niedziela, 7 września 2014

"Dziesięć płytkich oddechów" K.A. Tucker



Jak sobie poradzisz kiedy na Twoich oczach świat rozsypuje się na kawałki? Co zrobisz kiedy wszystko idzie źle? Kiedy ból rozsadza Twoją duszę? Po prostu oddychasz. Dziesięć płytkich oddechów…
Kilka lat temu życie dwudziestojednoletniej Kacey Cleary rozpadło się na kawałki. Wraz z młodszą siostrą Livie, z biletami autobusowymi w kieszeni, wyruszają do Miami.
Goniąc za marzeniami i uciekając przed koszmarem, dziewczyny trafiają do apartamentowca niedaleko plaży. Rozpoczynają nowe życie.
I wszystko przebiegałoby zgodnie z planem, gdyby Kacey nie spotkała Trenta Emersona z mieszkania 1D.
Zamknięta w sobie Kacey nie chce niczego czuć. Tak jest bezpieczniej. Dla wszystkich. Jednak w końcu ulega, otwiera serce i zaczyna wierzyć, że może pozostawić za sobą koszmarną przeszłość, by zacząć od nowa. Niestety okazuje się, że nie tylko Kacey kryje tajemnicę. Pozornie perfekcyjny mężczyzna ukrywa prawdę o wydarzeniach, których nie da się wybaczyć. Odkryta przeszłość Trenta sprawi, że Kacey powróci w przerażający mrok i samotność.
Piękna powieść o bliznach, o których nie można zapomnieć, o winie, której nie da się odkupić i o światełku w tunelu, które sprawia, że nawet najbardziej poraniony człowiek szuka w sobie siły, która pozwoli mu wykonać dziesięć płytkich oddechów…

Po pierwsze pragnęłam tej książki odkąd tylko zobaczyłam jej zapowiedź. Po drugie zawiodłam się. Po trzecie nie wiem o co to całe halo... że niby książka jest taka cudowna? Hm. Cóż. Nie, nie jest cudowna. Tyle słowem wstępu. Teraz przejdę do wyjaśnień. 

"Dziesięć płytkich oddechów" zachwalali prawie wszyscy. Owszem okładka piękna, opis ciekawy, zapowiadający wzruszającą i zajmującą historię. Zapowiadało się naprawdę nieźle. Spodziewałam się historii, która wzruszy mnie do łez. Czegoś w stylu "Jeśli zostanę". Otrzymałam przepełnioną schematami książkę, której bohaterowie są mało ciekawi, a ich poczynania są z góry przewidywalne. Szczerze powiedziawszy, kiedy Kacey poznała Trenta, domyśliłam się kim on jest i jak to wszystko się potoczy. Nie znoszę przewidywalności!

Wszystko kręci się wokół tańca godowego dwójki bohaterów...
Tak. Niby historia ma opowiadać o wielkiej stracie, o bliznach, których nie można zapomnieć. O tym, jaka to główna bohaterka nie jest pokrzywdzona przez los. Jaka to nie jest twarda. Hej, jestem Kacey - jestem silna, ale słaba. Nie mogę być z Trentem, ale jest tak cholernie seksowny, że gadam sobie o jego boskim ciele sama ze sobą. Nie pójdę z nim do łóżka. Pójdę bo jest strasznie seksowny. Nie nie pójdę. Pójdę... - No cholera mnie brała.

Kacey czasami była tak durna, że głowa mała. Wiecie jak sobie radziła ze stratą najbliższych? Spała z kim popadnie. Pozwolę sobie zacytować: "Bezsensowny i bezmyślny, seks na zasadzie "bierz, co chcesz", z nieznajomymi, którzy nic mnie nie obchodzili i których ja nie obchodziłam. Bez żadnych oczekiwań, przynajmniej z mojej strony. Chłopaki na imprezach, koledzy ze szkoły." Mogła przynajmniej poczekać, aż kupią jej drinka, albo brać opłatę. A nie tak charytatywnie. Eh Kacey, Kacey. Spanie z kim popadnie, jako lek na receptę. Strasznie dojrzałe. Strasznie. 
Cholernie mnie denerwowało to, że Kacey nie widziała nic więcej poza czubkiem własnego nosa. No ludzie, a co jej młodsza siostra nie straciła rodziców? Owszem, straciła, a jednak nie była taka żałosna jak jej starsza siostrzyczka.  

