Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sensacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sensacja. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 11 marca 2018

"Dziewczyna bez skóry" Mads Peder Nordbo


Dziękuję!
Matthew, po stracie ukochanej i nienarodzonej córeczki, próbuje odbudować swojej życie na Grenlandii. Podejmuje tam pracę jako dziennikarz lokalnej gazety w Nuuk. Zostaje wysłany na skraj lądolodu, by relacjonować odkrycie zmumifikowanego wikińskiego osadnika. To ma być sensacja na skalę światową, ale kilka dni później mumia znika, a policjant który jej pilnował zostaje zabity. Matthew trafia na ślad pewnej sprawy sprzed 40 lat dotyczącej brutalnego zabójstwa czterech mężczyzn. Każdy z nich był podejrzany o seksualną przemoc wobec córek. W prywatnym śledztwie dziennikarz odrywa powiązania tego morderstwa z mumią. I paradoksalnie sam staje się podejrzanym. Jedyną osoba, której może zaufać jest młoda Grenlandka Tupaarnaq, która właśnie opuszcza więzienie po odbyciu kary za zabójstwo ojca.

Dziewczyna bez skóry, to kolejna mocna, konkretna lektura na moim koncie. Ostatnio coraz bardziej się w takich lubuję. Wkręciłam się w treść momentalnie i chociaż jej brutalność trochę we mnie uderzyła, to nie przeraziła na tyle, abym zechciała odłożyć książkę na bok. Za bardzo mnie kusiła i za bardzo wciągnęła. A chyba właśnie o to chodzi, żeby fabuła książki wciągnęła czytelnika w swe odmęty.

O tym tytule słyszałam wiele dobrego. Właściwie, gdy teraz się tak zastanawiam, to nie słyszałam o niej niczego złego. Dlatego tym bardziej chciałam ją przeczytać i wcale nie dziwi mnie, że opinie są takie, a nie inne. Po prostu  Dziewczyna bez skóry jest bardzo dobrą lekturą i sądzę, że powinien ją przeczytać każdy, kto lubi surowy, zimowy klimat skandynawskich książek. Na pewno się nie zawiedzie. W dodatku tajemnicze morderstwa, interesujące postaci, które posiadają niebanalną przeszłość i przeżycia. To coś, co musicie poznać.

W mroźnej, białej i surowej Grenlandii znaleziono zamrożone zwłoki. Kady ma swoją teorię, a miasteczko zastanawia się kim jest odnaleziona, martwa mumia. Wraz ze znaleziskiem pojawia się lawina morderstw i okazuje się, że wszystko łączy się z przeszłością, którą zaczął rozdrapywać główny bohater. Jak się okazuje, w przeszłości  miały miejsca brutalne morderstwa w tym małym miasteczku, ale nie tylko… Czytelnik wraz z głównym bohaterem odkrywa również inne, mrożące krew w żyłach zbrodnie. Fajne jest to, że mamy możliwość poznać historię z przeszłości oczami innego bohatera. Natomiast teraźniejszość z punktu widzenia innego. Wiele rzeczy, jako czytelnicy, sami łączymy w całość i chociaż coś wydaje się nam do przewidzenia, to autor wszystko to weryfikuje.

Trzymajcie się, bo ta książka jest niesamowitą przygodą i nie lada gratką dla lubiących ten klimat! Ja dopiero wchodzę w ten świat thrillerów i kryminałów, ale uważam, że Dziewczyna bez skóry jest mocną historią i godną polecenia.

