czwartek, 13 kwietnia 2017

"Marlene" Hanni Münzer

Dziękuję!

Wyczekiwana kontynuacja bestsellera Miłość w czasach zagłady.
 Monachium, lipiec 1944 roku. Marlene Kalten, przyjaciółka Debory Berchinger, stoi w milczeniu przed zbombardowaną kamienicą przy Prinzregentenplatz. Sądzi, że Deborah i jej mały braciszek Wolfgang nie żyją.
 Nic nie jest jednak w stanie złamać żelaznej woli Marlene, która odważnie rzuca się w wir walki i wkrótce staje się najbardziej poszukiwaną kobietą w Rzeszy. Poznaje niezwykłe osoby i nawiązuje wyjątkowe przyjaźnie, w końcu spotyka miłość swojego życia – mężczyznę, który gotów jest zrobić wszystko, by uratować niewinne dzieci.
Wkrótce Marlene staje wobec tragicznego wyboru: może zmienić losy wojny i ocalić miliony ludzi, lecz ceną za to będzie śmierć mężczyzny, którego kocha.
Wojna, to bardzo ciężki temat. Książki, które do niej nawiązują czytam rzadko, co nie oznacza, że ich nie lubię. Raczej chodzi o to, że bardzo je przeżywam, wyobrażając sobie co musieli przejść moi bliscy podczas II Wojny Światowej. Bardzo sobie cenię dobre podejście autorów takich książek. To, ile pracy włożyli w ich napisanie, tak aby czytelnik poczuł, że wydarzenia są prawdziwe... Odczuł wszystkie istotne emocje, wczuł się w powieść i chciał więcej. Niewątpliwie Hanni Münzer podołała wszystkiemu, co wymieniłam. A może nawet więcej. Cholernie dobrze oddała emocje i okrucieństwo wojny. Nie mam jej kompletnie nic do zarzucenia. 

Marlene przez wojnę straciła swoich najbliższych. Swoją miłość, rodzinę i wiarę w dobroć człowieka. Jednak nie straciła nadziei i siły, która ją napędza. Czy kobieta znowu się zakocha? Czy poczuje tak silną więź, jaką czuła z Jakubem? A może będzie się bała zaufać i powierzyć ponownie swoje serce mężczyźnie? Jedno jest wiadome, Marlene pragnie by wojna się skończyła... Pragnie również ponownie poczuć się kochana...

Marlene wraz z piętnastoletnią, upartą i krnąbrną Trudi wyrusza do Polski, by kontynuować swoją misję. Obie te postaci ujęły mnie za serce. Trudi jest zabawną, odważną i żywiołową dziewczyną, która walczy w słusznej sprawie i jest jej całkowicie oddana. Marlene jest tą roztropniejszą, w końcu to teraz ona sprawuje opiekę nad Trudi (chociaż raczej z konieczności, aniżeli z wyboru). Podoba mi się kreacja ich, jak i postaci drugoplanowych, które autorka stworzyła całkiem wyraziście. 

Opisy, wydarzenia i akcja - te aspekty książki, prócz oczywiście bohaterów oraz emocji, należy docenić. Naprawdę Hanni Münzer odwaliła kawał dobrej roboty. Kiedy zaczęłam lekturę Marlene, nie mogłam się od niej oderwać. Niewątpliwie autorka ma talent! W dodatku w książce tyle się dzieje, że nie można sobie pozwolić na odłożenie jej, choćby na chwilę. Autorka przedstawiła wszytko w tak realny sposób - te rozbudowane i szczegółowe opisy - że miałam wrażenie, jakbym tam była i wraz z Marlene wszystko przeżywała. Lubię coś takiego i za to ogromny plus!

Jeśli lubicie wojenne historie z miłością w tle, to polecam Wam książki,  zarówno Miłość w czasach zagłady, jak i Marlene. Świetne pozycje, na które warto zwrócić uwagę i, którym warto poświęcić swój cenny czas. Na pewno się nie zawiedziecie!

wtorek, 11 kwietnia 2017

Zapowiadam Wam! Czyli nowości i zapowiedzi

Dzień dobry, cześć i czołem!


Lepiej późno, niż wcale - jak to powiadają. Przybywam do Was z nowinkami, które już są dostępne w księgarniach, ale również z najbliższymi zapowiedziami. Jak zawsze sporo wspaniałości,  tak w tym miesiącu jakiegoś szału nie ma. Jednak pomimo tego, że niewiele książek mnie zainteresowało, to są to same perełki!

Wydawnictwo Filia

Dzisiejsza premiera. Cudowna książka, której recenzję znajdziecie post wcześniej!

Dla niektórych cisza jest bronią, ale Mallory „Myszce” Dodge służy ona jako pancerz ochronny. W dzieciństwie nauczyła się, że lepiej jest zachować milczenie. I choć minęły już cztery lata od kiedy jej koszmar się skończył, dziewczyna zaczyna się martwić, że strach będzie ją paraliżował do końca życia.
Teraz, po latach indywidualnego nauczania pod troskliwym okiem przybranych rodziców, Mallory musi się zmierzyć z nowym wyzwaniem – ostatnią klasą w publicznej szkole średniej. Żaden ze scenariuszy, które sobie stworzyła, nie zakładał, że pierwszego dnia nauki wpadnie na Ridera Starka, niewidzianego od lat przyjaciela i opiekuna.
Dziewczyna uświadamia sobie, że ich więź przetrwała. Okazuje się jednak, że nie tylko Mallory zmaga się z demonami przeszłości. Widząc, że życie wymyka się Riderowi spod kontroli, staje ona w obliczu wyboru pomiędzy dalszym milczeniem, a walką o kogoś, kogo kocha, o życie, jakiego pragnie, i prawdę, która musi zostać ujawniona.

26 kwietnia


Podczas trzęsienia ziemi siedemnastoletnia Chloris zostaje uratowana przez monstrualne ptaszysko. Orzeł jest Homanilem - dwudziestoletnim chłopakiem o imieniu Gratus. Zabiera dziewczynę do Luonto - osady, będącej odpowiednikiem biblijnej arki. Homanile żyją pod ludzką postacią, lecz gdy do głosu dochodzą silne emocje, ulegają przemianie w zwierzęta.
Między Chloris a Gratusem rodzi się zakazane uczucie. Jaką misję mają do spełnienia Homanile? Czy związek człowieczej dziewczyny z Homanilem ma szansę na przetrwanie?

Koniec świata nadchodzi. Żywioły pragną zemsty.
A może nic nie jest takie, jakim się wydaje...

Wolisz poznać gorzką prawdę czy upajać się słodkim kłamstwem?

Wydawnictwo Feeria Young

Kolejna dzisiejsza premiera!

RZECZYWISTOŚĆ CZĘSTO NIE JEST TYM, CZYM SIĘ WYDAJE.

„Jeśli nawet miłość nie zawsze zwycięża, dzięki niej łatwiej znieść wszystkie bitwy.”

Oto Alex, maturzystka i absolutnie niewiarygodna narratorka, która czasami nie potrafi odróżnić prawdziwego życia od złudzenia. Codziennie walczy, by rozpoznać, co jest prawdą, a co nie. Uzbrojona w swój aparat fotograficzny, z młodszą siostrą u boku, Alex prowadzi codzienną wojnę ze swoją chorobą – schizofrenią – starając się pozostać przy zdrowych zmysłach na tyle długo, by dostać się do college’u. I nieźle jej idzie: poznaje nowych ludzi, chodzi na imprezy i… zakochuje się. Tylko co z tego jest prawdą?
Alex przywykła do tego, że jest, jaka jest. Nikt nie przygotował jej
na normalność…

Wydawnictwo Harper Collins

12 kwietnia

Kolejna książka Moseley. Bardzo lubię jej historie i styl ;)

W dniu szesnastych urodzin Anna Spencer bawi się w klubie ze swoim chłopakiem. Wyjątkowy wieczór szybko się kończy, a poznany przypadkiem Carter Thomas, handlarz broni i narkotyków, zamienia kolejne lata jej życia w piekło.

Dzięki jej zeznaniom Carter zostaje skazany, ale z więzienia wciąż wysyła listy z pogróżkami. Ojciec Anny, wpływowy senator i kandydat na prezydenta, zrobi wszystko, by zapewnić jej bezpieczeństwo.

Ochroną Anny zajmie się przystojny komandos, Ashton Taylor. Aby nie wzbudzać podejrzeń, ma udawać jej chłopaka. Cierpliwie stara się sprawić, by pokonała dręczące ją koszmary i pogrzebała przeszłość. Anna zaczyna czuć się bezpiecznie, a udawanie zakochanych powoli przestaje być grą.

Jednak kolejne dni przynoszą złe wiadomości. Wkrótce ma odbyć się rozprawa apelacyjna i Carter może wyjść na wolność. Jeśli tak się stanie, Ashton i Anna znajdą się w niebezpieczeństwie.

Wydawnictwo Prószyński i S-ka

Dzisiejsza premiera!

