piątek, 7 października 2016

"Wszystko to, co wyjątkowe" Matthew Quick


Dziękuję!

Oto Nanette. Wzorowa uczennica, gwiazda szkolnej ligi piłkarskiej i posłuszna córka. Zawsze robi to, czego się od niej oczekuje.
Ale wszystko zmienia się w dniu, w którym dostaje podniszczony egzemplarz Kosiarza balonówki – tajemniczej, niewydawanej od lat kultowej powieści. Nanette czyta ją dziesiątki razy. Chce być taka jak główny bohater. Chce być buntowniczką.
Choć udaje wygadaną rebeliantkę, w środku to jednak ta sama Nanette, samotna introwertyczka, która usiłuje znaleźć swoje miejsce w nieprzyjaznym świecie. Zmuszona dokonać kilku trudnych wyborów nauczy się, że za bunt trzeba czasem zapłacić wysoką cenę.

Przyznaję, że zachęciło mnie samo nazwisko autora. Nie musiałam zapoznawać się z opisem, "Wszystko to, co wyjątkowe" wzięłam w ciemno i nie żałuję. Quick kojarzy mi się z takimi melancholijnymi i dramatycznymi powieściami młodzieżowymi. Często dosadnymi i na pewno dającymi do myślenia. Tak też jest w przypadku właśnie tej książki...

Spodziewałam się specyficznej, wzbudzającej emocje historii, która pomimo, iż jest kierowana do nastolatków, to i dorosłym da do myślenia. I właśnie to wszystko otrzymałam, co bardzo mnie cieszy. Quick, ma pewną tendencję do tworzenia całkiem oryginalnych i melancholijnych bohaterów, co mnie osobiście bardzo odpowiada. Nie zawsze musi być wesoło, kolorowo i pozytywnie. Chociaż... Żebyście mnie źle nie zrozumieli, nie jest to całkiem smutna powieść. Bywają zabawne momenty, ale jednak jest to książka poruszająca całkiem poważny i rzeczywisty temat. Temat inności, która prowadzi do wyobcowania. W dzisiejszych czasach najlepiej, żeby każdy szedł za tłumem. Wyciszał swoje własne "ja", nie wyrażał swojego zdania i w ogóle najlepiej żeby był tłem dla innych. Bohaterowie wykreowani przez autora pokazują, jak się temu przeciwstawić, nawet jeśli to wszystko prowadzi do zguby. 

I tutaj należy docenić osobowości wykreowane przez autora. Jak już wspominałam, są niesztampowe. Biorąc pod lupę główną bohaterkę Nanette, muszę przyznać, że nie do końca ją polubiłam. Jej postawa względem świata mi się podobała, jednak zaburzało ją podejście dziewczyny do innych ludzi. A już zwłaszcza do Alex'a. Dlatego nastolatka nie do końca mi spasowała. Natomiast wspomniany Alex, to chłopak petarda - i mam tutaj na myśli jego determinację, zwariowanie oraz chęć niesienia pomocy potrzebującym. Uparciuch z niego niesamowity. Wychodzi na to, że Alex:1 - Nanette:0. Poza tym... nie rozumiem podejścia rodziców Nanette do jej indywidualności. Dla nich to złe, że ich córka nie jest taka jak inni. Taka jak Shannon, która jest niesłychanie rozwiązłą, powierzchowną i głupią (trzeba prosto z mostu to nazwać) dziewuchą. Naprawdę, nie rozumiem tego i pewnie nie ja jedna.

Książkę bardzo, ale to bardzo szybko się czyta. Dosłownie pochłonęłam ją w jeden wieczór. Wszystko za sprawą lekkiego pióra autora. Treść przyswaja się błyskawicznie i jest to kolejny plus. 

"Wszystko to, co wyjątkowe" to książka oryginalna i naprawdę dobra. Osobiście porównałam ją do jednej z najlepszych książek młodzieżowych tego typu, jakie czytałam... Czyli do "Wszystkie jasne miejsca" Jennifer Niven. Sądzę, że mają one podobny wydźwięk. Osobiście polecam Wam "Wszystko to, co wyjątkowe"!

2 komentarze:

  1. Znam tego autora z innych jego powieści i wiem, o jaki nastrój chodzi :) Może zdecyduję się na lekturę, jeśli spotkam ją kiedyś na bibliotecznej półce. Na ten moment chyba w pierwszej kolejności zabrałabym się za "Wszystkie jasne miejsca".
    Zakładka do Przyszłości

    OdpowiedzUsuń
  2. "Niezbędnik obserwatorów gwiazd" zachwycił mnie, więc mam nadzieję, że z tą powieścią będzie podobnie. :)

    OdpowiedzUsuń