niedziela, 11 lutego 2018

"Milczące dziecko" Sarah A. Denzil



Dziękuję!
Latem 2006 roku Emma Price bezsilnie patrzyła, jak z rzeki wyłowiono czerwoną kurtkę jej sześcioletniego syna, Aidena. Ciała nie odnaleziono.
Dopiero dziesięć lat później Emma odkryła, że na powrót może cieszyć się życiem. Wyszła za mąż, oczekuje drugiego dziecka i poczuła, że znowu ma kontrolę nad swoim życiem.
I wtedy wraca do niej Aiden.
Chłopak nie jest w stanie mówić, ale jego ciało opowiada historię zaginięcia. Liczne rany i złamania rzucają nieco światła na koszmar, przez który przeszedł. Okazuje się również, że Aiden wcale nie wpadł do wody. Aiden został porwany.
Emma usiłuje porozumieć się z nastolatkiem i odkryć tożsamość sprawcy bestialskich czynów. Ale kto w ich małej wiosce mógł dopuścić się tak straszliwej zbrodni?
Tylko jej syn zna całą prawdę. Jednak jak opowiedzieć o niewyobrażalnym?

Sięgając po tę książkę miałam nieodparte wrażenie, że będzie mnie ona trzymała w napięciu do samego końca. Nie wiem czemu… Może przez tę okładkę – prostą, a jednocześnie działającą na wyobraźnię? Opis również mnie mocno zainteresował, bo chciałam dowiedzieć się, co też przytrafiło się temu małemu chłopcu i jak autorka rozwinie ten główny wątek. Książka Milczące dziecko mnie nie zawiodła, chociaż przyznam, że jeden ważny element był do przewidzenia…

Książkę czyta się naprawdę dobrze, choć nie ma w niej wielu porywających momentów, takich wiecie… Z dużą dawką akcji i zmiennych emocji. Jednak to stonowanie dodaje jej (moim zdaniem) klimatu. I mnie się ten "spokój" bardzo podobał. Nie myślcie sobie, że jak nie ma takiej żywej akcji, to będziecie się nudzić, albo, że książka nie wzbudzi w Was emocji. O! Co to, to nie. Historia Aidena wzbudza wiele emocji. I zastanawiam się, które przodowały. Wydaje mi się, że niepokój, żal i poczucie swego rodzaju niemocy, czy niesprawiedliwości  -  o tak, tego jest tutaj naprawdę wiele.

A i kreacja postaci daje dużo dobrego. Autorka bardzo fajnie ukazała nam syndrom sztokholmski, który cechuje przywiązanie ofiary do oprawcy, chociaż… A nie, nie powiem, bo zdradzę istotną kwestię! Niemniej to, jak Sarah ukazała nam Aidena, jego zachowanie, czasami przyprawiało mnie o tak zwane ciary. Ogólnie nie przepadam za motywem dzieci w horrorach – bo zwyczajnie się ich boję! Może stąd te ciary *myśli*. Tak, zdecydowanie. Irytowała mnie postać Emmy (matki chłopca). Nijak nie mogłam się do niej przekonać, bo kiedy już było blisko, to ta znowu coś odwalała. Niemniej uważam, że właśnie taka kreacja tej bohaterki działa pozytywnie na całą historię i dodaje jej swego rodzaju realizmu.

Tajemnica do odkrycia. Podejrzeń miałam wiele i już byłam nawet pewna swego, ale autorka zaraz dała mi prztyczka w nos i traciłam pewność. Zakończenie – każdy w pewnym momencie pomyśli sobie "ha! Wiedziałam/łem", a tutaj niespodzianka!
Bardzo dobra książka. Polecam fanom gatunku i nie tylko.

czwartek, 7 grudnia 2017

"Szadź" Igor Brejdygant


Dziękuję!
Las. Młoda dziewczyna. Wygląda, jakby spała. Ale nie śpi. Wie, że zaraz umrze. I czuje, co robi z nią jej morderca, tyle że nie jest w stanie nawet mrugnąć.

Kiedy nad ranem zostają znalezione zwłoki, na miejscu zjawia się komisarz Agnieszka Polkowska. Nikt nie chce z nią pracować – zbyt wiele wymaga, słynie z ostrego języka i jest bardziej inteligentna od kolegów. Jej zaangażowanie w każdą ze spraw nie bierze się znikąd: ma kilka tajemnic i wolałaby się nimi nie dzielić. Ostatnie, czego jej trzeba, to błyskotliwy psychopata – człowiek, który odczuwa emocje tylko wtedy, gdy poluje. Gdy wybiera dziewczyny, osacza je i zabija: powoli, delektując się ich cierpieniem. Jest precyzyjny i metodyczny, przekonany, że nikt mu nie dorówna. Nie popełnia błędów. Do czasu.

Kiedy na jego drodze staje komisarz Polkowska, będzie musiał zmierzyć się równym mu przeciwnikiem, kimś, kto potrafi rozgryźć tok jego rozumowania i podążyć za makabrycznymi wskazówkami.

Czy Polkowskiej uda się ocalić kolejną dziewczynę, mimo seksizmu i niekompetencji jej szefów? Czy tajemnica z przeszłości, która dopada ją w chwili, gdy jej życie zaczyna się układać, pokrzyżuje śledztwo? Czy zdoła uratować życie kogoś, kto jest jej najbliższy?


Brutalne morderstwo młodej dziewczyny. Twarda i dociekliwa pani policjant, która nie odpuszcza. Idealny portret psychologiczny, którym autor całkowicie mnie kupił. Chociaż nie powiem, żeby ta postać wywołała u mnie pozytywne emocje, niemniej na pewno zapisała się w mojej pamięci, jako jedna z lepiej przedstawionych, jeśli chodzi o te czarne charaktery. To na pewno. W zasadzie nie powiem żebym  jakoś szczególnie zapałała sympatią do którejś postaci, ale nie uważam, żeby w przypadku tej książki było to konieczne. Jedno jest pewne, każda z postaci wykreowanych przez Igora Brejdyganta jest wyrazista i zapadająca w pamięć. Każda jest charyzmatyczna, konkretna i moim zdaniem - świetnie wykreowana/dopracowana.

Trochę zagadkowość z historii mi uleciała, ponieważ od niemalże początku wiemy, kim jest morderca. Ja lubię jednak dochodzić tego od początku do końca. Nie lubię mieć podanego na tacy rozwiązania. Wspomniałam, że trochę z tej tajemniczości zeszło ponieważ nadal z biegiem fabuły poznajemy motywy zwyrodnialca, co nim kieruje, jakie ma wizje i przede wszystkim, jak to wszystko się zakończy.

Muszę przyznać, że momentami książkę czytało mi się ciężko, niektóre momenty (niewiele ich w sumie) były nużące i mało mnie interesujące. Niemniej nie umniejsza to całości odbioru. Szadź jest intrygującą, przerażającą i mocną lekturą o której długo nie zapomnę. Jestem ciekawa kolejnej książki Igora Brejdyganta i mam nadzieję, że będzie równie dobra, co Szadź.

środa, 6 września 2017

"Nie myśl, że znikną" Marcin Grygier


Dziękuję!
Jest spokojny kwietniowy dzień, gdy grupa chłopców znajduje w parkowym jarze ciało mężczyzny. Zwłoki są nagie od pasa w dół, twarz zmasakrowana, a w pośladki wbite kawałki szkła. Ofiarą okazuje się śląski biznesmen.
Kilka dni później zostają odkryte kolejne zmasakrowane zwłoki.
Czy te sprawy są ze sobą powiązane? Czy komisarz Walter, który został przeniesiony do Katowic z komendy stołecznej, ma do czynienia z ofiarami szaleńca? A może to tylko zbieg okoliczności. Czasami wszystko jest po coś…

Poprzednia książka Marcina Grygiera bardzo mi się spodobała. Nie mogłam doczekać się kontynuacji. Nie myśl, że znikną dorównuje swojej poprzedniczce? Jak myślicie? Bywa tak, że kontynuacje wcale nie są lepsze, a i poziomem odbiegają od swoich poprzedniczek. Na szczęście w przypadku Nie myśl, że znikną, ta teoria się nie sprawdziła, bowiem ten tom jest równie dobry, jak poprzedni.

W tomie poprzednim (odsyłam do mojej recenzji KLIK) wiele się działo. Autor stworzył fajną i skomplikowaną sprawę. W kontynuacji serii o Komisarzu Walterze mam wrażenie, że sprawa jest jeszcze bardziej skomplikowana, wciągająca i przerażająca. Bardzo podobało mi się to rozwiązywanie tych zawiłości. Rzucanie podejrzeniami na poszczególne postaci i odkrywanie prawdy strona, po stronie. Marcin Grygier ma niezwykły zmysł do tworzenia zarówno bohaterów, jak i wydarzeń. Doceniam jego twórczość i uważam, że tworzy swoje dzieła nawet lepiej od niektórych zagranicznych autorów i autorek powieści kryminalnych czy sensacyjnych. My, jako czytelnicy, musimy doceniać swoich autorów, a tego szczególnie. Dlatego zachęcam do sięgania po jego dzieła. Kawał dobrej roboty!

Z tego, co się orientuję, to nie tylko ja jestem zaskoczona faktem, że Marcin Grygier nie jest tak doceniany jak np. Remigiusz Mróz... A przyznać muszę, że mnie bardziej podoba się twórczość Grygiera. Trochę dziwne jest to, że tak dobry autor, który z mocą zadebiutował książką Nie patrz w tamtą stronę, nie wybił się tak, jak powinien. Rozumiem, że to ten (czasem przesadzony) szum wokół niektórych autorów, potrafi zagłuszyć i przyćmić innych pisarzy... Jednak wołam do Was: KSIĄŻKI MARCINA GRYGIERA SĄ WARTE PRZECZYTANIA I DAJCIE IM SZANSĘ! POLECAM!

Dobra, dość biadolenia, teraz przejdę do konkretów. Treści książki nie będę zdradzać, wszystko co potrzebne znajduje się w opisie wydawcy. Niemniej muszę wspomnieć o tej świetnie uknutej intrydze, tajemnicy i przyprawiających o ciary opisach. Nie mogłam oderwać się od treści Nie myśl, że znikną. Poważnie, kiedy zaczęłam czytać i wciągać się w treść, nie mogłam przestać. Tak wciągające historie lubię! W ogóle postaci, jakie stworzył autor są tak realne, przyziemne, że aż miło się jest z nimi "zaprzyjaźnić" i zżyć się z nimi. Może nieprzesadnie, ale chociaż tak trochę, bo z jedynym, z którym można zżyć się na dłużej jest Walter.

Akcja, morderstwa, tajemnice, Polska, świetny język, wciągająca sprawa kryminalna, świetni bohaterowie? To wszystko i jeszcze więcej w nowej książce Marcina Grygiera pt. Nie myśl, że znikną. Nie lada gratka dla fanów sensacji i kryminału. Ja bawiłam się wyśmienicie i gorąco polecam Wam zapoznanie się z tomem poprzednim i tym. Warto!

czwartek, 27 lipca 2017

"Opiekunka do dzieci" Elisabeth Herrmann


 Dziękuję!

Wszystko wskazuje na to, że adwokat Joachim Vernau odniesie życiowy sukces i zrobi wspaniałą karierę. Ma poślubić Sigrun Zernikow, a tym samym nie tylko wejść do berlińskich wyższych sfer, lecz także zostać partnerem w renomowanej kancelarii adwokackiej ojca Sigrun, Utza. Podczas planowanego przyjęcia zaręczynowego ma zostać wprowadzony do rodziny. Kiedy jednak niespodziewanie pojawia się Ukrainka, która prosi go o zdobycie podpisu Utza na spisanym cyrylicą dokumencie, na fasadzie uczciwości nobliwej rodziny pojawia się pierwsza rysa. Utz ma bowiem swoim podpisem poświadczyć, że jego rodzina podczas drugiej wojny światowej zatrudniała jako opiekunkę do dziecka robotnicę przymusową, dzięki czemu ta mogłaby teraz otrzymać odszkodowanie. Utz wszystkiemu zaprzecza, drze na strzępy i wyrzuca dokument. Zdarzenie to szybko zostałoby zapomniane, jednak ciało Ukrainki niedługo później zostaje wydobyte z Landwehrkanal. Chociaż Vernau przeczuwa, że w ten sposób naraża swoją świetlaną przyszłość w rodzinie, zaczyna zadawać niewygodne pytania. Historia ukraińskiej robotnicy przymusowej wydaje się bowiem być prawdziwa, a Joachim znajduje jednoznaczne ślady nadzwyczaj lukratywnego handlu dziełami sztuki, które zostały zagrabione nazistom…

Opiekunka do dzieci, to moje trzecie spotkanie z twórczością Herrman i na pewno nie ostatnie. Autorka tworzy świetne kryminały, od których nie można się oderwać. Zagmatwana akcja, tajemnicze wątki, świetni bohaterowie, lekkie pióro i akcja, która nie daje nam odpocząć, pomimo, że nie nie biegnie na złamanie karku. Po prostu książki Elisabeth Herrmann mają to coś. Coś, co powinno skusić wielu zwolenników kryminałów i sensacji. 

Przyznam, że nie czytałam opisu, bo po prostu nie zawsze to robię, żeby czasem nie zaspoilerować sobie treści. Dlatego zaskoczenie było ogromne, gdy na instagramie dziewczyny mi napisały, że główną rolę w tej książce odgrywa kto inny, a nie Sanela Beara. Trochę się obawiałam, że jak to?! Dlaczego?! Tak polubiłam tę bohaterkę, że nie wyobrażałam sobie, aby ktoś inny był głównym bohaterem tej historii. Niemniej, kiedy poznałam Joachima i przyzwyczaiłam się do myśli, że to on teraz jest panem i władcą tego tomu, przekonałam się do niego. Szkoda tylko, że o Saneli nie było żadnej mowy w tej historii, spodziewałam się, że w którymś momencie jednak się pojawi, ale jednak nie. I kluczowym aspektem, o którym powinnam wspomnieć jest to, że cykl ten jest o Joachimie, a nie o Saneli. Taka ze mnie ignorantka niedobra, że nawet tego nie sprawdziłam! Niemniej, ten cykl również stał się tym lubianym przeze mnie. Jestem bardzo zadowolona z lektury i czekam na tom drugi. Z niecierpliwością! 

Teraz coś o wydarzeniach w książce, o moich odczuciach na jej temat i o tym, czy może cykl o Joachimie Vernau okazał się lepszym od tego o Saneli Beara? 

Opiekunka do dzieci jest to książka wciągająca, zaskakująca, trochę szokująca, tajemnicza i naprawdę dobrze napisana. Jej bohaterowie są konkretni, wyraziści, mają nieprzeciętne poczucie humoru i raczej nie da się ich nie lubić. Trochę czasu zajmuje, zanim się je rozgryzie. 

Kolejna książka z motywem wojny, z tym, że tym razem pewna historia wojenna wraca do bohaterów po kilkudziesięciu latach i domaga się wyjaśnienia. Podczas wojny światowej coś się wydarzyło. Coś, co teraz nie daje żyć uczestnikom tegoż zdarzenia. Widmo przeszłości wisi nad rodziną, w którą wżenić się chce Joachim, dobry i wzięty adwokat. W życiu Joachima wszystko wiedzie się dobrze, aż do pewnego momentu, kiedy to odwiedza go pewna Ukrainka. Starsza pani burzy spokój Joachima oraz rodziny Zernikow, w którą ma wżenić się nasz bohater. Rodzina Zernikow jest szanowana, poważana i dobrze usytuowana politycznie. Nie może sobie pozwolić na najmniejszy błąd, a przeszłość niektórych jej członków, jest na nich oparta. Czy dlatego ginie pewna staruszka? Ktoś zaciera ślady, które mogą prowadzić do ujawnienia makabrycznych wyczynów pewnych ludzi. Czy dlatego życie pewnych osób jest zagrożone? Joachim pragnie odkryć prawdę. Co takiego łączy Ukrainkę z szanowaną, niemiecką rodziną?

Wiele jest teraz kryminałów, thrillerów i książek sensacyjnych, w których jest poruszany temat wojny światowej. Jedni autorzy lepiej go wykorzystują, inni odgrzewają stare kotlety, a jeszcze inni kompletnie nie radzą sobie z tematem. Elisabeth Herrmann poradziła sobie wyśmienicie. Może nie stworzyła niczego wielce odkrywczego w tym temacie (bo bądźmy szczerzy, chyba tego zrobić się nie da), niemniej poradziła sobie z tematem bardzo, ale to bardzo dobrze. Polityka, morderstwa, tajemnicze śledztwo, mroczne kąski z przeszłości? Kupuję to!

Jeśli lubicie tego typu książki, z właśnie takimi wątkami, to się nie zawiedziecie. Opiekunka do dzieci jest godna polecenia i godna uwagi, bo co tutaj dużo mówić... Jest po prosu świetną książką, zapowiadającą równie świetny cykl.

niedziela, 24 kwietnia 2016

"Wioska morderców" Elisabeth Herrmann

Dziękuję!

Pewnego majowego dnia w ogrodzie zoologicznym w Berlinie dochodzi do makabrycznej zbrodni. Kiedy na miejscu zdarzenia zjawia się policjantka Sanela Beara, zastaje chaos i zamieszanie. Kilka dni później prasa opisuje przerażające okoliczności zdarzenia i ujawnia nazwisko kobiety podejrzanej o popełnienie przestępstwa. Charlie Rubin przyznaje się, że to ona dopuściła się tej zbrodni. Sanela jednak ma wątpliwości i rozpoczyna własne dochodzenie w tej sprawie.
Profesor Gabriel Brock i młody psycholog Jeremy Saaler, którzy mają przygotować opinię na temat poczytalności Charlie Rubin, zaczynają podejrzewać, że zabójstwo ma coś wspólnego z dzieciństwem podejrzanej, spędzonym w Wendisch Bruch, niewielkiej wiosce w Brandenburgii, gdzie nie ma już ani jednego mężczyzny… I tylko psy szczekają tak jak przed laty, zwiastując swoim ujadaniem nadchodzące nieszczęście.

"Wioska morderców" to pierwszy tom wprowadzający nas do cyklu "Sanela Beara", czyli głównej bohaterce niniejszej powieści, która swoją drogą jest świetną postacią!

Czy Wy widzicie okładkę? Nie wiem, jak Wam, ale mnie się bardzo podoba. Idealnie oddaje tajemniczość, mroczność i sedno powieści. I ta kolorystyka! Nastawiłam się na dobrą, wciągającą powieść, która będzie mnie trzymała w napięciu przez od początku, aż do końca. I wiecie co? Kurczę! No udało się! "Wioska morderców" to świetna, ba! Rewelacyjna książka. Może nie każdy będzie się tak nad nią rozwodził z taką samą pozytywną reakcją, jak ja, ale ja inaczej nie potrafię. Ksiażkę przeczytałam w półtora dnia... Szybko. Może dlatego, że w formie ebooka czytam szalenie szybko? Ale to również zasługa świetnego stylu, jakim posługuje się Herrmann. Kobieta naprawdę ma dar! Umie pisać i tworzyć napięcie, oj tego nie można jej zarzucić!

Nad opisem nie będę się rozwodzić, ponieważ w krótkiej notce od wydawcy macie wszystko, co powinno Was zainteresować. Ja natomiast bardzo pragnę Was zachęcić do sięgnięcia po "Wioskę morderców", jeśli oczywiście lubujecie się w takich klimatach. Wiecie, krew, intryga, morderstwo, mrok, ciemność, tragedia, lekka nuta romansu. No jak dla mnie, palce lizać. Wprost nie mogę doczekać się kolejnego tomu. Już przebieram nogami, co też może jeszcze autorka wymyślić. 

Bardzo podobała mi się kreacja postaci w niniejszej książce. Autorka świetnie nakreśliła nam charaktery i losy swoich bohaterów. Mówiąc nakreśliła, mam na myśli to, że ledwie je nam zarysowała, a tak naprawdę nawet dzięki takiemu wprowadzeniu czytelnika do ich życia, dała mu ich dość dobrze poznać. Zaostrzyła czytelnikowi apetyt na to, aby ten chciał poznać ich jeszcze lepiej w kolejnych tomach. Nie mogę nawet wybrać postaci, którą najbardziej polubiłam... Zarówno policjantka  Sanela Beara, profesor Gabriel Brock, młody psycholog Jeremy Saaler  jak i naczelnik berlińskiego wydziału kryminalnego,  Lutz Gehring, cała czwórka przypadła mi do gustu. 

Dodatkowo ta cała zbrodnia, kto zabił, czy aby na pewno podejrzana? Sprawa ewidentnie ma drugie dno... I jeszcze ta tajemnicza wioska... Oj dzieje się! W końcu książka ta plasuje się kategorii: horror, sensacja i kryminał. Polecam gorąco! Każdemu.  

sobota, 30 czerwca 2012

"Miasteczko Niceville" Carsten Stroud



Tytuł: Miasteczko Niceville
Autor: Carsten Stroud
Kategoria: Horror, sensacja, kryminał
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
ISBN: 978-83-7839-204-0
Tytuł oryginału: Niceville
Data wydania: 21.06.2012
Liczba stron: 520
Tłumaczenie: Alina Siewior-Kuś

"W Niceville liczba porwań jest o wiele wyższa od przeciętnej... 
Pewnego wiosennego dnia dziesięcioletni Rainey Teague nie wraca ze szkoły do domu. Śledztwo prowadzi były żołnierz sił specjalnych Nick Kavanaugh, obecnie detektyw wydziału kryminalnego. Dni mijają i rodzina traci nadzieję na powrót chłopca – a kiedy policja go znajduje, jest żywy, ale w śpiączce i nie wiadomo, czy kiedykolwiek odzyska przytomność.
Rok później znika bez śladu kolejna mieszkanka Niceville, starsza kobieta, należąca do jednej z najstarszych i najwybitniejszych rodzin w mieście. Nick Kavanaugh znowu prowadzi śledztwo, zostając wciągnięty w mroczny świat pomiędzy życiem a śmiercią, gdzie stanie twarzą w twarz ze starożytną złowrogą siłą, która czai się pod miastem, mroczniejszą i starszą niż górski las otaczający jej źródło: głęboką na tysiąc stóp otchłań znaną jako Krater."  (opis wydawnictwa)


"Carsten Stroud jest mistrzem szarpiącej nerwy, ekscytującej fabuły." 
Harlan Coben


"Genialne dialogi, ekscentryczni, oryginalni bohaterowie i niezwykła, tajemnicza historia. Horror z prawdziwego zdarzenia." 
Elmore Leonard, autor "Dotknięcia"

Niceville jest małym miasteczkiem, które z pozoru wygląda na spokojne i jak z nazwy wynika - miłe. Jednak to tylko pozory, gdyż dzieją się tam niewytłumaczalne rzeczy już od dawien dawna. Ludzie znikają w niewyjaśniony sposób, służby specjalne zajmujące się sprawą nie wiedzą za co mają się zabrać gdyż wszystko wygląda na jakąś moc jak to ujmują "z zewnątrz".
Wszystko zaczyna się od zniknięcia pewnego dziesięcioletniego chłopca o imieniu Rainey Teague który dosłownie znika z tego świata, a po jakimś czasie pojawia się w miejscu do którego nie mógł się dostać w żaden wyjaśniony sposób, gdyż jest ono zabezpieczone z zewnątrz i nikt od wielu lat tam nie zaglądał. Chłopiec nie może wyjaśnić jak się tam dostał, gdyż zapada w śpiączkę.

Książka jest pełna tajemnic, niewyjaśnionych zjawisk. Czytelnik wraz z postaciami ma możliwość krok po kroku odnajdywać różne poszlaki i wciągnąć się w wir śledztwa. Taka zabawa detektywistyczna z tym, że dla dorosłych. Dlaczego dla dorosłych? Hmmm jest w niej wiele przekleństw, więc młodszym czytelnikom nie polecam, a nawet i tym, których bardzo rażą takie zwroty. Niemniej jednak mnie się książka podobała i wiele razy wywołała u mnie strach w takim stopniu, że na przedramionach miałam ciary! Już od pierwszych stron pomyślałam: Rany to jest jak jakiś straszny film tyle, że w formie książki. Powiem też, że już od dawna nie czytałam książki w tym stylu, a przecież właśnie od takiego gatunku zaczęła się moja czytelnicza przygoda. Cieszę się więc, ze miałam okazję przeczytać tę właśnie książkę, która przypomniała mi dobre czasy i dzięki której mogłam znowu poczuć to napięcie - oczywiście w pozytywnym słowa tego znaczeniu.
Książki tego typu powinny wciągać czytelnika i wywoływać swego rodzaju strach. Ta książka właśnie spełnia te dwa ważne warunki.

" Nie powinno się wymagać od człowieka poznawania faktów, na które w żaden sposób nie jest w stanie wpłynąć."
Mamy styczność z narratorem wszechwiedzącym, przez co informacje jakich nam dostarcza pozwalają nam na toczenie własnego śledztwa i domysłów. Nie jest to jednak takie proste, gdyż autor stworzył niełatwą do przewidzenia fabułę - co też jest ogromnym plusem. W książce przewija się wiele postaci (mnie osobiście czasami się one myliły, ale dawałam sobie radę) więc nasza uwaga nie skupia się na jednej głównej, gdyż tych głównych jest kilka i każda z nich ma własną historię i własne sekrety - co też może z początku się wydawać, że nie ma powiązania z innymi wątkami, jednak wszystkie one są ze sobą w mniejszym, bądź mniejszym stopniu powiązane.
Akcja jaka dzieje się w tej książce jest tak ekspresowa, że nie sposób jest się przy niej nudzić. Pościgi, strzelaniny, czarne interesy, złe moce pragnące zemsty...To wszystko sprawia, że czytelnik pragnie więcej.

W książce mamy do czynienia z dużą liczbą postaci, które w większej ilości są tak zwanymi typami spod ciemnej gwiazdy. Jesteśmy wtajemniczeni w losy każdej z nich, oraz świadkami następujących zdarzeń ważnych w ich życiu. Autor pokazuje mroczną stronę osobowości nawet tych dobrych postaci, dzięki czemu jesteśmy przekonywani o tym, że nie każdy jest tak wspaniały jak może się wydawać, że każdy ma sekrety, które nieuchronnie prowadzą daną postać w ręce sprawiedliwości. Tak czy inaczej mnie osobiście podobało się to z jaką gracją opisani są poszczególni bohaterowie - ciekawie, mrocznie, tajemniczo.
" Ona korzysta z luster."
Książkę polecam fanom horrorów i kryminałów. Komuś kto czasem lubi się bać, ale za to nie lubi się nudzić.
Powinna spodobać się fanom Kinga bądź samego Jamesa Herberta, którego notabene uwielbiam!
Moja ocena 5+/6
Jak wam się podobają okładki? Nasza jest moim zdaniem najładniejsza zdecydowanie!

Z książkę Miasteczko Niceville bardzo dziękuję panu Marcinowi Zwierzchowskiemu oraz wydawnictwu Prószyński i S-ka