wtorek, 2 lipca 2013

"Oko Kanaloa. Szyfr wtajemniczenia" Sir B. Angel


Wydawnictwo: Novae Res 
Rok wydania: 2013
ISBN: 978-83-7722-612-4
Liczba stron: 350 

    Sir B. Angel to polska autorka, a "Oko Kanaloa. Szyfr Wtajemniczenia" to jej debiut, którym wybiła się na światło dzienne. Niestety mnie ten debiut nie urzekł. Owszem, pomysł na książkę okazał się całkiem fajny, tylko nie do końca tak ciekawy, jak zdawać by się mogło po przeczytaniu opisu na okładce. Sam tytuł jest niezmiernie intrygujący, okładka zwyczajna i prosta, ale w swej prostocie również ciekawa. Co do postaci, mam kilka „ale”, trochę większych i trochę tych mniejszych.

    Zacznę może od samej fabuły, która potencjał ma, ale niestety nie został on do końca wykorzystany. Zbyt wiele tutaj zawiłości i często nie wiedziałam, o co chodzi, a relacje pomiędzy bohaterami są kosmicznie niezrozumiałe. Nie wiem, może autorce chodziło o jakąś dozę tajemniczości, element zaskoczenia? Niestety, ale dla mnie tajemniczości i elementu zaskoczenia tutaj brak, za to czułam się jak w labiryncie bez wyjścia – zdezorientowana w tych wszystkich wątkach i relacjach. Za to prolog był świetny i szkoda, że na tym nasza znajomość z Chrisem się zakończyła.

     Poznajemy dwudziestoletnią Sheylę, która chodzi na studia i pragnie zostać dziennikarką. Otóż nasza główna bohaterka dostaje za zadanie napisać artykuł o nowym, tajemniczym studencie, który zwie się Blake Hunt. Oczywiście dziewczyna wmawia sobie, że nie interesuje się nim w znaczeniu damsko-męskim, co widać gołym okiem, że jest nieprawdą. Śledzi go uparcie, aż pewnego dnia trafia w tajemnicze miejsce, gdzie dowiaduje się różnych rzeczy, które nie są z tego świata. I przez przypadek zostaje wciągnięta w tajemniczą organizację…

     Przez cały czas miałam dziwne wrażenie, jakby autorka wzorowała się na Darach Anioła. Nie twierdzę jednak, że rzeczywiście tak było i że kierowała się wizerunkiem innych postaci, ale patrząc na kreację i losy bohaterów, które są łudząco podobne do D.A., ciągle jakoś nie mogę się owego wrażenia pozbyć.

Zapraszam na całą recenzję, a znajdziecie ją na Portalu Nastek.pl

7 komentarzy:

  1. Hmm... jednak nie, choć okładka jest bardzo ładna. zapraszam http://qltura.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie jestem do końca przekonana, ale może się kiedyś skuszę.

    in-corner-with-book.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Raczej spasuję z przeczytaniem tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mi ta książka bardzo się podobała i raczej zdania o niej nie zmienię. Ale jak wiadomo, każdy ma inny gust. ;]

    OdpowiedzUsuń
  5. Koleżanka ma tą książkę na swojej półce i liczę na to, ze kiedyś mi pożyczy :)

    OdpowiedzUsuń
  6. osobiście bardzo nie lubię, kiedy jeden autor zbyt nachalnie wzoruje się na innym. może w tym przypadku podobieństwo jest niezamierzone, ale niechęć pozostaje.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nigdy jeszcze nie słyszałam o tej książce i chyba nie za bardzo mnie do niej ciągnie.

    OdpowiedzUsuń