Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sarah J. Maas. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sarah J. Maas. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 7 maja 2017

"Imperium Burz" Sarah J. Maas


Dziękuję!
Droga do tronu Terrasenu dopiero się rozpoczęła. I choć młoda królowa z każdym dniem coraz lepiej poznaje potęgę swojej magii, to wie, że nie wygra wojny z Erawanem w pojedynkę. Nadszedł czas szukania sojuszników. Kto odpowie na jej wezwanie? I jaką cenę będzie skłonna zapłacić za zwycięstwo z siłami ciemności?
Imperium burz to piąty tom bestsellerowej serii Szklany tron, która podbiła serca milionów czytelników na całym świecie.
Prawa do adaptacji „Szklanego tronu” wykupiło studio Mark Gordon Company (m.in. „Ray Donovan” i „Grey’s Anatomy”). Ekranizacją serialu zajmie się Mark Gordon Company. Autorką scenariusza ma być Kira Snyder, pilotażowy odcinek wyreżyseruje Anna Foerster.

Imperium burz, rozchwytywany piąty tom Szklanego tronu! Maas ponownie pokazała na co ją stać, co tom, to szczena opada. Im dalej w las, tym więcej przygód. Serio, jestem pod wrażeniem jej wyobraźni i trochę jej zazdroszczę talentu pisarskiego. Dwie serie... Ba!  Dwie rewelacyjne serie, jakie stworzyła, kocha cały świat. Tyle talentu w jednej osobie, podzieliłaby się no! Ale wracając do Imperium burz... Po prostu... Wow! Ja nie wiem, jak wytrzymam do kolejnego tomu. Nie wiem!

Królowa cieni była genialna, sądziłam, że Maas może tylko utrzymać poziom, ale nie. Ona sama sobie podniosła poprzeczkę. Aż się boję, co też zaserwuje nam w tomie szóstym. Poważnie, zastanawiam się co jeszcze wymyśli, żeby przyprawić mnie o kolejnych pięć zawałów serca. Krew się leje, serca i kości się łamią. Łzy, rozczarowania, nadzieje, cała masa emocji... Niektórych nie da się nawet ogarnąć. Ja nie wiem jak ona to robi, serio, nie wiem.

Dodaj napis
W Imperium burz dzieje się tyle, że ciężko to ogarnąć w tej opinii... Dlatego napiszę, że jest to istny rollercoaster wydarzeń. Jak nie wiedźmy, to fae, jak nie fae, to wojny. I tak w kółko. Nie ma czasu na nudę. Tak sobie wracam myślami do tomu pierwszego i muszę przyznać, że pewnie teraz, znając już dalsze części, Szklany tron oceniłabym dużo niżej. Wiem już na co stać Maas i kurczę, ona jest coraz lepsza. Rewelacyjnie rozwija akcje, postaci i w ogóle świat. Czasami zastanawiam się skąd autorka czerpie wenę... I ja chcę tego dilera!

Jeśli o postaciach wspomniałam, to nie mogę nie napisać więcej chociażby o samym Dorianie, którego znamy już od pierwszego tomu. To, jakie chłopak zrobił postępy... To, jak rozwinął się na kartach powieści, jest czymś WOW! W ogóle sama główna bohaterka poczyniła taki skok wprzód, że ciężko ogarnąć. A Chaol? Brak słów. Tak wiele się zmieniło od pierwszych tomów, że mózg w poprzek staje. Nie tylko relacje pomiędzy bohaterami (kosmos), ale to, jak dojrzeli... Jak bardzo zmieniło się ich myślenie i podejście do otaczającej ich rzeczywistości. Ja naprawdę nie wiem, co będzie w kontynuacji, ale nie nastawiam się na nic, bo Maas na pewno mnie zaskoczy!

Sarah J. Maas jest jedną z moich ulubionych pisarek. Jej dwie fantastyczne serie sprawiły, że mam fisia na punkcie Rowana i Rhysanda. Serio, ostatni raz miałam takiego fisia na punkcie postaci z serii Cassandry Clare. Sądzę, że to sprawa tego, jak autorka tworzy bohaterów... Jak opisuje ich zachowanie i relacje z innymi postaciami. Ogólny obraz zawsze wychodzi na plus. Chyba nie znam osoby, która czytałaby Dwór Cierni i Róż, i nie pokochałaby chociażby wspomnianego Rhysanda. Maas ma dar i jest to niezaprzeczalny fakt.

Czy polecam? Ha! Z całego serca polecam! Głównie fankom fantasy, sądzę, że mężczyźni, którzy lubią typowe, "męskie" fantasy niekoniecznie polubią się z dziełami Maas, aczkolwiek nie odradzam. Kto wie!

środa, 1 marca 2017

"Dwór Mgieł i Furii" Sarach J. Maas

Dziękuję! 
Między światłem a ciemnością
Nowa, jeszcze mroczniejsza i bardziej zmysłowa odsłona bestsellerowej serii Dwór cierni i róż
Po tym, jak Feyra ocaliła Prythian, mogłoby się wydawać, że baśń dobiega końca. Dziewczyna, bezpieczna i otoczona luksusem, przygotowuje się do poślubienia ukochanego Tamlina. Przed nią długie i szczęśliwe życie.
Sęk w tym, że Feyra nigdy nie chciała być księżniczką z bajki. Zresztą zupełnie nie nadaje się do tej roli. W snach wciąż powracają do niej wymyślne tortury Amaranthy i zbrodnia, którą popełniła, by się od nich uwolnić. Pragnący zapewnić jej bezpieczeńtwo Tamlin próbuje zamknąć Feyrę w złotej klatce. W jej nowym nieśmiertelnym ciele drzemią moce, których dziewczyna nie umie opanować. W dodatku o spłatę swojego długu upomina się największy wróg Tamlina - Rhysand, Książę Dworu Nocy. Zwabioną podstępem Feyrę raz w miesiącu okrywa mrok jego niebezpiecznego królestwa. To pewne, że władca ciemności będzie chciał wykorzystać ją do swoich celów. Chyba że... to nie Rhysand jest tym, kogo Feyra powinna się obawiać. Na Dworze Wiosny również bowiem nie jest bezpiecznie, a sam Tamlin ma przed ukochaną coraz więcej tajemnic. Czy rzeczywiście tylko po to, by ją chronić?
Gdy nad Prythian i krainę ludzi nadciąga widmo wojny tak groźnej jak żadna dotąd, Feyra musi zdecydować, komu może ufać. Stawką jest życie jej rodziny i losy całego świata. A w magicznym świecie fae przyjaciele potrafią być bardziej niebezpieczni niż wrogowie.
Nowa, jeszcze mroczniejsza i bardziej zmysłowa odsłona bestsellerowej serii Dwór cierni i róż! Nie zaśniesz, nim nie odkryjesz wszystkich sekretów!

Poprzedni tom "Dwór Cierni i Róż", podobał mi się bardzo, bardzo. W "Dworze Mgieł i Furii" jestem totalnie zakochana, aż się boję, co będzie z tomem III. Czuję, że totalnie mnie rozwali. A nawet mam pewność. Skąd ta pewność? Sarah J. Maas, pokazała jak potrafi coraz bardziej rozkochiwać czytelnika w swoich książkach, chociażby na przykładzie poprzedniej serii "Szklany tron", gdzie to z tomu na tom było lepiej i lepiej. Dlatego, nie mam żadnych obaw, co do tomu trzeciego,  mam jednak pewność, że złamie mi serce. Tyle tematem wstępu. Przejdźmy do konkretów. A będą same konkrety.

Szczerze Wam napiszę, że nie wiedziałam jak mam się zabrać za tę recenzję. Jestem pod ogromnym wrażeniem "Dworu Mgieł i Furii" i ciężko mi pozbierać myśli. Ciężko uporządkować emocje, jakie we mnie wywołała ta historia. I, co najważniejsze - ciężko ubrać mi to wszystko w słowa. Jeśli będzie nieco chaotycznie, proszę o wybaczenie. Tak już mam, że te książki, które wywołują we mnie burzę emocji, ciężko jest mi opisać. I w tym przypadku niewątpliwie tak jest. Niemniej spróbuję jakoś ten chaos ogarnąć.

Wszyscy jarali się Rhysandem... Zastanawiałam się dlaczego, bo sama byłam pod urokiem Tamlina. Pewne wydarzenia i moja reakcja:

Teraz już wiem o co chodzi i sama jestem całym sercem Team Rhys. Tamlin be! Tamlin a fe! Nie, żebym w pierwszej części nie polubiła Księcia Dworu Nocy. Bardzo gościa polubiłam, ale nie jarałam się nim  jakoś szczególnie. Owszem mrok i tajemniczość jaka go otaczała oraz sarkazm, pewność siebie, i złośliwości przemawiały do mnie. Co ja poradzę, lubię takie postaci i mam do nich ogromną słabość. Ale! Muszą to być osobowości, które są idealnie w punkt stworzone -  nie na siłę, nie sztucznie, bezsensownie humorzaste - bo z takimi nigdy się nie lubiłam. Na szczęście Maas wie, jak idealnie stworzyć bohaterów, którzy przemawiają do wybrednego czytelnika. Z całą pewnością takim bohaterem jest Rhysand, ale i każda jedna z wykreowanych przez nią charakterów. Idealnie i w punkt. Lubię to!

Sarah J. Maas niewątpliwie ma talent. Nie tylko do tworzenia świetnych i zawiłych wydarzeń, wybitnych kreacji bohaterów, ale również do tworzenia rewelacyjnych światów przedstawionych w swoich książkach. Po prostu obłęd! Te opisy są tak soczyste, barwne i realne, że ma się wrażenie, jakby się tam było i widziało wszystko na własne oczy. Jestem zachwycona. Wydarzenia wciągają, trzymają w napięciu, a relacje pomiędzy bohaterami wprowadzają czytelnika w obłęd, a czasami wypalają dziurę w sercu. Tak. Zakończenie zwala z nóg. Ja chcę już trzeci tom!!

Poza tym jeśli chodzi o bohaterów i zmiany w nich zachodzące, to myślę, że Maas jest jedną z tych autorek, które przywiązują do rozwoju swoich postaci dużą wagę. A to jest ogromny plus, bo ja uwielbiam bohaterów, którzy są konkretni, a nie takie ciepłe kluchy od początku do samego końca - nuuuuuda! Bohaterów, którzy się rozwijają z biegiem fabuły, a wydarzenia sprawiają, że zmiany w nich zachodzące odciskają na nich piętno. Autorka "Dworu Mgieł i Furii" wie, jak kreować swoje postaci, aby te zachwycały czytelnika, bądź też irytowały. Wie, jak wzbudzać w czytelniku całą masę emocji. Wie, jak sprawić, by ten docenił jej twórczość. A, co najważniejsze... Posługuje się świetnym stylem. Rewelacja. Moim zachwytom nie ma i nie będzie końca. 
Jeśli chodzi o postaci... Rhys... I wszystko jasne.

"Dwór Mgieł i Furii" jest fenomenalny. Jestem zachwycona wszystkim, co znajduje się w tej książce. Sarah J. Maas jest mistrzynią budowania napięcia, a jej książki przesycone są emocjami. Zakończenie wzbudziło mój apetyt na więcej i wiem, że warto czekać na tom trzeci. Ba! Nie wiem jak wytrzymam do jego premiery. Wyczekuję tak bardzo!
A czy jak zrobię tak (gif niżej), to czy tom trzeci pojawi się teraz, już?
Niestety nie, ale okładka śliczna:

Nie czytaliście tomu pierwszego? Grzech! Proszę mi to migusiem nadrobić, bo tom drugi zwali Was z nóg. Jestem tego pewna i polecam tę serię z ręką na sercu.

czwartek, 12 stycznia 2017

"Zabójczyni. Opowieści" Sarah J. Maas


Poznaj piękną, bezwzględną i naznaczoną wielkością zabójczynię i zobacz, jak rodzi się legenda.
Celaena Sardothien to najgroźniejsza zabójczyni Adarlanu. Jako członkini Gildii Zabójców przysięgła wierność swemu panu, Arobynnowi Hamelowi, ale Celaena nie słucha nikogo i ufa jedynie swojemu przyjacielowi i także płatnemu zabójcy, Samowi. W
tych trzymających w napięciu opowieściach, będących wstępem do bestsellerowej serii Szklany tron, Celaena wyrusza na pięć niebezpiecznych misji. Na odległych wyspach i wrogich pustyniach zabójczyni staje po stronie uciśnionych, których mści z całą bezwzględnością. Działa jednak wbrew rozkazom Arobynna i może ponieść niewyobrażalną karę za taką zdradę.
Tom zawiera wydaną po raz pierwszy po polsku opowieść „Zabójczyni i uzdrowicielka”.

Takie opowieści to super smaczek i idealny dodatek do ulubionych serii. Ja jestem usatysfakcjonowana tym zbiorem i cieszę się, że autorka pokusiła się o te opowieści, które przedłużyły tylko przyjemność. Dzięki nim poznajemy Celaenę z innej strony. Poznajemy ją lepiej i wiemy kim była wcześniej, co robiła zanim stała się osobistą niewolnicą króla Adarlanu. Każda z tych krótkich historii jest inna, każda pokazuje nam jak kształtował się charakter tytułowej zabójczyni.

W każdej z nowelek dzieje się naprawdę wiele, akcja jest nieustępliwa i to jest kolejnym plusem tego zbioru. Aczkolwiek przez to nie spodziewajcie się rozbudowanej fabuły, bo autorka postawiła na tempo, konkret i zainteresowanie treścią. Nie znajdziecie czasu na nudę, a przez to naprawdę szybko czyta się te poszczególne opowieści, których jest pięć. Poznamy w nich poszczególne osobistości na które natkniemy się w pełnowymiarowych tomach.

Nie będę odnosiła się do każdej nowelki, ale ta ostatnia mnie rozłożyła emocjonalnie i nie mogę przestać o niej myśleć. Chciałabym, żeby ta była najbardziej treściwa, ale co zrobić. Za krótka! Niemniej każda zadziałała na mnie w inny sposób. Najbardziej spodobała mi się pierwsza "Zabójczyni i Władca Piratów" i właśnie ta wspomniana, ostatnia "Zabójczyni i imperium Adarlanu". Niemniej pozostałe są równie dobrze skonstruowane.

 Osobiście uwielbiam książki Maas, nie tylko z cyklu "Szklany tron", ale również jej drugą i równie znaną, i lubianą serię pt. "Dwór cierni i róż". Autorka ma talent do tworzenia historii, interesujących światów fantastycznych oraz kreowania niebanalnych postaci, które bywają kontrowersyjne. Pewnie za to większość czytelników ją lubi, a wśród nich jestem ja.

Opowieści o zabójczyni polecam każdemu fanowi "Szklanego tronu". Można się z nich wiele dowiedzieć, poznać interesujące postaci oraz samą główną bohaterkę całej serii.

wtorek, 10 maja 2016

"Dwór cierni i róż" Sarah J. Maas


Dziękuję!

Autorka bestsellerowej serii Szklany Tron powraca z porywającą opowieścią o miłości, która jest w stanie pokonać nienawiść i uprzedzenia!
Idealna lektura dla fanów George. R.R. Martina! Co może powstać z połączenia baśni o Pięknej i Bestii oraz legend o czarodziejskich istotach?
Dziewiętnastoletnia Feyre jest łowczynią – musi polować, by wykarmić i utrzymać rodzinę. Podczas srogiej zimy zapuszcza się w poszukiwaniu zwierzyny coraz dalej, w pobliże muru, który oddziela ludzkie ziemie od Prythian – krainy zamieszkanej przez czarodziejskie istoty. To rasa obdarzonych magią i śmiertelnie niebezpiecznych stworzeń, która przed wiekami panowała nad światem.
Kiedy podczas polowania Feyre zabija ogromnego wilka, nie wie, że tak naprawdę strzela do faerie. Wkrótce w drzwiach jej chaty staje pochodzący z Wysokiego Rodu Tamlin, w postaci złowrogiej bestii, żądając zadośćuczynienia za ten czyn. Feyre musi wybrać – albo zginie w nierównej walce, albo uda się razem z Tamlinem do Prythian i spędzi tam resztę swoich dni.
Pozornie dzieli ich wszystko – wiek, pochodzenie, ale przede wszystkim nienawiść, która przez wieki narosła między ich rasami. Jednak tak naprawdę są do siebie podobni o wiele bardziej, niż im się wydaje. Czy Feyre będzie w stanie pokonać swój strach i uprzedzenia?
Pełna namiętności i pasji, romantyczna, brutalna i okrutna. Jedno jest pewne: Dwór cierni i róż to z pewnością nie cukierkowa baśń w stylu Disneya…

Chyba nie ma książkoholika, który nie znałby tej książki. Na zagranicznym booktube aż huczy od niej i od kontynuacji, ale nie ma się czemu dziwić... W końcu to Maas! Uwielbiam autorkę za jej poprzednią serię "Szklany tron" i kiedy tylko dowiedziałam się, że i ta książka zostanie u nas wydana, byłam wniebowzięta. W dodatku tak pięknie wydana. Cieszę się, że wydawnictwo pozostało przy oryginalnej okładce i nie zmieniało jej na siłę. Jest to jeden z wielu plusów (i ani jednego minusa) tej książki. Przechodząc do mojej relacji z przeczytania "Dworu cierni i róż"...

Wiedziałam, że ta książka będzie dobra, w końcu to Sarah J. Maas... Nie sądziłam jednak, że będzie aż TAK dobra! Jestem pod ogromnym jej wrażeniem. Pod urokiem świata przedstawionego, postaci, wydarzeń, emocji, języka, jakim posłużyła się autorka... Pod urokiem wszystkiego. Nie mogłam znaleźć ani jednego minusa, może też dlatego, że specjalnie nie szukałam? Sądzę, jednak, że Wam również będzie ciężko coś znaleźć, ażeby "czepnąć" się niniejszej pozycji. Właściwie do napisania tej opinii miałam zabrać się trochę później, ale obawiam się,  że emocje nie zdążą opaść i, i tak będę się motać w zeznaniach. Zawsze tak mam, kiedy dana lektura mnie zachwyci. Emocje po przeczytaniu "Dworu cierni i róż" jeszcze we mnie szaleją, więc wykorzystam je tak bardzo, jak się tylko da. 

 Książek, bajek i filmów o "Pięknej i Bestii" czytałam i oglądałam już kilka w swoim życiu. Jak bajka jest przepiękna, a książki nieco słabsze, tak "Dwór cierni i róż" przebija wszystko! Nie wierzę, że to napiszę, ale pomimo, że bardzo lubię "Szklany tron", to uważam, że "Dwór cierni i róż" jest jeszcze lepszy. Pewnie miłośnicy pierwszej serii Maas się zdziwią, ale sądzę, że jak przeczytają omawianą powieść, to sami będą mieli dylemat, który cykl powieści skradł im serce.


Autorka już na samym początku swojej książki uświadamia czytelnika, że nie będzie to lekka, słodka i bajkowa historia. Wiecie, zabijanie, krew, obdzieranie ze skóry... Takie tam. Może stąd wzmianka o R. R. Martinie? Niemniej, jeśli nastawiacie się na coś niewinnego, to... Zmieńcie swoje nastawienie. "Dwór cierni i róż" na pewno nie jest książką sztampową, na pewno nie jest czymś, co już czytaliście. Jest to książka przepełniona pasją, pięknymi opisami, które fenomenalnie działają na wyobraźnię. Powiedziałabym nawet, że czasami ta powieść Maas bywa surowa, zimna (i jak w opisie) brutalna. Ale bywa również ciepła, czarująca, wciągająca, magiczna... Nie sposób mi wszystkiego wymienić. Jednym słowem jest to książka wspaniała i jedna z garstki najlepszych książek tego roku.

Teraz kilka słów o emocjach, jakie wzbudziła we mnie niniejsza pozycja. Od czego by tu zacząć... Sam początek zwiastował ogrom emocji, jakie będę odczuwała czytając "Dwór cierni i róż", od początku była fascynacja światem przedstawionym i postaciami. Często autorce udawało się mnie rozbawić sytuacją, czy też dialogami. Smutkowi też nie było końca, bo zwroty akcji były czasami nie do zniesienia. Zwłaszcza, że tak bardzo zżyłam się z postaciami i każde ich niepowodzenie, czy cierpienie odbierałam bardzo wyraźnie. Oczywiście plus dla autorki! Była również złość, czasami i na samą Maas, bo jak można coś takiego zrobić mojej bestyjce! No jak. Foch. 


Pod koniec była wręcz nawałnica wszelakich emocji, jakie tylko mogą być. Był gniew nie do zniesienia, bezsilność, która aż wyciskała łzy (tak zdarzyło mi się, jestem tylko człowiekiem... tylko czytelnikiem...).
Była nadzieja, która zaraz szybciutko gasła, bo przecież nie może być aż tak pięknie, prawda?!


Tak więc, jeśli liczycie na rollercoaster emocjonalny, to z pewnością się nie zawiedziecie! Ja jestem zachwycona tym, jak Sarah J. Maas poradziła sobie z przelaniem tego wszystkiego na papier. W dodatku tak, że mnie jako czytelnika aż nosiło. Mam nadzieję, że i Wy będziecie zadowoleni z lektury, tak samo jak i ja.

Może jeszcze coś o postaciach. Są fenomenalne. Co do jednej. Ciężko mi się nawet zabrać za ich opisywanie, bo po prostu wystarczyłoby powiedzieć, że są genialnie wykreowane i tyle. Ale nie mogę zrobić tego sobie, Wam i samym postaciom, które wryły się w moją pamięć i serducho. Zacznę od tego, że nie ma tutaj wyidealizowania. Owszem, są książęta Fae, którzy powinni być zniewalający (nawet jeden się znalazł, ale cii). Niemniej obawiałam się, że autorka przedstawi nam Tamlina czy samego Luciena jako bożyszcza, greckiego boga, zniewalającego urodą, napuszonego mężczyznę... - jak w większości książek, to się robi aż nudne. Ale nie! U Maas tego nie znajdziecie. Są przystojniacy, ale przynajmniej autorka nie rozwodzi się o ich urodzie przez połowę książki. Natomiast Feyra, jest dokładnie taką bohaterką, jakie lubię i jakiej spodziewałam się po tej autorce. Twardzielka, ale bez przesady. Dąży do celu po trupach - wszystko się zgadza, ale te trupy to ci źli. Wyszczekana - nie daje sobie w kaszę dmuchać i ma własne zdanie. Każdy z bohaterów został obdarzony silnym charakterem i za to również ukłon w stronę autorki.

"Dwór cierni i róż" opowiada nam o tym, że każda decyzja przez nas podjęta, niesie ze sobą konsekwencje. Opowiada o sile miłości, przezwyciężaniu własnych słabości, poświęceniu i zmianach w myśleniu, w podejściu do wielu spraw. Książka ta nie jest tylko do przeczytania, jest to książka do zrozumienia, ponieważ można z niej wiele wyciągnąć, a sama treść może nam wiele dać, jeśli tylko zechcemy i otworzymy się na nią. 

Czy polecam? Ha! Z ogromną przyjemnością polecam Wam tę książkę. Jest niesamowita, chociaż to i tak jest niedopowiedzenie. Rewelacyjna, cudowna... Chciałabym już przeczytać tom drugi... W oczekiwaniu na niego zapewne przeczytam jeszcze raz "Dwór cierni i róż". A może dwa razy. Kto by liczył. Jeśli Wy nie znacie książek tej autorki to najwyższy czas to zmienić. Możecie zacząć od tej pozycji. Jeśli nie macie zamiaru to Dean ma do Was pytanie:



Recenzje książek z cyklu "Szklany tron":

środa, 15 lipca 2015

Zapowiadam Wam!

Jakiś czas nie było zapowiedzi, więc stwierdziłam "czemu nie?" W dzisiejszym poście pokażę Wam zapowiedzi, które mnie samą interesują i, które prędzej czy później znajdą się w mojej osobistej bliblioteczce.



Data wydania: 9 września 2015
Wydawca: Nasza Księgarnia


Kolejna książka bestsellerowej autorki „Zostań, jeśli kochasz” i „Wróć, jeśli pamiętasz”.

Willem stracił kontrolę nad swoim życiem. Boleśnie zraniony śmiercią ojca obawia się kolejnej miłości i kolejnej (być może) straty. Nie potrafi jednak zapomnieć dnia spędzonego w Paryżu z pewną niezwykłą dziewczyną. Czuje, że musi ją odnaleźć, chociaż nie zna nawet jej prawdziwego imienia. Mimo to będzie próbował. W najbliższym roku czeka go kilka ważnych decyzji. Czy zaryzykuje? Czy otrzyma dar od losu i spotka ponownie Allyson?

„Ten jeden rok” to kontynuacja książki „Ten jeden dzień”. Romantyczna i wciągająca opowieść o miłości, podróży i zbiegach okoliczności, które zmieniają całe życie.



Data wydania: 23 września 2015
Wydawca: Bukowy Las/Myślnik


Ta przejmująca do głębi powieść jest historią Cody Reynolds, zmagającej się z samobójstwem najlepszej przyjaciółki. Poszukiwanie odpowiedzi na pytanie: „czemu Meg odebrała sobie życie?” rzuci Cody w wir podróży tropem przyjaciółki, która z zapyziałego miasteczka wyjechała na prestiżowe studia, ale też do granic samopoznania i na spotkanie z wielkim niebezpieczeństwem. Bohaterka będzie zmuszona zakwestionować wszystko, co dotąd uważała za pewnik. Nie tylko swoją relację z wspaniałą, charyzmatyczną Meg – ale i znaczenie takich pojęć, jak życie, miłość, śmierć i przebaczenie.

Gayle Forman w najwyższej formie znów pisze o najistotniejszych życiowych problemach – nie tylko młodych ludzi.

Data wydania: 2 września 2015
Wydawca: Filia


Spektakularny finał bestsellerowej trylogii Susan Ee. Po brawurowej ucieczce z gniazda aniołów Penryn i Raffe muszą się ukrywać. Oboje za wszelką cenę chcą znaleźć lekarza, który potrafiłby odwrócić wynaturzone efekty operacji przeprowadzonych przez anioły na Raffem i siostrze Penryn. Ledwie zaczynają szukać wyjścia z sytuacji, Penryn odkrywa zaskakujący sekret z przeszłości Raffego, budząc jednocześnie mroczne, zagrażające wszystkim bohaterom siły.
Anioły sprowadzają do świata ludzi apokaliptyczne bestie. Obie strony szykują się do wojny, zawierając nietypowe sojusze i modyfikując strategie. Kto wyjdzie zwycięsko z tego starcia? Raffe i Penryn zostają zmuszeni do opowiedzenia się po którejś ze stron. Stają przed wyborem: dołączyć do przedstawicieli swoich gatunków albo trzymać się razem.


Data wydania: 9 września 2015
Wydawca: GW Foksal/Uroboros


Trzecia część bestsellerowego „Szklanego Tronu”!

Celaena Sardothien przeżyła już wiele – brutalne szkolenia, niewolę, turniej o pozycję Królewskiej Obrończyni… Tym razem jednak przyjdzie się jej zmierzyć z własnymi demonami, z ciężarem jej dziedzictwa. Aby uzyskać informacje – kluczowe w wojnie z okrutnym królem Adarlanu – musi nauczyć się panować nad ogniem, który nosi w sobie. Podczas gdy codziennie ćwiczy pod czujnym okiem nieśmiertelnego Rowana, król wciela w życie kolejne z jego mrocznych planów. Jednak i na dworze władcy zawiązują się sojusze, mające na celu zakończenie jego panowania i przywrócenie magii na kontynencie.
Celaena, nieświadoma tego, co się dzieje w Rifthold, ma jeden cel – dostać się do legendarnego Doranelle, którym rządzi Maeve, i uzyskać odpowiedzi na nurtujące ją pytania. Jak jej władca zdołał usunąć magię? Co zrobić, by ją przywrócić? Jednak opanowanie jej mocy to niejedyna rzecz, z którą będzie musiała się przedtem zmierzyć – król Adarlanu już o to zadbał. Czy dziewczynie uda się wyjść cało z koszmaru, jaki zgotował jej władca pozbawionego magii kontynentu? Co jeszcze planuje król? I jaki los czeka rebeliantów?

Powyższe opisy oraz zdjęcia zaczerpnęłam ze strony: Bookgeek.pl

 
Premiera II wydania: 12 sierpnia 2015 oraz Premiera II wydania: 7 października 2015
Wydawca: Mag

Kontynuacja "Z mgły zrodzonego". Dokonali niemożliwego, obalając niemal boską istotę, której brutalne rządy trwały tysiąc lat. Teraz Vin, wychowanka ulicy, która wyrosła na najpotężniejszą Zrodzoną z Mgły w krainie, i Elend Venture, zakochany w niej szlachetnie urodzony idealista, muszą zbudować nowe społeczeństwo na gruzach imperium. Wtedy atakują ich trzy oddzielne armie. Jedynie starożytna legenda daje cień nadziei. Ale nawet jeśli Studnia Wstąpienia istnieje, nikt nie wie, gdzie jej szukać i jakimi mocami ona obdarza. Być może zabicie Ostatniego Imperatora nie było wcale najtrudniejsze i prawdziwym wyzwaniem okaże się przetrwanie po jego upadku.

