sobota, 24 stycznia 2015

Co mi ostatnio w duszy gra?

Dzień dobry, cześć i czołem!
Źródło

Dzisiaj nie książkowo, a muzycznie. Mianowicie o kilku kawałkach, które - jak w tytule - w duszy mej grają i, o których nie mogę przestać myśleć.  Nie są to jakieś moje wielkie odkrywcze nuty, ale mogłabym ich słuchać non stop :) Ci, którzy mnie znają mniej lub więcej, wiedzą, że ja lubię słuchać piosenek niosących ze sobą pewien przekaz. Dlatego tym razem nie mogło być inaczej!

Zaczynamy od jednego z moich ulubionych zespołów. Przed Państwem Nickelback !


Linkin Park nie mogło zabraknąć.

A tutaj w sumie takie moje małe odkrycie, bo tego zespołu nie znam za dobrze. Piosenka świetna, no i teledysk...:)

Ah... Ed... Ten facet ma głos! A teledysk? Bajka! Można by powiedzieć, że to nic takiego, a jednak ma w sobie to "coś". Ta zmysłowa piosenka, diabelnie zmysłowy taniec... No ogień!

A Wy? Czego ostatnio słuchacie? Zdradźcie mi, co Wam w duszy gra :)

piątek, 23 stycznia 2015

"Tak krucho..." Tammara Webber




Drugi tom bestsellerowego „Tak blisko…” Tamary Webber, historia, która wywróci twoje życie do góry nogami.
Będąc dzieckiem, Lucas Maxfield wierzył, że przyszłość jest otwartą księgą pełną cudów i z ufnością czekał na kolejny dzień… Jeden z tych dni okazał się końcem jego życia. Po tragedii, która dotknęła jego rodzinę, Lucas zwątpił we wszystko, w co kiedyś wierzył. Choć ze wszystkich sił starał się zapomnieć o przeszłości, ta nie przestała go prześladować.
Gdy Lucas spotkał na swej drodze Jacqueline, po raz pierwszy od dawna odważył się do kogoś zbliżyć. Ale czy ktoś, kogo dusza rozprysła się w drobny mak i kto wie, że w jednej chwili można stracić wszystko, zdoła znaleźć w sobie dość siły, by raz jeszcze… pokochać?

"Tak blisko..." jest jedną z moich ulubionych powieści, więc kiedy zobaczyłam w zapowiedziach wydawniczych kontynuację... A raczej tak zrozumiałam, bo "Tak krucho..." kontynuacją wcale nie jest - musiałam ją mieć. Tammara Webber przedstawia nam w tym tomie wszystko z punktu widzenia Lucasa, dzięki czemu dokładniej poznajemy głównego narratora, którym jest chłopak. W "jedynce" wszystko opowiadała nam Jacqueline. Nie mieliśmy wglądu w uczucia i historię Lucasa. Dlatego cieszy mnie, że mogłam poznać przeszłość, która ukształtowała L. tak, a nie inaczej. Przyznam jeszcze, że opinii na temat tej książki miało nie być, ale chciałam napomknąć Wam troszeczkę o książce Webber, ponieważ bardzo polubiłam jej serię o tej dwójce ciekawych bohaterów. Dlatego będzie bardzo króciutko, a tych, którzy chcą dowiedzieć się więcej na temat jedynki, odsyłam TUTAJ.

W części pierwszej mogliśmy bardzo dobrze poznać postać Jacqueline. Wcielić się w jej rolę, poznać jej najmroczniejsze sekrety. Natomiast tym razem autorka bestselleru "Tak blisko..." ukazała nam to samo, tyle że w wersji męskiej. Dla każdego, komu podobał się tom pierwszy, gratką jest kontynuacja i poznanie drugiej lubianej przez niego postaci. Jedni zmienili podejście do Lucasa, który stracił w ich oczach, innym zaś przypadł on jeszcze bardziej do gustu i zapałali do niego większym uwielbieniem. Ja uwielbieniem nie zapałałam, bo bardzo polubiłam Lucasa w "Tak blisko...". Natomiast dzięki "Tak krucho..." polubiłam go jeszcze bardziej, a myślałam, że już bardziej się nie da.


Nie sądzę, by ta część była jakkolwiek słabsza od poprzedniej. Historia jest po prostu opisana z innej perspektywy, co jednym się podoba, a inni sądzą, że jest niepotrzebna.

