środa, 18 kwietnia 2012

"Kosogłos" Suzanne Collins

"Siedemdziesiąte Szóste Głodowe Igrzyska uważam za otwarte!"


Tytuł: "Kosogłos"
Autor: 
Suzanne Collins
Tom:
III
Wydawnictwo:
Media Rodzina
Rok wydania:
Listopad 2010

Jeżeli ktoś byłby zainteresowany to tutaj są opinie o wcześniejszych tomach:


"Nazywam się Katniss Everdeen. Mam siedemnaście lat. Pochodzę z Dwunastego Dystryktu. Uczestniczyłam w Głodowych Igrzyskach. Uciekłam. Kapitol mnie nienawidzi. Peeta trafił do niewoli. Uważa się go za zmarłego. To prawie pewne. Byłoby najlepiej, gdyby zginął..."

I oto nadszedł czas na ostatnią część Trylogii Pani Collins. Nie będzie już Katniss, Peety, Gale'a, słodkiej Prim, Haymitcha...i tych wszystkich, których tak bardzo polubiliśmy. Suzanne Collins stworzyła wspaniałe dzieło, którego już nawet (I część) mianowicie Igrzyska Śmierci została wyświetlona na wielkich ekranach. Pobiła swoją popularnością, wiele książek jak i samych dzieł filmowych. Ale dzisiaj nie o tym. Dzisiaj o Kosogłosie, którego właśnie skończyłam czytać i chyba nikogo nie zdziwi, że się nie zawiodłam, że jestem zafascynowana tą jak i poprzednimi częściami. Tak, to było coś niesamowitego czytać przygody naszych bohaterów z trylogii. Przeżywać wraz z nimi upadki, nadzieje, radosne chwile i te mniej...śmierć bliskich. Śmierci w książce jest wiele, upadków również, ale właśnie to sprawia, że czytelnik odczuwa takie emocje, które czasami wyrazić można tylko łzami. Nadzieja to nieodzowny element książki. Przecież to właśnie ona daje siłę postaciom. Nadzieja na lepsze jutro, na szczęście i na przeżycie.

"Nazywam się Katniss Everdeen. Dlaczego nie zginęłam? Powinnam nie żyć. Byłoby najlepiej dla wszystkich, gdybym odeszła..."

Katniss wraca. Tym razem bez Peety. Jednak przesłanki o tym iż w Trzynastym Dystrykcie istnieje życie stają się rzeczywistością i nowym domem Kotnej. Dwunasty Dystrykt, gdzie niegdyś mieszkała i z którego pochodziła nasza waleczna bohaterka już nie istnieje. Został po nim tylko popiół. Nie ma do czego wracać. Cały dobytek wszystkich mieszkańców obrócił się w proch. Sami mieszkańcy Dwunastki nie przeżyli. Jedynie nieliczni zdołali ocaleć dzięki Gale'owi, w tym najbliższe sercu Katniss osoby - Prim oraz jej matka.
Teraz Kat jest postawiona przed bardzo ważnym wyborem. Jednak czy to oby na pewno wybór, a nie narzucona z góry rola?
Musi przewodzić rebeliantom i prowadzić ich na wojnę z Kapitolem. W jej rękach jest życie wielu ludzi. Wielu rodzin. Jednak czy nie od początku tak było? Że gdy stała się uczestniczką swoich I Igrzysk Głodowych i jej stopa stanęła na arenie, to czy w tej samej chwili nie stała się duchem walki dla innych. Nadzieją. Tą o której wspomniałam nieco wyżej? Już wtedy zaczęła się przelewać krew. Już wtedy zaczęło się coś, czego już potem nie dało się powstrzymać. Tak więc czy Kapitol upadnie i nastanie kres cierpień i okrucieństwa?
"Zamykam oczy, ale to nie pomaga, bo w ciemności ogień płonie jeszcze jaśniej."
Jeżeli chodzi o postaci jakie poznaliśmy na samym początku i również w kolejnych częściach. Przechodzą one absolutną metamorfozę. Sam Peeta. Niegdyś darzący Katniss nieskończoną miłością, teraz jest zmienionym przez Kapitol  narzędziem  do unicestwienia Kosogłosa, a jak wiemy Kosogłosem jest Kat. Co musieli zrobić chłopakowi o złotym sercu, żeby w jego prześlicznych niebieskich oczach miłość do dziewczyny, którą kochał zamieniła się w iskrę oznajmiającą chęć mordu? Ile musiał przejść wymyślnych tortur, aby to co do niej czuł zniknęło zastąpione przez nienawiść. Jak widać wiele. Bardzo podoba mi się pokazana przemiana Peety. Jest czymś wciągającym. Czytelnik nie ma pojęcia co będzie dalej. Czy Peeta powróci do normalności czy zawsze już zostanie obłąkanym chłopakiem?  Następnie Katniss. Jej postać również zmieniała się z książki na książkę, aż wreszcie w Kosogłosie Pani Collins pokazuje nam jak bardzo człowiek może się zmienić wewnętrznie jak i zewnętrznie kiedy dosięga go strata bliskich osób. Gale... nim zawsze pałała nienawiść do Kapitolu. Jednak w ostatniej części nienawiść tak go trawi, że łatwo mu zapomnieć o tym co słuszne i co dobre. Nie tylko nienawiść do Kapitolu, ale także cierpienie związane z nieodwzajemnioną miłością jaką darzy Kat, tak bardzo sprawia, że staje mi się on bliski. Jest bohaterem bardzo pozytywnym jak i Peeta czy Katniss. Z resztą książka posiada wiele pozytywnych i mocnych charakterów.Dajmy na to Finnick, Prim czy Haymitch,  z tych negatywnych na pewno bardzo mocnym charakterem i wyrazistym zarazem jak i znienawidzonym jest prezydent Snow.
Autorka potrafi wzbudzić skrajne emocje w czytelniku. To trzeba przyznać. Kiedy już polubimy jakąś postać ona po prostu od tak sobie ją zabija. Początkiem była śmierć uroczej Rue. A końcem śmierć kogoś, kto odegrał kluczową rolę w całej trylogii.

Jeżeli chodzi o akcję. Pozwolę sobie ubrać to w słowa, które najtrafniej moim zdaniem oddadzą to co czułam podczas czytania całej serii, jednak w ostatniej części było nie do okiełznania: Akcja rzuca czytelnikiem tak jak sztorm statkiem podczas burzy.
Mianowicie, nie ma czasu wytchnienia. Akcja pędzi szaleńczo i nie ustaje. Przez co czytelnik jest tak zafascynowany, że nie sposób mu oderwać się od dzieła Pani Collins. Jest ono stworzone z taką dokładnością i z taką dozą kreatywności, że po prostu przenosi czytelnika w świat zupełnie inny. Może nie całkiem kolorowy i lepszy od naszej codzienności, ale na pewno wciągający i pozwalający zatracić się w świecie, gdzie nie każdy może pozwolić sobie na luksus zwany ŻYCIEM.

Na koniec pragnę wszystkich zapewnić, że wszystkie opinie jakie znajdziecie z tyłu okładki nie są czczą gadaniną. Jak najbardziej zgadzam się z wszystkimi, krótkimi aczkolwiek szczerymi opiniami. Na pewno w części III czytelnik ma styczność z większą ilością okrucieństwa, przemocy, cierpienia i rozlewu krwi.

Czy historia naszych ulubieńców kończy się szczęśliwie? Nie można powiedzieć, że tak. Nie można też powiedzieć, że nie. Szczęśliwe zakończenia zazwyczaj są pełne radości i można rzec fajerwerków. Powieść Suznne Collins nie należy do powieści, w których fajerwerki są kolorowe...raczej dosłownie bombowe. Katniss i reszta bliskich jej osób towarzyszących nam przez całą przygodę poniosła niewyobrażalne zniszczenia fizyczne jak i psychiczne. Więc na pewno nie można powiedzieć, że szczęśliwe zakończenie czeka ich po tym co przeszli. Po tylu stratach... Ale nie powiem wam. Sami musicie przeczytać, bo jak powiedziałam złe ono też nie musi być.
"Pozbierać się jest dziesięć razy trudniej, niż rozsypać."

Za książkę daję 10/6!
Pozwolę sobie ocenić całą trylogię. Jej również nie dam nic innego jak 10/6!

"Drzewo wisielców" - Kosogłos

Czy chcesz, czy chcesz
Pod drzewem skryć się?
Tu zawisł ten, co troje zginęło z jego mocy.
Dziwnie już tutaj bywało,
Nie dziwniej więc by się stało,
Gdybyśmy się spotkali pod wisielców drzewem o północy.

Czy chcesz, czy chcesz
Pod drzewem skryć się?
Choć trup ze mnie już, uwolnię cię od przemocy.
Dziwnie już tutaj bywało,
Nie dziwniej więc by się stało,
Gdybyśmy się spotkali pod wisielców drzewem o północy.

Czy chcesz, czy chcesz
Pod drzewem skryć się?
To tu do mnie miałaś zbiec, żeby uniknąć przemocy.
Dziwnie już tutaj bywało,
Nie dziwniej więc by się stało,
Gdybyśmy się spotkali pod wisielców drzewem o północy.

Czy chcesz, czy chcesz
Pod drzewem skryć się?
W naszyjniku ze sznura u boku mego nie czekaj pomocy.
Dziwnie już tutaj bywało,
Nie dziwniej więc by się stało,
Gdybyśmy się spotkali pod wisielców drzewem o północy.


Tym którzy jeszcze nie mieli okazji zabrać się za serię Pani Collins bardzo polecam, aby nadrobili to niedopatrzenie. Powieść ta poruszy każdym czytelnikiem i na pewno nie zapomnicie o niej tak od razu.

"Nie mogę uwierzyć, że tak normalnie wyglądam na zewnątrz, choć w środku mam kompletne pobojowisko."

21 komentarzy:

  1. Jakże mogłabym się nie zgodzić :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Moja ukochana książka! Słuchając tej piosenki mam łzy w oczach. Bardzo przeżywałam "Kosogłosa" i z pewnością całą trylogię będę czytała jeszcze raz. Obecnie koleżanka czyta "Kosogłosa" i jak sobie podczytywałam od niej fragmenty było mi piekielnie smutno. Collins to jest mistrzyni. Stworzyła coś niezwykłego za co wielki pokłon. Mam nadzieję, że pisarka jeszcze coś napiszę, a rzucę się na wszystko co wyjdzie spod jej pióra.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również przeżywałam. Nie raz łezka skapnęła. Coś wspaniałego ;)

      Usuń
  3. Taaak:d jutro kosogłos wpadnie w moje szpony!! i od razu biore się za czytanie bo mi smaka narobiłaś:D z resztą jak zawsze heh
    Jak zawsze super, buziaki:**

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam to, że ją uwielbiasz :P Genialnie podsumowane zakończenie, które swoją drogą jest zarówno złe, jak i idealne zarazem, bo czymże by był happy end w Igrzyskach? W ogóle by nie pasował.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jak Ty to uwielbiasz, to ja też to uwielbiam ;D

      Usuń
  5. nie miałam jeszcze okazji czytać tej serii, a bardzo bym chciała
    liczę na to, że w końcu będzie mi to dane

    OdpowiedzUsuń
  6. Po przeczytaniu Kosogłosa przeryczałam pół nocy. Ta książka totalnie powaliła mnie na kolana. Nie ma chyba drugiej takiej książki, która wywołała by we mnie aż takie emocje. Doskonała powieść! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doskonała to mało powiedziane Tiri, ja się w niej zakochałam...<3 a emocje jakie wywołała we mnie... cóż. Są po prostu nie do opisania =)

      Usuń
  7. Otrzymałam od siostry trylogię i w najbliższym czasie biorę się za czytanie. Trochę się boje. ;) Opinie i komentarze o do książek są pozytywne ale i wywołują ten lęk.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Muszę, muszę, muszę przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ooo nie, chyba w końcu zainwestuję w całą trylogię, bo takie opinie przyprawiają mnie o ból głowy :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Ahh ! kocham tę serię, jest wspaniała ! :D czytałam dopiero raz, ale z pewnością jeszcze wrócę do tej serii nie raz :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Witaj :)

    Może miałabyś ochotę wziąć udział w konkursie organizowanym na naszym blogu :) ?
    Jeśli tak to zapraszam:

    http://ksiazeczki-synka-i-coreczki.blogspot.com/2012/04/ksiazeczkowy-konkurs-z-nagrodami.html

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja jeszcze tej serii nie przeczytałam :) Na razie mam pilniejszą lekturę - Łowca czarownic. Szubienica o zmierzchu, którą muszę jak najszybciej zrecenzować. Później może się zabiorę za tę trylogię :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Blisko Wadowic? A gdzie dokładnie, jeśli można wiedzieć?

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja też w tą stronę. Mieszkam w Bachowicach, koło Spytkowic. Może kojarzysz.:D

    OdpowiedzUsuń
  15. Heh, ;D ostatnio zauważyłam, że strasznie mało osób z naszej okolicy jest na blogach itp.;) Tym bardziej się cieszę, że w końcu znalazłam kogoś z okolicy.^^

    OdpowiedzUsuń
  16. No to ja nadrabiam zaległości. :)
    Zarówno tutaj, na Twoim blogu, jak i w czytaniu. :)
    Niestety, nie miałem przyjemności czytać tej serii, ale chyba się o nią postaram. :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń