niedziela, 1 maja 2016

"Broda zalana krwią" Daniel Galera

Dziękuję!

"Broda zalana krwią" to znakomita powieść o poszukiwaniu tożsamości, nieuchronności losu oraz odkrywaniu źródeł mitów i legend, to również powieść o granicach przebaczenia.
 Główny bohater po śmierci ojca wyjeżdża do Garopaby, małego brazylijskiego miasta na wybrzeżu. Próbuje odszukać ślady dziadka, który mieszkał tu i rzekomo utonął wiele lat wcześniej.
 Chłopak, instruktor pływania i triatlonista przemierzający miasto w towarzystwie psa, cierpi na rzadką chorobę, prozopagnozję - nie potrafi odróżniać ludzkich twarzy, Garopaba zaś zdaje się cierpieć na zbiorową amnezję, kiedy tylko jest mowa o jego dziadku.
Poszukiwania uruchamiają ciąg zaskakujących wydarzeń.

"Broda zalana krwią" -  jest tytułem nowej serii argentyńskiej, jaką w swoją ofertę wprowadziło wydawnictwo Rebis. Bardzo chciałam zapoznać się z niniejsza serią i na pierwszy rzut poszła właśnie ta książka. Jak moje wrażenia po lekturze? Zobaczcie sami.

Przyznam, że po pierwszych kilkunastu stronach sama nie wiedziałam czy ta historia mi się spodoba, czy może nie. Te pierwsze strony mnie zaintrygowały. Wprowadziły swoisty klimat, którym autor okrasił całą powieść. Niemniej zdarzały się momenty, kiedy stwierdzałam, że ta książka nie jest dla mnie. Po chwili jednak stwierdzałam, że się myliłam. I takich momentów było kilka, niemniej później stwierdziłam, że dawno żadna powieść nie wywołała w mojej głowie takiego specyficznego mętliku i to przeważyło na wysokiej ocenie, jaką jej postawiłam. 

Najciekawsze jest to, że główny bohater, któremu towarzyszymy w jego wyprawie do Brazylii nie ma imienia. To znaczy zapewne jakieś ma, ale my jako czytelnicy go nie znamy. Pierwszy raz spotkałam się z bezimiennym głównym bohaterem i muszę przyznać, że ciężko było mi się do tego nowego zabiegu przyzwyczaić. Nasz bohater cierpi na pewną chorobę, która objawia się niemożnością zapamiętywania ludzkich twarzy - prozopagnozją. Interesujące prawda? I na pewno nie ułatwia mu to zadania, z którym przyjechał do nieznanej mu wcześniej miejscowości. Ciężko w ogóle nawiązywać jakiekolwiek relacje międzyludzkie i dłuższe znajomości z ludźmi, których twarz zapominamy, kiedy spotykamy się z nimi następnego dnia... Sami przyznajcie. 

Wspomniałam o tajemniczym zadaniu, które sprowadziło młodzieńca do Brazylii. Otóż, na samym początku książki ojciec naszego bohatera opowiada mu pewną historię dotyczącą jego dziadka. Pewną niewyjaśnioną i zagadkową sprawę. Nasz bezimienny próbuje rozwikłać tajemnicę i tutaj zabawa się zaczyna...

Prócz bezimiennego bohatera jest jeszcze coś... Dialogi, które nie są wyróżnione i za czym ja osobiście nie przepadam. Zawsze czytając coś ciągiem, zastanawiam się czy bohater to mówi, czy może rozmawia ze sobą w myślach, czy coś jeszcze innego. Niemniej idzie się do tego przyzwyczaić, więc nie uznaję tego za jakiś mankament.

Ogólnie rzecz biorąc "Broda zalana krwią" jest interesującą, wciągającą i wyróżniającą się na tle innych, powieścią. Dlatego moją przygodę z sagą argentyńską uważam za miło rozpoczętą. 

1 komentarz:

  1. http://bramyksiazek.blogspot.com/
    Twój blog został nominowany do LBA.
    Nie ma konieczności odpowiadania więc jeżeli nie chcesz po prostu zignoruj ten komentarz ;)

    OdpowiedzUsuń