Z tego co wiem, wydawnictwo planuje wydać trzecią książkę cyklu Kontury serca, której jestem niezmiernie ciekawa, a jednocześnie zaskoczona, że w ogóle będzie jakaś kolejna część! Cieszy mnie to jednak niezmiernie i na pewno ją zakupię. Chociaż z opisu wyczytałam, że będzie o innych bohaterach, ale co z tego.


poniedziałek, 19 stycznia 2015

"Wróć, jeśli pamiętasz" Gayle Forman

Ciąg dalszy losów Mii i Adama, bohaterów "Zostań, jeśli kochasz", światowego bestsellera, przetłumaczonego na ponad trzydzieści języków, na którego podstawie powstał wzruszający film z Chloë Grace Moretz i Jamiem Blackleyem w rolach głównych.
 Minęły trzy lata od tragicznego wypadku, który na zawsze zmienił życie Mii. Chociaż dziewczyna straciła rodziców i młodszego brata, postanowiła żyć dalej. Obudziła się ze śpiączki… ale zniknęła z życia Adama. Teraz żyją osobno po dwóch stronach Ameryki – Mia jako wschodząca gwiazda wśród wiolonczelistek, Adam jako rockman, idol nastolatek i obiekt zainteresowania tabloidów. Pewnego dnia los daje im drugą szansę…
Przemierzając ulice Nowego Jorku, miasta, które stało się nowym domem Mii, wyruszą w podróż w przeszłość. Czy uda im się odnaleźć miłość? Czy Mię i Adama czeka wspólna przyszłość?
Nareszcie się doczekałam! Wydawnictwo wydało kontynuację "Jeśli zostanę" czy jak kto woli "Zostań, jeśli kochasz". Szkoda tylko, że nie zrobiło tego wcześniej, a dopiero wtedy, gdy pojawiła się ekranizacja jedynki. No, ale rozumiem. Jak ktoś wie, że może na tym zarobić, to i działa... Trochę jestem zawiedziona takim podejściem, ale co zrobić. Niestety, ale zawiodłam się również na samej książce (kontynuacji)... Nawet bardzo.

Pamiętam, jakie emocje wywołała we mnie książka "Jeśli zostanę". Dla ciekawych moich wrażeń, zapraszam TUTAJ. Byłam rozbita emocjonalnie. Zachwycona treścią. Zauroczona bohaterami i wzruszona historią Mii. Dlatego też sądziłam, że kontynuacja będzie równie wzruszająca i oszałamiająca, co pierwszy tom. Niestety, wzruszeń było tyle, co kot napłakał. Za to nudą wiało całkiem mocno...

Należy zaznaczyć, że wszystko dzieje się po trzyletniej przerwie od tragicznego wypadku, jaki przytrafił się rodzinie Mii. Drugim, co trzeba dopowiedzieć, to to, że tym razem historia opowiadana jest z punktu widzenia Adama. Są retrospekcje, które bardzo lubię, ale niestety nie są one zaskakujące, bo to wszystko widziałam już oczami Mii i Adam niewiele więcej do tego wnosi. Mamy wgląd w uczucia targające Adamem, wtedy, po i teraz - przyznam, że jakoś mnie jego punkt widzenia nie porwał. Z perspektywy Mii wszystko było inne, emocjonujące, wyciskające łzy... Rozumiem, że to dlatego, że autorka wczuła się w swoją bohaterkę i jak sami wiecie, Mia przeszła naprawdę wiele. Nie czułam tego czegoś czytając kontynuację. Jakoś mnie ona nie porwała, ale przeczytałam, bo "tak wypada". W końcu "Jeśli zostanę" należy do jednych z moich ulubionych powieści.

Muszę przyznać, że dopiero pod koniec odezwała się moja wrażliwa strona romantyczki i wzruszyłam się czytając ostatnie sześćdziesiąt stron. Pierwsze dwieście mogłabym również przelecieć wzrokiem. Już dawno nie stwierdziłam, że kontynuacja jest dużo słabsza od jedynki. Dzisiaj nadszedł ten dzień!

Zapytać więc można, czy polecam Wam niniejszą pozycję. Cóż. To, że ja się zawiodłam, to nie znaczy, że i Wy będziecie mieli podobne odczucia. Niemniej, pomimo tego, że sama się zawiodłam, to nie żałuję, że zapoznałam się z kontynuacją, ponieważ jest ona dopełnieniem całości, a pytań po zakończeniu jedynki miałam wiele. Odpowiedzi uzyskałam, a i samo zakończenie mnie usatysfakcjonowało.