Postać Kacey kompletnie mnie nie ujęła. Trent za to wywarł na mnie bardzo dobre wrażenie. Był czuły, cierpliwy, zabawny - dobrze stworzony bohater. Siostra Kacey, Livie również zdobyła moją sympatię. Urocza młoda dziewczyna, która może i wygląda na kruchą, ale jest dojrzalsza i silniejsza emocjonalnie od swojej starszej siostry, która dla odmiany jest rozchwiana emocjonalnie. 

Kacey nie denerwowałaby mnie tak bardzo, gdyby autorka nie chciała na siłę zrobić z niej czegoś na wzór Dr. Jekyll and Mr. Hyde, wtedy też książka byłaby o wiele lepsza. Albo przynajmniej gdyby, Tucker zrobiła to w lepszy, dopracowany sposób, bo te wszystkie emocje wyszły sztucznie. Oczekiwałam czegoś, co wbije mnie w fotel i sprawi, że nie zapomnę o historii "Dziesięć płytkich oddechów". Niestety książkę przez to uważam za przeciętną. Pomysł bardzo dobry, język lekki i prosty w odbiorze, ale to emocje i bohaterowie powinni mnie ująć, a nie język i pomysł, który nie został w 100% (moim zdaniem oczywiście) wykorzystany. Po tom II, opowiadający o losach młodszej siostry sięgnę na pewno. Jestem ciekawa co będzie się działo w życiu Livie, która ujęła mnie swoim ciepłem.

26 komentarzy:

  1. Okej, taka ironiczna recenzja jest świetnym kubłem zimnej wody na głowy tych, którzy książki pragnęli. Słyszałam o niej wiele pozytywnych opinii, ale jakoś nie ciągnęło mnie do niej jakoś szczególnie. Teraz wiem, że powinnam się trzymać od niej z daleka. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Durna bohaterka potrafi zepsuć każdą książkę. // Zupełnie mnie ta książka nie kusi. Nawet nie biorąc pod uwagę Twojej recenzji, ta powieść zupełnie nie w moim stylu jest. Ale niektórym pewnie ta zapowiedź może się naprawdę wydawać kusząca. Kwestia gustu pewnie ;).

    OdpowiedzUsuń
  3. to chyba pierwsza tak negatywna recenzja tej książki jaką czytam... no powiem Ci, że ostudziłaś moje emocje ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetna recenzja, bardzo miło się czytało :D. Cóż, nigdy nie miałam ochoty na tę książkę, i chwilowo zdania nie zmieniam :).

    OdpowiedzUsuń
  5. Widzisz, ja z kolei uważam "Jeśli zostanę" za strasznie schematyczną historię, nudną od pierwszej do ostatniej strony i wzruszającą jak pawie gody ;) Każdy ma swój własny sposób radzenia sobie z żałobą i autorka wybrała akurat seks z byle kim. Na pewno znalazłoby to swój psychologiczny portret ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja jestem w trakcie czytania tej książki i mam bardzo podobne odczucia, niestety:/ A tak ją zachwalano. Jak narazie najbardziej z całej książki podoba mi się okładka;P

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytając zapowiedź nabrałam ochoty, żeby ją przeczytać.
    Teraz? Wiem, że już jej nie przeczytam. Nie lubię płytkich bohaterów i chcę żeby ich zachowanie z czegoś wynikało, a nie...

    thousand-magic-lifes.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja też bardzo pragnęłam przeczytać tę książkę...Już ja posiadam...I po Twojej recenzji boję się po nią sięgnąć...

    OdpowiedzUsuń
  9. Zaskoczyłaś mnie! Tak samo jak Ty naczytałam się mnóstwa pozytywnych recenzji odnośnie tej książki, wszyscy zachwalali emocje i bohaterów, a tu proszę! Nie mam raczej teraz czasu na przeciętne pozycje, więc nie będę się rozglądała za "Dziesięcioma płytkimi oddechami". A szkoda, byłam przekonana że to wyśmienita i warta uwagi pozycja.

    OdpowiedzUsuń
  10. Pierwszy raz czytam o książce, ale jednak mnie do niej zniechęciłaś. Szkoda, że emocje wyszły trochę sztucznie, nie lubię tego :(

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja "Dziesięć płytkich oddechów" kocham, wielbię i ubóstwiam. Chociaż domyśliłam się zakończenia w połowie, a Kacey faktycznie nie była rewelacyjna. lecz nie przeszkadzało mi to w płaczu przez połowę lektury! :D
    Jako fanka książki poluję na kontynuację i nie mogę się doczekac jej premiery ^^

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie ukrywam, że na "Dziesięć płytkich oddechów" poluję od dawna. Naczytałam się wielu pozytywnych recenzji, a Twoja negatywna podsyciła mój apetyt. Czyżby była to kolejna historia w stylu "Na krawędzi nigdy"? Zobaczymy :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Jakoś nieszczególnie przekonuje mnie ta książka, raczej nie moja tematyka :)
    http://pasion-libros.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Wszyscy jakoś tak się zachwycają tą książką, że zaczynam się spodziewać nie wiadomo czego, więc trochę sprowadziłaś mnie na ziemię. ;) W tej chwili raczej średnio interesuje mnie ta pozycja, ale może kiedyś po nią sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  15. No patrz, a rzeczywiście wszyscy zachwalali. Jak dobrze, że się nie skusiłam na te durną historię.

    OdpowiedzUsuń
  16. A mnie bohaterka się spodobała :) Każdy pewnie inaczej odbiera jej zachowania, ale też jestem ciekawa losów siostry.

    OdpowiedzUsuń
  17. Serio? No nie dla mnie ta książka to jedna z najlepszych jakie czytałam w tym roku. Kacey ani trochę mnie nie irytowała. Byłam w stanie zrozumieć jej postępowanie spowodowane strasznym bólem. I kompletnie nie domyśliłam się kim jest Trent, a przeważnie zawsze udaje mi się rozgryźć wszystko zanim dojdę do końca. A tu nie. Może to właśnie dlatego tak bardzo mi się spodobała. Gdybym domyśliła się kim on jest i jak się to potoczy, może też nie miałabym takiej przyjemności z czytania tej książki. Cieszę się, że jednak się nie domyśliłam. Jak wspomniałam dla mnie to jedna z najlepszych w tym roku, jakie czytałam.

    OdpowiedzUsuń
  18. Nienawidzę takich durnych bohaterek! Jeszcze nie czytałam tej książki, ale przez to, że spotkałam się z różnymi opiniami na jej temat, pewnie kiedyś ją przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Chyba usunę z moich "Chcę przeczytać"...

    OdpowiedzUsuń
  20. Niesamowicie dobra recenzja, w szczególnością z tą ironią, :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Na mnie książka nie zrobiła wielkiego wrażenia, jednak całkiem nieźle mi się ją czytało, mimo że też nie polubiłam Kacey, za to Livie i Storm bardzo.

    OdpowiedzUsuń
  22. Jak wszystkim, mi też podobała się ta recenzja;) I animacje. Jak przeczytałam o tancu godowym miałam taka sama mine xD
    Pozdrawiam!
    pokolenie-zaczytanych.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  23. Tego się nie spodziewałam. Muszę przyznać, że teraz książka mnie jeszcze bardziej ciekawi, gdyż chciałabym zobaczyć jak można zepsuć taką historię.

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie spodziewałam się takiej recenzji muszę przyznać :D Myślałam, że to dobra książka, a tu widzę, że ma sporo minusów. Jeszcze nie wiem czy chcę ją czytać, bo w sumie postać głównej bohaterki nie za bardzo mnie do siebie przekonuje.

    OdpowiedzUsuń
  25. Recenzja strasznie mi się podoba, ale trochę mnie martwi :-/ Naprawdę spodziewałam się, że to będzie coś lepszego. mimo wszystko nadal chcę ją mieć by przekonać się na własnej skórze jakie wywrze na mnie wrażenie ;-)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  26. Mimo tej recenzji i tak postanowilam ze przeczytam ta ksiazke, poniewaz kazdy inaczej odbiera glowna bohaterke. Niestety w naszym zyciu tak jest, ze gdy dzieje sie cos zlego szukamy sposobu by uciec od tego bolu, lub po prostu wczuc sie w niego. Takie cos nazywamy zespolem pourazowym. Inni uciekaja w narkotyki, przypadkowe numerki, czy tez inne negatywne czynnosci. Wszystko zalezy od czlowieka, dlatego ja rozumiem ta bohaterke. I naprawde cenie ta autorke, malo jaka ksiazka potrafi wywolac az tyle emocji we mnie. A po druga czesc na pewno tez siegne!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń