Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bookshunter. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bookshunter. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 15 lipca 2019

"Nie wiem, gdzie jestem" Gayle Forman



Nowa powieść autorki bestsellerów "Wróć, jeśli pamiętasz", "Ten jeden dzień", "Zostaw mnie".
Los splata drogi trojga obcych sobie ludzi.
Freya jest młodziutką wokalistką, stojącą na progu sławy. Straciła głos podczas nagrywania swojej debiutanckiej płyty. Harun zamierza zerwać więzi z bliskimi, żeby pozostać wiernym sobie. Nathaniel przyleciał do Nowego Jorku z jednym małym plecakiem i desperackim planem. Nie ma nic do stracenia.

Łączy ich strata.
Nadzieja.
Tęsknota.
I miłość.

Zanim dzień dobiegnie końca, ich głęboko skrywane tajemnice wyjdą na jaw, a oni przekonają się, że najlepszym lekarstwem na każdą stratę i tęsknotę jest drugi człowiek.

"Nie wiem, gdzie jestem" opowiada o ludziach, którzy zaufali miłości i dzięki niej odkryli swoją drogę. Niezrównana Gayle Forman ofiaruje swoim czytelnikom emocjonalne katharsis.

Pamiętam swoją pierwszą przygodę z twórczością Gayle Forman. Pamiętam, jak mając naście lat wzruszałam się czytając "Zostań, jeśli kochasz". Oh, co to była za lektura. Nawet teraz, pisząc o niej, tam w środku coś trzepocze. Była to jedna z moich ulubionych historii młodzieżowych. Jakiś czas temu miałam okazję czytać "Zostaw mnie" RECENZJA - czyli Forman w nowym wydaniu. Już nie młodzieżowo, już nie tak wzruszająco i ckliwie. To powieść skierowana do dojrzałych kobiet, dająca do myślenia i poruszająca życiowy temat. Dlatego, kiedy dowiedziałam się, że wydawnictwo planuje wydać kolejną książkę autorki w podobnym klimacie, stwierdziłam, że muszę to przeczytać. 

"Nie wiem, gdzie jestem", to powieść która okazała się całkiem zabawną, przyjemną i lekko pouczającą historią trójki, z początku zupełnie sobie obcych osób, których światy się zderzają. Dosłownie i w przenośni. Nathaniel, Harun oraz Freya - to kompletnie różne osobowości, mające zupełnie inne poglądy na świat. Osoby, których życie naznaczyło swego rodzaju samotnością i brakiem zrozumienia. 

Freya, to sławna piosenkarka, która postawiła na jedną kartę - bycie gwiazdą. Jednak aby móc nią być, kobieta musi śpiewać, a o to ciężko, kiedy brak głosu. Freya ma teraz czas, by zastanowić się co dalej. Jak wybrnąć z tej niemocy. Nachodzą ją również inne wątpliwości, o których nie mogę Wam wspomnieć - o tym musicie przeczytać sami. Poznajemy również Haruna. Chłopaka, który pochodzi z konserwatywnej rodziny i który musi przed nią ukrywać, iż jest homoseksualistą. Jest również Nathaniel, który jest chyba najbardziej skomplikowaną postacią w tej książce. A przynajmniej ja odniosłam takie wrażenie. Wszyscy razem wzięci tworzą barwne trio, które sobie pomaga, uzupełnia się i zaprzyjaźnia. 

Najnowsza książka Gayle Forman, jest interesująca, zabawna, wciągająca... Autorka porusza ważną kwestię przyjaźni, straty, dawaniu sobie drugiej szansy, otworzeniu się przed drugim człowiekiem,spojrzeniem na swoje życie z dystansu. Krótko i na temat - polecam!

piątek, 21 czerwca 2019

"Coraz większy mrok" Colleen Hoover



Verity Crawford, sławna autorka thrillerów, zostaje sparaliżowana wskutek tragicznego wypadku. Jej mąż zatrudnia pisarkę Lowen Ashleigh, by dokończyła bestsellerową serię książek chorej żony.
Podczas przygotowań do pracy w posiadłości Crawfordów Lowen w stosie notatek znajduje niepublikowany dotąd materiał. Tekst, który miał na zawsze pozostać tajemnicą, okazuje się wstrząsającą spowiedzią Verity.
Odkrywając sekrety autorki, Lowen coraz bardziej pogrąża się w mroku i niebezpiecznie zbliża się do jej męża Jeremy’ego. Aż w pewnym momencie staje się częścią życia Crawfordów, jeszcze bardziej niepokojącego niż thrillery Verity...
Szokująca opowieść o małżeństwie, obsesji i manipulacji.

Pierwszy thriller psychologiczny autorki, która znana jest z książek wyciskających łzy, NA, YA? Coś nowego w dorobku  Colleen Hoover? Biorę w ciemno. Ciekawość mnie zjadła i wiecie co? Nie zawiodłam się. "Coraz większy mrok", to bardzo dobra powieść. Z zaskakującym i zarazem szokującym zakończeniem - a takie tygryski lubią najbardziej. Prawda?

Książka od początku była intrygująca i chociaż podejrzewałam wiele rzeczy, to i tak to, jak Hoover zakończyła tę historię zaskoczyło mnie totalnie. Po przeczytaniu ostatniego słowa, długo zastanawiałam się nad tym wszystkim, co działo się w książce. Autorka zawile przedstawiła kilka wątków, jednak na ostatnich stronach powieści wszystko wyjaśniła, a wtedy ja musiałam sobie to wszystko poukładać.

Postaci, jakie poznajemy w książce "Coraz większy mrok" nie są jakoś wybitnie wykreowane - nie ma w nich niczego szczególnego -  jednak, idealnie pasują do całości, można rzec, że są w punkt!
Główna bohaterka o  imieniu Lowen, to taka szara, naiwna i wypłoszona myszka, którą autorka chciała (mam wrażenie) przedstawić, jako cwaną bestię. Niestety w moim odczuciu, nadal była tylko myszką. Za to kotem na pewno dobrze stworzonym, był Jeremy.  Przystojny, inteligentny, śmiały i czuły mąż, który jest podejrzanie idealnym mężem, ojcem, opiekunem oraz w ogóle - mężczyzną. Ciekawą postacią na pewno jest Verity - czasami miałam ciary, kiedy czytałam książkę, a moja wyobraźnia działała na naprawdę wysokich obrotach w pewnych momentach związanych z tą postacią.

Bardzo podobałą mi się wielotorowa narracja. Dzięki takim zabiegom, lepiej poznajemy bohaterów. W tym przypadku po dróżkach teraźniejszości, prowadzą nas oczy Lowen, natomiast przeszłość pokazuje nam Verity. Łapałam się na tym, iż czasami ciężko było mi wybrać, która wersja jest bliższa prawdy. I przez te zawiłości zadawałam sobie wiele pytań. Dlaczego tak, a nie inaczej? Ale jak ona mogła to zrobić? I, czy ona to zrobiła? Komu wierzyć? Podczas czytania miałam tak wiele myśli naraz, że szok!

Reasumując... "Coraz większy mrok", to dobrze skonstruowany i klimatyczny thriller psychologiczny. Hoover może być dumna, bo niewątpliwie książka jej się udała. Jestem ciekawa kolejnych odsłon tej autorki. Polecam!

sobota, 27 kwietnia 2019

"Drive" Kate Stewart



Muzyka… najwierniejsze odbicie serca. Przeciętna piosenka trwa trzy i pół minuty. Może sprawić, że zatrzymasz się, zamrugasz i pomyślisz o przeszłości lub przeniesie cię do rozrywających serce wspomnień. W szczytowym okresie kariery miałam wszystko, czego pragnęłam i wiodłam wymarzone życie. Odnalazłam swoje tempo, wpadłam we właściwy rytm, ale jakiś czas później odebrałam telefon, który sprawił, że wszystko przepadło. Widzisz, moje ulubione piosenki potrafiły się na siebie nakładać i grać równocześnie. Zakochałam się w melodii jednego mężczyzny a słowach drugiego. Jeśli chodzi jednak o podkład muzyczny naszego życia, to czy ktokolwiek potrafiłby wybrać ulubioną piosenkę? I właśnie po to, by wyzbyć się wątpliwości, zrezygnowałam z miejsca w pierwszej klasie samolotu i postawiłam na jazdę samochodem i przemyślenia. Dwa dni. Jedna playlista. I długa droga do domu, do czekającego na mnie mężczyzny.

