czwartek, 14 marca 2019

"Cymanowski Młyn" Stefan Darda, Magdalena Witkiewicz


Małżeństwo Moniki i Macieja przechodzi głęboki kryzys.
Oboje łudzą się, że tajemniczy prezent: urlop w leśnym pensjonacie, z dala od ludzi i cywilizacji, może jeszcze wszystko uratować. Początkowo ulegają romantycznym chwilom, jednak nagły wyjazd Macieja budzi demony przeszłości. Łukasz, przystojny syn właściciela, do złudzenia przypomina Monice jej byłego narzeczonego. Czy to tylko przypadkowe podobieństwo?
Wyjazd, który miał ratować związek, okazuje się początkiem trudnych do wyjaśnienia i niepokojących zdarzeń. Nic nie jest oczywiste, bohaterowie głęboko skrywają tajemnice, a na światło dzienne wypływają przerażające wspomnienia o krwawych zbrodniach sprzed lat.
Kim tak naprawdę jest Łukasz? Czy małżeństwo Moniki i Maćka przetrwa próbę sił? I jaką rolę pełni dziewczynka ze starej wyblakłej fotografii?

Jak pewnie wiecie, ja nieczęsto sięgam po twory polskich pisarzy. Jeśli już to robię, to zastanawiam się trzy razy - czy aby na pewno chcę, to przeczytać. Dlatego jeśli polecam Wam coś, napisanego przez rodzimych twórców, to na pewno nie będzie to coś złego. "Cymanowski młyn" zaciekawił mnie dlatego, że zobaczyłam tekst "Mistrzowskie połączenie thrillera i powieści obyczajowej". Jeśli chodzi o słowo "mistrzowskie" - poddawałam to w wątpliwość, ale reszty byłam bardzo ciekawa. Jak więc wypadł ten misz-masz powieściowy? Zapraszam do lektury!

Początek był interesujący. Poznając Macieja i Monikę stwierdziłam, że będzie interesująca. Nie wyglądali mi na jakieś wyjątkowo dobrane małżeństwo. Jak się później okazało, przytłoczyła ich rzeczywistość. Ciągły stres i życie w dzikim pędzie. Pędzie za doskonałością, luksusem i życiem idealnym. Niestety coraz częściej widzę takie zaślepienie. Ludzie nie dostrzegają i co najważniejsze: NIE DOCENIAJĄ - tego, co już mają. Często szukają przygody, ekscytacji, czegoś nowego. A przeważnie, takie poszukiwania nie przynoszą niczego dobrego. Nie mam tutaj na myśli chociażby takiej przygody, jak wycieczka, której pragnęliśmy już od dawna. Mam głównie na myśli niby niewinny flirt, zdradę - potrzebę zmiany, bo komuś życie z ukochaną osobą się znudziło. A przecież życie jest zbyt krótkie, aby je poświęcić jednej osobie - CO ZA BZDURA! Jak słyszę taki tekst, to słabnę. Serio.

I właśnie małżeństwo MM okazało się czymś takim, jak wyżej napisałam. W tej książce dzieje się naprawdę wiele. Jednak sądzę, że ten fantastyczny motyw, jest przesadzony i taki... Nie wiem sama, mnie się nie podobał i kiedy tylko "zaistniał" w treści, jakoś tak, książka podobała mi się coraz mniej. Myślę, że gdyby autorzy inaczej rozegrali ten aspekt powieści, byłoby naprawdę super. A tak... ja mam niedosyt. 

Kreacja bohaterów naprawdę na plus. Pomysł na książkę - super! Cała ta intryga szła w dobrym kierunku i tak do połowy książki oceniam ją dobrze, ale im dalej w las, tym słabiej. A szkoda. Plus za lekkość całości. "Cymanowski młyn", to książka z tych, które czyta się szybko i przyjemnie. Widać, że autorzy są doświadczeni w pisaniu powieści. Komu polecam? Właściwie, to każdemu. Przekonajcie się sami, czy Wam się spodoba! Zapraszam do "Cymanowskiego młyna", jedno jest pewne -  będzie się działo.


2 komentarze:

  1. Jestem bardzo ciekawa pracy twórczej tego duetu. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Moją uwagę do tej książki przyciągnęła okładka i miałam wielką ochotę ją przeczytać. Teraz, zaczęłam się trochę wahać, ale chyba masz rację i sama muszę sprawdzić czy mi się spodoba.

    OdpowiedzUsuń