sobota, 13 sierpnia 2016

"Zapach wspomnień" Ewelina Kłoda

Dziękuję!

Czy zastanawialiście się kiedyś nad tym, jak wiele wspomnień budzą w nas zapachy? Jak często przywracają pamięć? O tym właśnie przekonają się bohaterki „Zapachu wspomnień” – trzy matki i trzy nastoletnie córki.
 Grażyna po bolesnej stracie usiłuje na nowo odbudować swoje życie; Basia każdego dnia zmaga się z przemocą psychiczną ze strony męża, a rozwiedziona Małgorzata romansuje z młodszym od siebie mężczyzną. Po nieoczekiwanej wyprowadzce z rodzinnego miasta nastoletnia Alicja pragnie odnaleźć sens w nowej rzeczywistości; niepewna siebie Patrycja po cichu marzy, by przystojny kolega z klasy zwrócił na nią uwagę, a buntownicza Ela jest gotowa na naprawdę wiele, byle tylko znaleźć się w centrum zainteresowania. Tych sześć wyjątkowych kobiet i dziewcząt na swojej drodze do szczęścia będzie musiało powalczyć z własnymi słabościami i demonami przeszłości.
„Zapach wspomnień” to wielowątkowa i barwna opowieść o przeznaczeniu i stracie, o problemach rodzinnych i trudnych wyborach, o pierwszych rozczarowaniach i drugich szansach.

"Zapach wspomnień", to jedna z lepszych, jakie czytałam w tym roku. Przyznaję, że trochę się obawiałam treści, że będzie oklepana, zbyt banalna, przewidywalna... że mnie nie wciągnie. Obawy poszły się schować na dno szafy, bo książka bardzo, ale to bardzo przypadła mi do gustu! Nie mogłam się od niej oderwać, a Ewelina Kłoda - to nazwisko, które mam nadzieję - zobaczę na niejednej okładce. Jestem pod wrażeniem stylu autorki i tego, że ani na moment (pomimo tak obszernej książki) mnie nie zanudziła. Szacunek! Będę musiała zapoznać się z jej wcześniejszymi powieściami. Koniecznie! I mam nadzieję, że spodobają mi się równie mocno, jak "Zapach wspomnień. W dodatku autorka pochodzi z moich rejonów, a akcja zahacza o miasta, które odwiedzam i znam - tym przyjemniej czytało mi się niniejszą pozycję.

Okładka jest prześliczna w swojej prostocie. Skradła me serce i po przeczytaniu książki już wiem, jakie znaczenie dla jednego bohatera mają pomarańcze. Swoją drogą wzruszająca historia... W ogóle książka Eweliny Kłody jest książką, która może wiele wnieść w życie czytelnika, jeśli ten boryka się z podobną sytuacją, co bohaterowie. I, oczywiście, jeśli ten jej na to pozwoli i otworzy się na jej treść. 

Autorka przedstawia nam życie trzech rodzin, w których relacje: matka - córka, bardzo się od siebie różnią. Czasami nawet diametralnie. Poznajemy trzy nastolatki, z których każda jest zupełnie inna. Alicja to dziewczyna, która straciła kogoś bliskiego...  Wraz z rodziną musiała opuścić swoje miasto, Wadowice, swoje przyjaciółki, szkołę... I przeprowadzić się do zupełnie obcego Bielska - Białej. Na domiar złego, jej matka ciągle jest z niej niezadowolona. Czepia się wszystkiego... Alicja nie jest idealna, nie jest jej ukochaną córeczką i wszystko robi źle. Dziewczyna znosi to nad wyraz cierpliwie. W ogóle mam wrażenie, że Ala to taka ciepła dusza, z którą można pogadać o wszystkim i zawsze wyciągnie do człowieka pomocną dłoń. 

Kolejna jest Patrycja, krągła, mądra, cicha i zakompleksiona dziewczyna, która jak Ala, jest bardzo ciepłą osobą. Patrycja ma problemy innego kalibru. Jej ojciec sieje psychiczny terror na matce i córce. Jedynie mała Julka (siostra Pati) nie odczuwa skutków tej przemocy. Dziewczyna pragnie, aby jej matka nie była ciągle poniżana i traktowana jak służąca... Pragnie normalnego domu z kochającym ojcem. To chyba nie jest za wiele, jak dla dobrego człowieka jakim jest Patrycja i jej mama.

Trzecią nastolatką jest Ela. Rozpuszczony i egoistyczny bachor, który myśli, że jest pępkiem świata. Takie miałam zdanie o niej. W zasadzie nadal mam, chociaż sądzę, że to zachowanie Eli jest murem obronnym. Mimo wszystko nie polubiłam tej dziewczyny. Działała mi na nerwy. Ela, po rozwodzie rodziców mieszka z matką, która lubi zaglądać w kieliszek. Nie jakoś ostentacyjnie, ale jednak... Tutaj relacja: córka - matka, jest taką relacją, której nie życzę nikomu. Zero szacunku, zero jakiejkolwiek matczynej miłości. Ciężka sprawa. Sama do końca nie wiedziałam, czemu nastolatka tak się zachowuje, ale potem wiele się wyjaśniło i wcale nie było mi już żal matki dziewczyny. 

Książka skierowana jest zarówno do nastolatek, jak i do dorosłych kobiet, i to jest bardzo fajna odskocznia. Ewelina Kłoda naprawdę postarała się, aby nastolatka i kobieta dojrzała wyniosła coś konkretnego z jej książki. Pomimo, iż w "Zapach wspomnień" jest cała masa postaci, to nie bójcie się, nie stracicie wątku i nie pomylicie postaci. A to jest naprawdę duży plus. 

Nie dajcie się zwieść. Nie same relacje: matka - córka tutaj znajdziecie. Są również pierwsze miłości, zawody miłosne, pięknie ukazana przyjaźń, poświęcenie... Powieść ta jest ciepła, wzruszająca i wartościowa. Dlatego tym bardziej gorąco Wam ją polecam. Naprawdę warto!

3 komentarze:

  1. Coś dla mnie ;) Tym bardziej na te dziwne, jesienne już prawie wieczory ;)
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak najbardziej odpowiednia jest na te właśnie jesienne wieczory ;)

      Pozdrawiam ;)

      Usuń