Muzyka jest ważna ważna w życiu chyba każdego z nas. Każdy ma swoje ulubione piosenki, ulubionych wykonawców, czy gatunek. Towarzyszy nam podczas ważnych momentów, w domu, w drodze do pracy/szkoły/na wakacje, podczas uprawiania sportu, czy nawet w pracy.  Dla bohaterów "Drive" muzyka jest życiem. A autorka w piękny sposób opisuje, jak jej bohaterowie kochają dźwięki muzyki. Jak nią żyją. Można powiedzieć, że muzyka jest ich powietrzem, które jest wtłaczane w ich ciało. Cieszę się, że miałam możliwość przeczytania tej książki, bo jest naprawdę piękna.

Muszę przyznać, że Filia wydaje cudowne powieści o miłości. Chociaż właściwie na pozostałe też nie narzekam. Dlatego ufam temu wydawnictwu, jeśli chodzi o wydawane pod ich szyldem książki. Wręcz ich łaknę! I "Drive" okazała się jedną z tych dobrych powieści, które powinna przeczytać każda osoba lubiąca ich powieści. Jest to Must read fanek romansów, NA, i YA.

Jeśli chodzi o sam początek, to niestety ciężko było mi się w niej zakochać, ale im dalej w las, tym lepiej. I chociaż zakończenie było do przewidzenia, to po drodze autorka rzucała nam inne rozwiązania, ale widać było, że to taki zabieg dla zamydlenia oczu. Sprytna bestia! Było również kilka absurdalnych sytuacji, które mnie śmieszyły, ale co tam. Przymykam na to oko, bo jeśli chodzi o całość, to jestem na tak. Jeśli Kate Stewart wyda coś nowego, to ja chętnie po nią sięgnę, bo autorka ma fajny styl i podobała mi się jej powieść. Liczę na więcej takich!

Sądziłam, że "Drive" wzbudzi we mnie więcej emocji, że może poleci jakaś łezka, a tutaj nic. A szkoda, liczyłam na płaczliwe momenty - czasami lubię sobie popłakać nad książką. No nic, może następnym razem? Niemniej książkę polecam, wrażliwcom, czytelnikom, którzy lubują się w powieściach wciągających i lekkich zarazem. Miłość gra tutaj pierwsze skrzypce, więc fani romansów będą zadowoleni.

sobota, 2 września 2017

Zdobycze wakacyjne!

Dzień dobry, cześć i czołem!

W lipcu nie pokazałam Wam moich zdobyczy książkowych, więc trochę się tego nazbierało. Chociaż... Zdarzało mi się tyle zebrać w jeden miesiąc. Teraz wielu propozycjom odmawiam, nie kusi mnie tak wiele tytułów, a też nie chcę czuć tej ciągłej presji "przeczytać na cito". Lubię współpracować z wydawnictwami, które nie narzucają tempa na przeczytanie egzemplarza i publikację recenzji, a widzę, że takich jest już coraz mniej... Niemniej, nie biadoląc, a przechodząc do konkretów, oto on. Stosik w całej okazałości!


A teraz stosiki pogrupowane, bo nie wszystkie są recenzenckie, nieprzeczytane czy do przeczytania na już.

 Tutaj zakupy własne, począwszy od Iluminae na pięciu książkach z kolekcji Picoult kończąc. Natomiast pozostałe, to prezenty od wydawnictw, bądź niezapowiedziane przesyłki. A takich nie mam w zwyczaju czytać. Albo czekają na swoją kolej, albo szukają nowych domów. 

Wszyscy zachwycają się Iluminae, jestem ciekawa o co ten szum. Owszem książka jest wydana bajecznie, ale czy treść mnie do siebie przekona... Kręcę trochę nosem, zobaczymy jak to będzie. 

Kolekcję książek Picoult zbieram od pierwszego tomu i kiedyś mam zamiar przeczytać je od A do Z. :D

A tutaj książki przeczytane i moje trzy cudowne patronaty :)

Bez serca oraz Samotny wędrowiec - polecam obie, różne, ale totalnie w moim guście. Chociaż Bez serca na początku mnie trochę osłabiało :D

Trzeci patronat, to wznowione wydanie Villette. To wydanie jest przepiękne!

Ktokolwiek widział - świetna książka od wydawnictwa W.A.B
Zaczarowani - oryginalna historia od wydawnictwa Papierowy Księżyc
Dziewczyna z Brooklynu - Musso nie zawodzi od wydawnictwa Albatros.
Bez uczuć - z moim blurbem na okładce! Niezobowiązująca lektura. Może nie wysokich lotów i jak na Sheridan, to słabo, ale ogólnie spoko, od Otwartego.
Odległość między tobą a mną - przyjemna młodzieżówka od Bukowy Las.
We wspólnym rytmie - Moyes nie zawodzi! Od Między Słowami.
I perełki od Prószyńskiego: Opiekunka do dzieci, Światło nie może zgasnąć oraz Czarne narcyzy... A chwila, ich jeszcze nie czytałam. Nie wiem co robią w tym stosie :D

I perełki do przeczytania!

Na gigancie - od wydawnictwa Albatros.
Metoda na wnuczkę - interesujący tytuł od Filii i Ona Czyta.
Dwie książki Jadowskiej od Fabryki Słów.
Przeszłość - intrygujący tytuł od W.A.B.
Nowość od Harper Collins, poprzednia książka Morgan była świetna, więc i po tej się tego spodziewam :)
Skrzywiona litera - od Papierowego Księżyca.
Lokatorka i Ocalałe od Otwartego. Niebawem się za nie biorę.
Teraz czytam Ciotkę Poldi oraz Dzikie królestwo, a następnie Szamanka od umarlaków :)
Dziwna i taki jeden od YA!

To chyba tyle...  A nie! Jeszcze na czytniku kilka książek, przeczytanych i do przeczytania. Te do przeczytania, to nie od wydawnictw, więc spiny nie ma :D

Sporo tego, prawda? Czytaliście coś? Macie chrapkę na któryś tytuł?

środa, 1 czerwca 2016

Biblioteczka Books Hunter!

Hop Hoop!

Dzisiaj przyszedł czas, żeby pokazać Wam moje zbiory i przy okazji zrobić porządek z tym chaosem, jaki wkradł się w moje biblioteczne, prywatne regały. Pamiętam czasy, kiedy w poprzednim domu miałam tylko dwie małe półki na książki, a co się z tym wiązało, miałam bardzo mało książek. Odkąd się przeprowadziłam, mam sporo miejsca na moje cudeńka. W zasadzie są rozdysponowane w dwóch pokojach z czego jeden chcę przerobić na typową domową biblioteczkę, pełną regałów i książek. Takie małe marzenie. Książek mam sporo, czytam baaardzo dużo i dlatego większość z nich jest już przeczytana. Przechodząc do rzeczy... Z góry przepraszam za jakość niektórych zdjęć. Albo robiło się ciemno, albo zaraz znienacka wyłaziło słońce, a nie chciało mi się skakać wokół tego wszystkiego po dziesięć razy... zwłaszcza, że tak parno i nie ma czym oddychać. No i jeszcze jak na prawdziwą pierdołe przystało uszkodziłam sobie nogę w kostce. 

To jest regał, a w zasadzie szafa... szaforegał? W moim pokoju. Mieści sporo książek, dlatego, gdy nie chcę mi się ich wynosić na górę, to układam je w dwóch rzędach. Niemniej, tutaj znajduje się większość moich zbiorów... Chyba :D  W zasadzie gdybym nie sprzedała/wymieniła/podarowała kilkudziesięciu książek, było by ich znacznie więcej... I byłoby, no cóż... cienko. Ze mną, regałami i miejscem na książki.  Mam jeszcze sporo książek do "rozdania", ale nie mam kiedy zabrać się za ich uporządkowanie itp. Albo najzwyczajniej w świecie mi się nie chce :D
Niemniej jestem bardzo zadowolona z mojej skromnej (tak wiem!) kolekcji. Mam kilka perełek, które są trudno dostępne, albo w ogóle nie są dostępne i one są bardzo wartościowe w mojej biblioteczce. Jednak najbardziej wartościowe książki są te, które podarowano mi w prezencie. Z czystego i dobrego serca. To właśnie one są dla mnie najważniejsze i najcenniejsze :)



Bardzo lubię powieści Nicholasa Sparksa i Guillaume Musso. Mimo, że często przeplatają się w nich smutne wątki, to jednak uważam, że przekaz jest wyraźny, prawdziwy i poruszający. A ja lubię, kiedy książka daje do myślenia. Jeśli jeszcze nie czytaliście książek tych autorów, to czas to zmienić :) Przede mną jeszcze nowa książka Sparksa "Na zakręcie". Mam nadzieję, że niebawem się za nią zabiorę.

Za książkami, które omówiłam wyżej, znajduje się seria o Sukkubie, którą czytałam dwa razy. Lata temu na telefonie i, kiedy dorwałam papierową wersję. Bardzo lubię ten klimat i humor Mead i chociaż Akademia Wampirów do mnie nie przemówiła, to autorkę sobie cenię. Znajduje się tutaj jedna z moich ulubionych serii paranormal romance "Osobiste demony", którą też czytałam dwa razy. "Pocałunek Kier" uuu co to za historia! Szkoda, że Amber zaprzestało wydawania Żelaznej serii... Ubolewam nad tym, bo to naprawdę świetna przygoda, która urwała się u nas na tomie drugim i tyle...

Następnie mam cuda Papierowego Księżyca czyli Bardugo i Gromyko <3 Najchętniej wszystkie okładki Papierowego ułożyłabym frontami, ale niestety miejsca brak :D Przepięknie wydania "Złodziejki Książek" oraz "Szarych śniegów Syberii" a obok "Mały książę", któremu nie mogłam się oprzeć w empiku, bodajże w tamtym roku go zakupiłam. W dodatku za śmieszne pieniądze. A tak mądrą książkę należy mieć u siebie na półce. Moje stare wydanie gdzieś się zapodziało...

Ach piękna kolekcja książek Ilony Andrews (tak jestem ogromną fanką Kate i Currana!) oraz Batrici Briggs. Takie urban fantasy to ja rozumiem. Podoba Wam się? Wyżej mam mały misz masz książek przeczytanych i do przeczytania. Jojo Moyes, którą bardzo sobie cenię. Piękne "Art&Soul", które czeka na przeczytanie, tak samo jak "Odkąd cię nie ma". A! Jeszcze "Bez słów", i Hoover... Lubię takie powieści, zwłaszcza na ten letni czas, więc w te wakacje na pewno je przeczytam. Obiecuję! 


"Króla kruków" mi ucięło, ale on tam jest, widzicie? Tom trzeci czytany i dlatego wystaje z niego zakładka :) "Szklany miecz" ciągle przede mną, ale sobie poczeka, bo na razie mi się z nim nie spieszy. Książki Maas - uwielbiam ją. Teraz tylko czekać na "Królową cieni". "Nevermore" rewelacyjna i klimatyczna seria, tom trzeci już do mnie leci i nie mogę się doczekać, aż będę go mogła postawić obok poprzednich tomów. Trzy ostatnie pozycje, a w zasadzie cztery, są do przeczytania z tym, że "Pierwszych piętnaście..." sobie poczeka dłuuugo, bo na razie nie mam na nią ochoty. Natomiast już niebawem wezmę się za książki Riordana.

I przedostatnia półka w moim pokoju, na której widnieją tylko trzy książki nieprzeczytane, a są to trzy tomy Sagi Argentyńskiej. Pewnie idealne a ten czas, ale... Sobie poczekają. Okładki mają piękne, to trzeba przyznać. A czytaliście "Co, jeśli..."? Seria "Oddechy" tej autorki nie przypadła mi do gustu, ale ta jednotomowa powieść jest naprawdę fajna. Jakby nie pisała jej autorka Oddechów :) Polecam. Dwa egzemplarze "Gwiazd naszych wina", jeden za który kiedyś wymieniłam się na LC, zniszczony egz. recenzencki i ten, który sobie kupiłam w okładce filmowej z dodatkami. Bardzo mi się podoba.


I mini regalik nad moim łóżkiem. Jak spadnie mi na głowę, to przynajmniej umrę szczęśliwa... Zabiją mnie książki :D Oczywiście na pierwszym miejscu książki Clare o Nocnych Łowcach. Uwielbiam <3 Obok "Pani Noc" jest "Portret Doriana Graya", a obok kubek z kawą... Wiem, że to wygląda jakby w nim były zakładki, ale nie, za kubkiem jest słoik z zakładkami. Obok misz masz książek, które normalnie tam nie leżą. Leżą obok biurka... A niżej trzy cegiełki, mały #openbook i reszta książek do przeczytania na najbliższy czas. To tyle jeśli chodzi o książki w moim pokoju sypialnianym... Teraz zapraszam do mojej przyszłej biblioteczki. Mam nadzieję!

Aaaa! Zapomniałam o tej półce :) Cinda Williams Chima - tę serię bardzo polubiłam. Natomiastę tęj drugiej nie mogłam znieść. Język beznadziejny, postaci beznadziejne... Meh.
Książki Monning, Mag zapowiedział kolejne tomy, których nie mogę się doczekać! I oczywiście Kim Harris i jej wiedźmia seria <3 Uwielbiam! Niżej Gabaldon, te tomiszcza... Czwarty tom ciągle przede mną. "Parabellum" przez które robiłam kilka razy to zdjęcie, ale za każdym razem jest ono po prostu niewidoczne -.- Cat i Bones czyli niezawodna Jeanine Frost! Sherrilyn Kenyon i jej seria o Mrocznych Łowcach, której podobno sama Cassandra Clare podkradła Nocnych Łowców. Chociaż serie zupełnie się różnią i jakoś nie chce mi się w to wierzyć... No ale.

Na pierwszym planie znajdują się te oto perełeczki.
Jak nie przepadam za wampirzymi seriami, tak ksiązki Hamilton o Anicie Blake bardzo sobie chwalę. "Saga księżycowa"... pewnie nie widzicie, ale tam jest coś takiego ogromnego... przytłaczającego, to mój żal do wydawnictwa za to, że zaprzestało wydawania kolejnych części. Tak się nie robi! "Siedem minut po północy" świetna powieść i te rysunki! Swoją drogą nie wiedziałam, że film ma powstać. Butcher... ah cykl o magu miód malina.  Na dole misz masz, "Promyczek" aww *_* i Sanderson! Simmons jeszcze nieprzeczytana. Tak to wszystko przeczytane :) Nie jest źle!


Za Sandersonem i innymi, znajdują się takie oto piękności.

I ostatnia już półka, chociaż jeszcze z jakieś 50 książek (jak nie więcej) gdzieś się poniewiera, niepoukładanych po tym pokoju. Nie mam na razie na nie miejsca, więc Wam ich nie pokażę :) Te, które tutaj widzicie, prócz "Jedynej" są na sprzedaż i wymianę:)


Ufff ile tego jest... Mam nadzieję, że docenicie moją bieganinę z góry na dół i cykanie tych zdjęć :D W zasadzie to nie wszystko, ale nie dam rady zrobić więcej...

Dziękuję za uwagę!


poniedziałek, 4 stycznia 2016

Najlepsze książki 2015 roku?

Dzień dobry, cześć i czołem!

Nigdy nie robiłam takiego posta wyróżniającego najlepsze książki roku. Tak mnie jakoś wzięło do napisania tej notki po przeczytaniu "Red Rising. Złoty syn". Stwierdziłam "kurczę! To najlepsza książka tego roku". Pomyślałam sobie, że koniecznie muszę zrobić taki swój mały ranking najlepszych. Zastanawiam się również nad rankingiem najgorszych, ale w sumie nie było tragedii w tym roku, więc sobie odpuszczę :)
Nie będzie to takie typowe TOPcoś. Po prostu wybrałam kilka książek z kilku gatunków, które zapadły mi w pamięć i o których chcę wspomnieć, bo być może komuś przeleci koło nosa smaczek książkowy :)

Na pierwszy ogień wybrałam fantastykę:


Oczywiście wspomniana książka "Red Rising: Złoty syn", której opinię możecie poznać klikając [TU]
Czekanie na tom trzeci to po prostu udręka...
Nie mogłabym nie wspomnieć o Brandonie Sandersonie i o cyklu "Ostatnie Imperium", które jest rewelacyjne! Tytuły są podlinkowane, wystarczy kliknąć :) "Z mgły zrodzony" "Studnia wstąpienia" i "Bohater wieków" .
Również dzięki wydawnictwu Mag, zapoznałam się z twórczością Jima Butchera, która idealnie wpasowała się w moje gusta czytelnicze "Krwawe rytuały" i "Śmiertelne maski"
"Obca" - Gabaldon, którą odkryłam w tym roku. Przeczytałam na razie tylko 3 tomy, posiadam również czwarty, ale na chwilę obecną zrobiłam sobie przerwę :)

I moja ulubiona Gromyko, którą wielbię i wielbić będę! "Wierni wrogowie" oraz "Rok szczura: Widząca" (zaczytuję się aktualnie w tomie 2 <3)

Książki fantastyczne, których głównymi bohaterami są nastolatkowie


"Dziedzictwo ognia" na które czekałam i czeeeekałam, aż się w końcu doczekałam i co najważniejsze, nie zawiodłam się :) "Czerwona królowa", której nie recenzowałam, ale miło wspominam. "Niezwyciężona: Pojedynek", której kontynuacji już nie mogę się doczekać. Na szczęście już niebawem się pojawi! Oraz "Summoner. Zaklinacz. Początek"

Teraz coś młodzieżowego: YA/NA


Przyznam, że u mnie z gatunkiem młodzieżowym różnie bywa. Więcej mi się nie podoba, niż podoba. Dlatego wybrałam książki, w których "fajność" nie wątpię i które przypadły mi do gustu.
"Trzynaście powodów", książka z tych smutnych, zupełnie jak "Posłuchaj a zrozumiesz", "Tease" (której zapomniałam ująć na zdjęciu) czy "Co, jeśli...". Zapomniałabym o "Wszystkie jasne miejsca", którą czytałam w formie ebooka (muszę zdobyć papierową wersję! Nie chce się ktoś pozbyć i sprawić mi radości?) A na wesoło (czasami smutno) "Przypadki Callie i Kaydena", "Lato koloru wiśni" oraz "Fangirl", która nie jest jakaś wybitna i och, ach... Ale jest przyjemna i zapadła mi w pamięć :)

A na koniec coś kobiecego, lekkiego, o miłości i nie tylko ;)


"To przez ciebie!" - zabawna, typowo kobieca powieść. "Razem będzie lepiej", Moyes wie, jak roztopić moje serducho. "Love, Rosie", zarówno wersja papierowa, jak i kinowa, bardzo fajna. "Kiedy cię poznałam", Ahern bardzo fajnie tworzy swoje powieści. "Nie tacy oni straszni" to bardzo zabawna książka, na chandrę i poprawę humoru. Polecam! "W poszukiwaniu szczęścia", bardzo przyjemna powieść. I na koniec wyciskacz łez, czyli "Ostatnie dni królika".

To chyba wszystko. Przeczytałam również masę ebooków, ale wymieniać tego wszystkiego przecież nie będę :) Mam nadzieję, że post Wam się spodobał. Życzę miłego dnia!