piątek, 26 maja 2017

"Kłamca i szpieg" Rebecca Stead

Dziękuję!

"Jeśli nie wrócę za dziesięć minut, to będzie oznaczało, że zdarzyło się coś strasznego.
I co mam wtedy zrobić?
Dzwoń po policję.
Poważnie? A co jeśli pośliźniesz się w tych skarpetkach w łazience, uderzysz głową o wannę i stracisz przytomność? 
Schyla się, zdejmuje skarpetki i rzuca je na trampki.
Jeśli za dziesięć minut nie wrócę, dzwoń po policję, bo nie będzie to oznaczać, że się pośliznąłem w skarpetkach na podłodze w łazience, tylko że najprawdopodobniej jestem w stalowych szponach totalnego psychola. Okej?"
Idziemy o zakład, że nie przewidzisz zakończenia!
Gdy Georges wprowadza się do bloku na Brooklynie, poznaje Safera odludka, wielbiciela kawy i szpiega. Georges dobrze się czuje w towarzystwie ciut ekscentrycznej rodziny Safera. Zapomina przy nich o kłopotach: że tata stracił pracę, musieli się przeprowadzić, a mama zaczęła brać dodatkowe dyżury w szpitalu. W szkole też nie jest łatwo Georges znalazł się na celowniku Dallasa, specjalisty od wyszukiwania u innych słabych miejsc.
Pierwsza misja szpiegowska? Tropienie tajemniczego Iksa. W miarę postępu śledztwa, kiedy Safer stawia coraz to nowsze wymagania, Georges zaczyna się zastanawiać, co jest prawdą, a co nie, i co to wszystko jest za gra.
A w co gra ON sam?

Muszę przyznać,  że nie od samego startu ta książka do mnie przemówiła. Kilkanaście pierwszych stron było... dziwne. Niemniej później, jakby coś przeskoczyło i skończyłam ją dosłownie w dwie godzinki z przerwami. Ostatnie strony były poruszające i chociaż przewidziałam co nieco już w pierwszej połowie książki, to i tak mnie to ruszyło. Można by pomyśleć, że Kłamca i szpieg to taka lekka książka, ja sama tak właśnie myślałam. A autorka mnie zaskoczyła i to pozytywnie.

Kłamca i szpieg, to książka cieniutka objętościowo, ale bogata treściwie. Co chcę przez to powiedzieć? Autorka nie rozpisywała się na setki stron, a w tych 193 stronach zawarła wszystko, co istotne. Bowiem nie jest sztuką walnąć pięciuset stronicową knigę, pełną bzdurnych i nic niewnoszących opisów. Dlatego też nie boleję nad objętością książki, bo gdyby autorka bardziej się rozpisała, obawiam się, że mogłaby zepsuć efekt, jaki stworzyła. Dlatego chwała jej za spójność i konkretność.

Czy nie przewidziałam zakończenia? Oj, ten, kto napisał na okładce "Idziemy o zakład, że nie przewidzisz zakończenia", by przegrał. Ciekawe co ja bym wygrała! Nie no, trochę sobie żartuję. Owszem, zakończenia nie przewidziałam punkt w punkt, niemniej przewidziałam wiele rzeczy, co oczywiście nie oznacza, że książka jest przewidywalna. W sumie, jej lekka przewidywalność nie jest niczym złym. Tak uważam.

Książka Kłamca i szpieg jest kierowana głównie do młodszego/nastoletniego odbiorcy. Wiecie, dzieciaki, zabawa w szpiegów, szkoła, wakacje i tak dalej. Nie znaczy to jednak, że my, jako starszy czytelnik, nie możemy się w niej zatracić i przypomnieć sobie stare, dobre i zwariowane czasy ze swojego dzieciństwa. I właśnie tym dla mnie była lektura tej książki. Takim przypomnieniem dzieciństwa - nie raz bawiło się w szpiegów i detektywów! Była też dla mnie przyjemnym umileniem jednego wieczoru.

Komu głównie polecam książkę Kłamca i szpieg? Głównie młodzieży, a na drugim miejscu tym dorosłym, którzy lubują się w zabawnych, ale nieoczywistych powieściach młodzieżowych. Uważam, że warto po nią sięgnąć, zwłaszcza, że jest cieniutka i bardzo fajna!

3 komentarze:

  1. Być może któregoś razu po nią sięgnę ^^
    W wolnej chwili, gdy będę miała ochotę na coś luźniejszego i przyjemniejszego :D

    Pozdrawiam gorąco,
    Obsession With Books

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie typowe, że na początku książka mi się nie podoba, a później potrafi wciągnąć do takiego stopnia, że się ją pochłania, a nie czyta :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cenię sobie, kiedy autor potrafi nie przedłużać fabuły i przekazać ją w maksymalnie skondensowanej formie. To także sztuka :)
    Zapamiętam ten tytuł ;)
    Pozdrawiam Zakładka do Przyszłości

    OdpowiedzUsuń