wtorek, 24 stycznia 2017

"Przebudzenie Króla" Maggie Stiefvater

Dziękuję!

Elektryzujące jak linia mocy zakończenie magicznego cyklu bestsellerowej autorki.
 Poszukiwania Glendowera trwają. Gansey i jego przyjaciele – Adam, Ronan, Noah i Blue – z każdym dniem są coraz bliżej znalezienia kryjówki legendarnego walijskiego króla. Czasu jest jednak coraz mniej. By ocalić Ganseya, który według przepowiedni niedługo umrze zabity pocałunkiem Blue, muszą obudzić go jak najszybciej. Krok za nimi czają się jednak ciemność i groza, bardziej przerażające niż cokolwiek, czego do tej pory zaznali… Czy i tym razem dadzą radę stawić jej czoła? I czy wszyscy wyjdą cało z tego ostatniego starcia?
Przebudzenie króla to ostatnia część bestsellerowego cyklu Maggie Stiefvater. Przekonaj się, jak kończy się opowieść o magii i miłości, która porwała czytelników na całym świecie.

"Przebudzenie Króla", to ostatni tom magicznego i niewątpliwie urokliwego cyklu  "The Raven Cycle". Cyklu, który większość czytelników pokochało, wychwala i w ogóle wszystko, co najlepsze. Jednak spotkałam się też z nie do końca pochlebnymi opiniami, których autorzy twierdzą, iż książka jest nudna. W takim razie nie przejdę obojętnie i napiszę, że nie ma w niej ciągłej i porywającej akcji, ale ma to swój urok. Pewnie nie każdy go zrozumie, czy też poprawnie zinterpretuje. Treść jest bowiem całkiem spokojna, są długie opisy i sporo magii w fajnym wydaniu. Mnie się to podoba, a co jeszcze mi się podoba? O tym nieco niżej...

Jak dziś, pamiętam tom pierwszy pt. "Król kruków", a czytałam go w 2013 roku - dlatego uważam, że seria o kruczych chłopcach jest specyficzna i zapadająca w pamięć. Tom pierwszy najbardziej mi się podobał... Aczkolwiek tom ostatni stawiam na równi z tym pierwszym, co oczywiście nie znaczy, że te dwa pośrodku "Złodzieje snów" oraz "Wiedźma z lustra" są słabe. Nie. Wszystkie trzymają poziom, ale jednak mam swoich faworytów. 

Bardzo lubię motyw snów w książkach, jednak musi być on dobrze wykorzystany. A Stiefvater poradziła sobie z tym śpiewająco. Stworzyła coś nowego, coś co mnie zuroczyło i chociaż czasami rzeczywiście wiało nudą, to i tak zbytnio mi to nie przeszkadzało. Dlaczego? Dlatego, że cały klimat cyklu o kruczych chłopcach jest stonowany, magiczny i taki... Tajemniczy, a co za tym idzie - nienachalny. Rzadko spotykam się z takim czymś w literaturze tego typu, więc tym bardziej to doceniam. 

Moim ulubieńcem tej serii jest Ronan. Jego porażająca szczerość, cięty język i nieowijanie w bawełnę jest wręcz rozbrajające. Cieszyłam się, że jest go w ostatnim tomie tak wiele. Chociaż w zasadzie Blue, Adam, czy Gansey nie odbiegają za bardzo od Ronana, to on jest jedyny w swoim rodzaju. Jest chyba najbardziej charyzmatyczny z całej ferajny kruczych chłopców. Poza tym jest śniącym, a to postać jedyna w swoim rodzaju, więc wiecie. Jedna relacja mnie trochę zaskoczyła, chociaż pewnie były jakieś sygnały we wcześniejszych tomach, to ja je przeoczyłam. Dlatego zaliczyłam mały zonk! Ale i tak się cieszyłam, że tak wyszło.

W tej ostatniej części wiele spraw zostaje wyjaśnionych, wiele wątków zamkniętych, ale mam wrażenie, że jednak nie wszystkie... Czy ostatni tom trzyma wysoki poziom? Uważam, że tak. Autorka z przytupem zamknęła ten magiczny cykl i, jak w poprzednich dwóch tomach akcja była raczej spokojna, tak w tym jest jej całkiem sporo. Zdarza się monotonia, ale kiedy już coś się dzieje, to naprawdę wciąga czytelnika!

Jeśli lubicie zakręcone postaci, dobrze wykorzystany motyw snów w książkach, magię, wiedźmy i fajny humor, to polecam Wam tę serię. Może akcja nie jest jakoś wybitnie szybka (przynajmniej nie we wszystkich częściach), niemniej ciągle coś się dzieje... Ja nie nudziłam się podczas czytania "Przebudzenia Króla".

3 komentarze:

  1. Mam pierwszy tom w swojej prywatnej biblioteczce i od roku zabieram się do tego, by w końcu go dokończyć ;) Chciałabym przeczytać całą serię, te okładki są przepiękne.

    OdpowiedzUsuń
  2. Może kiedyś. Na razie nie mam czasu na tę książkę, moja lista do czytania jest już i tak za długa.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja niestety wymęczyłam się na ostatnim tomie i cieszę się, że to koniec:( Uważam, że Maggie miała niesamowitą historię w kieszeni i jakoś nie potrafiła jej sensownie rozwinąć. No ale ilu czytelników, tyle opinii ;)
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń