środa, 27 marca 2013

"Przystań posłuszeństwa" Marina Anderson


Tytuł: Przystań posłuszeństwa
Autor: Marina Anderson
Tytuł oryginału: Haven of Obedience
Seria: Czerwona
Liczba stron: 240
ISBN:  978-83-7554-626-2
Wydawnictwo: Czarna Owca
"Pragnęła zmiany. On nauczył ją rozkoszy i stał się jej obsesją.
Młoda mieszkanka Londynu Natalie Bowen wzbudza zazdrość wielu kobiet. Choć jej kariera zawodowa to pasmo sukcesów, to jej życie osobiste jest istną katastrofą. Natalie zaczyna mieć obawy, że nigdy nie będzie w pełni szczęśliwa.
Zmęczona tym stanem zapisuje się na ekskluzywny wyjazd weekendowy. Otoczony tajemnicą kurort o nazwie "Przystań" wprowadza swoich klientów w świat rozkoszy, których nie wyobrażali sobie nawet w najśmielszych fantazjach. Tutaj każdy może poznać przyjemności spod znaku BDSM w zmysłowym, pełnym luksusów otoczeniu.
 Początkowo pełna obaw, Natalie decyduje się odrzucić wstyd i uprzedzenia. W "Przystani" poznaje Simona - mężczyznę, który zawsze dostaje dokładnie to, czego chce. Czyżby nareszcie Natalie znalazła to, czego potrzebowała?" 

    Tak oto kolejny erotyk wpadł w moje rączki i, jak się okazało - w trakcie, jak i po - czytania należy on do tych lepszych. Objętość może tutaj działać na plus książki, bo obawiam się, że przeciąganie fabuły mogłoby zrazić czytelnika do całości i ogólnie rzecz biorąc, zadziałać na jej niekorzyść. Ja osobiście jestem usatysfakcjonowana. Wydawnictwo Czarna Owca wydaje Czerwoną serię - specjalnie dla kobiet - w której znajdują się m.in. Fantazje w trójkącie [recenzja] oraz właśnie Przystań posłuszeństwa

    Co do fabuły... Można by pomyśleć, że w erotykach chodzi o jedno, i nie będę kłamała, że tak nie jest. Ale w poszczególnych książkach tego typu można doszukać się całkiem ciekawych wątków, które całość uatrakcyjniają. Mimo, iż wątki te są przesiąknięte erotyzmem i pikantnymi scenami - umilają one nam czas i są interesujące.

    W Przystani posłuszeństwa zaskoczyło mnie pozytywnie to, że brak w niej przekleństw (sporadycznie się zdarzy), które strasznie mnie w erotykach drażnią. Wydaje mi się, że przez nie wszystko zostaje do cna spłycone, że często dzięki przekleństwom jest traktowane obcesowo, przedmiotowo i beznamiętnie. Jednym słowem jest niesmaczne. W książce pani Anderson na szczęście nie ma tego niesmaku, jaki powodują wulgarne zwroty. Za to dziwiły mnie sceny, w których miał miejsce seks wbrew woli. Jak kobieta mówi NIE, a mężczyzna mimo to zabiera się ochoczo do roboty, to zalatuje mi tutaj gwałtem, albo może ja się nie znam (?) Mnie to nie kręci i odebrałam to w sposób rażący i bulwersujący (ale przecież to tylko książka, więc może powinnam do tego podejść jakoś tak... neutralnie, tudzież obojętnie. Mimo wszystko -  te sceny bym wycięła). Po za tym drobnym incydentem książka mi się podoba. 

    Natalie nie należy do postaci, które irytują, jest to postać sympatyczna, którą autorka wykreowała na dominującą i odważną  kobietę sukcesu, pragnącą zmian. Natomiast Simon... No właśnie i jak to się mówi? Trafiła kosa na kamień - pasuje tutaj jak ulał! Lubię takie postaci jak Simon - nieugięty i intrygujący zimny drań. Sądzę, że te postaci to bardzo przyjemna mieszanka wybuchowa.

   Sceny erotyczne - niektóre perwersyjne - ale mimo wszystko nie rażące swoją wybujałością. Chociaż tutaj można się kłócić, bowiem są gusta i guściki. Niemniej mojej osobie się podobały, nie zachwycały, ale i nie zniesmaczały. Książka na pewno jest przeznaczona dla dorosłego odbiorcy, lubiącego ten gatunek. Polecić ją mogę tym, którzy szukają lekkiego erotyku, który umili im wieczór.

Za książkę dziękuję serdecznie Wydawnictwu Czarna Owca!

16 komentarzy:

  1. Hm, z takimi książkami nie miałam jeszcze do czynienia i nie wiem, czy w najbliższym czasie to się zmieni. Może akurat, aczkolwiek nie w najbliższym czasie. Jednakże w razie czego będę pamiętać o tej książce i Twojej opinii. ;]

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmm ciekawie się zapowiada i myślę ze w chwili wolnego czasu po nią sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ta część czerwonej seria jak do tej pory - najbardziej mi się podobała :)

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja właśnie z Czerwonej serii tylko ten tytuł chciałabym przeczytać, reszta jakoś mnie nie przekonuje,

    OdpowiedzUsuń
  5. Książka mi się podobała, jedynie do końcówki mam zastrzeżenia ale to już wiesz:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Może kiedyś się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  7. a ja nadal nie mogę się przekonać do tego gatunku. ciężko jest mi z naleźć w nim coś naprawdę dobrego. albo historie są zbyt wulgarne albo zwyczajnie śmieszne w swoim zamyśle.

    OdpowiedzUsuń
  8. Raczej spasuję ;/ Chociaż erotyki mi nie straszne wolę ich inny odcień ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Masz rację z tymi drobiazgami. Niby wszystko jest w danym temacie na jedno kopyto, ale czasem da się w nich znaleźć coś, co akurat danemu czytelnikowi przypadnie do gustu.

    OdpowiedzUsuń
  10. Raczej podziękuję, wszystkie erotyki naśladują teraz "Pięćdziesiąt twarzy Greya", co jest wg mnie trochę irytujące :)

    OdpowiedzUsuń
  11. W ogóle nie moje klimaty, więc spasuję.

    OdpowiedzUsuń
  12. Moc erotyków, niestety zupełnie mnie do tych nowych książek nie ciągnie - najczęściej i tak są słabe i sztampowe. Na razie więc podziękuję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To Ci muszę powiedzieć, że ta do sztampowych nie należy ;)

      Usuń