piątek, 31 lipca 2015

[Przedpremierowo] "Jeśli się odnajdziemy, kotku" Wioletta Sawicka

PREMIERA: 4 sierpień 2015

Dziękuję!

Wiecie co? Wcześniejsze części były dobre, ale ta, ostatnia przeszła samą siebie. Rewelacja! Od groma emocji. Tyle się dzieje, tyle zmian... Rewelacja! Godne zakończenie kociej serii. 

Cała trylogia opowiada nam o losach Anny, kobiety, która miała w swoim życiu pod górkę. Jednak kiedy spotkała mężczyznę swoich marzeń wszystko się ułożyło... Do czasu, aż ponownie zły los dał o sobie znać. Już w poprzednich opiniach na temat serii o kotku wspominałam o losach Anny. Zaczęło się od (tytuły są podlinkowane, więc zapraszam do zapoznania się z opiniami na ich temat) "Wyjdziesz za mnie, kotku?"
który, to tom wprowadza nas w świat Anny i Patryka, gdzie wszystko zaczyna się rozwijać, dochodzą kolejne postacie i ich perypetie. Muszę zaznaczyć, że tytuły poszczególnych tomów, wiele mówią o samej treści i to też bardzo przypadło mi do gustu, ale o tym wspomnę później. 
Następnie zapoznajemy się z tomem drugim, którego tytuł brzmi "Będzie dobrze, kotku" w którym los bohaterów nadal nie rozpieszcza. W tej części dzieje się jeszcze więcej niż w poprzedniej. Autorka wprowadza nowe postaci, uchyla przed nami drzwi do przeszłości Anny, ale też serwuje nam większą dawkę emocji. Za to w tomie trzecim, zamykającym (niestety) całą serię "Jeśli się odnajdziemy, kotku" Sawicka otwiera nam drzwi coraz szerzej, aż w końcu spokojnie przekraczamy próg do przeszłości Anny. 

We wstępie wspomniałam, że tytuł każdej z części o kotku, odnosi się do treści. Zgadza się. Pierwszy "Wyjdziesz za mnie, kotku?" opowiada nam o miłości Patryka i Anny, o tym, jak go legalizują i postanawiają żyć wspólnie, ale na ich drodze pojawia się wiele przeszkód, z którymi ciężko sobie poradzić... W "Będzie dobrze, kotku" autorka udowadnia nam, że tak naprawdę dzięki sile miłości i dzięki wsparciu bliskich, będzie dobrze, że można sobie poradzić niemalże ze wszystkim. Przecież po każdej burzy wychodzi słońce, prawda? W tomie zatytułowanym "Jeśli się odnajdziemy, kotku" mamy cała gamę niepowodzeń z którymi ponownie przyjdzie się zmierzyć bohaterom, tyle, że tym razem wszystko jest dziesięć razy trudniejsze... Człowiek w trudnych chwilach może się zagubić, a odnaleźć jest się ciężko. Jednak jeśli już się odnajdzie i naprostuje swoje życie, to wtedy wie, co jest najważniejsze i będzie się tego mocno trzymał.

Tom zamykający przysporzył mi wiele radości, ale i smutku. Przyznam się, że łezka zakręciła się w oku niejeden raz, a i niektóre słowa zawarte w książce czytałam po kilka razy. Autorka tak pięknie mówi o uczuciach, tak dobitnie pokazuje nam, jak życie jest krótkie i jakie konsekwencje rodzą się z podejmowania pochopnych decyzji. Tak bardzo zżyłam się z bohaterami, że uczucia każdego z nich przechodziły na mnie. Czy to szczęście czy smutek. Każda z postaci stała się mi bliska i nie będę psioczyła na żadną z nich (chociaż Anna czasami sprawiała, że miałam ochotę ją palnąć!). 

Złego słowa nie mogę powiedzieć o niniejszej historii. Bardzo przypadła mi ona do gustu, a ja bardzo rzadko chwalę rodzime autorki. Wioletta Sawicka należy do tych autorek, po których powieści sięgam i będę sięgać z prawdziwą przyjemnością. Co więcej, polecać ją będę wszem i wobec, bo moje drogie panie, jeśli szukacie słodko - gorzkich, realnych, prawdziwych, ciepłych i wzruszających powieści o trudach życia, wybaczaniu, nadziei, miłości i radzeniu sobie z własnymi demonami - to musicie koniecznie zapoznać się z serią o kotku. Jestem pewna, że się nie zawiedziecie!

Gdyby ktoś chciał bliżej poznać autorkę, to zapraszam do przeczytania wywiadu: KLIK

Ponadto już niebawem będziecie mogli powalczyć o kocią trylogię. Od razu mówię, że wygranych będzie więcej, niż jeden!

I piękna piosenka, którą wielbię i która  pasuje mi do treści książki :)

czwartek, 23 lipca 2015

"Uważaj, o czym marzysz" Victoria Connelly


Dziękuję!

Kolejna powieść z kategorii: Idealna na wakacje. Powiem/napiszę tak... Byłam ciekawa tej książki, ale nie sądziłam, że tak bardzo mi się ona spodoba. Jest to powieść, którą polecam płci pięknej. Lekka, przyjemna, niebanalna, o miłości, o odnalezieniu własnego "ja" oraz przeznaczeniu, które tylko czeka, żeby namącić nam w życiu. 

Moja opinia na temat tejże historii będzie krótka, bo i nie mam się za bardzo o czym rozpisywać. Proszę mnie źle nie zrozumieć, bo nie znaczy to, że książka jest niefajna. Otóż, powieść Victorii Connelly jest bardzo przyjemna i zapewne jeszcze kiedyś po nią sięgnę, żeby ją sobie przypomnieć i ponownie zatracić się w tych "Greckich wakacjach z mitami w tle". Właśnie i to jest jeden z plusów tej książki - mity. Ja bardzo lubię mitologię, a to jak autorka użyła jej w "Uważaj, o czym marzysz" przypadło mi do gustu. W ogóle styl pisarki jest ciekawy, obrazowy i interesujący, co sprawia, iż książkę pochłania się w szybkim tempie. 

Coś o samej treści i bohaterach. Poznajemy Alice, zwyczajną dziewczynę, która (jak to większość z nas) marzy o prawdziwej miłości. Marzy o tym, aby odnaleźć w życiu drugą połówkę, która pokocha ją taką, jaka naprawdę jest. Dzięki jej rozkapryszonej i wrednej siostrze Stelli, która zabiera Alice na wakacje, właśnie odnajduje to, czego szukała. Poznajemy również Mila, przystojniaka z wyspy Kethos, który jest dobrym, uprzejmym i równie zwyczajnym, jak Alice, człowiekiem, szukającym tego samego, co ona. Jeśli już pokrótce poznaliśmy bohaterów niniejszej powieści, to teraz ich ocena. Muszę przyznać, że postaci są bardzo pozytywne, prócz Stelli, która działała mi na nerwy. Spodobało mi się to, że autorka opisywała wydarzenia z dwóch punktów widzenia: Milo i Alice. Dzięki temu wiemy, co dana postać myśli i czuje w danej sytuacji, a nie tylko możemy się tego domyśleć. 

