rzuca je na trampki.
Jeśli za dziesięć minut nie wrócę, dzwoń po policję, bo nie będzie to oznaczać, że się pośliznąłem w skarpetkach na podłodze w łazience, tylko że najprawdopodobniej jestem w stalowych szponach totalnego psychola. Okej?"
Idziemy o zakład, że nie przewidzisz zakończenia!
Gdy Georges wprowadza się do bloku na Brooklynie, poznaje Safera odludka, wielbiciela kawy i szpiega. Georges dobrze się czuje w towarzystwie ciut ekscentrycznej rodziny Safera. Zapomina przy nich o kłopotach: że tata stracił pracę, musieli się przeprowadzić, a mama zaczęła brać dodatkowe dyżury w szpitalu. W szkole też nie jest łatwo Georges znalazł się na celowniku Dallasa, specjalisty od wyszukiwania u innych słabych miejsc.
Pierwsza misja szpiegowska? Tropienie tajemniczego Iksa. W miarę postępu śledztwa, kiedy Safer stawia coraz to nowsze wymagania, Georges zaczyna się zastanawiać, co jest prawdą, a co nie, i co to wszystko jest za gra.
A w co gra ON sam?

Muszę przyznać,  że nie od samego startu ta książka do mnie przemówiła. Kilkanaście pierwszych stron było... dziwne. Niemniej później, jakby coś przeskoczyło i skończyłam ją dosłownie w dwie godzinki z przerwami. Ostatnie strony były poruszające i chociaż przewidziałam co nieco już w pierwszej połowie książki, to i tak mnie to ruszyło. Można by pomyśleć, że Kłamca i szpieg to taka lekka książka, ja sama tak właśnie myślałam. A autorka mnie zaskoczyła i to pozytywnie.

Kłamca i szpieg, to książka cieniutka objętościowo, ale bogata treściwie. Co chcę przez to powiedzieć? Autorka nie rozpisywała się na setki stron, a w tych 193 stronach zawarła wszystko, co istotne. Bowiem nie jest sztuką walnąć pięciuset stronicową knigę, pełną bzdurnych i nic niewnoszących opisów. Dlatego też nie boleję nad objętością książki, bo gdyby autorka bardziej się rozpisała, obawiam się, że mogłaby zepsuć efekt, jaki stworzyła. Dlatego chwała jej za spójność i konkretność.

Czy nie przewidziałam zakończenia? Oj, ten, kto napisał na okładce "Idziemy o zakład, że nie przewidzisz zakończenia", by przegrał. Ciekawe co ja bym wygrała! Nie no, trochę sobie żartuję. Owszem, zakończenia nie przewidziałam punkt w punkt, niemniej przewidziałam wiele rzeczy, co oczywiście nie oznacza, że książka jest przewidywalna. W sumie, jej lekka przewidywalność nie jest niczym złym. Tak uważam.

Książka Kłamca i szpieg jest kierowana głównie do młodszego/nastoletniego odbiorcy. Wiecie, dzieciaki, zabawa w szpiegów, szkoła, wakacje i tak dalej. Nie znaczy to jednak, że my, jako starszy czytelnik, nie możemy się w niej zatracić i przypomnieć sobie stare, dobre i zwariowane czasy ze swojego dzieciństwa. I właśnie tym dla mnie była lektura tej książki. Takim przypomnieniem dzieciństwa - nie raz bawiło się w szpiegów i detektywów! Była też dla mnie przyjemnym umileniem jednego wieczoru.

Komu głównie polecam książkę Kłamca i szpieg? Głównie młodzieży, a na drugim miejscu tym dorosłym, którzy lubują się w zabawnych, ale nieoczywistych powieściach młodzieżowych. Uważam, że warto po nią sięgnąć, zwłaszcza, że jest cieniutka i bardzo fajna!

środa, 24 maja 2017

"Jak płatki śniegu..." Denise Hunter

Dziękuję!

Eden Martelli jest zbyt pochłonięta ucieczką z sideł śmierci, by uświadomić sobie, że zmierza prosto w ramiona miłości.
 Klucząc wiejskimi drogami, ona i jej oniemiały synek, zmuszeni są kryć się przed ludźmi. Zatrzymani przez awarię samochodu, bez grosza przy duszy i szans na nocleg – nie mają żadnego pomysłu na przetrwanie Bożego Narodzenia w Summer Harbour.
 Pomocny i zaradny Beau Callahan doskonale rozwiązuje problemy… innych ludzi. Odszedł z biura szeryfa, aby prowadzić rodzinną plantację choinek świątecznych, ale nadal nie pogodził się ze śmiercią rodziców i nie ma sił, by stawić czoła samotności podczas świąt.
 Kiedy na progu jego domu staje poszukująca pracy Eden, Beau widzi w niej odpowiedź na swoje modlitwy. Kobieta budzi zaufanie, jest bardzo sumienna i… ujmująco piękna. Z czasem okazuje się jednak, że skrywa wiele tajemnic.
 U progu Bożego Narodzenia Eden dopada przeszłość.
Beau zrobiłby wszystko, by ją chronić, ale kto ochroni jego przed uczuciem do kobiety, która boi się zaufać komukolwiek?

Kolejna książka Denise Hunter, którą pokochałam. Poważnie, książki Hunter - to jest to! Absolutnie polecam te powieści romantyczkom. Spodoba Wam się i tego jestem pewna w 100%.  Jak płatki śniegu... to kolejna ciepła i wzruszająca historia, ale nie tylko miłosna. To historia o odnalezieniu bezpiecznego miejsca na ziemi. O zrozumieniu siebie i swojego losu. O rozpoczęciu nowego życia, o własnych słabościach. Jak płatki śniegu... to cudowna powieść rozpoczynająca kolejny interesujący cykl książek Hunter. Cykl ten ma nazwę Summer Harbor i o ile dobrze się orientuję, będzie on o braciach Callahan. Jestem ogromnie ciekawa losów każdego z nich. Wszyscy trzej są fantastycznymi mężczyznami i chcę, a wręcz pragnę dowiedzieć się, co dalej z ich życiem! Na szczęście już kolejny tom tejże serii jest dostępny w księgarniach.

Eden wraz ze swoim synkiem nie mieli łatwego życia. Kobieta walcząc o swoje życie musi uciekać i ukrywać się przed kimś, kto czyha na życie jej, i jej synka. Micah widział, kto zabił jego ojca i jest ważnym świadkiem, którego morderca musi zlikwidować, by wyjść na wolność. Trochę to przerażające i poruszające... Bardzo polubiłam Eden i Micah, przeżywałam to, co się im przydarzyło i trzymałam kciuki, żeby wszystko było dobrze. Chociaż wątek miłosny był do przewidzenia, to i tak czytałam to wszystko z zapartym tchem. 

Beau Callahan (książkowy Keanu Reeves) to kolejny idealny męski bohater, jakiego wykreowała Hunter. Nie myślcie sobie, że przez słowo "idealny" chcę powiedzieć, że to grecki bóg, adonis itp, jak to niektóre autorki co rusz określają swoich wymuskanych bohaterów. Nie! To taki oczywisty, prawie realny mężczyzna, z sercem na dłoni, którego można jeść łyżkami. Autorka nie przesadza z przymiotnikami jeśli chodzi o bohaterów swoich książek, bo oni bronią się sami i nie trzeba czytelnikowi walić w oczy jaki to zaszczyt go spotkał, że może poznać pana adonisa. Poważnie. I to jest ogromny ukłon w stronę Denise Hunter! Cudownie tworzy swoich bohaterów książkowych. 

Historia Eden i Beau należy do tych słodko - gorzkich. Jest jednocześnie urocza, jak i smutna. To jest jej mocną stroną, bo nie jest przesłodzona i jednocześnie, przesadzona. Mamy tutaj przeżycia głównych bohaterów, ale i poznajemy problemy bohaterów dalszych części. A to możemy odebrać, jako wprowadzenie w ciąg dalszy. Nie ma chyba postaci w tej książce, której bym nie polubiła. Bracia są świetni, ich ciotka również... Jestem ogromnie ciekawa kolejnego tomu, który jest o Zaku! Nie mogę się doczekać, aż przeczytam jego historię.

Jak płatki śniegu... jest idealną kobiecą lekturą. Jak wspomniałam, jeśli macie romantyczną duszę, lubicie książki o miłości z czymś innym w tle oraz subtelność, to ta książka jest dla Was. Ja przeczytam wszystko, co stworzy Hunter, tego jestem pewna. Osobiście gorąco polecam!

wtorek, 23 maja 2017

"Chłopak z innej bajki" Kasie West

 
Dziękuję! 
Caymen ma 17 lat i po szkole pracuje w należącym do jej mamy nieco dziwacznym sklepie z porcelanowymi lalkami i specjalizuje się w sarkastycznym podejściu do życia, szczególnie wobec bogaczy. Lata obserwacji zamożnych ludzi zza lady i życiowe doświadczenia mamy nauczyły ją, że nie można im ufać, a do tego są zblazowani, nieuprzejmi i przekonani, że cały świat powinien leżeć u ich stóp. Gdy do sklepu trafia Xander, wysoki, przystojny i na swój sposób uroczy, ale najwyraźniej obrzydliwie bogaty, od razu widać, że jest z totalnie innej bajki. Caymen co prawda znajduje z nim wspólny język, ale jest przekonana, że jego zainteresowanie nie potrwa długo. Gdy Xandrowi niemal udaje się ją do siebie przekonać, dziewczyna odkrywa, że pieniądze grają w ich związku o wiele większą rolę, niż sądziła. Na ich wspólnej drodze piętrzą się przeszkody... czy ostatecznie trafią razem do tej samej bajki?
Jest kolejna i cudowna powieść Kasie West, której mam zaszczyt patronować! Coś cudownego, zwłaszcza, że uwielbiam powieści tej autorki i pragnę ich więcej i więcej. Są ciepłe, urocze, fajnie napisane i jak dla mnie, idealne. Chłopak z innej bajki, to kolejny chłopak w dorobku wydawnictwa Feeria Young. Książka ta jest napisana z myślą o nastoletnich odbiorcach, aczkolwiek uważam, że każdy nienastoletni czytelnik będzie z niej zadowolony. Oczywiście jeśli lubuje się w takich uroczych miłosnych historiach. Ja nastolatką nie jestem, a uwielbiam książki Kasie, więc macie dobry przykład. Jeśli mnie znacie, to wiecie również, że jestem wybredna jeśli chodzi o książki młodzieżowe, a książki West mogę brać w ciemno i wiem, że je pokocham! Nie da się inaczej.

Chłopak z innej bajki, to zabawna i lekka powieść, idealna na wiosenny oraZ letni czas. Weźcie ją na piknik, na wakacyjny wypad czy też do ogrodu. Gwarantuję Wam, że spędzicie przy niej miły czas, odprężycie się i zatracicie w treści. Właściwie można tak zrobić z każdą książką tej autorki, ponieważ ma ona niezwykle przyjemny styl. A książkę czyta się w ekspresowym tempie, wszystko dzięki temu lekkiemu językowi, fajnym dialogom i sympatycznym postaciom. 

Główną bohaterką jest siedemnastolednia Caymen, która wraz ze swoją mamą prowadzi sklep z lalkami. Dla kogoś takiego jak ja, nielubiącego motywu lalkowego w horrorach (zawsze mnie przerażają te porcelanowe laleczki!), tutaj to kompletnie nie przeszkadzało. I chociaż wyobrażałam sobie te lalki, które opisywali bohaterowie, to.. Cóż... Było spoko.

Wątek miłosny w tych książkach zawsze gra pierwsze skrzypce. I chociaż są również pomniejsze wątki, tak ten przyćmiewa wszystko. Nie zawsze lubię takie zagrania w książkach, niemniej tutaj nie mam żadnych "ale". Bardzo podobało mi się to rodzące się uczucie pomiędzy Caymen a Xandrem! Te słodkie zagrania Xandra, te ich rytuały - czysta słodycz! W ogóle Xander to taki swojski chłopak, oczywiście pomijając jego majętność. Bardzo fajny, całkiem prostolinijny, sympatyczny, uczynny i taki ciepły chłopak. Fajna odskocznia od chłopców z problemami, których jest pełno w literaturze YA czy NA. Caymen również polubiłam, praktycznie od samego początku. Dziewczyna z wyszukanym poczuciem humoru, sarkastyczna i sympatyczna. Także, jeśli wziąć pod uwagę głównych (jak i pobocznych) bohaterów, to są oni kolejnym mocnym plusem tej książki.

Historii typu - on bogaty, ona biedna - jest naprawdę wiele. Mogłabym się czepiać tego schematu, gdyby nie to, że wcale mi to nie przeszkadzało. Dlatego, nie będę się czepiała, bo w zasadzie nie jest to rażące w żaden sposób. Fajna relacja bohaterów, zabawne dialogi i przyjemna treść, czego chcieć więcej? 

Jeśli lubicie takie powieści, to gorąco polecam Wam Chłopaka z innej bajki. Warto! A na moim instagramie do zgarnięcia właśnie ta książka. Zapraszam!

piątek, 19 maja 2017

"Nic do stracenia. Początek" Kirsty Moseley

Dziękuję!

W dniu szesnastych urodzin Anna Spencer bawi się w klubie ze swoim chłopakiem. Wyjątkowy wieczór szybko się kończy, a poznany przypadkiem Carter Thomas, handlarz broni i narkotyków, zamienia kilka lat jej życia w piekło.
Dzięki jej zeznaniom Carter zostaje skazany, ale z więzienia wciąż wysyła listy z pogróżkami. Ojciec Anny, wpływowy senator i kandydat na prezydenta, zrobi wszystko, by zapewnić jej bezpieczeństwo.
Ochroną Anny zajmie się przystojny komandos, Ashton Taylor. Aby nie wzbudzać podejrzeń, ma udawać jej chłopaka. Cierpliwie stara się sprawić, by pokonała dręczące ją koszmary i pogrzebała przeszłość. Anna zaczyna czuć się bezpiecznie, a udawanie zakochanych powoli przestaje być grą.
Jednak kolejne dni przynoszą złe wiadomości. Wkrótce ma odbyć się rozprawa apelacyjna i Carter może wyjść na wolność. Jeśli tak się stanie, Ashton i Anna znajdą się w niebezpieczeństwie.
Kolejna książka Moseley i niestety tym razem wypadła słabo. Nie podobała mi się... A szkoda, bo jako schematyczna młodzieżówka, miała potencjał. Jednak nic mi tutaj nie grało. Już sam początek był taki jałowy, wszystko za szybko, ażeby tylko napisać ten początek, zmęczyć go, byleby był. Nie podoba mi się takie podejście. Nijakie i właściwie zastanawiałam się czy czytać dalej. Jednak zobowiązanie, to zobowiązanie. Musiałam  trochę przemęczyć treść, co prawda były lepsze momenty, ale... Nic do stracenia mi się po prostu nie podobało.

Byłam nastawiona na to, co Moseley serwowała w poprzednich swoich książkach. Na coś fajnego, całkiem miłego, coś w czym będę mogła się chociaż troszkę zatracić, a tutaj. Puf! Moje nastawienia posypały się jak domek z kart. Główna bohaterka tak mnie drażniła, że po prostu miałam ochotę rzucić książką w cholerę i do niej nie wracać. Ostatnio sporo durnych bohaterek się przewinęło w lekturach, ale serio, Anna przebiła je wszystkie. Autorka strasznie przerysowała tę postać, a to oczywiście nie wyszło jej na dobre. Bo nasza Anulka, to taka niby pokrzywdzona przez los (ta akcja z przetrzymywaniem, to trochę żenada, tak samo to zabójstwo jej chłopaka). Moseley mogła się bardziej wysilić i opisać tamto wydarzenie tak, jak należy, a nie łubudu i tyle. Wielkie halo przez całą książkę o traumę bohaterki, a tak naprawdę guzik opisane. Jestem pewna, że gdyby autorka wysiliła się bardziej, to poczułabym cień zrozumienia dla Anny, ale nie poczułam nic. Zmarnowany potencjał - ale to już chyba pisałam.

Ashton, młody komandos, a raczej komandofoka. Też jakiegoś specjalnego wrażenia na mnie nie zrobił. Oczywiście gdybym miała wybierać, to postać Ashtona zdobyłaby wszystkie plusy, jakie miałabym do zaoferowania, niemniej kurczę. Brakowało mi w nim tego czegoś. Brakowało mi komandosa w komandosie. Równie dobrze mógłby pracować jako bramkarz w jakiejś dyskotece, bo inwencji komandosa nie wykazał. Niczego komandosowego nie dojrzałam w jego postawie, chyba, że miało być hasło komandos i to miało roztopić moje serce. Niemniej, nie roztopiło, taka ze mnie twardzielka.

Za mało mi opisów - tak, ja to napisałam. Osoba, która nie przepada za rozbudowanymi opisami. Jednak wręcz przepadam za czymś, czego ciągle mi brakowało. Autorskiej analizy ważnych wydarzeń. Brakowało mi emocji, brakowało mi charyzmatycznych postaci... Wszystko było trochę mdłe i kojarzyło mi się z filmem Córka prezydenta. Z tym, że film jest bardzo fajny. Po kontynuację raczej nie sięgnę, bo po prostu nie interesuje mnie ciąg dalszy. 

Wiem, że wielu czytelniczkom ta książka się podobała, więc ja jej absolutnie nie odradzam. Ja nie dostrzegłam w niej plusów, a szkoda, bo naprawdę lubię książki Kirsty Moseley i nie wiem co się stało, że ta tak mnie zraziła do ciągu dalszego. Ode mnie tyle. 


środa, 17 maja 2017

"Chłopak, który chciał zacząć od nowa" Kirsty Moseley



 Dziękuję
Poznali się w nocnym klubie.
Jamie chce zmienić swoje życie i zerwać z kryminalną przeszłością. Nie potrzebuje komplikacji i nie szuka problemów.
Ellie kończy szkołę, niedawno rozstała się z chłopakiem. Chce być wolna. Nie sądziła, że tego wieczoru spotka nieziemskiego przystojniaka, któremu nie sposób się oprzeć.
Ellie i Jamie zakochują się w sobie do szaleństwa. Szybko planują wspólne życie: chcą podróżować, realizować marzenia, zawsze być razem. Jednak mroczna przeszłość Jamiego nie daje o sobie zapomnieć. Ellie nie ma pojęcia, czym naprawdę zajmuje się jej chłopak, gdy nie może się z nią spotkać. Prawdy nie można jednak ukrywać w nieskończoność, szczególnie przed kimś, kogo się kocha…

Jak zapewne wiecie, albo i nie (więc odsyłam tutaj), czytałam pierwszą wydaną u nas  książkę tej autorki i bardzo mi się ona podobała. Byłam ciekawa kolejnych jej powieści, bo jeśli miałyby one być w takim tonie, jak pierwsza, to ja jestem za! I wydawnictwo rozszalało się w wydawaniu dzieł Moseley, bo aż trzy kolejne są już dostępne w sprzedaży. Jesteście ciekawi, jak wypadł kolejny "chłopak" autorki? Zapraszam do dalszej lektury.

Chłopak, który chciał zacząć od nowa jest podobna do swojej poprzedniczki, ale również inna. I znalazłam w niej dość istotną różnicę, a mianowicie główna bohaterka. Niestety nie polubiłam się z Ellie od samego początku i nie zmieniło się to, aż do samego końca. Uważam, że dziewczyna jest napuszona, niezbyt rozgarnięta i mało konkretna, a już na pewno nie zasługuje na tytułowego chłopaka, który chciał zacząć od nowa. Za to Jamie (o wilku mowa), jest cudowny, uwielbiam go, aczkolwiek bez minusów też się nie obejdzie. Jamie ma dwie strony swojej osobowości, które w moim odczuciu, nie pasują do siebie. Po prostu nie współgra mi to... Czułam cały czas zgrzyt. Z jednej strony jest cudowny, troskliwy i bije z niego taka dobroć. Zaś z drugiej jest okropny i nie wiem czy autorka na siłę chciała z niego zrobić bad boya, ale jej się to kompletnie nie udało?  Czy może coś innego. Mogła nie kombinować i byłoby o niebo lepiej! Niemniej i tak chłopaka polubiłam i jak dla mnie, jest o niebo lepszy od Ellie (brrr!).

Przyjrzyjmy się teraz samej treści. Dwójka nastolatków z problemami. Ellie w zasadzie ma problemy, "typowej amerykańskiej nastolatki", czyli - jest olśniewająco piękna, nie chce związku, ale lubi się pobzykać na mieście, jest dziewczyną z dobrej i zamożnej rodziny, chłopak ją rzucił i sama nie wie co ma robić. Tyle jeśli chodzi o jej życie. Jamie i jego problemy są czymś poważniejszym. Chłopak wiele przeszedł, pochodzi z patologicznej rodziny, stracił siostrę, został oskarżony o morderstwo, obraca się w nieciekawym towarzystwie... Chłopak chce wyjść na prostą, zerwać ze swoją ciemną stroną mocy, ale czy mu się to uda? Znajdziemy również trochę schematyczny związek: ona z elity i on ze slumsów. Czy ich związek ma jakiś sens? Czy to się uda? Z góry wiadomo, że tak. A tutaj zaskoczenie! Autorka nie poszła utartym schematycznym szlakiem i nie zakończyła swojej powieści happy endem, co jest ogromnym plusem, jak i zaskoczeniem czytelnika. 

Jestem ciekawa, jak dalej (w kolejnym tomie) rozwinie się ta sytuacja, w jaką autorka wpakowała swoich bohaterów. A kolejny tom już w czerwcu! Ja czekam. Sądzę, że Kirsty Moseley może mnie jeszcze nieraz zaskoczyć. 

"Nie wszystko zostało zapomniane" Wendy Walker


Dziękuję!
W miasteczku Fairview w stanie Connecticut wszystko wydaje się na pozór idealne. Pewnej nocy nastoletnia Jenny Kramer zostaje brutalnie zgwałcona i pobita na lokalnej imprezie. Kilka godzin później dostaje lek, który ma wymazać z pamięci wspomnienie tej koszmarnej nocy. Jednak w ciągu kolejnych miesięcy, w miarę jak goją się jej rany, pozbawiona pamięci o faktach dotyczących napaści Jenny, nie daje sobie rady z nagromadzeniem negatywnych emocji. Jej ojciec obsesyjnie chce znaleźć prześladowcę i pragnie sprawiedliwości. Natomiast matka udaje, że ten przerażający incydent nie naruszył jej misternie zbudowanego świata. Podczas gdy rodzice szukają pomocy dla córki, wychodzą na jaw ich skrywane od lat tajemnice.

Jedna z lepszych książek, jakie w tym i poprzednim miesiącu, przeczytałam. Jest mocna, konkretna i cholernie wciągająca! Już od pierwszych stron wiedziałam, że to będzie to. Poczułam dreszczyk, niepewność i swego rodzaju niepokój, bo wiecie... Ta książka nie jest lekką lekturą i nie jest dla każdego. Jednak na pewno każdy powinien sobie zadać pytanie czy aby na pewno przejście koło niej obojętnie jest dobrym ruchem. Na pewno spodoba się każdemu, kto lubi konkrety, ale o tym trochę niżej...

Klimatu tej książki nie mogę porównać do innych thrillerów, które czytałam, bo kurczę, nie przychodzi mi na myśl, żadna książka, do której mogłabym go porównać. Choćbym bardzo chciała. Jest niepokojący, dramatyczny i niby ciężki, ale autorka tak nad nim popracowała, że w zasadzie nie do końca można go nazwać ciężkim. Jeszcze nie czytałam książki przedstawionej z punktu widzenia psychologa, kogoś pobocznego, komu bohaterowie, których dotknęła tragedia się zwierzają. Autorka jest prawniczką zajmującą się prawem rodzinnym, więc możliwe, iż w swojej karierze widziała i słyszała nie takie rzeczy. Nie wiem, wiem natomiast, że świetnie to wszystko stworzyła i opisała. Miałam czasami wrażenie, że coś takiego zdarzyło się naprawdę. Biorąc pod uwagę obecne czasy, pewnie niejeden i nie dwa razy coś takiego gdzieś w świecie miało miejsce.

Ciężki temat - gwałt na nastolatce. Sprawcy nie ma, to znaczy jest, ale nikt nie wie kto nim jest. Zwyrodnialec nieźle się przygotował to tego jakże brutalnego czynu. Czasami miałam wrażenie, że już wiem, kto stoi za tym okropieństwem, ale autorka podsuwała nowe tropy i nic mi się nie zgadzało! Nieźle sobie to wymyśliła ta Wendy Walker. W dodatku mamy tutaj wielowątkowość, bo może i gwałt jest kluczowym wątkiem, ale wokół niego tworzą się wici zdrad, problemów rodzinnych, problemów z traumatycznymi przeżyciami, braku zaufania... Naprawdę jest tego całkiem sporo, ale tak fajnie się to wszystko łączy i szokuje, że nic tylko doceniać.

Nie wszystko zostało zapomniane, to naprawdę świetny thriller, którego nie zapomnę na długo. Polecam każdemu, kto lubuje się w tych właśnie klimatach literackich. Nie powinniście się zawieść. Przekonajcie się, czy w Was też ta historia wywoła niepokój i czy będziecie o niej rozmyślać wieczorami. 

wtorek, 16 maja 2017

"Chemik" Stephenie Meyer


Dziękuję!
Powiedzmy, że nazywa się Alex. Tożsamość i imiona zmienia jak rękawiczki – pracuje dla amerykańskiej agencji rządowej, która jest tak tajna, że nawet nie ma nazwy. Alex zajmowała się przygotowywaniem substancji pomagających śledczym wydobywać zeznania od podejrzanych. Określenie nowoczesne metody tortur byłoby tu na miejscu.
 Po zamachu na życie Alex, w którym ginie jej przyjaciel i zarazem współpracownik, kobieta zaczyna się ukrywać. Po kilku latach zgłasza się do niej kolega z departamentu, powierzając jej kolejne zadanie. Ma wynaleźć broń przeciwko zabójczemu wirusowi, by ocalić miliony amerykańskich obywateli. Czy to zasadzka, czy też rzeczywiście od wyjątkowych umiejętności Alex zależy życie wielu ludzi?
Postanawia zaryzykować i zgodnie z otrzymanymi wytycznymi porywa mężczyznę, który, działając na zlecenie mafii narkotykowej, zamierza wywołać epidemię. Najbardziej wymyślne tortury nie pomagają jednak zmusić rzekomego przestępcy do zeznań – zupełnie jakby był niewinny. Alex zaczyna dostrzegać kolejne nieścisłości w przedstawionej historii. Instynkt podpowiada jej, że prawda może być zupełnie inna. Czy przeczucie jej nie myli?

Z książkami Meyer i ze mną, jest tak, że lata temu czytałam Zmierzch i mi się podobał (nie mylić z ekranizacją, która mnie rozczarowała). Nie jest też tak, że Zmierzch wywołał we mnie achy i ochy. Po prostu, jak na tamten okres i wampirze trendy był w porządku. Kolejna książka autorki pod tytułem Intruz, również była OK. Natomiast ekranizacja? Do bani. I przyszedł czas na Chemika, w którym podobał mi się tylko sam pomysł i okładka. Na tym koniec.

Bohaterzy Chemika mało wyraziści, a już główna bohaterka totalne flaki z olejem. Serio, żadnego życia w niej. Nie wiem co autorka miała na myśli tworząc taką, a nie inną postać, bo ciężko mi to ogarnąć. Niby nieprzenikniona, tajemnicza, inteligentna, a jakoś tego za bardzo nie odczułam. Na pewno była mega irytująca... Tak samo, jak "powiedzmy, że ma na imię Alex", tak samo powiedzmy, że była spoko. Tak samo, jak "tożsamość i imiona zmienia jak rękawiczki", tak samo jest to wkurzające i sprawia, że gubiłam się w treści. A jak główna postać nie zaciekawi mnie, a wręcz drażni, to wiem, że książka albo średnio, albo wcale mi się nie spodoba.

Kolejnym co doprowadzało mnie do szewskiej pasji, jest wtrynianie co rusz w dialogi imienia rozmówcy. Czy normalny człowiek, jak rozmawia z drugim człowiekiem, znając już jego imię tak robi? Takie przybliżenie sprawy w skrócie:
- Cześć Danielu.
- Cześć Saro.
- Jak się masz Danielu?
- Dobrze Saro.
- Wszyscy zdrowi Danielu?
- Oczywiście, a u ciebie Saro?
- Jasne Danielu. Miło, że pytasz Danielu.

I ode mnie: CZY WY JESTEŚCIE NORMALNI SARO I DANIELU?!

Chyba się rozumiemy, prawda? Sądzę, że nie tylko mnie taki dziwny zabieg irytował, a może się mylę i to tylko ja tak warczę na takie rzeczy. Kto wie. 

Kolejną rzeczą jest to ciągnięcie się fabuły na ponad 500 stron, która mogłaby spokojnie i bez przeciągania zamknąć się w 200 stronach. Tak. Jak dla mnie, treść była nużąca i zbędna w niektóre opisówki, które ciągnęły się niemiłosiernie i w zasadzie niczego konkretnego nie wnosiły. 

Jeśli więc chodzi o Chemika, to mnie niestety się on nie podobał. Uważam, że autorka zmarnowała potencjał tejże książki. Niemniej jeśli lubicie twórczość Meyer, to sięgnijcie po ten tytuł chociażby z czystej ciekawości. Kto wie, może Wam się spodoba.

środa, 10 maja 2017

Premierowo "Księga kłamstw" Teri Terry



Dziękuję!
Skłam, a dopadnie cię ciemność…
 „Moja siostra musi mi ufać. Musi mnie kochać, żeby mi ufać. Muszę być godna miłości, nieustannie”.
 Na pogrzebie matki Quinn dokonuje niewiarygodnego odkrycia. Ma siostrę bliźniaczkę, Piper, podobną do niej jak dwie krople wody. Ale dlaczego siostry zostały rozdzielone? Dlaczego Piper mieszkała z rodzicami w pięknym domu, podczas gdy Quinn, niczym niebezpieczne zwierzę, zamknięto u babci w Dartmoor?
Przed siostrami stopniowo odkrywa się mroczna przepowiednia. Z czasem staje się jasne, że jedna z nich kłamie.
 Mroczna, fascynująca, magiczna – Teri Terry zauroczy każdego.

Okładka? Obłęd! Przód, tył i ten grzbiet. Serio, świetna robota. Jednak te oczy... Niepokojące i muszę przyznać, że trzymam ją schowaną, bo przyprawia mnie o ciary! Spodziewałam się, że treść książki będzie równie mocna, jak okładka. I muszę przyznać, że treść była niepokojąca i działała na wyobraźnię, ale nie do końca było tym, czego się spodziewałam...

Są dwa rudzielce. Identyczne, nie do odróżnienia. Siostry bliźniaczki, które zaraz po urodzeniu zostały rozdzielone. Potrzeba była taka, by obie były jak najdalej od siebie. Dlaczego? Dobre pytanie. Dlatego, że chociaż wyglądem dziewczyny kompletnie się od siebie nie różnią, to osobowościami i czymś magicznym, już tak. Narracja jest prowadzona dwutorowo, co jest ogromnym plusem tej książki, ponieważ dzięki niej wiemy jaka jest Piper, a jaka Quinn. Prócz tego, widzimy jedną, oczami drugiej i zagłębiamy się w ich świat. 

Skoro zaczęłam o postaciach, to szczerze powiedziawszy sama nie wiem którą dziewczynę polubiłam bardziej. Z początku, gdzieś tak do połowy książki lubiłam Piper i byłam zła na Quinn za to, jak wparowała w życie P. i się w nim panoszyła. Później jednak, kiedy poznałam obie bohaterki lepiej, zmieniłam zdanie i przeszłam na stronę Quinn. Te dwie postaci wiodą prym, zarówno na okładce, jak i w treści. W zasadzie poboczni bohaterowie są totalnie przyćmieni. Zack mógłby być bardziej dopracowany, bo przez całą treść plątał się i był mdły jak flaki z olejem. Niewiele wnosił do całości, a szkoda, bo gdyby autorka poświęciła jego postaci więcej czasu, mogłoby być naprawdę super. 

Jeśli chodzi o wątek magiczny, to tutaj również czegoś mi brakowało. Uważam, że autorka mogła go bardziej dopracować. Mało mi tutaj porywającej akcji, która by mnie zauroczyła i sprawiła, że na przedramionach pojawi się gęsia skórka. Owszem, wiedźmie sprawy, sny, paranormalny wątek były fajne, ale ja mam niedosyt. Mam nadzieję, że kolejne książki Teri zostaną u nas wydane i będę mogła się przekonać, czy pozostałe mnie nasycą. A tymczasem...

Ja nabyłabym tę powieść dla samej okładki. Serio, na żywo jest jeszcze ładniejsza. Jeśli lubicie książki o wiedźmach, czarownicach, magii i o zagadkowej treści, to sądzę, że Księga kłamstw może Wam się spodobać. Ja pomimo kilku "ale", jestem zadowolona z lektury i czekam na kolejne książki autorki. 

poniedziałek, 8 maja 2017

"Królestwo kanciarzy" Leigh Bardugo

Dziękuję! 
Kaz Brekker i jego ekipa dopiero co przeprowadzili skok przekraczający najśmielsze wyobrażenia. Zamiast jednak dzielić sowite zyski, muszą walczyć o życie. Zostali wystawieni do wiatru i poważnie osłabieni; dokucza im brak funduszy, sprzymierzeńców i nadziei.
Na ulicach miasta trwa wojna. Wzajemna lojalność w obrębie ekipy – i tak już krucha i wątpliwa – zostaje wystawiona na ciężką próbę. Kaz i jego ludzie muszą się postarać, żeby znaleźć się po stronie zwycięzców. Bez względu na koszty.

"Szóstka wron" - cudo. "Królestwo kanciarzy" - cudo 2. Ja wiem, że wielu osobom ta książka nie przypadła do gustu, niektóre tłumaczenia są dla mnie niezrozumiałe, ale co ja się będę wdawała w dyskusję. Nie będę się siliła na to, by kogoś przekonywać do niej, bo nie o to chodzi. Ja ją uwielbiam i sądzę nawet, że tom drugi był lepszy od pierwszego. Co tutaj się działo! Bardugo złamała mi serce... Ponownie. A jeszcze wracając do samego wydania... Czyż nie jest ono piękne? Jak ja się cieszę, że MAG nie zmieniał szaty graficznej. Cudo! Oba tomy tej wspaniałej duologii są cudownie wydane i nie mogę się na nie napatrzeć. Jednak teraz coś o samej treści, oczywiście bez streszczeń i spoilerów...

Akcja Królestwa kanciarzy dzieje się zaraz po zakończeniu poprzedniego tomu. Jest zachowana tak jakby ciągłość. Nie chcę zdradzać, co działo się na końcu jedynki, bo to będzie swoisty spoiler, ale jedna z Wron zostaje capnięta przez przeciwnika... W kontynuacji Kaz z resztą wronich przyjaciół snuje plan odbicia capniętej Wrony. Jednak Kaz, to Kaz, nie jest to jeden i prosty plan. Nie. Zawiłość myślenia tego bohatera jest nieprzeciętna. Kaz(iu) lubi kombinować, motać, kłamać i lawirować, bo taki już jest, i za to fani Szóstki wron go kochają. Spodziewajcie się jednego - interesującego przebiegu fabuły!

O bohaterach należałoby również wspomnieć. Jest ich całkiem sporo i każda z nich jest rewelacyjnie nakreślona, chociaż tutaj muszę się zgodzić z tym, że wiek nie pasuje do postaci. Mam wrażenie, że autorka mogła ten wiek postaci nieco podnieść, bo jak w pierwszej części pasował mi ich nastoletni wiek... Tak w kontynuacji nieco mi przeszkadzał. Bardziej by pasowało, gdyby cała ferajna miała ponad dwadzieścia lat - było by to bardziej realne. Niemniej, pomimo tego, cała reszta jeśli chodzi o bohaterów - jest na plus. Każdy z nich jest inny, każdy wiele przeszedł i ma za sobą swoją historię, którą niekoniecznie chce się dzielić z innymi. Wszyscy razem tworzą wybuchową, ale idealnie do siebie pasującą mieszankę. Kaz, Inej,  Nina, Jesper, Matthias, Wylan - kocham ich wszystkich i trochę szkoda, że to już koniec tej przygody, jaką mogłam z nimi (biernie, bo biernie) przeżyć. 

Ta duologia, to nie lada gratka dla każdego, kto lubi zagadki, tajemnice i różnego rodzaju wydarzenia ze znakiem zapytania. Kto lubi się pośmiać, znajdzie tutaj całkiem wyszukany i inteligenty humor. Całkiem sporą ilość sarkazmu i ciekawe dialogi. Do tego oczywiście świetny pomysł na książkę i, równie świetnie wykorzystany. O bohaterach wspomniałam wyżej, więc nie muszę chyba nic dodawać... Ale nie! Dodam - nietuzinkowe i fenomenalne. Szóstkę wron oraz Królestwo kanciarzy polecam każdemu. Sami przekonajcie się czy pokochacie te książki tak jak ja, czy może nie przypadną wam one do gustu. Uważam, że jak najbardziej należy im dać szansę.

niedziela, 7 maja 2017

"Imperium Burz" Sarah J. Maas


Dziękuję!
Droga do tronu Terrasenu dopiero się rozpoczęła. I choć młoda królowa z każdym dniem coraz lepiej poznaje potęgę swojej magii, to wie, że nie wygra wojny z Erawanem w pojedynkę. Nadszedł czas szukania sojuszników. Kto odpowie na jej wezwanie? I jaką cenę będzie skłonna zapłacić za zwycięstwo z siłami ciemności?
Imperium burz to piąty tom bestsellerowej serii Szklany tron, która podbiła serca milionów czytelników na całym świecie.
Prawa do adaptacji „Szklanego tronu” wykupiło studio Mark Gordon Company (m.in. „Ray Donovan” i „Grey’s Anatomy”). Ekranizacją serialu zajmie się Mark Gordon Company. Autorką scenariusza ma być Kira Snyder, pilotażowy odcinek wyreżyseruje Anna Foerster.

Imperium burz, rozchwytywany piąty tom Szklanego tronu! Maas ponownie pokazała na co ją stać, co tom, to szczena opada. Im dalej w las, tym więcej przygód. Serio, jestem pod wrażeniem jej wyobraźni i trochę jej zazdroszczę talentu pisarskiego. Dwie serie... Ba!  Dwie rewelacyjne serie, jakie stworzyła, kocha cały świat. Tyle talentu w jednej osobie, podzieliłaby się no! Ale wracając do Imperium burz... Po prostu... Wow! Ja nie wiem, jak wytrzymam do kolejnego tomu. Nie wiem!

Królowa cieni była genialna, sądziłam, że Maas może tylko utrzymać poziom, ale nie. Ona sama sobie podniosła poprzeczkę. Aż się boję, co też zaserwuje nam w tomie szóstym. Poważnie, zastanawiam się co jeszcze wymyśli, żeby przyprawić mnie o kolejnych pięć zawałów serca. Krew się leje, serca i kości się łamią. Łzy, rozczarowania, nadzieje, cała masa emocji... Niektórych nie da się nawet ogarnąć. Ja nie wiem jak ona to robi, serio, nie wiem.

Dodaj napis
W Imperium burz dzieje się tyle, że ciężko to ogarnąć w tej opinii... Dlatego napiszę, że jest to istny rollercoaster wydarzeń. Jak nie wiedźmy, to fae, jak nie fae, to wojny. I tak w kółko. Nie ma czasu na nudę. Tak sobie wracam myślami do tomu pierwszego i muszę przyznać, że pewnie teraz, znając już dalsze części, Szklany tron oceniłabym dużo niżej. Wiem już na co stać Maas i kurczę, ona jest coraz lepsza. Rewelacyjnie rozwija akcje, postaci i w ogóle świat. Czasami zastanawiam się skąd autorka czerpie wenę... I ja chcę tego dilera!

Jeśli o postaciach wspomniałam, to nie mogę nie napisać więcej chociażby o samym Dorianie, którego znamy już od pierwszego tomu. To, jakie chłopak zrobił postępy... To, jak rozwinął się na kartach powieści, jest czymś WOW! W ogóle sama główna bohaterka poczyniła taki skok wprzód, że ciężko ogarnąć. A Chaol? Brak słów. Tak wiele się zmieniło od pierwszych tomów, że mózg w poprzek staje. Nie tylko relacje pomiędzy bohaterami (kosmos), ale to, jak dojrzeli... Jak bardzo zmieniło się ich myślenie i podejście do otaczającej ich rzeczywistości. Ja naprawdę nie wiem, co będzie w kontynuacji, ale nie nastawiam się na nic, bo Maas na pewno mnie zaskoczy!