#1 na liście bestsellerów „New York Timesa”. Jodi Picoult zachwyca czytelników wciągającą powieścią na temat jednego z najważniejszych problemów etycznych naszych czasów. Uprzedzenia rasowe, przywileje, władza – to jedynie część kwestii, które porusza i przedstawia w wymiarze dotąd niespotykanym.

Kiedy po rutynowym zabiegu umiera noworodek, ojciec dziecka oskarża o morderstwo afroamerykańską pielęgniarkę. Ani ona, ani jej prawniczka, ani ojciec zmarłego chłopczyka nie mają pojęcia, że ta śmierć odmieni ich życie w sposób, którego żadne z nich nie było w stanie przewidzieć.
W „Małych wielkich rzeczach” Picoult opowiada o władzy i uprzedzeniach, o tym, co nas dzieli i łączy. To powieść o objawieniach, które przychodzą z niespodziewanej strony. Jodi Picoult bierze na warsztat uprzedzenia rasowe, przywileje, sprawiedliwość oraz współczucie – i swoim zwyczajem nie podsuwa łatwych odpowiedzi. Z wnikliwością, szczerością i empatią maluje obraz rzeczywistości, z którą mamy do czynienia na co dzień i której często nie przyjmujemy do wiadomości. „Małe wielkie rzeczy” to kawał dobrej literatury spod pióra autorki, która zna się na swoim fachu.

Wydawnictwo Dreams

Już dostępna. Okładka cudo!

Przez kilka lat Jade próbowała chronić swoje wrażliwe serce. Teraz wraca do domu w Chapel Springs, a w jej życie ponownie wkracza Daniel, sprawiając, że znowu chce jej się tańczyć.

Dorastając w niewielkim miasteczku nad rzeką Ohio w stanie Indiana, Jade McKinley zawsze czuła się jak chwast w ogrodzie różanym. Wyjeżdżając, była przekonana, że nigdy już nie spojrzy wstecz. Teraz, gdy jest samotna, w ciąży i bez grosza przy duszy, nie ma innego wyboru – musi wrócić.

Daniel Dawson, burmistrz Chapel Springs, od wielu lat był przyszywanym członkiem rodziny McKinley'ów. Jego krewnych nigdy przy nim nie było, więc odnalazł swoje miejsce w pełnym życia domu McKinley'ów. Od lat jest zakochany w Jade, jednak ona uważa go za starszego brata. Teraz, gdy dziewczyna wraca po rocznej nieobecności, jego uczucia rosną w siłę.

Jade usiłuje się ustatkować, ale wszystko idzie nie po jej myśli. Dziewczyna ukrywa przed rodziną swoje tajemnice i czuje, że mężczyzna, który od dzieciństwa nazywał ją „pętakiemˮ, dziwnie ją pociąga. Powrót do domu może okazać się bardziej skomplikowany, niż mogłaby sobie wyobrazić.

Wydawnictwo Bukowy Las

Niebawem się za nią zabieram. Myślę, że będzie przedpremierowa, albo premierowa recenzja. 

26 kwietnia


SKĄD MAM WIEDZIEĆ, KOMU UFAĆ, SKORO NIE UFAM SAMEJ
SOBIE?”
Flora cierpi na amnezję. Jej pamięć nie rejestruje bieżących wydarzeń, więc dziewczyna nie jest w stanie zapamiętać żartów koleżanki, poleceń rodziców czy chociażby tego, ile ma lat.
Pewnego dnia całuje się z kimś, kogo całować nie powinna i… udaje jej się o tym nie zapomnieć. To jej pierwsze wspomnienie odkąd skończyła dziesięć lat!
Niestety chłopak, który wstrząsnął jej światem wyjeżdża, i to daleko: do Arktyki.
Czy podróż jego śladem okaże się dla Flory lekarstwem na uszkodzoną pamięć? Kto zasłuży sobie na jej zaufanie?
Najbardziej oczekiwana książka roku.

Wydawnictwo Zysk i S-ka

24 kwietnia


 Carys i Maxowi zostało tylko półtorej godziny powietrza. Spadają przez pustą przestrzeń kosmosu, nie mając nic prócz siebie wzajem. Szukając więc w sobie oparcia, wspominają świat, który za sobą zostawili. Świat, którego reguł nigdy tak naprawdę nie potrafili uznać, który nigdy nie był ich domem, do którego jednak za wszelką cenę chcą wrócić, ponieważ jest jedyną szansą na uratowanie ich miłości…

W następstwie wojennego kataklizmu, który spustoszył Stany Zjednoczone i Bliski Wschód, w Europie zapanował utopijny ustrój społeczny oparty na tzw. Rotacji, która przewiduje, że co trzy lata obowiązkowo wszyscy obywatele zmieniają miejsce zamieszkania, przenosząc się do innych wielokulturowych społeczności, gdzie żyją życiem skupionym wyłącznie wokół własnych, indywidualnych celów. W tym raju Max spotyka Carys i natychmiast budzi się w nim uczucie. Szybko zdaje sobie sprawę, że oto jest dziewczyna, z którą chciałby stworzyć poważny związek, na który jednak nie pozwalają prawa nowego świata…

Wydawnictwo Albatros

11 kwietnia

Paenitentiaria Apostolica, zwana także Trybunałem Dusz.
Watykańska instytucja, której działalność –
oficjalnie zakazana – jest tylko częściowo związana
z celem, do jakiego powołano ją w średniowieczu:
odpuszczaniem „grzechów śmiertelnych”.
Jej archiwum, istniejące wbrew regule tajemnicy spowiedzi,
dowodzi jednego:
DOBRO JEST WYJĄTKIEM, ZŁO – REGUŁĄ.

Penitencjariusz Marcus, działając w imieniu Paenitentiaria Apostolica, wykorzystuje swój niezwykły talent – a może przekleństwo – do rozpoznawania anomalii. Od roku poszukuje zabójcy zakonnicy, której poćwiartowane zwłoki znaleziono w watykańskich ogrodach. Ma przy tym nieodparte wrażenie, że kościelni hierarchowie coś przed nim ukrywają.

Tymczasem w Rzymie grasuje zabójca polujący na młode pary. Jego brutalność mobilizuje nie tylko włoskie władze, lecz również Watykan, który zleca śledztwo Marcusowi. Wraz z Sandrą Vegą, policyjną fotografką, penitencjariusz tropi anomalie, by schwytać mordercę, zanim zginą kolejni ludzie.

Najbardziej przerażające jest to, że sprawca – który poprzez serię zabójstw najwyraźniej chce opowiedzieć jakąś historię – ma swoich „fanów”. Ludzi pomagających mu nawet za cenę własnego życia.

Nowy sensacyjny thriller autora bestsellerowego „Zaklinacza” oraz „Trybunału dusz”. Carrisi w tej powieści doskonale uchwycił nie tylko wspaniałą atmosferę i piękno Rzymu, lecz także zdołał ukazać mroczne i pilnie strzeżone sekrety stolicy Włoch.

11 kwietnia

Opis:
Kiedy planujący potomstwo przyszli rodzice, John i Naomi Klaessonowie, dowiadują się, że są nosicielami genu, który prawdopodobnie spowoduje u ich dzieci rzadką chorobę genetyczną, postanawiają zgłosić się do prowadzonego przez jedną z amerykańskich klinik tajnego programu, który pomoże im zaprojektować doskonałe dziecko. Ich jedynym marzeniem jest posiadanie zdrowego, szczęśliwego potomstwa. Nie chcą też po raz kolejny przeżywać śmierci ich ukochanego dziecka. Za czterysta tysięcy dolarów będą mogli wybrać wszystkie geny ich przyszłego potomka. Wkrótce Naomi dowiaduje się, że urodzi niezwykłe bliźnięta…


Grupa wydawnicza Foksal

26 kwietnia

Nad Erileą gęstnieją czarne chmury. Erawan zbiera swoje złowrogie siły, by zadać światu ostateczny cios. Aelin Galathynius staje z nim do walki, by bronić królestwa i swoich bliskich. Dla Aelin droga do tronu Terrasenu dopiero się rozpoczęła. Młoda królowa cały czas poznaje swoje dziedzictwo i uczy się swojej magii. Im więcej jej używa, tym bardziej przekonuje się, jak potężny jest ogień krążący w jej żyłach.
Ale wie, że toczącej się wojny nie wygra w pojedynkę. Są przy niej przyjaciele i ukochany Rowan, lecz to nadal za mało wobec mocy Erawana. Nadszedł czas szukania sprzymierzeńców. Kto odpowie na wezwanie królowej Terrasenu?
Dla Aelin nie ma już odwrotu, świat, który zna, chwieje się w posadach pod naporem sił ciemności. Wrogowie otaczają ją ze wszystkich stron, w szranki poza Erawanem staje także legendarna, bezlitosna królowa Fae, która najwyraźniej ma wobec Aelin własne plany... Kiedy gra toczy się o tak wysoką stawkę, trzeba umieć poświęcić to, co najcenniejsze. Czasami jednak cena za zwycięstwo okazuje się zbyt wysoka...
Imperium burz to piąty tom bestsellerowej serii Szklany tron, która podbiła serca milionów czytelników na całym świecie.
Prawa do adaptacji „Szklanego tronu” wykupiło studio Mark Gordon Company (m.in. „Ray Donovan” i „Grey’s Anatomy”). Ekranizacją serialu zajmie się Mark Gordon Company. Autorką scenariusza ma być Kira Snyder, pilotażowy odcinek wyreżyseruje Anna Foerster.

12 kwietnia

Każdego roku w listopadzie na kredowych klifach Skarmouth odbywa się Wyścig Skorpiona. Tysiące gapiów gromadzi się aby obserwować konie i ślady krwi na piasku zmywane przez morze.

Wierzchowce, to capaill uisce: dzikie konie wodne. Nie ma piękniejszych, bardziej nieustraszonych i śmiercionośnych koni. Dosiadanie ich jest właściwie samobójstwem, ale poczucie niebezpieczeństwa jest tak podniecające. Sean Kendrick zna niebezpieczeństwo kryjące się w capaill uisce. Stojący zawsze jedną stopą w oceanie, drugą na lądzie jest jedyną osobą na wyspie, która może mierzyć się z bestiami. Ściga się bo ma coś do udowodnienia sobie i… koniom. Puck Connolly bierze udział w wyścigu dla swojej rodziny. Ale koń, na którym jeździ to zwykła, mała klacz, tak jak Puch jest zwykłą dziewczyną. Kiedy Sean poznaje Puck na plaży, sądzi, że dziewczyna tu nie pasuje. Nie zdaje sobie sprawy jak mocno splotą się ich losy…

Wydawnictwo SQN

Jedna z najbardziej wyczekiwanych przez wielu fanów książka! Ja miałam okazję czytać i powiem Wam... Miazga!

26 kwietnia

Kontynuacja bestsellerowego cyklu.

Buntowniczka, która zostaje królową.

Po krwawych i brutalnych walkach Paige Mahoney zyskała odpowiedzialną funkcję – została wybrana Zwierzchniczką. Pod rządami ma teraz całą populację londyńskich kryminalistów.

Wystąpiła przeciwko Jaxonowi Hallowi. Narobiła sobie żądnych krwi wrogów, z których każdy czeka na jej najmniejszy błąd. Teraz zadanie ustabilizowania sytuacji w podzielonym podziemiu będzie prawdziwym wyzwaniem.

Panowanie Paige może szybko dobiec końca. Wszystko przez wprowadzenie Tarczy Czuciowej, śmiertelnej technologii, która przyniesie zgubę społeczności jasnowidzów i… całemu światu, jaki znają.

Gorąco wyczekiwany trzeci tom bijącej rekordy popularności serii Czas Żniw – przełomowej dystopijnej fantasy będącej wyrazem imponującej wyobraźni Samanthy Shannon.

Dużo ciekawych pozycji. Prawda?

"Co przyniesie wieczność" Jennifer L. Armentrout


Dziękuję!

Dla niektórych cisza jest bronią, ale Mallory „Myszce” Dodge służy ona jako pancerz ochronny. W dzieciństwie nauczyła się, że lepiej jest zachować milczenie. I choć minęły już cztery lata od kiedy jej koszmar się skończył, dziewczyna zaczyna się martwić, że strach będzie ją paraliżował do końca życia.
Teraz, po latach indywidualnego nauczania pod troskliwym okiem przybranych rodziców, Mallory musi się zmierzyć z nowym wyzwaniem – ostatnią klasą w publicznej szkole średniej. Żaden ze scenariuszy, które sobie stworzyła, nie zakładał, że pierwszego dnia nauki wpadnie na Ridera Starka, niewidzianego od lat przyjaciela i opiekuna.
Dziewczyna uświadamia sobie, że ich więź przetrwała. Okazuje się jednak, że nie tylko Mallory zmaga się z demonami przeszłości. Widząc, że życie wymyka się Riderowi spod kontroli, staje ona w obliczu wyboru pomiędzy dalszym milczeniem, a walką o kogoś, kogo kocha, o życie, jakiego pragnie, i prawdę, która musi zostać ujawniona.

W końcu trafiłam na książkę Jennifer L. Armentrout, która mi się podobała! Cieszę się, bo nie ukrywajmy (a wręcz cieszmy się!), książka ta jest sporą cegiełką. W ogóle, czy ta okładka nie jest piękna? Nie mogę przestać się nią zachwycać. A przecież nie jest szczególnie wyszukana... Ale te kolory, te dłonie - cały przekaz na okładce. Super! Czasami żałuję, że Filia nie pokusi się o wydawanie niektórych swoich książek w twardej oprawie. To byłaby pełnia szczęścia.

Klimatem i treścią przypomina sławne i kochane przez wiele czytelniczek Hopeless. Nastolatkowie pokrzywdzeni przez los. Jedna milcząca dziewczyna i jeden tajemniczy chłopak. Znają się od dzieciństwa. On chronił ją przed złem. Ona po prostu go kochała. Jedno wydarzenie sprawiło, że zostali rozdzieleni. Zadziwiające, że potrafili żyć bez siebie. W tej samotni. W świecie, który ich nie rozumie. Po tym, kiedy los spłatał im figla, rozdzielając ich, teraz moneta się odwróciła i przyszedł czas na spotkanie. Mallory, milcząca, cicha, szara myszka, której strach przysłonił radość życia w końcu może odetchnąć... Jej bohater wrócił. Jednak czy wszystko jest takie, jakie chciałaby aby było? Rider się zmienił, znalazł dziewczynę... I ma swoje tajemnice. Czy w jego życiu jest miejsce dla Mal?

Bardzo podoba mi się pomysł, jak i jego wykorzystanie. Autorka pokazała nam na przykładzie swoich postaci, jak łatwo można się rozsypać, a jak ciężko później wszystko posklejać w całość. Przyznaję, że w pewnym momencie, gdzieś w pierwszej połowie książki, zastanowiłam się, czy aby na pewno fajnie się to rozwinie. Czy aby na pewno zapałam większą sympatią do bohaterów... I, czy wczuję się w treść. Obawy szybko się jednak rozwiały. Bohaterów pokochałam. Rozwinęło się idealnie, a czy się wczułam? Emocji było bez liku i ciężko byłoby stwierdzić, że się nie wczułam. Otworzyłam się na treść, na te uczucia i relacje bohaterów - nie dało się inaczej. Czasami zachowanie Mallory lekko mnie denerwowało, ale zaraz przypominałam sobie, co ta biedna dziewczyna przeżyła i pomyślałam, że ma prawo zachowywać się tak, a nie inaczej. 

Jest miłość, jest smutek, radość, rozpacz... Są świetnie i dogłębnie przedstawieni bohaterowie. Jest poruszająca historia napisana fajnym i lekkim tonem. A najważniejsze -  autorka nie przerysowała ani dramatu, ani wątku miłosnego. Wszystko jest w punkt! Jak dla mnie, jest idealnie. Gorąco polecam i czekam na kolejne tego typu, książki autorki. Wiem, że na pewno mi się spodobają!

sobota, 8 kwietnia 2017

"Złapać Milionera" Max Monroe

Dziękuję!
Randki w ciemno? Portale randkowe? Szybkie randki? Ona przerobiła już wszystko.
 Georgia Cummings nie ma szczęścia w umawianiu się z facetami, a Internet wcale jej w tym nie pomaga.
 Mimo usilnych starań nie potrafi znaleźć wyjścia z tego dziwacznego, alternatywnego wszechświata, w którym panowie uważają zdjęcie swojego przyrodzenia za świetną alternatywę dla rozmowy. Jeszcze raz ktoś przyśle jej dwuznaczną fotkę i skreśli mężczyzn na dobre...
Ale dlaczego nie potrafi przestać fantazjować akurat o tym gościu?
 Kline Brooks jest uosobieniem niegrzecznego milionera – ma ciemne, krótkie włosy, kaloryfer jak Cristiano Ronaldo i zabójczy uśmiech.
Oprócz tego ma też zasadę – nie umawia się ze swoimi podwładnymi.
Ona również nie zamierza się do niego zbliżać.
Ich hormony mają jednak zupełnie inne plany…

Kilka pierwszych stron i szczena mi opadła. Nie tego się spodziewałam, lekki szok i lekkie zniesmaczenie. Pomyślałam sobie "cholera, jak tak będzie cały czas, a główny bohater będzie chamem, to nie wiem co zrobię". Wiecie, książka ma prawie 600 stron! A tutaj bum! Bohater nieziemsko czarujący, zabawny, mega sympatyczny, mądry i oddany - jakże pierwsze strony były mylące. Im bardziej w las (treść), tym lepiej. Serio. Złapać milionera to książka, która jest mega zabawna i w ogóle... Ja chcę już kolejny tom! Wiem o kim będzie i jestem niezmiernie ciekawa ich perypetii.

Złapać milionera, to takie idealne kobiece czytadło na poprawę humoru. Czytadło, w którym znajduje się sporo odważnych scen erotycznych. Dużo się dzieje, jest kupa śmiechu i... Nie ma czasu na nudę. Jestem na tak!

Bardzo polubiłam się z postaciami Złapać milionera, a raczej zawsze coś mi w tego typu książkowych postaci nie gra. Kline oraz Georgia są naprawdę sympatyczni i mega zabawni. Nie polubiłam się natomiast z przyjaciółką Georgii... Taka przerysowana cwaniara, której teksty były poniżej poziomu. Niemniej, mam nadzieję, że w kolejnym tomie autorka pokaże ją z tej lepszej strony, bo naprawdę chciałabym ją polubić. Jeśli chodzi o pana Kline'a, myślałam, że jako milioner, mega przystojniak i w ogóle, Kline będzie zapatrzonym w siebie cwaniakiem, a tutaj takie zaskoczenie! Kline jest przesympatyczny, dobry, skromny, uroczy i w ogóle, same pozytywy. A Georgia? Zakręcona, ale pozytywnie. Również sympatyczna i urocza. Bardzo polubiłam tę dwójkę i z przyjemnością czytałam o ich relacji.

Max Monroe, to duet dwóch pisarek, które mają lekkie i przyjemne pióro. Książkę czyta się szybko z uwagi na to, w jakim lekkim tonie jest napisana. Podoba mi się to, jak autorki stworzyły bohaterów i całość Złapać milionera. I chociaż historia ta nie jest czymś nowym w literaturze kobiecej, to na pewno warto zwrócić na nią uwagę. Polecam!

Złapać milionera, to pierwszy tom z cyklu Bad Boys. Cyklu, który zapowiedział się bardzo dobrze i mam przeczucie, że kolejne tomy mogą być równie dobre, jak pierwszy. Jestem bardzo ciekawa kontynuacji Bad Boys i odkrywania perypetii kolejnych bohaterów. Zważywszy na odważne sceny erotyczne, polecam książkę dojrzałym czytelniczkom. Drogie Panie, mam nadzieję, że będziecie się przy niej bawić równie dobrze, jak ja!

czwartek, 6 kwietnia 2017

"Głębia Challengera" Neal Shusterman



Niepokojąca podróż przez głębię ludzkiego umysłu. Opowieść o chłopcu, który powoli pogrąża się w chorobie psychicznej.
 Caden Bosch jest rozdarty między tym co widzi, a tym, co wie, że jest prawdziwe. Ma paranoje i halucynacje. Jest zdolnym uczniem liceum obdarzonym artystyczną wrażliwością, jednak coraz częściej wydaje mu się, że bierze udział w misji badającej Głębię Challengera, najgłębiej położonego punktu Rowu Mariańskiego (10 994 metrów pod poziomem morza). Jest świadomy, że jego świat się rozpada i coraz bardziej przerażony, że powoli przestaje odróżniać, co jest prawdą, a co ułudą. Rodzina i przyjaciele dostrzegają zmiany w jego zachowaniu i zaczynają się poważnie niepokoić. Zostaje przyjęty do szpitala psychiatrycznego i poddany leczeniu. Teraz to personel medyczny staje się załogą statku ku zdrowieniu.
Wnikliwa i niezwykle realistyczna, poruszająca i nie dająca spokoju powieść powstała na podstawie osobistych przeżyć autora, którego syn Brendan cierpi na chorobę umysłową.

Głębia Challengera, to nie moje pierwsze spotkanie z twórczością autora. Czytałam Podzielonych, w których pokazał co potrafi oraz Strych Tesli. Oj tak, autor ma świetną wyobraźnię i potrafi idealnie przelać na papier to, co siedzi mu w głowie. Kiedy przeczytałam kilka wzmianek o Głębi, stwierdziłam, że muszę ją przeczytać. Po prostu nie było innej opcji. W gruncie rzeczy, ta książka Shustermana nie należy do łatwych. Jest dość ciężka, czasami może wydawać się męcząca, ale przede wszystkim jest bardzo, ale to bardzo dobra. Jest niezwykła, przejmująca, osobliwa i trochę zakręcona. Przede wszystkim jest prawdziwa.

O chorobach psychicznych wiele się nie mówi, a już na pewno rzadko porusza się ten temat w książkach. To znaczy... Czasem autorzy o niego zahaczają, skubną wątek, ale żeby tak dogłębnie przeanalizować i oprzeć na nim całą fabułę? Naprawdę rzadkie. A czasem nawet i nieudolne. Neal Shusterman poradził sobie naprawdę świetnie. A pokazanie tego z punktu widzenia chorego nastolatka zapewne nie było takie proste. 

Caden żyje w dwóch równoległych światach. W tym realnym, który go nieco przytłacza i, w tym, który stworzyła jego wyobraźnia. Oba te światy są do siebie podobne, można nawet powiedzieć, że ocierają się o siebie. Zastanawiałam czy kiedyś się zderzą... Miałam wrażenie, że statek stworzony w świecie, do którego ucieka główny bohater  jest metaforą jego umysłu. A wspomniany w tekście ciemny śluz, który ogarnia statek jest przepaścią w umyśle, tym obłędem, który ogarnia naszego bohatera. Przynajmniej ja tak to zrozumiałam. Ta ciemność, ten mrok... To wszystko przysłania jasne myślenie Cadena. 

Najstraszniejsze ze wszystkiego jest to, że nigdy nie wiesz, w co nagle zaczniesz wierzyć.

Jak już wspomniałam, książka do tych łatwych i lekkich nie należy. To na pewno. Porusza ona poważny temat, który mam wrażenie, dotyka ostatnio coraz większą liczbę osób. Co straszniejsze, osób młodych. Dlatego uważam, że Głębia Challengera trafia w punkt i idealnie wpasowuje się w obecne czasy. Co ważniejsze nie jest to książka tylko dla młodzieży. Uważam, że jest to tytuł dla każdego, kto jest dojrzały zarówno emocjonalnie, jak i do odbioru takiej poważnej treści. Być może dzięki przeczytaniu tego tytułu, jako czujni obserwatorzy, będziemy mogli zauważyć, że z bliskimi nam osobami dzieje się coś niedobrego. 

Głębia Challengera jest świetną książką, która zmusza do refleksji. Sprawia, że po jej przeczytaniu zadajemy sobie ważne pytania. Nie jest to książka dla każdego, o czym wspomniałam wyżej. Jest to historia ważna, mądra i poruszająca. Wystarczy się na nią otworzyć i chcieć zgłębić jej temat. Osobiście jestem pod jej wrażeniem. 

Widzisz prawdy, których nikt inny nie dostrzega. Spiski i powiązania tak poskręcane i lepkie jak sieć czarnej wdowy. Widzisz demony w oczach świata,. a świat w twoich widzi dół bez dna. 

środa, 5 kwietnia 2017

"Firstlife. Pierwsze życie" Gena Showalter


Dziękuję!
Żyje się tylko raz? Nie w tym świecie, tutaj prawdziwe życie zaczyna się dopiero po śmierci. Jesteś pełnoletni? A więc pora zdecydować, czy będziesz wyznawać zasady Trojki, czy Miriady. Te dwie frakcje toczą zaciekłą walkę o dusze Niezwerbowanych i prawie nigdy nie grają czysto.
Tenley została naznaczona już w chwili narodzin. Jest obdarzona wielką mocą. I Trojką, i Miriada nie cofną się przed niczym, by ją przeciągnąć na swoją stronę. Wciąż nie zdecydowała, dokąd chce trafić po śmierci, a nie wie, że los przygotował dla niej kilka niemiłych niespodzianek.

O tej książce naczytałam się i nasłuchałam, całkiem sporo. Początek (ta wymiana wiadomości) zapowiadał zabawną i świetną treść. Niemniej, właśnie ten początek był chyba najlepszy. Dalej było dobrze, ale gdzieś zagubił się ten humor, przez co bardzo ubolewałam. Owszem było zabawnie, ale nie uśmiałam się... A na to liczyłam.  Przejdźmy jednak do konkretów...

Autorkę znam z serii o Alicji w krainie zombie. Swoją drogą polecam, super historia! Dlatego wątek romansu był na takim samym poziomie, jak we wspomnianej, poprzedniej serii tej autorki. Było fajnie, ogniście i porywająco. Jednak coś w głównej bohaterce mi nie grało. Jeśli ja nie polubię się z główną bohaterką/z głównym bohaterem książki, to czytanie idzie mi jak po grudzie. W Firstlife na szczęście sytuację ratowały postaci drugoplanowe i świat przedstawiony (chociaż do niego mam też małe "ale"). Wiecie, Tenley (Ten), jest całkiem sympatyczną bohaterką, tylko jej zachowanie w danych sytuacjach, ta dziwna maniera, ta naiwność i niby brak zaufania - to wszystko mnie po prostu do niej nie przekonało. Wydaje mi się, że autorka chciała zbyt wiele umieścić w jej charakterze, ale niektóre rzeczy się po prostu gryzą. Co lubię w Ten? Na pewno to, że jest twardą dziewczyną i ma swoje zdanie (chociaż czasami, wręcz odwrotnie). Nie wiem, po prostu postać Ten mi "nie siadła" i ta jej mania na punkcie liczb...  Jeśli chodzi o dwóch panów, których utarczki ratują sytuację, to sama nie wiem, za którym jestem "bardziej". Archer ujął mnie na samym początku, zaś Killian przekonał mnie do siebie później. Ciężko wybrać!

Wspomniałam o świecie, jaki stworzyła autorka... Chociaż można by napisać, że są to dwa równoległe światy. Nie wiadomo, który jest tym złym. Czy Trojka - jasność, klarowność, porządność czy może Miriada (która kreowana jest na ten zły). Za obecnego życia bohaterowie muszą wybierać, do której sfery tak  zwanego Życia Wiecznego, chcą iść po śmierci. Wybór jest jeden, nie ma odwrotu. Obie sfery toczą ze sobą bój o werbowanie ludzi do swoich światów. Archer pochodzi z Trojki a Killian z Miriady, który z nich zwerbuje Ten? Przekonajcie się sami.

Firstlife należy do tych lektur, które czyta się szybko. W jeden wieczór dobrnęłam do połowy książki. Showalter bardzo fajnie prowadzi fabułę książki. Chociaż w drugiej części akcja nabiera większego tempa. W pierwszej jest ono trochę wolniejsze, może dlatego, żeby lepiej poznać świat i bohaterów? Może też dlatego, żeby poznać motywy wszystkich postaci? Jeśli tak, to rozumiem, bo nawał wydarzeń temu nie sprzyja. Dlatego pierwsza połowa książki, różni się od drugiej nie tylko miejscem, w którym akcja się toczy, ale również jej tempem, co w sumie mi się podobało.

Mam naprawdę mieszane uczucia co do tej książki. Z jednej strony podobała mi się, ale z drugiej... Sama nie wiem. Nie twierdzę, że książka jest niefajna, absolutnie nie. Nie czuję się do końca przekonana, co do głównej bohaterki i jej losów. Niemniej... Czekam na tom drugi, może on rozjaśni mi sytuację, czy jestem na "tak" czy na "nie". 

wtorek, 4 kwietnia 2017

Zdobycze marcowe!

Dzień dobry, cześć i czołem!

Uff... Trochę się tego nazbierało. Właściwie co miesiąc mogłabym to pisać/mówić! Ale co tam, takie życie miłośnika książek. Ostatnio jeszcze przybyły do mnie książki, kto mnie śledzi na instagramie/bookstagramie ten wie jakie to perełki, a kto nie śledzi? To zapraszam @bookshunter_sol :)  Przechodząc jednak do rzeczy... Zacznę może od pokazania całości, która wygląda właśnie tak:



A teraz przejdę do podziału :) Książki po lewej stronie, to książki albo przeczytane, albo niespodziewane, które przeczytam "kiedyś tam".

"Chłopiec na szczycie góry" - świetna powieść dla lubiących wojenne klimaty
"Kłopot z kobietami" - zabawna i "szybka" lektura
"Czarodziejka" oraz "Sonata Gustava" - niespodziewajki od WAB
"Zły Romeo" - jak dla mnie super książka. Wyczekuję kontynuacji!
"Bursztynowy anioł" - przyjemna, kobieca lektura [recenzja]
"Chata" - ostatnio o niej głośno. Bardzo, bardzo dobra. Polecam!
"Pieśń jutra" - mój patronat, z którego jestem bardzo dumna!
"Cela 7" - super książka! egzemplarz recenzyjny i finalny :)
"Głębia Challangera" - interesująca, osobliwa i przejmująca lektura
"Firstlife" - spodziewałam się czegoś nieco lepszego, ale nie jest źle. Recenzja niebawem.
"Achromatopasja" plus kubek, którego nie ma na zdjęciu - dla mojego lubego, który lubi tę serię :)
"Fak maj lajf" - niespodziewanka x 2 - będzie konkurs

Kolejny stosik, to ten zakupiony przeze mnie. Wszak, nie jest prawdą jakoby KAŻDY recenzent książkowy żywił się jedynie książkami od wydawców. Chociaż w niektórych przypadkach tak właśnie bywa... Cóż.





"Mitologia Nordycka" - muszę mieć wszystkie książki w tym wydaniu <3
Dwie kolejne książki z serii Jodi Picoult.
"Kokony" na które czaiłam się odkąd zobaczyłam zapowiedź.
Cudowna "Wiedźma Opiekunka". Uwielbiam Gromyko.
"Cmętarz zwieżąt" - na tę też czaiłam się już chyba trzy lata. W końcu się zmobilizowałam i zakupiłam!
"Królowa śniegu" - jw.

Nie wiem kiedy je przeczytam, ponieważ pierwszeństwo mają recenzenckie, ale wiem jedno. Na pewno przeczytam!


I cuda do przeczytania, bądź te aktualnie czytane. 

"Co przyniesie wieczność" - okładka jest rewelacyjna! Treść - śmiem przypuszczać, że również :)
"Złapać milionera"- przeczytane. Bardzo śmiechowa książka. Niebawem moja recenzja.
Dwie piękności od Uroboros - kontynuacje "Zła krew". 
"Taka jak Ty" - filia rozpieściła :)
"Chłopiec w pasiastej piżamie" - również przeczytana. Nie wiem czemu jest w tym stosie :D
"Marlene" - właśnie czytam i jest bardzo dobrze!

Takie piękne stosy. Nie mogę się napatrzeć... I muszę poszukać dla nich miejsca, bo na półkach nie ma, o zgrozo!

Wypatrzyliście coś dla siebie?

sobota, 1 kwietnia 2017

[Przedpremierowo] "Pieśń jutra" Samantha Shannon

Premiera 26 kwietnia

Dziękuję!

Po krwawych i brutalnych walkach Paige Mahoney zyskała niebezpieczną pozycję. Została wybrana Zwierzchniczką. Pod rządami ma teraz całą populację londyńskich kryminalistów.

 Wystąpiła przeciwko Jaxonowi Hallowi. Narobiła sobie żądnych krwi wrogów, z których każdy czeka na jej najmniejszy błąd. Teraz zadanie ustabilizowania sytuacji w podzielonym podziemiu będzie prawdziwym wyzwaniem.

 Panowanie Paige może szybko dobiec końca. Wszystko przez wprowadzenie Senshield, śmiertelnej technologii, która przyniesie zgubę społeczności jasnowidzów i… całemu światu, jaki znają.

Gorąco wyczekiwana trzecia książka bijącej rekordy popularności serii The Bone Season – przełomowej dystopijnej fantasy będącej wyrazem imponującej wyobraźni Samanthy Shannon.

Jakoś tak się złożyło, że każdą z książek cyklu Czas Żniw miałam okazję czytać przedpremierowo. I tym razem, w przypadku bardzo wyczekiwanego tomu III nie było inaczej. Cieszę się bardzo, bo w tym tomie działo się, oj działo się! Akcja bardzo porywająca. Emocje? Ha! Taka dawka, że sama nie wiem które, w jakim momencie mną kierowały. Nuda? Jaka nuda, zapomnijcie. Bohaterowie się tak rozwijają w tej serii, jak w niewielu. To jest jedna z rzeczy, które bardzo sobie cenię, bo nie ma nic gorszego od nijakich, typowo papierowych postaci, w których tak mało życia. Shannon, wie jak tworzyć i rozwijać swoich bohaterów, to na pewno!

Pamiętam, jak bardzo byłam zachwycona pierwszym tomem Czasu Żniw. Oto dowód - a w dodatku nie nazwałabym jej "powieścią fantasy" a rewelacyjnym odkryciem roku. Nie sposób inaczej nazwać tej książki, jak właśnie tak. Szczerze powiem, że brak mi słów - wszystkie odebrał mi zachwyt. Serio. Tak bardzo podobała mi się ta książka. A jak było z kontynuacją? Pamiętam, że psioczyłam na to, jak mało było Naczelnika i, jak długo przyszło mi na niego czekać... Jednak było warto!
A to słowa zachwytu nad tomem drugim - Autorka pięknie włada słowem pisanym. Cudnie obrazuje nam rzeczywistość świata przedstawionego, manipulując wyobraźnią czytelnika, w taki sposób, że ten (chcąc, nie chcąc) widzi wszystko tak wyraźnie, jakby oglądał film.

A jak to jest z moimi odczuciami na temat Pieśni jutra? Hmm... Jakby to... W wielkim skrócie, tak:


Ja myślałam, że tom pierwszy będzie moim ulubionym, ale jednak nie. To Pieśń jutra jest na pierwszym miejscu.  Samantha Shannon przeszła samą siebie. Przyznaję, że spodziewałam się porywającej, pędzącej niczym rollercoaster akcji i tej całej burzy emocji, ale nie w takiej dawce! Rewelacja! A to jeszcze nie koniec. Aż się boję, co będzie dalej. Poważnie, nie wiem czy to przeżyję. Niemniej cierpliwie czekam... Taaa. "Cierpliwie".


Nie mogę napisać, co dzieje się w tej części, nie zdradzając ważnych kwestii z poprzednich tomów. Jednak mogę powiedzieć, że naprawdę warto zapoznać się tym niesamowitym cyklem, jakim jest Czas Żniw. Jeśli lubicie inteligentne historie, wyśmienite fantasy i rewelacyjnie przedstawiony świat, no to hej! Nie ma opcji, żebyście nie zapoznali się tymi książkami. Jedne z lepszych, jeśli chodzi o swój gatunek. Gorąco, ale tak gorąco, że aż parzy - polecam!

UWAGA!

Przedpremierowo można zakupić na  EMPIK oraz EMPIK.COM: KLIK
 
Aaaaa! Autorka odwiedzi Polskę <3 Więcej szczegółów: KLIK


czwartek, 30 marca 2017

"Chata" William P. Young


Dziękuję!
Najmłodsza córka Mackenziego Allena Phillipsa Missy została porwana podczas rodzinnych wakacji. W opuszczonej chacie, ukrytej na pustkowiach Oregonu, znaleziono ślady wskazujące na to, że została brutalnie zamordowana, ale ciała dziewczynki nie odnaleziono. Cztery lata później pogrążony w Wielkim Smutku Mack dostaje tajemniczy list, najwyraźniej od Boga, a w nim zaproszenie do tej właśnie chaty na weekend. Wbrew rozsądkowi Mack przybywa do chaty w zimowe popołudnie i wkracza do swojego najmroczniejszego koszmaru. Jednakże to, co tam znajduje, na zawsze odmienia jego życie.
Mack spędza w chacie weekend, uczestnicząc w czymś w rodzaju sesji terapeutycznej z Bogiem, nazywającym siebie Tatuśkiem, Jezusem, który pokazuje się pod postacią żydowskiego robotnika, i Sarayu, Azjatką uosabiającą Ducha Świętego.
W czasach, gdy religia staje się coraz mniej istotna, „Chata” zmaga się z ponadczasowym pytaniem: „Gdzie jest Bóg w świecie tak pełnym niewysłowionego bólu?”. Odpowiedzi, które dostanie Mack, zadziwią Was, i być może odmienią tak jak jego. W otoczce twórczej błyskotliwości „Chata” jest głęboka duchowo, teologicznie oświecająca i ma moc wpływania na życie. „Chata” odcina się zarówno od komunałów religijnych, jak i tanich chwytów złego pisarstwa, i ujawnia coś ważnego i pięknego na temat tańca życia z boskością. Tę historię czyta się jak modlitwę, jak najlepszy rodzaj modlitwy, pełen męki, zadziwienia, jasności i zaskoczenia. Spostrzeżenia Williama Younga są nie tylko zniewalające, ale również prawdziwe i zgodne z Biblią. „Chata” to uprzejme zaproszenie do podróży do samego serca Boga.
Sama nie wiedziałam, jak mam się zabrać za napisanie tej recenzji, bo wiecie... Książka jest niesamowita. Podnosząca na duchu i przynosząca pewnego rodzaju ukojenie. W moim przypadku właśnie tak było. Jestem osobą wierzącą. Wierzę w Boga i często zwracam się do niego w modlitwach, dlatego nie podchodziłam do niej sceptycznie. Chociaż zastanawiało mnie, jak ja to wszystko odbiorę. Nie zrozumcie mnie źle, wierzę, ale nie jestem jakaś zafiksowana na punkcie wiary, w sensie, nie jestem ograniczona... Dlatego wiedziałam, że będę otwarta na wizję autora i bardzo chętnie ją poznam, nie psiocząc na to, co napisał. Wręcz przeciwnie, bardzo podobało mi się to, co znalazłam w Chacie. Co więcej, przemawia do mnie jej treść. 

Wiecie, Chata nie jest książką, którą można by polecić każdemu. Właściwie sama nie wiem komu mogłabym ją polecić. Osobie wierzącej? Z pewnością. Osobie, która utraciła kontakt z Bogiem? Pewnie też. Osobie, która poszukuje nadziei, zrozumienia i odpowiedzi typu - dlaczego Bóg postępuje tak, a nie inaczej? Jasne, że tak. W Chacie jest wiele odpowiedzi, wiele ciekawych przykładów i w ogóle, cała ta książka jest naprawdę dobra. Jedno Wam powiem, nie bądźcie uprzedzeni do tej książki i nie myślcie - ta książka absolutnie nie jest dla mnie, zupełnie jej nie czuję. Dajcie jej szansę. Naprawdę może Was zaskoczyć. 

Był taki moment, kiedy miałam ciary na rękach... Tak, to był ten kluczowy moment, od którego wszystko się zaczęło. Zaginięcie małej dziewczynki i akcja poszukiwawcza. Ciągle miałam nadzieję, zupełnie tak, jak  Mackenzi, że Missy się odnajdzie. Później, już pod koniec tej książki, ogarnął mnie smutek... Dlaczego? Nie mogę zdradzić, ale poczułam taki ciężar w sercu, pewnie podobny do tego, jaki poczuł główny bohater. Ogólnie Chata jest emocjonującym tworem, to na pewno. 

Każdy zapewne doznał jakiejś krzywdy, kogoś stracił i zadawał sobie pytane "dlaczego ja?" czy "gdzie jest Bóg". Takie chwile potrafią zachwiać wiarą człowieka. Chata odpowiada na takie pytania. Poza tym, jest naprawdę dobrze napisaną historią, którą szczerze z całego serca Wam polecam. Naprawdę warto!

A już niebawem na instagramie @bookshunter_sol będzie można zgarnąć tę książkę.
Bądźcie czujni!

środa, 29 marca 2017

"Cela 7" Kerry Drewery

Dziękuję! 
Zamordowano uwielbianego przez tłumy celebrytę. Zatrzymana na miejscu zbrodni szesnastoletnia Martha Honeydew przyznała się do winy i zajęła miejsce w celi śmierci.
 Przyszła pora, aby sprawiedliwości stało się zadość.
 O losie dziewczyny decydują widzowie reality TV, którzy mają siedem dni na rozstrzygnięcie, czy oskarżona ma żyć, czy umrzeć. Nie ma już sędziów – jest publiczność z telefonami w ręku. Sprawa budzi ogromne emocje, bo po raz pierwszy w historii programu w celi śmierci znalazła się nastolatka.
Martha uparcie twierdzi, że jest winna, ale czy to ona pociągnęła za spust?
 A może rzeczywistość bywa bardziej skomplikowana niż obrazy, którymi karmią nas media?
 Fascynująca opowieść o tym, jak wiele jesteśmy gotowi poświęcić w imię tego, co dla nas najważniejsze.
Prawa do tytułu jeszcze przed premierą w Wielkiej Brytanii sprzedano do trzynastu krajów!

Cela 7, to jedna z tych książek, które wciągają od pierwszej strony. I chociaż się tego nie spodziewałam, tak właśnie było. Ta historia pochłonęła mnie całkowicie i cieszy mnie to, że nie jest to jakaś tam książka "zapchajdziura". Nie. Otóż Cela 7 niesie ze sobą pewne przesłanie. Jakże na czasie i, jakże prawdziwe.  W obecnych czasach rządzi "czyjaś opinia". Narzucane zdanie ogółu, jest ważniejsze od tego, co jednostki myślą. Człowiek pragnie się przypodobać innym, pragnie być akceptowany i czuć poparcie innych. Często nie patrzy się na to, czy jeśli coś powiemy, sprawimy drugiej osobie przykrość(chyba, że robimy to celowo)...

Jest jedna dziewczyna i siedem cel. Dziewczyna ma na imię Martha i jest oskarżona o zamordowanie z zimną krwią szanowanego człowieka. Martha zostaje skazana praktycznie bez żadnych dowodów, bo takie są realia. Nie liczą się dowody, liczy się liczba sms-ów skazujących bądź uniewinniających. Ależ ten wymiar sprawiedliwości poszedł do przodu! Żadnych sądów, żadnych adwokatów - tylko telefony, bądź sms-y decydujące o tym, czy dziewczyna siódmego dnia, w siódmej celi dokona swojego żywota. Nie może się bronić, a ogół wierzy we wszystko, co powie mu powszechnie dostępny program TV, Sprawiedliwością jest śmierć. Chwytliwy tytuł, prawda? Kłamanie, oczernianie i manipulowanie - dokładnie na tym polega ten program, a ludzie łykają wszystko jak pelikany. Przerażające, ale patrząc w jakim kierunku to wszystko idzie w otaczającym nas świecie, nie zdziwiłabym się, gdyby kiedyś do tego doszło. I chyba z tego autorka zaczerpnęła tę niezbyt fajną dla nas wizję.

Ta książka jest cholernie porywająca, nie miałam najmniejszej chęci jej odłożyć. Chociaż muszę przyznać, że nie jest to książka nieprzewidywalna, bo kilka ważnych aspektów jest do przewidzenia. Niemniej zakończenie było bardzo dobre! To, co się tam wyprawiało, to głowa mała. Liczę na kontynuację...

Autorka misternie wszystko przemyślała. Wszystkie zawiłości są inteligentnie opisane i wszystko fajnie wyjaśniane. Czytelnik nie powinien czuć się zagubiony, pomimo kilku zawiłości. Fajne jest to, że autorka poprowadziła historię kilkoma narracjami. Dzięki rozdziałom, w którym poznajemy wszystko z punktu widzenia Matrhy, możemy wiedzieć, co dziewczyna w danej chwili czuje. Tak samo w przypadku innych kluczowych postaci, jak Eve czy sami prowadzący Sprawiedliwością jest Śmierć. Te różne punkty widzenia dają czytelnikowi naprawdę wiele i pomagają w rozwikłaniu całej tej - sama nie wiem jak to trafnie ująć - farsy?

Cela 7, to książka nie tylko dla młodzieży. Sądzę, że może przypaść do gustu każdemu. Świetna historia, fajnie wykreowani bohaterowie... Nie będziecie się przy niej nudzić, to na pewno!

Zapraszam na fb:  Młody Book

poniedziałek, 27 marca 2017

"Zły Romeo" Leisa Rayven

Dziękuję! 
Cassie była uroczą dziewczyną z wielkimi ambicjami. Piekielnie zdolny Ethan miał reputację złego chłopca. Zagrali Romeo i Julię – i zmieniło się wszystko. Wielka miłość, jak w dramacie Szekspira, była im pisana. Jednak „zły Romeo” złamał „Julii” serce...
Kilka lat później grają razem na Broadwayu. Gdy spotykają się na scenie, są zmuszeni do konfrontacji z własnymi emocjami. Ethan próbuje odzyskać zranioną Cassie, jednak oboje w niczym nie przypominają siebie sprzed lat...
Czy kiedy kurtyna opadnie, ujawnią, co tak naprawdę kryje się w ich sercach?
Kto nie zna dramatu Szekspira pt. Romeo i Julia. Chyba nie ma takiej osoby. Zaintrygował mnie tytuł książki Rayven, który przywiódł mi na myśl właśnie wcześniej wspomniany dramat. Później przeczytałam opis i pomyślałam sobie "to może być dobre!". I wiecie co? To jest cholernie dobre!
Ta książka jest takim poprawiaczem humoru, jakich mało. Serio. Główna bohaterka jest bezkompromisowa i jeszcze z taką postacią kobiecą się nie spotkałam. Drugie: serio.  Zły Romeo okazał się świetnym Romeem. Jestem pod urokiem tej książki i pragnę poznać tom drugi, który jest ponoć jeszcze lepszy i zabawniejszy! Niemożliwe. 

Cassie rozwala system. Jest tak pozytywnie zakręcona i bez zahamowań, że to aż niemożliwe. Zazwyczaj w książkach New Adult poznaję bohaterki, które albo są szarymi myszkami, albo pięknymi i średnio pewnymi siebie istotami, które, albo czekają na księcia z bajki. Albo na prawdziwego drania. Cassie jest pewną siebie, silną, zabawną, bezpośrednią - czasami aż do bólu i łez - dziewczyną, która wie czego chce i mówi o tym głośno. A co! Po co się ograniczać nieśmiałością, czy jakimiś głupimi podchodami. Podchody? Phi! Nieśmiałość? Phi! Nie ma czegoś takiego w słowniku tej laski. Serio. I właśnie dlatego Cassie jest tak... Tak... nieporównywalnie świetną postacią. Jeśli chodzi o ten gatunek, bo jeśli chodzi o fantasy, to swoje ulubienice już mam. Niemniej jeśli chodzi o NA, to Cassie wiedzie prym. Na pewno jej nie zapomnę!

Dobra, bo ja tylko Cassie i Cassie. A przecież tytułowy Romeo też jest niczego sobie. Tak moje drogie, jeśli lubicie tajemniczych przystojniaków z ciętym językiem, to pan Holt. Ethan Holt. Na pewno Wam się spodoba.


Mnie osobiście zaintrygował. Chociaż czasami i irytacja we mnie narastała, bo to, jak traktował Cassie nie świadczyło o nim za dobrze. I to końcowe wytłumaczenie też nie do końca mnie przekonało. Niemniej i tak bardzo, ale to bardzo polubiłam Ethana. Świetna postać. W ogóle Cassie i Ethan to fajny duet. Oboje pyskaci, nie dający sobie w kaszę dmuchać. Ich dialogi często wywoływały we mnie śmiech. 

Podobało mi się również to, że autorka podzieliła książkę na "kiedyś" i "dziś". Chociaż to "drogi pamiętniczku" można było sobie darować, bo jakoś średnio te wpisy do mnie przemawiały. Nie pasowały mi, po prostu. Ha! I oto znalazł się jeden minus książki.


Zły Romeo to książka idealna na chandrę. Idealna dla fanów książek New Adult. Jest zabawna, wciągająca, emocjonująca i posiada nietuzinkowych bohaterów, których pokochacie! Ja osobiście zacieram rączki na tom drugi. Mam nadzieję, że nie będę musiała na niego długo czekać! Osobiście, polecam!

sobota, 25 marca 2017

"Bursztynowy anioł" Anna Tabak

 Dziękuję!

Poznajcie Aśkę – pozytywnie zakręconą studentkę ekonomii, której złośliwy los co rusz rzuca kłody pod nogi. Zakończenie kilkuletniego związku, zawalone egzaminy, uciążliwa praca... Dobrze, że pod ręką są przyjaciółki, na które zawsze można liczyć i pogadać dosłownie o wszystkim. I jeszcze kolega o dziwnie brzmiącym imieniu, który udzieli wsparcia w każdej sytuacji. Co ona by bez nich zrobiła?
 Niespodziewanie w życiu Asi następuje zwrot o 180 stopni: pojawia się idealny mężczyzna, dzięki któremu jej szara rzeczywistość zaczyna przypominać bajkę. Przystojny, bogaty, dżentelmen w każdym calu... Czyżby to był wymarzony książę? A może dziewczynie pisany jest ktoś inny? I co ze znienawidzonymi studiami i aktorstwem, które od zawsze było jej pasją? Po prostu przeczytajcie!
 Bursztynowy anioł to napisana od serca historia o miłości, ponadczasowej przyjaźni, szukaniu własnej ścieżki, a także zwykłych codziennych problemach i trudnej sztuce dokonywania wyborów. Porwie każdą młodą czytelniczkę – rozbawi, wzruszy, a może i zainspiruje do zmian we własnym życiu 

Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy, to ta urocza okładka. Bardzo mi się podoba. Zarówno kolory, jak i samo zdjęcie na niej widniejące. Patrząc na nią od razu pomyślałam, że ta książka będzie fajną historią o miłości. I miałam rację. Bursztynowy anioł, to przyjemna i pełna uroku historia, która, koniec końców mi się spodobała. Niemniej nie obędzie się bez minusów...

Aśka, przedstawiona w opisie wydawcy, jako pozytywnie zakręcona dziewczyna... Owszem, fajna postać i rzeczywiście lekko zakręcona (ale jej przyjaciółki bardziej). Szkoda tylko, że taki z niej mazgaj. Serio, byle głupota potrafi doprowadzić tę dziewczynę do łez. W zasadzie Aśka dość rzadko trzyma swoje emocje na wodzy, zupełnie jak słowa. I to trochę mnie raziło: ten ciągły płacz i dziwne akcje, jak na przykład ta w pracy z bolącym zębem. Serio, nie spotkałam się z takimi reakcjami, jak żyję. A swoje już żyję, więc... I to chyba tyle jeśli chodzi o minusy. Tak, bo cała reszta, prócz dziwnych "jazd" głównej bohaterki, przypadła mi do gustu.

Początek podobał mi się najbardziej. Później było tylko dobrze, a czasami mniej niż dobrze. Bywały momenty, które mnie drażniły, ale głównie przez zachowanie Aśki. Wciągnęłam się w tę jej gonitwę za idealnym facetem. Było zabawnie, lekko i na pewno - interesująco. 

Bardzo polubiłam uroczego, cichego i spokojnego Manu, który okazał się świetnym facetem. Właściwie od kiedy autorka tylko o nim wspomniała, zapałałam do niego sympatią. Wiedziałam, że moja intuicja się nie myli. Rzucałam gromami w główną bohaterkę - jak mogła nie zauważyć tego, że Manu jest w niej zakochany? Ponoć, to mężczyźni są ślepi... Aśka jest dobrym przykładem ślepej kobiety. Jednak rozumiem zamysł autorki, więc to takie moje osobiste psioczenie. 

