czwartek, 13 października 2016

"Uratuj mnie" Anna Bellon


Dziękuję!

Normalne życie Mai skończyło się, gdy zginął jej ukochany brat. Pogrążyła się w żałobie, zerwała kontakty z wszystkimi przyjaciółmi. Liczyły się tylko książki i muzyka.
Prawdziwe życie Kylera może się dopiero zacząć. Gdy skończy liceum, przestanie się przeprowadzać, zmieniać szkoły, gdy uwolni się od toksycznego ojca. Na razie jedyną ucieczką pozostaje muzyka. I prowokowanie otoczenia napisami na koszulkach.
„A później nauczyłam się wszystkiego od nowa. Pojawił się ktoś, kto przebił się przez wzniesiony przeze mnie mur. Wziął go szturmem i nie pozwolił mi się z powrotem za nim schować. Wszedł w moje życie, śpiewając lekko zachrypniętym głosem o dziewczynie ulotnej jak papierosowy dym”.
W nowej szkole Kyler poznaje Maię. I postanawia się z nią zaprzyjaźnić. Ale czy dziewczyna, która odtrąca od siebie wszystkich, jest na to gotowa? Czy Kyler ma w sobie tyle siły, by nie odpuścić?
I czy to na pewno przyjaźń?
„Uratuj mnie” to pierwsza część serii „The Last Regret”, opowiadającej o grupie przyjaciół z liceum, którzy zakładają zespół rockowy. Książka w zmienionej wersji była publikowana na Wattpadzie, gdzie uzyskała ponad milion odsłon.

Na samym wstępie pragnę poinformować, że ciężko było mi się zabrać za napisanie niniejszej recenzji, ponieważ spodziewałam się po tej książce czegoś zupełnie innego. Czegoś z polotem, z pazurem... A zawiodłam się na całej linii. I żeby być szczerą z Wami, a przede wszystkim ze sobą muszę jasno stwierdzić, że książka"Uratuj mnie" po prostu mnie rozczarowała. Ja rozumiem, że to debiut i rozumiem też, że autorka jest młoda, ale nie rozumiem braku dopracowania książki. Opowiadanie na platformie Wattpad, to jedno. Natomiast wydanie tego opowiadania w formie książki zobowiązuje do czegoś innego, bo w końcu ludzie mają zamiar wydać na książkę pieniądze. Jednak jeśli jest ona niedopracowana, a czytelnik zawiedziony - to szkoda wydawać pieniądze. Sądzę, że lepiej by było, gdyby to opowiadanie zostało opowiadaniem na platformie...

Przyznaję, że początek był całkiem fajny. Wciągnęłam się i liczyłam na coś odprężającego, lekkiego i niezobowiązującego. Niestety, im dalej brnęłam w fabułę, tym było gorzej. Czytanie "Uratuj mnie" po prostu mnie męczyło, a nie o to przecież chodzi, żeby zamęczyć czytelnika. Chodzi mi tutaj głównie o to, że książka jest strasznie infantylna, często nielogiczna i niektóre wydarzenia dzieją się ot tak... Po prostu. Na ten przykład - relacja głównych bohaterów, którzy w mig zaprzyjaźniają się rzucając "psiapsiółkowatymi" tekstami. Albo coś z cyklu "ej ty śpiewasz, ja gram... Może założymy zespół. Piąteczka!" Nie wiedziałam, że takie rzeczy dzieją się od tak, ale fajnie by było. Co prawda, może się czepiam, ale właśnie takie rzeczy u mnie minusują, ponieważ cała książka traci na tej cząstce prawdziwości. 

Poza tym bohaterowie. Sama zastanawiałam się jak ich "ugryźć"... Jak mogliby mnie do siebie przekonać, jak mogłabym ich polubić... I nie udało się. Ich osobowości - strasznie mdłe, nijakie. Maia niby zraniona, niby twardzielka, niby nieśmiała, niby wystraszona, niby dzielna. Właśnie - NIBY, ponieważ tego wszystkiego jest zbyt wiele, żeby mogła być choć przez chwilę autentyczna i konsekwentna w swoim "ja". A Kyler? Hm. Tutaj też konkretów brak. Po prostu postaci są mało charakterne (o ile w ogóle), mało charyzmatyczne i mało "jakieś". 

Dialogi, tworzone jakby od niechcenia. Relacje między bohaterami takie nijakie. Fabuła taka... Monotonna. Praktycznie nic się w tej książce nie dzieje. Przykro mi, ale ja nie mam zamiaru sięgać po kolejne tomy. Może komuś się spodoba ta powieść. Może ktoś przekona się do postaci i tego całego zagmatwania. Ja się nie przekonałam, a i na plusy się nie siliłam, ponieważ takowych nie znalazłam. Może pomysł był fajny, ale kompletnie niewykorzystany i niedopracowany. Sami zdecydujcie, czy chcecie przeczytać "Uratuj mnie". Ja ani jej nie polecam, ani nie odradzam. 

2 komentarze:

  1. To kolejna recenzja niezadowolonej czytelniczki, więc już wiem, że nie warto tracić czasu, a tym bardziej pieniędzy, na tę lekturę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ta książka miała jedną dobrą zaletę, a był nią jeden bohater, którego polubiłam i był ciekawy: Ollie :) Najlepsza część książki, ja również byłam rozczarowana i książka mi nie przypadła do gustu. TO było słabe.

    OdpowiedzUsuń