wtorek, 2 lutego 2016

"Stop prawa" Brandon Sanderson


Dziękuję!
Trzysta lat po wydarzeniach opisanych w trylogii „Zrodzonego z Mgły”, Scadrial unowocześnia się, koleje uzupełniają kanały, ulice i domy bogaczy oświetlają elektryczne lampy, a w niebo wznoszą się pierwsze drapacze chmur o żelaznej konstrukcji.
Kelsier, Vin, Elend, Sazed, Spook i pozostali są teraz częścią historii – lub religii. Jednakże, choć nauka i technika wznoszą się na wyżyny, stara magia Allomancji i Feruchemii wciąż odgrywa rolę w odrodzonym świecie. Na pograniczu zwanym Dziczą są podstawowymi narzędziami dzielnych mężczyzn i kobiet, którzy starają się zaprowadzić tam prawo i porządek.
Jednym z nich jest Waxillium Ladrian, rzadki Podwójny, który dzięki Allomancji może Odpychać metale, a dzięki Feruchemii zmniejszać lub zwiększać swój ciężar. Po dwudziestu latach spędzonych w Dziczy, Wax został zmuszony przez rodzinną tragedię do powrotu do stolicy Elendel. Z dużą niechęcią musi odłożyć broń i przyjąć obowiązki przynależne głowie arystokratycznego rodu. W każdym razie tak mu się wydaje, do chwili, gdy boleśnie przekonuje się, że posiadłości i eleganckie ulice Miasta mogą kryć w sobie większe niebezpieczeństwa niż piaszczyste równiny Dziczy.

Brandon Sanderson - autor, którego podziwiam i, którego książki pochłaniam z czystą przyjemnością.

To, jak skończyła się 'trylogia' "Ostatnie Imperium" pozostawię bez komentarza. Serce złamane, łzy poleciały... Po prostu coś genialnego w swojej genialności. Smutno mi było ze świadomością, że skończyłam swoją przygodę z tamtą trylogią, że tamtych bohaterów już nie ma. Zastanawiałam się jak to będzie z pozycją "Stop prawa", która rozpoczyna naszą wędrówkę po kolejnym, a właściwie tym samym, acz zmienionym/unowocześnionym  świecie Allomantów. Muszę przyznać, że trochę się obawiałam tej powieści. Jak się okazało... Zupełnie niepotrzebnie!

Nowi bohaterowie, nowa historia, nowe perypetie i humor - to wszystko i więcej, znajdziecie w "Stop prawa", którym jestem oczarowana. Zwłaszcza bohaterami, którzy skradli moje serce, a głównie to chyba skradł je Wayne, którego teksty są jedyne w swoim rodzaju. Wax oczywiście też jest świetny, ale nieco mniej zabawny, może właśnie dzięki temu, że tak się różnią charakterami, te ich przepychanki słowne są przepyszne.
Wydawało się, że oboje macie jedną z tych chwil „mądrej rozmowy”. Wolałem nie przeszkadzać.
 – To rozsądne, bo twoja głupota bywa zaraźliwa.
Można powiedzieć, że świat jest ten sam. Tyle, że ulepszony. W końcu wydarzenia są rozgrywane trzysta lat po wydarzeniach, gdzie główną rolę odgrywała Vin, Elend i cała śmietanka towarzyska, której nigdy nie zapomnę. W zasadzie autor często przypomina nam o swoich wcześniejszych bohaterach. Może nie personalnie, ale wiele rzeczy czy miejsc, nosi w sobie ich imię. Co bardzo mi się spodobało. Jest to jakaś spójność. I oczywiście magia, która nie zniknęła. Allomancja nadal istnieje, ba! Niektórzy z bohaterów jak Wayne czy Wax, a i jeszcze inni, mogą pochwalić się podwójnymi zdolnościami, a takich jak oni zwie się "Podwójnymi". Są silniejsi od zwykłych Allomantów, ale to też zależy od tego, jakie moce posiadają. Nie ma tylko broni białej, ale wkracza do akcji broń palna. Opisy walk są świetnie dopracowane. 

Bardzo boleję nad tym, że ten tom jest taki cieniutki, bo zaledwie 300 stron, a kolejne ciut grubsze. Niemniej nie narzekam, bo każda z tych stron jest na wagę złota dla fanów Sandersona. Na końcu tej, jak każdej książki z serii "Ostatnie Imperium" znaleźć można spis metali, oraz ich objaśnienia, właściwości itp. Oraz krótką informację i trzech sztukach metalicznych. I jeszcze ta mapka na samym początku. uwielbiam mapki! Powieść dopracowana w każdym szczególe. Ja chcę więcej i nie mogę się doczekać kolejnych tomów.

Komu polecam? Każdemu. Brandon Sanderson jest genialny w swojej twórczości i pewnie się powtarzam, ale grzechem jest nie poznać jego dzieł. Zatem jeśli nie znacie Pierwszych trzech tomów "Ostatnie Imperium" to szybciutko nadrabiajcie. Co prawda "Stop prawa" można czytać, nie znając poprzedniej historii, ale ja gorąco polecam zapoznanie się z nią.

3 komentarze:

  1. Nie miałam jeszcze okazji poznać prozy Sandersona i chyba najwyższy czas to zmienić :)

    Uściski,
    Tirindeth's

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzisiaj skończyłem - bardzo fajna kontynuacja. Może jeśli chodzi o epickość daleko jej do trylogii, ale ma potencjał ;) Ciekawi mnie co będzie dalej, bo zapowiada się całkiem ciekawie :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Za mną na razie 100 stron, więc nie chcę też na wyrost zachwalać książki, ale podoba mi się. Początek był trudny, ciężko było mi się przestawić i całość wydawała się jakby nienaturalna, naciągana. Ale z każdą kolejną stroną wciągam się coraz bardziej i historia ciekawi mnie coraz bardziej. Na razie jestem bardzo na tak mając nadzieję, że będzie jeszcze lepiej ;)

    OdpowiedzUsuń