wtorek, 14 listopada 2017

"Ciężko być najmłodszym" Ksenia Basztowa, Wiktoria Iwanowa


Ciężko być najmłodszym to pierwszy tom trylogii Książę Ciemności napisanej przez duet autorek: Ksenię Basztową i Wiktorię Iwanową.
Dużo magii, przygód i wartkiej akcji, okraszonej wyjątkowym humorem tak lubianym przez wszystkich miłośników rosyjskiej fantastyki.

Naprawdę trudno jest być najmłodszym, szczególnie w rodzinie Mrocznego Władcy. Szczególnie kiedy cała reszta braci prowadzi już samodzielne życie, a ciebie nadal próbują karmić z łyżeczki. Jedyna możliwość to uciec z domu, najlepiej do jakiejś szkoły magii. A żeby nie było za nudno to zawsze można zabrać do towarzystwa drużynę bohaterów, siedzących w zamkowych lochach... i chyba lepiej zrobić to incognito, tak na wszelki wypadek.

Uwielbiam książki Olgi Gromyko, a słyszałam, że ta trylogia ma podobny klimat i humor. I wiecie co? Poszłam w ciemno. Czuję klimat rosyjskiego i ukraińskiego fantasy, jest zupełnie inny od amerykańskiego czy polskiego. Ma to coś, co... Sama nie wiem, jak to określić. Coś, co wprawia mnie w taki nastrój, którego nie potrafię opisać. Z każdym razem czytając książki Gromyko, przenosiłam się do świata przez nią stworzonego, oddychałam tymi historiami i miałam nadzieję, że tym razem będzie tak samo.
 
Ah! Jak mi brakowało świata fanasy! Połknęłam Ciężko być najmłodszym niemalże za jednym razem. Dawno nie przekroczyłam fantastycznego świata, pełnego magii. Czemu? Nie wiem kurczę, jakoś ciągle  było mi z nim nie po drodze, ale teraz, dzięki tej przerwie jeszcze bardziej doceniłam pierwszy tom trylogii Księcia Ciemności. I już nie mogę się doczekać kolejnego! Błagam, chcę już drugi tom!

Chociaż... Przyznaję, przez pierwsze ok. 50 stron przewracałam oczami, wkurzałam się i cmokałam z niezadowoleniem. Dlaczego? Jakoś wydaje mi się to na wyrost. Pierdyliard niepotrzebnych wykrzykników typu "dlaczego ja?!!!!!" - czy nie jest to wkurzające? Myślę, że można by spokojnie zostawić jeden wykrzyknik, a czytelnik nie jest na tyle upośledzony i na pewno by zrozumiał. Na pewno! Nie wiem z czego to wynika, ale później, jakby wszystko się uspokoiło... Jakby te kilkadziesiąt stron było z innej bajki, aniżeli cała reszta. Czytając te kilkadziesiąt pierwszych stron, zastanawiałam się, kiedy będzie lepiej, kiedy ten dziki szał wykrzyknikowo - pytajnikowy się skończy. Na szczęście się skończył. Druga sprawa, z początku nie łapałam humoru... Kompletnie nie pasował mi styl, jakim została napisana ta książka. Na szczęście, później jakby znowu zupełnie inna bajka humorowa, bum... czuję książkę, czuję postaci, rewelacyjnie mi się czytało. To tyle, jeśli chodzi o moje "pretensje". Teraz same superlatywy, przygotujcie się!

Zacznę od głównego bohatera, charakternego, niezwykle sprytnego, inteligentnego i pewnego siebie, księcia ciemności, któremu na imię Diran. Uwielbiam tego chłopaka, serio. Już za nim tęsknię. W ogóle za tą różnorodną grupką, w której swoje miejsce znalazł krasnolud, elfka, zwierzołak, kapłanka i... jeszcze inne ciekawe osobistości. 

Dużo magii, dużo śmiechu, dużo akcji, dużo przygód. Wszystkiego dużo, prócz ilości stron... Ja to bym chciała, żeby ta książka miała co najmniej 1000 stron. Poważnie. Tak bardzo mi się podobała i (czy ja już o tym nie wspominałam?) chcę kolejny tom. Już, teraz, natentychmiast. 
Czy i komu polecam? Polecam, a jakże! Komu? Tym, którzy lubują się w rosyjskim fantasy, czują ten specyficzny klimat i szukają czegoś innego, oryginalnego. Ja pomimo drobnych, początkowych spięć z tą historią, pokochałam ją całym czytelniczym serduchem.

5 komentarzy:

  1. Brzmi intrygująco. Chętnie zapoznam się tą książką. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie przemawia do mnie ten gatunek książek, więc tym razem dziękuję, co nie zmienia faktu, że recenzja świetna.:)

    OdpowiedzUsuń
  3. O to jestem zainteresowana trochę innym fantasty. :D
    No i okładka cudna. ♥

    OdpowiedzUsuń
  4. Czuję, że mogłaby mi się spodobać. Te początkowe strony da się przebrnąć :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nigdy nie czytałam rosyjskiego fantasy... więc nie mam prawa nie dać tej książce szansy, prawda?:)

    OdpowiedzUsuń