wtorek, 19 stycznia 2016

[Przedpremierowo] "Dotrzymana obietnica" Jill Anderson

 PREMIERA: 21.01.2016

Dziękuję!

Zapadająca głęboko w pamięć, poruszająca opowieść o miłości wystawionej na najcięższą próbę.
 W roku 2005 Jill Anderson stanęła przed sądem w Leeds, oskarżona o zabójstwo męża. Paul Anderson, 43-letni lingwista, od wielu lat cierpiał na zapalenie mózgowo-rdzeniowe oraz zespół ustawicznego zmęczenia, z powodu choroby kilkakrotnie usiłował popełnić samobójstwo. Pewnego dnia, korzystając z nieobecności żony, zażył śmiertelną dawkę leków. Po powrocie Jill powiedział jej, że „tym razem wziął dosyć”, i błagał, żeby nie wzywała pomocy. Uszanowała jego życzenie i - choć trawiona rozpaczą - pozwoliła mu odejść....
Ta książka to spisana przez Jill opowieść o nadzwyczajnej emocjonalnej wędrówce, elegancka i zarazem wstrząsająca. Suche stenogramy przesłuchań przeplatają się z historią miłości Paula i Jill, oraz z opisami wczesnych, szczęśliwych lat ich związku, kiedy jeszcze nie musieli stawić czoła koszmarowi choroby, na którą medycyna nie zna lekarstwa. Po lekturze tej zaskakująco szczerej książki czytelnik musi zadać sobie pytanie: „Co ja zrobiłbym na jej miejscu?”.

Na samym wstępie pragnę zaznaczyć, iż po literaturę faktu nie sięgam w ogóle. Zawsze uważałam, że to nie dla mnie... że nie przypadnie mi do gustu. I prawdę powiedziawszy, jeśli chodzi o tytuł "Dotrzymana obietnica" nie zapoznałam się z opisem, czy gatunkiem. Rzuciłam okiem na okładkę i stwierdziłam, że właśnie tę powieść będę teraz czytała. Dlatego też, kiedy imię i nazwisko autorki okazało się imieniem i nazwiskiem głównej bohaterki, coś mnie tknęło i przeczytałam, że jest to historia oparta na faktach. Wywołało to we mnie jeszcze większą ciekawość oraz mocniejszy odbiór wszystkich emocji, które towarzyszyły mi podczas czytania niniejszej lektury. A dawka emocji jest ogromna, wręcz oszałamiająca... 

Nie zdarzyło się jeszcze, aby lektura poruszyła mnie do łez już na samym starcie. Dlatego wiem, że książkę Anderson będę pamiętała już zawsze, wspominając "to TA książka, która wywołała we mnie łzy na samym początku czytania". Co więcej, emocje, jakie wzbudziła ta historia na początku, trwały przez cały czas. Czasem się nasilały, czasem emocje opadały, aby czytelnik mógł przemyśleć treść. I wiecie co? Naprawdę ciężko mi się nie tyle pozbierać, co sklecić jakieś logiczne przemyślenia, po przeczytaniu tej prawdziwej historii. Sama sobie tłumaczę, że skoro często fikcja literacka wywołuje we mnie tyle emocji, to co dopiero prawdziwa opowieść? Coś, co wydarzyło się naprawdę. W dodatku z takim głównym wątkiem, który jest ciężki i smutny...

"Dotrzymana obietnica" to powieść, z której stronic wyziera cierpienie, które ogarnia czytelnika i praktycznie przez całą powieść nie ustępuję. Jeśli komuś poruszany w niej temat jest bliski, to z pewnością osobiście będzie odczuwał ten smutek, żal, bezradność, ból... Te wszystkie emocje, które odczuwała sama główna bohaterka. Jeśli zaś, komuś dany temat jest obcy, ale za to ten ktoś jest wrażliwy, to z pewnością równie mocno będzie przeżywał historię Paula i Jill. Natomiast jeśli ktoś jest ignorantem nieczułym na ludzkie cierpienie, to ta książka nie jest dla niego.

Nie chcę opisywać (nawet krótko) tego, co dzieje się w tej książce, gdyż nie potrafię tego gromu emocjonalnego przenieść z głowy na "kartkę". Mogę zdradzić tyle, że jest to powieść niezwykle poruszająca o ludziach, którzy pomimo cierpienia, psychicznego i fizycznego bólu nadal się kochali. Nadal byli ze sobą, trwali w silnym uczuciu pomimo tego, że zdrowie legło w gruzach, aż któreś z nich nie wytrzymało fizycznego cierpienia... A drugie musi żyć ze świadomością tego, co się stało i ponosić za to odpowiedzialność. Użerać się ze światem, który nie potrafi pojąć ogromu cierpienia i zrozumienia drugiego człowieka. 

Szczerze powiedziawszy mogłabym naprawdę wiele napisać o tej powieści. Mogłabym przytoczyć wiele przykładów braku ludzkości. Braku zrozumienia, akceptacji, empatii... Tylko nie chcę Was tym wszystkim zanudzać, mając jednocześnie nadzieję, że do tej pory jeszcze tego nie zrobiłam. Dlatego na samo zakończenie niniejszego posta, pragnę Was gorąco zachęcić do przeczytania książki Jill Anderson "Dotrzymana obietnica", ponieważ jest to książka nie tylko godna uwagi, ale godna miana jednej z najlepszych książek swojego gatunku, wydanych w 2016 roku. I tak, jestem tego pewna.

Niebawem będziecie mogli wygrać niniejszą powieść w konkursie organizowanym we współpracy z Wydawnictwem Prószyński i S-ka!

3 komentarze:

  1. Wow jestem wstrząśnięta opisem... skoro tak to warto przeczytać

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja zaś, bardzo lubię literaturę faktu :) Słyszałam o tej książce i z pewnością będzie ona moja! Może uda mi się ją wygrać w Twoim konkursie... Kto wie :D

    Uściski ~ Luna

    OdpowiedzUsuń
  3. Omnomnom, bardzo chciałabym poznać tę książkę! Z opisu trochę wygląda jak powieść Jojo Moyes, tylko bardziej kontrowersyjna. Jestem całkowicie na TAK!

    OdpowiedzUsuń