czwartek, 1 czerwca 2017

"Lato Eden" Liz Flanagan


Dziękuję!
 "Lato Eden", pełna napięcia i emocji opowieść o przyjaźni, stracie, zdradzie i odkrywaniu własnej tożsamości, porusza do głębi i nie pozwala o sobie zapomnieć.
***
Ten dzień zaczął się normalnie. Wstałam, zrobiłam sobie kreski eyelinerem, naciągnęłam rękawy na tatuaże i poszłam do szkoły.Brzmi znajomo?
Wkrótce jednak okazało się, że to nie będzie zwykły dzień
Nieśmiała gotka Jess i śliczna, uwielbiana przez wszystkich Eden są niemal nierozłączne. Wiedzą o sobie wszystko. Nagle Eden znika, a Jess wie, że musi ją odnaleźć. Postanawia poszukać wskazówek, idąc śladami spędzonego wspólnie lata, podczas którego wiele się w życiu przyjaciółek zmieniło. Ta wycieczka w przeszłość zmusza Jess do przyjrzenia się z bliska wielu tajemnicom: sekretom, które Eden ukrywała przed nią, ale też sprawom, które sama zataiła przed Eden. Do Jess dociera, że chyba jednak nie znają się tak dobrze, jak jej się wydawało.
 Przed Jess coraz więcej znaków zapytania, a zegar tyka, prawdopodobieństwo odnalezienia Eden żywej spada z minuty na minutę.
Czy zdąży na czas?

 Kiedy sięgałam po Lato Eden nie widziałam czego mam się spodziewać. Nie zagłębiałam się w opis, nie zaznajomiłam się z żadną opinią, nie chcąc zepsuć sobie smaczku odkrycia treści. W dobie spoilerów, aż strach cokolwiek czytać. Niemniej, gdzieś tam, sądziłam, że będzie to lekka i zabawna powieść - patrząc na cudną okładkę, osadzoną w typowo letniej scenerii można dać się zwieść. Lato Eden okazało się bardzo fajnym, całkiem lekkim, młodzieżowym dramatem. W zasadzie po połowie książki pomyślałam sobie "to jest to!". Książka jest podzielona na trzy części + epilog. Pierwsza była fajna, druga spoko, ale ta trzecia, to było to. 

Styl Flanagan porównałabym z melancholijnym stylem Johna Greena - młodzież po przejściach, szukająca swojego prawdziwego "ja". Wszystko napisane nieskomplikowanym i przyjemnym językiem, dostosowanym do wieku odbiorcy (młodzież, ale nie tylko!). 

Poznajemy dwie nastolatki, Eden i Jess. Są najlepszymi przyjaciółkami, chociaż tak bardzo różnią się od siebie, to jedno je łączy - traumatyczne przeżycie. Chociaż osobiście, tytułowa Eden działała mi strasznie na nerwy. Rozwydrzony bachor. Jess tyle dla niej zrobiła, chociaż sama przeszła o wiele gorsze wydarzenia aniżeli Eden, a tej ciągle coś nie pasowało. Wielce panna uciśniona się znalazła. Niemniej... Jess i Eden są sobie jak siostry, jedna bez drugiej nie istnieje, a przynajmniej tak to odbieram po przeczytaniu lektury. Czy polubiłam bohaterów tej książki? Jeśli chodzi o Jess, owszem. Natomiast Eden nie polubiłam wcale - szkoda. 

Tytułowa Eden znika i nikt nie wie gdzie dziewczyna jest. Co się z nią stało, dlaczego nagle zniknęła? Odpowiedzi na te pytania poznajemy strona po stronie i to jest fajne. Autorka postawiła wiele wydarzeń pod znakiem zapytania, a my, wczuwając się w treść, rozwiązujemy sprawę. Co prawda, można się kilku rzeczy domyślić, ale to jak w każdej książce. Podoba mi się właśnie ten element detektywistyczny - poszukujemy rozwiązań i wraz z Jess, odnajdujemy Eden. Jednak żywą czy martwą? Tego musicie dowiedzieć się sami!

Lato Eden, to przyjemna i wciągająca młodzieżówka. Jestem zadowolona z lektury, a okładka jest taka śliczna! Skusicie się?

2 komentarze:

  1. Nie za bardzo lubię Greena, ale na książkę się czaję, gdyż bardzo bym chciała ją przeczytać. W końcu są wakacje ! <3
    Przynajmniej ja już je mam xd
    In my different World

    OdpowiedzUsuń
  2. Młodzieżowy dramat? Brzmi ciekawie!

    OdpowiedzUsuń