Sarah J. Maas jest jedną z moich ulubionych pisarek. Jej dwie fantastyczne serie sprawiły, że mam fisia na punkcie Rowana i Rhysanda. Serio, ostatni raz miałam takiego fisia na punkcie postaci z serii Cassandry Clare. Sądzę, że to sprawa tego, jak autorka tworzy bohaterów... Jak opisuje ich zachowanie i relacje z innymi postaciami. Ogólny obraz zawsze wychodzi na plus. Chyba nie znam osoby, która czytałaby Dwór Cierni i Róż, i nie pokochałaby chociażby wspomnianego Rhysanda. Maas ma dar i jest to niezaprzeczalny fakt.

Czy polecam? Ha! Z całego serca polecam! Głównie fankom fantasy, sądzę, że mężczyźni, którzy lubią typowe, "męskie" fantasy niekoniecznie polubią się z dziełami Maas, aczkolwiek nie odradzam. Kto wie!

Zapowiadam Wam! Maj

Hej ho!

Jak to się mawia - lepiej późno niż wcale. Dlatego przychodzę do Was z nowościami i zapowiedziami na ten piękny miesiąc, jakim jest maj :) Jak w każdym miesiącu, cudowności całkiem sporo. Jakbym mogła, to pewnie przeczytałabym wszystkie, ale nie ma tak dobrze. Niemniej... Jedziem z tym koksem!

Wydawnictwo YA!



Zaskakujący debiut literacki o niewidomej nastolatce.
Zasada numer 1: nie traktuj jej inaczej tylko dlatego, że jest niewidoma.
Zasada numer 2: jeśli ją oszukasz, nie będzie drugiej szansy.
Parker Grand jest niewidoma. Straciła mamę w wypadku samochodowym, jej ojciec popełnił samobójstwo a Scott – były chłopak – zawiódł zaufanie. To całkiem sporo jak na jedną nastolatkę… Parker stara się być twardą dziewczyną. Kiedy nie biega swoją ulubioną trasą biegową, zajmuje się sercowym wsparciem i udzielaniem porad życiowych nieco zagubionym szkolnym przyjaciołom. Robi wszystko, żeby nie płakać, ale nie może już dłużej udawać, że nic złego się nie stało. Szczególnie, że kiedy w końcu zrozumie, co tak naprawdę przytrafiło się jej ojcu i dlaczego Scott tak się zachował, odkryje prawdę o tym, że nie wszystkie rzeczy są takimi, na jakie wyglądają…
Wzruszająca, szczera i mocna opowieść o przyjaźni, dorastaniu, tolerancji i żałobie po stracie, która może przynieść tylko ukojenie.


Wydawnictwo Dreams

Ona pamięta tylko tyle, że go kocha. On nie może zapomnieć, w jaki sposób go rzuciła.

Wstrząs mózgu wymazał siedem miesięcy z życia Lucy. Dziewczyna nie przypomina sobie rozstania z narzeczonym, Zakiem Callahanem, na tydzień przed ślubem, ani przeprowadzki do Portland. I naturalnie, nic nie wie o swoich następnych zaręczynach. Jedyne, co pamięta, to to, że Zac jest jej droższy nad życie.

Po nieoczekiwanym i niewyjaśnionym odejściu Lucy Zac przez wiele miesięcy nie mógł odzyskać równowagi. Z rozpaczy rzucił się w wir pracy na rodzinnej plantacji i w swojej restauracji w Summer Harbor. A teraz Lucy znowu pojawia się w jego świecie – bezdomna, bezradna i… zakochana. Potrzebuje go, by poskładać od nowa swoje życie. Lecz co będzie, gdy Lucy wróci pamięć?


Siła braterstwa, odwaga, marzenia i… troska o bliskich.

Leśnej polanie, będącej ostoją dla gromady jeży, zagraża stado turni. W takich sytuacjach jeże zazwyczaj opuszczały swój dom, by szukać nowych siedlisk, tym razem jednak sytuacja wydaje się bardziej skomplikowana.

Podczas gdy Rada Wielkiego Kamiennego Kręgu opracowuje plan zapobieżenia napaści, kilka młodych jeży potajemnie wyrusza na poszukiwanie Elory – krainy wiecznej szczęśliwości, o której opowiadają legendy.

Przywódca młodzików, żywiołowy, marzycielski urwis Krążek nie spodziewa się nawet, jak wielką próbą charakteru okaże się dla niego ta przygoda… i jak przypieczętuje ich przyjaźń.

Dokąd prowadzi tajemnicza mapa z groty? I jaki los ostatecznie spotka gromadę jeży? Przekonajcie się sami.

Wydawnictwo Feeria Young

Caymen ma 17 lat i po szkole pracuje w należącym do jej mamy nieco dziwacznym sklepie z porcelanowymi lalkami i specjalizuje się w sarkastycznym podejściu do życia, szczególnie wobec bogaczy. Lata obserwacji zamożnych ludzi zza lady i życiowe doświadczenia mamy nauczyły ją, że nie można im ufać, a do tego są zblazowani, nieuprzejmi i przekonani, że cały świat powinien leżeć u ich stóp. Gdy do sklepu trafia Xander, wysoki, przystojny i na swój sposób uroczy, ale najwyraźniej obrzydliwie bogaty, od razu widać, że jest z totalnie innej bajki. Caymen co prawda znajduje z nim wspólny język, ale jest przekonana, że jego zainteresowanie nie potrwa długo. Gdy Xandrowi niemal udaje się ją do siebie przekonać, dziewczyna odkrywa, że pieniądze grają w ich związku o wiele większą rolę, niż sądziła. Na ich wspólnej drodze piętrzą się przeszkody… czy ostatecznie trafią razem do tej samej bajki?

Cudowna, nie mogę się doczekać <3


Pewnego wieczoru Summer idzie sama na imprezę. Nigdy na nią nie dociera. Lewis, jej chłopak, później nie może sobie wybaczyć, że nie było go przy niej.
W jednej chwili szczęśliwa nastolatka traci kochającego chłopaka, rodziców i brata. Traci całe swoje życie, trafiając w miejsce, z którego nie ma ucieczki. Od tej pory nie będzie już sobą, Summer. Wraz z trzema innymi dziewczynami będzie musiała znosić życie w zamknięciu, codzienny strach i ból i… o wiele więcej. W tej sytuacji nie ma dobrych zakończeń.
Przeczytaj tę książkę, a nigdy już nie będziesz chciała dostawać kwiatów.


Młody Book
Skłam, a dopadnie cię ciemność…

„Moja siostra musi mi ufać. Musi mnie kochać, żeby mi ufać. Muszę być godna miłości, nieustannie”.
Na pogrzebie matki Quinn dokonuje niewiarygodnego odkrycia. Ma siostrę bliźniaczkę, Piper, podobną do niej jak dwie krople wody. Ale dlaczego siostry zostały rozdzielone? Dlaczego Piper mieszkała z rodzicami w pięknym domu, podczas gdy Quinn, niczym niebezpieczne zwierzę, zamknięto u babci w Dartmoor?
Przed siostrami stopniowo odkrywa się mroczna przepowiednia. Z czasem staje się jasne, że jedna z nich kłamie.
Mroczna, fascynująca, magiczna – Teri Terry zauroczy każdego.

Wydawnictwo IUVI


Ten dzień zaczął się normalnie. Wstałam, zrobiłam sobie kreski eyelinerem, naciągnęłam rękawy na tatuaże i poszłam do szkoły. Brzmi znajomo?

Wkrótce jednak okazało się, że to nie będzie zwykły dzień…

Nieśmiała gotka Jess i śliczna, uwielbiana przez wszystkich Eden są niemal nierozłączne. Wiedzą o sobie wszystko.

Nagle Eden znika, a Jess wie, że musi ją odnaleźć. Postanawia poszukać wskazówek, idąc śladami spędzonego wspólnie lata, podczas którego wiele się w życiu przyjaciółek zmieniło. Ta wycieczka w przeszłość zmusza Jess do przyjrzenia się z bliska wielu tajemnicom: sekretom, które Eden ukrywała przed nią, ale też sprawom, które sama zataiła przed Eden. Do Jess dociera, że chyba jednak nie znają się tak dobrze, jak jej się wydawało…

Przed Jess coraz więcej znaków zapytania, a zegar tyka – prawdopodobieństwo odnalezienia Eden żywej spada z minuty na minutę.

Czy zdąży na czas?

– Jeśli nie wrócę za dziesięć minut, to będzie oznaczało, że zdarzyło się coś strasznego.
– I co mam wtedy zrobić?
– Dzwoń po policję.
– Poważnie? A co jeśli pośliźniesz się w tych skarpetkach w łazience, uderzysz głową o wannę i stracisz przytomność? […]
Safer schyla się, zdejmuje skarpetki i rzuca je na trampki.
– Jeśli za dziesięć minut nie wrócę, dzwoń po policję, bo nie będzie to oznaczać, że się pośliznąłem w skarpetkach na podłodze w łazience, tylko że najprawdopodobniej jestem w stalowych szponach totalnego psychola. Okej?

IDZIEMY O ZAKŁAD, ŻE NIE PRZEWIDZISZ ZAKOŃCZENIA!

Gdy Georges wprowadza się do bloku na Brooklynie, poznaje Safera – odludka, wielbiciela kawy i szpiega. Georges dobrze się czuje w towarzystwie ciut ekscentrycznej rodziny Safera. Zapomina przy nich o kłopotach: że tata stracił pracę, musieli się przeprowadzić, a mama zaczęła brać dodatkowe dyżury w szpitalu. W szkole też nie jest łatwo – Georges znalazł się na celowniku Dallasa, specjalisty od wyszukiwania u innych słabych miejsc.
Pierwsza misja szpiegowska? Tropienie tajemniczego Iksa. W miarę postępu śledztwa, kiedy Safer stawia coraz to nowsze wymagania, Georges zaczyna się zastanawiać, co jest prawdą, a co nie, i co to wszystko jest za gra.

A W CO GRA ON SAM?


Wydawnictwo Harper Collins

Ojciec Anny Spencer zostaje wybrany na prezydenta Stanów Zjednoczonych. Od tej pory Anna przestaje być anonimową nastolatką i coraz trudniej chronić jej prywatność. Ashton Taylor ma więc jeszcze bardziej skomplikowane zadanie. Niebawem odbędzie się proces prześladowcy Anny, Cartera Thomasa, który marzy tylko o tym, jak ją odzyskać. Anna ufa Ashtonowi i zaczyna wierzyć w jego miłość, chociaż nadal jest pewna, że nie zasługuje na szczęście. Jednak zanim się okaże, czy mogą być razem, będą musieli walczyć o życie. 

Tom pierwszy będę czytała na dniach, ale myślę, że mi się spodoba.

W końcu to Moseley!

Tylko okładka do mnie jakoś specjalnie nie przemawia...

Los sprawia, że Tess i Gus mają szansę się poznać, gdy mijają się na florenckich uliczkach pamiętnego lata po skończeniu szkoły średniej. Być może są dwiema połówkami pomarańczy. Niestety, nie jest im dane się o tym przekonać.

Przez następne szesnaście lat, jakby za karę, los nie szczędzi im trudnych życiowych wyzwań, miłosnych porażek i zawodowych katastrof. Nie wiedzą, że daje im też w Londynie kilka niewykorzystanych okazji, by się wreszcie nawzajem dostrzegli. Po wielu zawirowaniach Tess i Gus znowu trafiają w tym samym czasie do Toskanii. Tak jakby przeznaczenie łaskawie dało im jeszcze jedną szansę…


Wydawnictwo MAG

Dzień po przeprowadzce Koralina postanowiła zwiedzić cały dom... W nowym mieszkaniu, do którego Koralina przeprowadziła się z rodzicami, jest dwadzieścia jeden okien i czternaścioro drzwi. Trzynaścioro z nich otwiera się zwyczajnie, czternaste zaś są zamknięte na klucz. Za nimi znajduje się tylko ściana z cegieł - przynajmniej do dnia, w którym Koralina otwiera je i odkrywa przejście do innego domu, który na pierwszy rzut oka niczym nie różni się od jej własnego. Ale pozory mylą... Z początku nowo odkryte mieszkanie wydaje się jej cudowne. Na obiad dostaje same smakołyki, a w pudełku z zabawkami czekają anioły, które po nakręceniu fruwają po pokoju, książki, w których ilustracje wyglądają, jakby ożywały, małe główki dinozaurów, które na zawołanie klekocą zębami. Jenakże w nowym domu są też nowi rodzice, którzy chcieliby, żeby Koralina została ich córeczką. Chcą ją odmienić, zatrzymać i nigdy nie oddać jej z powrotem. W lustrach zaś kryją się nieszczęśliwe dzieci, zagubione dusze...



Wydawnictwo Jaguar


Tysiąc żyć. Tysiąc możliwości. Jedno przeznaczenie.

Marguerite Caine dzięki swoim rodzicom – wybitnym fizykom – od dziecka poznaje najśmielsze teorie naukowe. Najbardziej zdumiewający wśród nich jest najnowszy wynalazek jej matki, urządzenie nazwane Firebirdem, pozwalające na podróż do równoległych wymiarów.

Gdy ojciec Marguerite zostaje zamordowany, wszystkie poszlaki wskazują na jedną osobę – Paula Markova, błyskotliwego, ale enigmatycznego asystenta jej rodziców. Zanim dosięgnie go ramię sprawiedliwości, Paul ucieka do innego świata. Nie bierze jednak pod uwagę determinacji Marguerite.

Z pomocą Theo, drugiego asystenta rodziców, Marguerite ściga Paula poprzez różne wymiary. W każdym świecie, do którego przeskakuje, spotyka inną wersję Paula, co sprawia, że zaczyna wątpić w jego winę i przestaje dowierzać własnemu sercu. Już niebawem wplątuje się w romans równie niebezpieczny, jak i kuszący.

Wydawnictwo Otwarte

Kiedy wydaje ci się, że to już koniec, właśnie wtedy możesz być... na początku wszystkiego.

Ezra Faulkner jest gwiazdą swojej szkoły: popularny, przystojny i dobrze zbudowany. Miał nawet zostać królem balu maturalnego. Ale to było zanim... Zanim dziewczyna go zdradziła, auto roztrzaskało mu kolano, jego dobrze zapowiadająca się kariera sportowa legła w gruzach, a przyjaciele zdobyli się jedynie na to, aby wysłać mu do szpitala kartkę z życzeniami szybkiego powrotu do zdrowia.

Cassidy Thorpe to dziewczyna inna niż wszystkie. Zjeździła kawał świata, nocą wykrada się z gitarą na dach internatu, tańczy tak, jakby krótka chwila miała trwać wiecznie, i zna naprawdę dziwne słowa.

Spotkanie tej dwójki jest przypadkowe, ale zmieni ich życie na zawsze. Cassidy wciąga Ezrę do swojego niesamowitego świata, w którym nie ma końców – są tylko nowe początki.

Pierwszy tom Trylogii arturiańskiej

Zimowy monarcha Bernarda Cornwella mistrzowsko łączy klasyczną legendę i opowieść o nieustraszonym Arturze z emocjonującą historią walk o władzę rozgrywających się w tajemniczych, mrocznych czasach.

Gdy król Brytanii Uther żegna się z życiem, państwo ogarnia anarchia i nastaje niebezpieczny czas wewnętrznych podziałów. Armie saskie szykują się do najazdu na pogrążającą się w chaosie Brytanię.
Tylko Artur może powstrzymać saksońską furię i zapobiec upadkowi kraju. Jego dłoń dzierży wyjątkowy miecz – Excalibur, dar od czarownika Merlina, ale jego waleczne serce przepełnia miłość do Ginewry piękniejszej od wszystkich kwiatów. Czy przeznaczeniem Artura będzie zwycięstwo?


Znajdź w sobie odwagę, by wyznać…
SEKRET
PRAWDĘ
MIŁOŚĆ

Niewypowiedziane pragnienia, bolesna przeszłość i głęboko skrywane grzechy są dla Owena największą inspiracją. Utalentowany malarz kolekcjonuje anonimowe wyznania i przenosi je na płótno, zamieniając słowa w obrazy, w których ukrywa też własne tajemnice.