A Wy czekacie na którąś z powyższych książek?

niedziela, 11 maja 2014

"Korona w mroku" Sarah J. Maas



Drugi tom cyklu Szklany tron, opowiadającego o zabójczyni Celaenie Sardothien.
 Po roku ciężkiej pracy w kopalni soli osiemnastoletnia Celaena Sardothien zdobywa pozycję królewskiej zabójczyni. Nie jest jednak lojalna względem tronu, choć ukrywa ten sekret nawet przed najbliższymi przyjaciółmi.
 Nie jest jej łatwo utrzymać tę tajemnicę, zwłaszcza gdy król zleca jej zadanie, które może zniweczyć jej plany. Na domiar złego na horyzoncie majaczą groźne siły, które mogą zniszczyć cały świat i zmuszają Celaenę do dokonania wyboru. Względem kogo okaże się lojalna i dla kogo zechce walczyć
Korona w mroku, to wyśmienita kontynuacja naprawdę ciekawego cyklu o pewnej zuchwałej zabójczyni, której imię spędza sen z powiek każdemu, kto nadepnął jej na odcisk, a brzmi ono Celaena. Cykl ten jest pełen intryg, tajemnic, niebezpieczeństw, namiętności... Ale przede wszystkim uczuć wszelakiej maści, gdyż każdy bohater tej książki jest indywidualnością i każdym władają inne uczucia, i popychają w przód inne pobudki. Od razu mówię, że nie będę Wam streszczała fabuły, bo i po co. Po prostu zawarłam w tym tekście mniej, więcej (bo wszystkich nie potrafię) wrażenia, jakie towarzyszyły mi podczas i po zakończeniu lektury.

Pamiętając wydarzenia ze Szklanego tronu, nie mogłam doczekać się jego kontynuacji. Zwłaszcza, że jedna znajomość przeszła na wyższy jej poziom. Doczekałam się! Dzieje się w tomie drugim, oj dzieje się. I to całkiem sporo. Nie ma czasu na nudę, za co jestem wdzięczna autorce. Ostatecznie oceniam książkę, jako równą części pierwszej. Nie jest ani lepsza (no może ciut, ciut), ani gorsza (co to, to nie!). Wiele wątków się wyjaśnia, wiele relacji ulega diametralnej zmianie... Korona w mroku jest książką niebywale zaskakującą. Nie ma możności przewidzenia kolejnych posunięć, zarówno głównej, jak i pobocznych postaci. Właśnie za to między innymi cenię sobie książki, za nieprzewidywalną i wartką akcję oraz świetnych bohaterów.

Było tyle ciekawych i wstrząsających sytuacji, że od książki nie można się było oderwać. Z tego, co widziałam i słyszałam, nie tylko ja miałam z tym trudności, ale czemu się dziwić, skoro ta książka jest taka dobra? Każdy rozdział kończył się zbyt szybko i tak intrygująco, że zamiast iść spać, zastanawiałam się, czy nie przeczytać jeszcze jednego rozdziału. 


Czytelnicy, którzy mają za sobą pierwszy tom, z pewnością będą chcieli zapoznać się z kontynuacją (oczywiście, o ile im się spodobał Szklany tron). Ja jestem usatysfakcjonowana niniejszą pozycją. Często bywa tak, że główne bohaterki wprawiają mnie w stan dogłębnej i rozdzierającej irytacji. Celaena jest zupełnie inna niż te wszystkie kobietki w opresji, łaknące miłości boskiego i jednocześnie niegrzecznego chłopca. W dodatku nie posiada ona manii wielkości i nie uważa, że jest w centrum zainteresowania każdego zajścia - a wierzcie mi, praktycznie w każdej książce tak bywa. Nie wiem czy to jakiś nowy trend? Jeśli tak, to nie ogarniam. 

Natomiast kiedy książka dobiegała końca i przeczytałam ostatnią stronę miałam tylko jedno pytanie dotyczące finału. Mianowicie:

Osobiście nie mogę się doczekać tomu trzeciego, bo zwyczajnie chcę wiedzieć co dalej!

Za wiele emocji i świetnie spędzony czas dziękuję księgarni Libroteka.pl


wtorek, 16 lipca 2013

"Szklany tron" Sarah J. Maas





Tom: I
Tytuł oryginału: Throne of Glass
Stron: ok 517
Rok wydania:  2013
Wydawnictwo: Uroboros

"Celaena Sardothien odbywała ciężką karę za swoje przewinienia wystarczająco długo, by przyjąć propozycję, z której nie skorzystałby nawet szaleniec: jej dożywotnia niewolnicza praca w kopalni soli nie musi kończyć się dopiero z dniem jej śmierci, jeśli tylko dziewczyna zdecyduje się wziąć udział w turnieju o miano królewskiego zabójcy. To będzie walka na śmierć i życie, ale Celaenie nieobce są tajniki fachu zawodowego mordercy. Jeśli się jej powiedzie, po kilkuletniej służbie na królewskim dworze odzyska wolność. Jeśli nie – zginie z rąk któregoś z przeciwników: złodziei, zabójców i wojowników, najlepszych w całym królestwie. Szanse na pomyślne przejście wszystkich etapów turnieju są niewielkie, ale Celaena nie ma nic do stracenia.
 Pod okiem wymagającego dowódcy straży rozpoczyna przygotowania do starcia z najgroźniejszymi osobnikami królestwa. Wkrótce jednak pojawiają się komplikacje: ginie jeden z uczestników turnieju, a niedługo potem podobny los spotyka innego rywala młodej zabójczyni.
 Czy Celaena zdoła dowiedzieć się, kto stoi za tajemniczymi zabójstwami? Czasu jest coraz mniej, a dziewczyna musi mieć się na baczności – zabójca może obrać za kolejny cel właśnie ją. Śledztwo doprowadzi do odkryć, których nigdy by się nie spodziewała."

Uwielbiam akcję osadzoną w średniowiecznych czasach! Zwłaszcza jeśli to jest fantasy, więc nie dziwne chyba, że kiedy tylko zobaczyłam zapowiedź "Szklanego tronu" powiedziałam sobie, że muszę... MUSZĘ ją mieć! Niezbyt długo czekała na mojej półce, aż się za nią zabrałam. Świetna szata graficzna kusiła mnie już od samego początku - naprawdę pokłon w stronę grafika/grafików. Ładna oprawa dodaje uroku książce i jeszcze bardziej pragnie się mieć takie cudo na swojej półce. Niemniej nie o szacie, a o treści będzie mowa w dzisiejszej recenzji, a treść ta jest wciągająca. To na pewno!

Autorka spędziła na pisaniu tej książki 10 lat. Sporo prawda? Jednak widać to dzięki dopracowaniu wszystkiego w najmniejszym szczególe. Nie mogę się doczepić do treści, która jest ciekawa, do postaci - ponieważ te z kolei są bardzo wyraziste, oraz do dostosowania wszystkiego do czasów średniowiecznych - mam tutaj na myśli  język, opisy, jak i wszystko co z treścią "Szklanego tronu" związane. Książką jestem oczarowana. Momentami przypominała mi trylogię Moorehawke - jednak ja czytałam tylko pierwszy jej tom i porównując go do "Szklanego tronu" muszę stwierdzić, że szklany bardziej mi się podobał.

Zacznijmy jednak od treści, która jest niebywale intrygująca, a wszystko przez tajemnice oraz mroczne wydarzenia, jakie mają miejsce na zamku... Trzymająca w napięciu akcja? Może nie do końca, ale książkę czyta się z nieustannym zaciekawieniem. Miłość? Również jest - ale! I tutaj uwaga - nie jest na pierwszym planie - to raz, a dwa - nie jest mdła, przesłodzona - jest realnie i fajnie opisana. W wątek miłosny można się bez trudu wczuć. Autorka buduje napięcie pomiędzy poszczególnymi postaciami, tym samym właśnie taki zabieg dodaje całej tej miłosnej oprawie "ręce i nogi". Wszystko dzieje się stopniowo, a nie coś w stylu "ona spojrzała na niego, on na nią i wielka miłość" - takich akcji nie cierpię! Dlatego właśnie to, jak przedstawiła nam Sarah J. Maas rodzące się uczucie pomiędzy postaciami - podobało mi się bardzo i czytałam to wszystko z przyjemnością.

Przejdę teraz do postaci, które są bardzo mocną stroną książki. Wprost nie da się nie polubić głównej bohaterki! Jak pewnie większość z Was wie, uwielbiam czytać o silnych postaciach kobiecych. Celaenę Sardothien cechuje odwaga, upartość, inteligencja, charyzma... Jednym słowem mocny i trudny charakter. Dlatego nie miałam najmniejszych trudności z polubieniem tej bohaterki. Ba! Od samego początku wiedziałam, że będzie to jedna z tych postaci, które plasują się w moim rankingu na wysokim miejscu. Postaci męskie? Aż dwie zwracające na siebie największą uwagę i, obie są rewelacyjnie wykreowane. Różnią się od siebie diametralnie i może właśnie dlatego tak je polubiłam. Mowa tutaj o księciu Dorianie oraz o Kapitanie Królewskiej Gwardii -  Chaolu Westfallu. Chaol nieco bardziej przypadł mi do gustu, niemniej ogólnie rzecz ujmując wszystkie postaci są naprawdę godne pochwały. Zarówno te pierwszoplanowe, jak i te, które grają drugie skrzypce.

Podsumowując powiem tyle, że książka jest naprawdę godna uwagi. Ja osobiście nadal jestem pod jej urokiem i łaknę kontynuacji jak człowiek wody na pustyni!