"Bursztynowy anioł", to taka typowa kobieca powieść o miłości, podejmowaniu ważnych decyzji, czasami złych. Powieść o pragnieniach i dążeniu do celu. Myślę, że jeśli lubicie takie babskie czytadła, to ten tytuł Wam się spodoba. 

czwartek, 23 marca 2017

"Marta, która się odnalazła" Caroline Wallace


Dziękuję!
 
Poznajcie Martę. Marta ma 16 lat i nigdy nie opuściła dworca w Liverpoolu. Kiedy była niemowlęciem, ktoś zostawił ją w walizce pod drzwiami Biura Rzeczy Znalezionych. Nazwano ją Martą Zgubą. Do dziś nikt się po nią nie zgłosił, jednak ona wciąż nie traci nadziei…
 Dworzec Lime Street skrywa wiele tajemnic… Sekretne tunele prowadzące w nieznane, walizka, która mogła należeć do Beatlesów, rzymski legionista zjawiający się codziennie o stałej porze ze swoim lunchem, pluszowa małpka, która wciąż się gubi i odnajduje... Marta potrafi odgadnąć tajemnicę każdego zgubionego przedmiotu. Jednak tej jednej, najważniejszej zagadki nie potrafi rozwiązać - kim jest? Teraz musi to zrobić - i to szybko - ma na to zaledwie 36 dni.
Czy Marcie uda się rozwikłać tajemnicę swojej przeszłości?
Czy ktoś się po nią w końcu zgłosi?
Jakie jeszcze tajemnice skrywa stary dworzec?

Lubię czytać pozytywnie zakręcone książki, ale wydaje mi się, że "Marta, która się odnalazła" była dla mnie zbyt zakręcona. Oczywiście to nie odbiera jej uroku, który doceniam i to nawet bardzo. Jednak historia Marty Zguby do mnie nie przemówiła. Niestety. Trochę męczyłam się czytając tę książkę. Myślałam, że będzie to coś bardziej lekkiego i mniej oderwanego od rzeczywistości. Wiem, że jest wiele fanek tejże powieści, więc nie będę Wam jej odradzać, bo w zasadzie nie jest tak, że ona całkowicie mi się nie podobała. O tym nieco niżej.

Marta została porzucona przez swoich rodziców jako niemowlę. W obecnych czasach nie jest niczym niezwykłym porzucenie dziecka, co nie znaczy, że jest to rzecz dopuszczalna. Jednak niezwykłość w przypadku Marty polega na tym, że została zostawiona w walizce na dworcu w Liverpoolu. Niezwykłe jest również to, że dziewczyna do szesnastego roku życia, nie opuściła dworca. Nie wyściubiła z niego nosa nawet na moment. Dziwne, prawda? Nagle dziewczyna zostaje postawiona w dość trudnej sytuacji. Ma trochę ponad miesiąc do odkrycia kim tak naprawdę jest, kim są jej rodzice i skąd w ogóle się wzięła. 

Jeśli chodzi o postać Marty, to muszę przyznać, że dziewczyna jest naprawdę sympatyczna i pocieszna, chociaż bardzo naiwna. W sumie mogłabym się tego nie czepiać, zważywszy na to, jak do tej pory żyła i na to, kto i jak ją wychowywał. Jednak nie poradzę nic na to, że nie czuję się w pełni przekonana do tej historii. 

Jednym co ogromnie przypadło mi do gustu był ten subtelny i bardzo uroczy wątek miłosny, jaki autorka stworzyła. Rzadko kiedy w książkach spotyka się tak fajnie ujęte uczucie, a to jest bardzo dużym plusem i musiałam to docenić. Ba! Nawet wyróżnić, bo ponad tą magię, która wylewa się z treści, właśnie wątek miłosny najbardziej mnie przekonał. Chociaż oddanie i przyjaźń również są fajnie ukazane.

"Marta, która się odnalazła", to niewątpliwie interesująca, niezwykła, ciepła i magiczna powieść. Może mnie  w pełni do siebie nie przekonała, ale wiem, że wielu z Was się w niej zakocha. Dlatego absolutnie jej nie odradzam, wręcz przeciwnie, polecam się z nią zapoznać i odkryć jej urok, który każdy odbierze inaczej.


poniedziałek, 20 marca 2017

"Zakazane życzenie" Jessica Khoury


Dziękuję!

Opowiedziana na nowo baśń tysiąca i jednej nocy.
 Ona jest potężnym dżinnem. On złodziejem z ulicy. Połączyła ich pradawna magia. Kiedy Aladyn odnajduje magiczną lampę, Zahra zostaje przywrócona światu, którego nie widziała od pięciuset lat. Ludzie i dżinny pozostają w stanie wojny, więc aby przetrwać, musi ukrywać swą tożsamość. Przybierając różne kształty, będzie trwać przy swoim nowym panu aż do czasu, kiedy ten wypowie swoje trzy życzenia. Wszystko się komplikuje, gdy Nardukha, potężny król dżinnów, oferuje Zahrze szansę całkowitego uwolnienia od magii lampy. Uratowanie siebie oznacza jednak zdradzenie Aladyna – człowieka, w którym Zahra… zakochała się wbrew sobie.
Teraz musi podjąć dramatyczną decyzję: wybrać między wolnością a uczuciem – zakazanym, lecz silniejszym niż wszystko, co znała do tej pory. Skrywane przez stulecia tajemnice, baśniowy świat skrzący magią, niebezpieczeństwo i miłość wbrew wszelkim zasadom.

Opowieści o Aladynie jest kilka, każda czymś się od siebie różni. Każda jest niezwykła, magiczna i potrafi oczarować odbiorcę. Jako mała dziewczynka uwielbiałam bajkę o Aladynie, czy to tę pełnometrażową, czy odcinkową. Każdą oglądałam z zapartym tchem. "Zakazane życzenie" czytałam również z zapartym tchem, tylko się coś dżin zmienił. Jeśli oglądaliście bajkę, to wiecie jaki był dżin Aladyna, a tutaj fiu fiu!



Otóż piękna, potężna i na pewno nie niebieska kobieta - taką oto formę przyjął dżin, jakiego poznacie czytając "Zakazane życzenie". Coś nowego, coś fajnego i na pewno, coś przez autorkę przemyślanego. Mnie postać Zahry vel Dymka, bardzo przypadła do gustu. Zacznijmy jednak od początku...

Był sobie pewien złodziejaszek, sprytny (to bez wątpienia), przystojny, pyskaty, pełen uroku. Zachciało mu się ukraść pierścień. Ażeby to byle jakie złotko było! Co to, to nie! Magiczny... Pradawny... Potężny. Pierścień, który zawiódł młodzieńca aż na sam środek pustyni, gdzie nic, tylko sam piach. Czy aby na pewno? Coś jednak na tej pustyni przyciągało chłopaka, piach? Jak się okazało, pod hałdami piachu znajdowało się królestwo, dawne, zniszczone przez dżiny. Chłopak z natury ciekawski postanowił skorzystać z okazji i pomyszkować... Pierścień przywiódł go do starej, podniszczonej lampy. Lampy, która zmieniła całe jego życie.


Zabawa się rozpoczęła! Przyznam, że od początku historia, jaką stworzyła Jessica Khoury mnie wciągnęła. Całkowicie zostałam porwana przez tę przygodę. Może dlatego, że odezwało się we mnie wewnętrzne dziecko, które ma słabość i sentyment do przygód Aladyna? Pewnie dlatego też, ale sądzę, że ten swoisty urok, klimat i lekki styl, jakim napisana została ta książka miały w tym swój udział. 


Tytułowe zakazane życzenie w końcu padnie w tej książce... Dowiemy się o co chodzi, bo szczerze powiem, że nurtowało mnie to trochę i byłam ciekawa o co chodzi. Główną postacią w tej książce jest dżin o imieniu Zahra, który został uwięziony w magicznej lampie wieki temu. Zahra pragnie się wydostać i odzyskać utraconą wolność, a może jej w tym pomóc Aladyn, który oczywiście nie wie, co zamierza dżin. Spryciara z tej naszej Zahry, to trzeba przyznać. Bardzo podoba mi się to, jak ta bohaterka została wykreowana - zaradna, mądra, sprytna i silna - to jedne z jej największych cech osobowości. Cech, które osobiście bardzo sobie cenię w postaciach literackich. To samo się tyczy Aladyna. Polubiłam tego złodziejaszka już od pierwszych stron, więc poznawanie przygód tych postaci było dla mnie czystą przyjemnością.

Czy dla wolności Zahra poświęci to uczucie, które zrodziło się pomiędzy nią a złodziejem? Byłam ciekawa, jak autorka z tego wybrnie i muszę przyznać, że udało jej się to śpiewająco.


Sporo magii, dużo śmiechu, wciągająca akcja, elegancko wykreowany świat i bohaterowie, oraz piękne uczucie w tle. Czego chcieć więcej? Mnie "Zakazane życzenie" zauroczyło i bardzo się podobało. Dlatego z przyjemnością mogę Wam polecić tę książkę. Poza tym... Czy to piękne wydanie nie kusi?!