Auburn pojawia się w jego galerii akurat wtedy, gdy Owen szuka asystentki. Dziewczyna od kilku lat walczy o odzyskanie normalnego życia i desperacko potrzebuje pieniędzy. Zakochanie się w przystojnym malarzu nie jest częścią jej planu, ale przekorne przeznaczenie stawia na swoim. Wydaje się, że Owen jest dla niej szansą na znalezienie ukojenia i wsparcia, a ona dla niego natchnieniem i nowym kolorem w autoportrecie.

Wzajemne uczucie dodaje życiu barw, jednak tajemnice zaczynają tworzyć rysy na ich związku. Auburn odkrywa, że przeszłość ukochanego może odebrać jej to, co dla niej najważniejsze. Głos serca podpowiada jednak, że miłość wymaga największych poświęceń.

Wszystkie wyznania, które przeczytacie w tej powieści, są prawdziwe.

Wydawnictwo Filia

Drzewo czereśni potrzebuje
innego drzewa, aby rosnąć i dawać owoce.
Tak jak człowiek, gdy kocha – rozkwita.

Zosia Krasnopolska otrzymuje w spadku od pani Stefanii zrujnowaną willę w Rudzie Pabianickiej. Rudera okazuje się domem z duszą uwięzioną w dalekiej przeszłości. Stary dom otoczony sadem – niegdyś bardzo piękny – kryje sekrety swoich mieszkańców. Zosia powoli zgłębia jego tajemnice. Kiedy na jej drodze pojawi się Szymon, odkryje najważniejszy sekret: dowie się, czym są prawdziwa przyjaźń oraz miłość. Zrozumie, że tak jak drzewa czereśni muszą rosnąć obok siebie, by wydać owoce, tak ludzie muszą się kochać, by ich wspólna droga przez życie miała sens.

Powieść o przeszłości zaklętej w każdym dniu i o darach, które otrzymujemy od losu, jeśli patrzymy także sercem…

Najnowsza powieść Magdaleny Witkiewicz to historia o tym, że nawet najbardziej niepozorna decyzja wpływa na nasze życie, a przeszłość zawsze wybrzmiewa w teraźniejszości.

Wyobraź sobie, że otrzymujesz tysiąc małych karteczek i masz wypełnić je najpiękniejszymi momentami swojego życia…

Jeden pocałunek trwa chwilę. Tysiąc pocałunków może wypełnić całe życie.

Chłopak i dziewczyna. Uczucie powstałe w jednej chwili, pielęgnowane później latami. Więź, której nie był w stanie zniszczyć ani czas, ani odległość. Która miała przetrwać już do końca. A przynajmniej tak zakładali.

Kiedy siedemnastoletni Rune Kristiansen wraca z rodzinnej Norwegii do sennego miasteczka Blossom Grove w stanie Georgia, gdzie jako dziecko zaprzyjaźnił się z Poppy Litchfield, myśli tylko o jednym. Dlaczego dziewczyna, która była drugą połową jego duszy i przyrzekła wiernie czekać na jego powrót, odcięła się od niego bez słowa wyjaśnienia?

 Serce Rune’a zostało złamane, gdy dwa lata temu Poppy przestała się do niego odzywać. Jednak, gdy chłopakowi przyjdzie odkryć prawdę, jego serce rozpadnie się na nowo.

Franco Genovese jest perkusistą w światowej sławy amerykańskim zespole Rook. Chłopak ma wszystko. Zabójczy uśmiech, tatuaże, talent, ostry dowcip. A przy tym wszystkim serce ze złota.
Wiedzie dobre, stabilne, nieskomplikowane życie.
Jednak wieczór spędzony w niepozornym barze w Los Angeles wszystko to zmienia.
Do jego świata wkracza Gemma Hendricks.
Pochodząca z północnej Anglii, odnosząca sukcesy młoda pani architekt. Właścicielka uroczego uśmiechu, ciętego języka i nad wyraz ufnego serca.
Natychmiast coś ich do siebie przyciąga.
Gemma i Franco z miejsca się zaprzyjaźniają.
Ich znajomość nie potrwa długo, ponieważ kiedy za kilka dni wrócą do domów, rozdzielą ich tysiące kilometrów.
A może coś się zmieni?
Gemma ma pewne bliskie sercu marzenie.
Gdy Franco postanowi pomóc dziewczynie w spełnieniu go, wszystko może wywrócić się do góry nogami.
 Czy ich przyjaźń będzie miała szansę przerodzić się w miłość? A może wszystko pójdzie w zapomnienie?

Wydawnictwo Papierowy Księżyc



Catherine marzy o własnej cukierni, by uszczęśliwiać mieszkańców Kier swoimi wypiekami. Pragnie, obmyśla i po cichu dąży do realizacji swoich planów, lecz jej rodzice przewidzieli dla niej inną przyszłość. Ma zostać królową, a awanse władcy krainy nie pozostawiają wątpliwości, że dziewczyna nie ma nic do gadania. Kiedy Cath poznaje Jokera – Jesta, zaczyna postrzegać życie z innej strony, a jej przewrotne serce może doprowadzić ją do zguby. Bohaterowie muszą zmierzyć się nie tylko z uczuciami, ale i Dżabbersmokiem, który terroryzuję mieszkańców Kier.




Wydawnictwo Albatros

  Najnowszy thriller psychologiczny zdobywczyni prestiżowej nagrody Edgar Award oraz Macavity Award for Best Mystery Novel 2015.

OPOWIEŚĆ O NARCYSTYCZNYM ZABURZENIU OSOBOWOŚCI LUŹNO OPARTA NA PEWNEJ PRAWDZIWEJ HISTORII…
MÓWILI, ŻE COCO ZAGINĘŁA W NOCY. K Ł A M A L I.

Sean Jackson hucznie obchodzi swoje pięćdziesiąte urodziny. Impreza kończy się jednak katastrofą i wielkim skandalem, gdy jedna z jego córek, Coco, w tajemniczych okolicznościach znika w środku nocy. Dwanaście lat później, po nagłej śmierci Seana, człowieka niezwykle zamożnego i wpływowego, na pogrzebie spotykają się Mila, córka z pierwszego małżeństwa, i Ruby, nastoletnia siostra bliźniaczka zaginionej przed laty Coco. Gdy docierają do domu, gdzie ich ojciec mieszkał ze swoją czwartą żoną, orientują się, że wszyscy obecni byli również gośćmi na pamiętnym tragicznym przyjęciu sprzed lat. Nagle są o krok od rozwiązania zagadki, która zaważyła na całym ich życiu. Mroczne sekrety z przeszłości wreszcie ujrzą światło dzienne. Jakie tajemnice kryją się za zamkniętymi drzwiami domu Jacksonów?

 

Domek robotnika obok starej przędzalni wełny w Blarney w hrabstwie Cork pilnie strzeże sekretu sprzed lat. W 1921 roku zamieszkująca go rodzina: matka, ojciec i dwoje dzieci zniknęła bez śladu w niewyjaśnionych okolicznościach. Dziewięćdziesiąt lat później ich zmumifikowane zwłoki wydobyto spod podłogi.
Rany postrzałowe w czaszkach wydają się wskazywać na egzekucję przeprowadzoną przez IRA, ale w toku śledztwa Katie Maguire trafia na trop zadawnionych zatargów, które po latach odżywają na nowo.

Wydawnictwo Czarna Owca

W miasteczku Fairview w stanie Connecticut wszystko wydaje się na pozór idealne. Pewnej nocy nastoletnia Jenny Kramer zostaje brutalnie zgwałcona i pobita na lokalnej imprezie. Kilka godzin później dostaje lek, który ma wymazać z pamięci wspomnienie tej koszmarnej nocy. Jednak w ciągu kolejnych miesięcy, w miarę jak goją się jej rany, pozbawiona pamięci o faktach dotyczących napaści Jenny, nie daje sobie rady z nagromadzeniem negatywnych emocji. Jej ojciec obsesyjnie chce znaleźć prześladowcę i pragnie sprawiedliwości. Natomiast matka udaje, że ten przerażający incydent nie naruszył jej misternie zbudowanego świata. Podczas gdy rodzice szukają pomocy dla córki, wychodzą na jaw ich skrywane od lat tajemnice. 

Uff! Trochę tego jest... Wpadło Wam coś w oko z tych cudowności?