Pokazywanie postów oznaczonych etykietą M. Leighton. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą M. Leighton. Pokaż wszystkie posty

środa, 6 lutego 2019

"Jesteś moim teraz" M. Leighton


Dane James był moim sąsiadem. Silny i sumienny, stanowił dla mnie zakazany owoc.
Ale zakochaliśmy się w sobie od pierwszego wejrzenia. Choć pragnęliśmy być razem, nie mogliśmy poddać się uczuciu. Kochaliśmy się przez większość życia, ale los miał dla nas inne plany. Wiedział, że się zakochamy, wiedział, że się rozstaniemy. Wpadliśmy
w powtarzający się cykl, który był niczym przekleństwo powracającego koszmaru lub nadzieja na znajomy, dobry sen.


Pamiętam, jak bardzo podobała mi się poprzednia powieść Leighton, zatytułowana "Jesteś moim zawsze".  Pozwolę sobie tutaj przytoczyć moje słowa: Kolejna mocna i wzruszająca książka od wydawnictwa Filia. I to samo tyczy się "Jesteś moim teraz". Jestem pod wrażeniem tego, jak bardzo autorka zmieniła podejście do tej książki. Myślałam, że będzie to coś podobnego do poprzedniej jej powieści, ale nie! Tutaj jest ZUPEŁNIE INNA BAJKA. Cholernie dobra książka. Wciągnęła mnie w swoje odmęty tak, że przeczytałam ją w jeden dzień. Odsyłam Was do recenzji poprzedniej książki autorki [KLIK]

"Jesteś moim teraz", to urzekająca historia o poświęceniu, wielkiej, ponadczasowej i prawdziwej miłości nie tylko tej damsko-męskiej, lecz i matczynej. Historia o wybaczeniu, mocy prawdy...
Po prostu, opowieść o życiu, bowiem w życiu każdego z nas, właśnie takie rzeczy się dzieją. Wybaczamy tym, którzy nas skrzywdzili. Poświęcamy siebie, czas i wiele innych rzeczy dla tych, których kochamy. Obdarzamy najmocniejszym uczuciem osoby, które na to zasługują i pragniemy tego samego. Wierzymy, że będzie dobrze, chociaż życie często nas sprowadza do podejmowania myśli, czynów i decyzji, których niekoniecznie jesteśmy w stanie logicznie wytłumaczyć - "bo przecież tak będzie lepiej". Każdy z nas otrzymuje drugą szansę, a to jak ją wykorzystuje, to już jego indywidualna sprawa. 

Ona - dziewczyna z dobrego domu, która nie ma łatwego życia. Musi podporządkować się matce
i apodyktycznemu ojczymowi. Z początku nie jest akceptowana w swojej szkole, ponieważ pochodzi z biednej rodziny, a to właśnie dzięki ponownemu związkowi matki, staje się dziewczyną z wyższych sfer. Zakochuje się w Nim. Chłopaku, który jest synem farmera. Ich miłość jest zakazana, a wiadomo, że zakazany owoc smakuje najlepiej...

Główną bohaterkę, której na imię Brinkley, poznajemy jako zagubioną dziewczynkę, która musi odnaleźć się w świecie, gdzie rządzi pieniądz i status społeczny. Ciężko jest jej się wpasować w ten świat. Nie może dogadać się z rówieśnikami, a rozumie ją tylko On. Dane James. Chłopak, z którym taka dziewczyna, jak ona, nie powinna się spoufalać. Jak możemy się domyśleć, jest wręcz przeciwnie. Obie te postaci ciągnie do siebie jak magnes. Śledzimy ich losy od czasu, kiedy są dzieciakami, do czasu, kiedy są dorośli. Jednak będąc nastolatkami popełniają wiele głupstw i muszą liczyć się z ich następstwami...

"Jesteś moim teraz", to książka która powinna spodobać się fanom romantycznych serii wydawnictwa Filia. Jestem pewna, że urzeknie ich ta historia. Jeśli szukacie, wciągającej, poruszającej, niecukierkowej i życiowej powieści, to powinniście sięgnąć właśnie po ten tytuł. Nie zawiedziecie się, bo ta książka jest naprawdę dobra.

sobota, 4 listopada 2017

"Jesteś moim zawsze" M. Leighton


Dziękuję!
– Dobranoc, księżycu. Gwiazdki, dobranoc – mamroczę, dotykając palcami niewielkiego okienka. – Dobranoc, świetliki, przylećcie znów rano.
Ta książka nie jest baśniowym romansem. To podróż pełna cierpienia i straty, nadziei i szczęścia. Jest zarówno boleśnie tragiczna jak i niesłychanie piękna. To historia miłosna. Opowiada o prawdziwym uczuciu – takim, które dostrzega Cię w nocy i tuli, gdy płaczesz. O miłości, z której nie chcesz zrezygnować i odpuścić – takiej, o której wszyscy marzą, ale tylko nieliczni ją znajdują. Oto nasza historia. Prawdziwa opowieść o łączącej nas miłości.

Kolejna mocna i wzruszająca książka od wydawnictwa Filia. Nie wiem skąd w Internecie biorą się porównania do Promyczka, skoro jest to zupełnie inna powieść, inny przekaz, inne postaci, inaczej ukazane emocje i po prostu zupełnie inny obraz choroby. Jedyne co jest podobne to to, że książka jest emocjonująca, smutna i to, że główna bohaterka cierpi na nieuleczalną chorobę. Niemniej proszę moich czytelników, aby nie patrzyli na powieść Leighton przez pryzmat Promyczka. Absolutnie nie!

Jesteś moim zawsze ujęła mnie już samym tytułem, okładka zrobiła swoje, natomiast opis nie do końca mnie przekonał… Wydawał mi się taki infantylny, za słodki i mało mówiący o treści książki, która naprawdę jest dobra, a z infantylnością nie ma za wiele wspólnego. Przyznać muszę również to, że początek książki (gdzieś do ok 80 str.) dawał mi w kość. Nachodziły mnie myśli, że książka mi się nie spodoba. Dlaczego? Główna bohaterka ciągle wspominała o tym co ma nastąpić, wspominała o chorobie, aczkolwiek autorka nie wyjaśniła na co choruje jej bohaterka, przez co te podchody wydawały mi się co najmniej śmieszne i drażniące. Później, kiedy już wyjaśniło się na co choruje Lena, było dużo lepiej. Brak dziwnych zagadek – jak najbardziej na plus.

Teraz przejdę do tego, że autorka bardzo fajnie ukazała nam rzeczywistość ciężkiej choroby, z jaką zmagała się główna bohaterka. Chociaż obyło się bez szczegółów i można byłoby to dopracować, to jednak punkt widzenia Leny i tego, co przechodziła, jak najbardziej na plus. Nie można nie wspomnieć o cierpieniu Nathana, który bezsilnie musiał patrzeć na cierpienie żony i ze strachem rozmyślał o tym, co będzie. Ta ich miłość i więź, pomimo lekkiego odrealnienia, była naprawdę czymś wspaniałym. Takiej ciepłej i pełnej empatii książki potrzebowałam. Takiego bumu emocjonalnego i Jesteś moim zawsze ten bum mi zapewniła. Nie napiszę, że się nie wzruszyłam i, że łzy nie poleciały, bo poleciały. Co prawda pojawiły się dopiero pod koniec książki, niemniej ważne, że były.

Wiecie… Są takie choroby, które niszczą człowieka, ale również jego bliskich. Odbierają mu nadzieję, kradną czas, siły, wspomnienia. Są złodziejami wszystkiego, co dobre. Ktoś, kogo nie dotyczy ten temat, ponieważ nie stracił bliskich, nie patrzył na ich cierpienie, pewnie nie zrozumie przesłania tej książki. Natomiast sądzę i jednocześnie mam nadzieję, że pozostali je zrozumieją.

Czy polecam? Wrażliwcom i tym, którzy lubią takie historie. Polecam. Warto się z nią zapoznać.