Treść tylko z pozoru wydaje się banalna, ale wcale taka nie jest. Oczywiście, jeśli ktoś nastawia się na jakieś wybitne i wyszukane dzieło, to się zawiedzie. Ale bądźmy ze sobą szczerzy, ta książka ma być umilaczem czasu i odskocznią od codzienności. Ma nam pozwolić się zrelaksować i pomarzyć - a to wszystko spełnia. Tak więc, ja ze swojej strony polecam ją gorąco. Jak nie wiecie jaką książkę zabrać ze sobą na wakację, to weźcie "Uważaj, o czym marzysz".

niedziela, 19 lipca 2015

"O krok za daleko" Abbi Glines


Wreszcie i ja mogłam zaznajomić się z serią, którą wszyscy zachwalają. Szczerze powiedziawszy, to nie słyszałam/przeczytałam złego słowa na temat tomu pierwszego i sama też nie napiszę o nim niczego złego... Ponieważ bardzo mi się spodobał. Potrzebowałam takiej odskoczni od tematycznie cięższych książek i cieszę się, że padło na Glines. Nie wiem, jak będzie z kontynuacją, ale tom pierwszy jest (pomimo kilku drażniących mnie szczegółów) bardzo dobry. Przejdźmy do rzeczy...

Mam na imię Blair. Życie dało mi w kość, ale nie jestem typem dziewczyny, która daje za wygraną. W wieku dziewiętnastu lat jestem bezdomna. Samotna i bezdomna. Co prawda mam ojca, ale co mi po takim ojcu, który zostawił mnie i mamę dla innej kobiety? Niemniej nie mając się do kogo zgłosić o szczyptę pomocy, byłam zmuszona pojechać do jego nowego domu... Okazało się jednak, że mój ojciec wyruszył na wakacyjny odpoczynek, bo - patrząc na willę i jego obecny status życiowy, muszę powiedzieć - kto bogatemu zabroni? Dość już o nim. Teraz powiem Wam najlepsze. Mam przyrodniego "brata"... Rozpuszczonego, niegrzecznego, starszego, bogatego, opryskliwego i uzależnionego od seksu "brata". A najlepsze w tym wszystkim jest to, że się w nim zabujałam. Wiem, że nie wyniknie z tego nic dobrego. Wiem, że Rush może mnie skrzywdzić. Wiem, że taka dziewczyna jak ja nie ma u niego szans... Wiem to wszystko, a pomimo tego i tak go sobie nie odpuszczę. A najlepsze, że to wszystko poszło... "O krok za daleko".

 Tak w skrócie przedstawia się życie głównej bohaterki. Jak sami mogliście się przekonać, los jej nie oszczędzał. Blair jest typem słodkiej i niewinnej dziewczyny, która trafia pod skrzydła niegrzecznego chłopca imieniem Rush. Spokojnie. Obierając słowo 'brat' w cudzysłów zaznaczam, że Blair i Rush nie są połączeni  więzami krwi, więc żadnego skandalu nie ma. Jednak jej ojciec wiążąc się z matką wspomnianego, w pewien sposób sprawił, że są (albo powinni być) dla siebie jak brat i siostra. Los sprawił jednak, że są dla siebie kimś więcej. Jakoś szczególnie mi to nie przeszkadza, chociaż gdzieś tam w głowie miałam pewne cichutkie opory względem tego związku, który jest... Prawdę powiedziawszy ciężko określić mi jaka jest ta relacja pomiędzy głównymi bohaterami. Dlatego też nawet nie będę próbowała, żeby mnie ktoś opacznie nie zrozumiał.

Abbi Glines zasłynęła swoją serią Rosemary Beach. W ogóle seria ta dzieli się na kilka. Pierwsza nosi dopisek Za daleko, kolejna Perfection,  Chance. Jeśli coś pokręciłam, to proszę mnie poprawić. Wracając do sedna mojej wypowiedzi - jest wiele fanek niniejszej serii, ale również przeciwniczek (o ile mogę to tak ująć w słowa). Ja na razie jestem po tej dobrej stronie mocy, ponieważ książka mi się spodobała. Jest idealna na wakacyjny wypad, ponieważ należy do tych lekkich i niezobowiązujących powieści, w których lubię zaczytywać się latem. Koniecznie muszę zapoznać się z kolejnymi tomami serii Rosemary Beach, a za tom pierwszy dziękuję serdecznie wydawnictwu: