poniedziałek, 7 listopada 2016

[Przedpremierowo] "Dom czwarty" Katarzyna Puzyńska

 Premiera 8 listopada!

Dziękuję!
Była policjantka Klementyna Kopp po czterdziestu latach wraca w rodzinne strony. Na prośbę matki ma przyjrzeć się sprawie pewnego morderstwa. W drodze na miejsce znika bez śladu. Mieszkańcy Złocin zgodnie twierdzą, że nigdy nie dotarła do miasteczka, ale aspirant Daniel Podgórski wkrótce odkrywa, że musiało być inaczej. Dlaczego wszyscy kłamią? Co tak naprawdę przydarzyło się Klementynie? Kto maluje tajemnicze graffiti z czarną szubienicą i podrzuca martwe ptaki? Jaki ma z tym wszystkim związek okrutna egzekucja dokonana nad jeziorem Bachotek w październiku 1939 roku?

Niecierpliwie wyczekiwałam kolejnego tomu z serii "Lipowo" i w końcu się doczekałam! Kiedy wpadł w moje sidła, pochłonęłam go raz dwa. Nie mogłam sobie pozwolić na to, by odłożyć tę lekturę na później. Ciekawość by mnie zjadła. Dlatego też, wszystkie plany czytelnicze poszły w kąt, a "Dom czwarty" zajął pierwsze miejsce. Przyznać muszę, że swoją przygodę z tą serią zaczęłam od książki "Utopce", która totalnie mną zawładnęła. Słyszałam, że pierwsze tomy są słabsze - tego nie wiem, ale na pewno to sprawdzę, bo mam już wszystkie na czytniku. Niemniej na razie nie chcę sobie zamieszać w głowie i nieprędko po nie sięgnę. Poczekam (nie)cierpliwie na kolejny tom. A jak wypadł "Dom czwarty"? 

 Kolejna sprawa. Kolejne morderstwo, a raczej trzy morderstwa. Kolejne tajemnice... I zaginięcie jednej z kluczowych postaci cyklu "Lipowo". Wielu podejrzanych. Masa poszlak i niedopowiedzeń. Zagmatwana przeszłość, która jest kluczem do rozwiązania sprawy... A całość napisana w sposób zrozumiały i lekki, dzięki czeku książkę czyta się niesłychanie szybko. Kiedy skończyłam, to żałowałam, że AŻ tak szybko...

Każda z historii, jakie stworzyła autorka wyróżnia się na tle innych. Inny zabójca, motyw, sprawa, miejsce - to raczej logiczne i Ameryki nie odkryłam. Jednak prócz tych oczywistości jest życie głównych bohaterów. A raczej zmiany, jakie w nim (życiu) oraz nich samych zachodzą. Dzięki temu, bardzo zżyłam się z nimi i przeżywam ich niepowodzenia, wzloty i upadki - co bardzo mi się podoba i sprawia, że książka jest "prawdziwa', a bohaterowie mniej "papierowi". To jest jednym z licznych plusów, jakie dostrzegam w tej serii.

Książka wciągnęła mnie od samego początku, może dlatego, że nie mogłam się doczekać, aż ponownie będę mogła wraz z tymi konkretnymi bohaterami rozwiązywać kolejną sprawę. Tak, temu też, ale przede wszystkim temu, że od niemalże samego początku autorka pobudziła we mnie ciekawość - podrzuciła trop i pozwoliła wczuć się w detektywa. A ja nie lubię  - czytając kryminały, książki z wątkiem detektywistycznym - być biernym czytelnikiem. Lubię dedukować, wyłapywać ważne informacje, tworzyć profil zabójcy i pobawić się w dochodzenie. Dlatego cieszę się, że Katarzyna Puzyńska w każdej swojej książce, którą do tej pory przeczytałam - dała mi taką możliwość.

Muszę jednak przyznać, że sprawcę tego ostatniego (chronologicznie biorąc) morderstwa, wytypowałam całkiem szybko i trochę się zawiodłam. Aczkolwiek autorka kompletnie mnie zaskoczyła, wyjawiając tajemnicę pozostałych morderstw. Tego zupełnie się nie spodziewałam.

Podsumowując. Sprawa - na tak! Bohaterowie - świetnie wykreowani, jak najbardziej na plus. Język - nie mam kompletnie nic do zarzucenia. Czy polecam? Oczywiście. Jestem fanką tej serii i wprost łaknę kolejnych jej tomów.

4 komentarze:

  1. Szczerze przyznam, że serii nie znałam wcześniej, aczkolwiek widzę, że będę musiała to jak najszybciej nadrobić.

    www.word-is-infinite.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie widziałam nigdy tej serii, ale coraz bardziej się przekonuję do polskiego kryminału, więc muszę koniecznie przeczytać "Lipowo".

    Pozdrawiam,
    Biblioteka książkowych recenzji

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja jestem bardzo ciekawa tej serii i się kiedyś skuszę na pewno. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak ja Ci zazdroszczę, też już chcę przeczytać!

    OdpowiedzUsuń